STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE


            Nigdy nie czułem się zawiedziony faktem, że nad integralnością mojej duszy z ciałem czuwa jedynie art. 38 konstytucji, według którego „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”. Ot prosta formułka, z której rozsądny praktyk prawa wyciągnie to, co należy. Niektórym jednak to nie wystarczyło. Pewna grupa naszych szacownych reprezentantów z ław poselskich postanowiła zadbać o nasze życie od momentu, w którym nie da się odróżnić zarodka człowieka od zarodka nosorożca po moment, w którym zanika różnica między mózgiem człowieka a korzonkiem tuberozy.

            Wyszło kilka propozycji. Najmniej głupie dotyczyły dodania do art. 30 i 38 słów, mających na celu urzeczywistnienie światopoglądu, o którym było powyżej. Do zmiany rozdziału II konstytucji, w którym oba te przepisy się znajdują, obok wymaganych większości głosów (2/3 w sejmie, połowa w senacie) nader wskazane jest przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum. Już sama próba zmiany w zwykłym trybie byłaby porywaniem się z grabiami na fale, wskutek nieposiadania przez miłościwie nam panująca koalicję wymaganych większości, gdyby jednak nastąpił cud na ławach sejmowych, referendum z powodu niepewnego wyniku mogłoby wiązać się ze spektakularną klapą. Jednakże i na to znaleziono sposób. Tu przechodzimy do innych projektów poprawek- 24-karatowych perełek współczesnej legislacji, tfurczego przez duże tfu geniuszu prawodawczego, o których na szczęście będzie nam dane szybko zapomnieć.

POMYSŁ 1

W rozdziale XII o przepisach przejściowych dorzucamy ni z gruchy ni z pietruchy nowy artykuł, na mocy którego wyłączamy konieczność przeprowadzenia referendum w sprawach dotyczących ochrony życia.  W ten sposób rozdział XI o zmianie konstytucji i rozdział II o prawach człowieka pozostają niezmienione, ale gotowe do zmiany w zwykłym trybie. Dziwne, że pośród tych którzy wymyślili powyższe znalazł się ktoś na tyle rozsądny,  żeby projekt w porę wycofać.

POMYSŁ 2

Ochronę życia na nowych zasadach wpisujemy do przepisów przejściowych. A co? Tam jej miejsce! Co za różnica gdzie to wciśniemy. Tych, którzy kupią taki piękny chrześcijański gest jest więcej niż tych, którym będzie przeszkadzać fakt, że ochrona ich życia jest tak samo istotna jak fakt, że „w okresie 4 lat od dnia wejścia w życie Konstytucji w sprawach o wykroczenia orzekają kolegia do spraw wykroczeń przy sądach rejonowych, przy czym o karze aresztu orzeka sąd”. O dziwo pomysł drugi poszedł pod głosowanie, dostał 171 głosów. Słownie: sto siedemdziesiąt jeden. 1/3 naszych reprezentantów ma nasze życie w... przepisach przejściowych. Na szczęście do uchwalenia zmiany zabrakło prawie drugie tyle.

            Przepadły też pozostałe poprawki. Szumu było co niemiara, koalicja po raz kolejny zaczęła się sypać, posłowie zmarnowali kolejne dni na pierdoły, a moje życie ma się dokładnie tak jak się miało. Bardziej niż gwarancję, że nie poślą mnie do piachu gdy, uchowaj Najwyższy, zwarzywieje, ceniłbym sobie pare innych owoców wysiłków naszych szacownych reprezentantów. Ot może nieśmiało wspomnę o reformie finansów publicznych, szepnę o jednomandatowych okręgach wyborczych, cichuteńko pisknę o jakimś drobnym postępie w budowie trzech milionów mieszkań albo ułatwieniach w prowadzeniu działalności gospodarczej.

            Bo życie to fajna sprawa, ale niefajnie, że niektórym się niespieszno dołożyć swoją cegiełkę, żeby zaczęło rozpieszczać. Tak jak niefajnie, że od pomysłów polskich parlamentarzystów aż się sam paszport w kieszeni otwiera.

 


JĘDRZEJ IV ŚNIADY