Sampel
|
Powieki
mają kilka znacznych zalet. Niektóre kryją zaciekawienie, inne złość, są
też powieki nieświadome, senne. Zasłony są gorsze - trzeba się podnieść z
krzesła i wyciągnąć ręce, żeby zadziałały. Tworzymy wtedy enklawę,
chroniącą nas od okrucieństwa. My nie widzimy złośliwości wszechświata,
świat nie widzi naszej samotności. Żadnych kolizji. Możemy zamknąć
wszystko - zaparzyć kawę, otworzyć ulubioną książkę, nawet oczy zamknąć.
Może to głupie, ale poczucie bezpieczeństwa oferowane przez kawałek
tkaniny, jest dla mnie bezcenne. Co innego ze słuchem. Nikt nie posiada
zasłon dla uszu. Za to, uszy można zatkać - wsadzić palce w głowę i
czekać... Chyba nie myślisz, że zabijesz mnie tym swoim techno!?
Codziennie nurkujesz w morzu azbestu. Spróbuj oswoić się ze zmęczeniem, ono jest wszędzie - w piwnicach, przy piaskownicy. Gorzej jest, gdy to zmęczenie się upije, zaśnie pod twoimi drzwiami. Natura została wyrwana z ziemi, tu wszystko ucieka. Małe dążenia rozpuszczają się, parują, fruną w niebo. Można uznać to za paradoks, bo jedynie drobnostki pozwalają znieść codzienność. Masz sposobność odpocząć, rozwinąć, spojrzeć w górę! Albo w dół - to zależy od wyrazu twarzy i od pogody. Musisz mieć w sobie trochę nadziei - ona jest niezbędna. Nie. Nie jak powietrze - to przecież coś innego. Inne kolory w oczach, inny oddech. Wszystko biegnie trochę szybciej... Ale masz pewność, że nic nie wypadnie z twoich rąk, że dasz sobie radę. Drzewa potrafią się ukłonić, niektóre nawet płaczą. Piękne, inne po prostu pospolite. Można zachwycić się ich zielenią, ale tylko wiosną, kiedy wszystko jest piękne. Wierz mi - one nie potrafią tańczyć - podrygują niezdarnie w takt muzyki, ugniatane wiatrem, zniewolone deszczem. Niektórzy wchodząc do lasu słyszą tę muzykę. Ludzie ci w pogardzie mają smyczki, stroiki, klawisze. Umiera taki codziennie. Krwawi niemym krzykiem, rozpada się na kawałki, rozsypuje w pył. Czasami ów pyłek wstanie - wyrywa się z uścisków blokowisk, biegnie przed siebie. Pod prąd, pod górkę... Po pewnym czasie powraca do tego, z czego powstał. Przestaje się skarżyć, przestaje błagać o pomoc. Po prostu przyzwyczaja się do bólu - zasady się zatrzymują, krzepną, rodzą smród. Liczysz na to, że ktoś po tysiącu lat, jedną z naszych zasad odnajdzie - podniesie z ziemi, oczyści, oszlifuje? Jeśli tak, to na własny sposób... Kiedy denerwuje cię ostre światło, zakupisz przeciwsłoneczne okulary. Myślę, że słuchawki też się przydadzą. Nie potrafi wczuć się w
cudze położenie, bo uważa się za wyższego. On się nie wyprowadzi - nie
może. Czy obchodzi go taki mały człowiek? Może bawi go widok zmęczonych
istotek, które w pogoni za zrozumieniem gubią własne twarze? Czy nie
może ściszyć trochę muzyki? Na tyle, żeby nie drżały ściany...
Sufit - mały nieboskłon. Jeśli kogoś nie widać, nie znaczy, że ten ktoś nie istnieje. Gdy będziesz naprawdę cicho, nikt cię nie zauważy. |