|
Kontrowersje wokół dziewic Ostrzeżenie: tekst zawiera wyrażenia wulgarne i nie powinien być czytany przez osoby nieletnie.
Dziewica przedstawia
większą wartość od nie-dziewicy? Chyba nie, w przeciwnym razie musiałbym
się zgodzić z księdzem. Księdzu nie zależy zaś, czy prostytutka z którą
bardzo miło czas spędza - jest dziewicą, czy może nie. Dlaczego w naszej
kulturze pokutuje pogląd, że dziewice są w czymś lepsze od nie-dziewic??
Może dlatego, że dziewica kojarzy się z czystością i sercem dobrym. Tylko
kto rozsiał takie trefne skojarzenia? Księża? A jeśli żyją oni z pieniędzy
ludzi, to zapewne rozpuszczają głupoty, aby się ludziom przypodobać. Bo
przecież ludzie finansują to, co im się podoba. Mamy więc sytuację w której ten, kto
dziewictwa nie uznaje, umacnia wiarę w dziewictwo u tych, którzy też w to
nie wierzą, skoro potrzebują kogoś, kto przetraci ich pieniądze na kobiety
lekkich obyczajów. Chyba, że uznamy a priori
dziewictwo za wartość samą w sobie. Tyle, że w naszych rozważaniach
cofniemy się o wiele wieków do tyłu, metodami badawczymi zrównamy się ze
Św. Augustynem. Czy naprawdę tego chcemy? Najpierw postawić tezę, a potem
dorzucić argumenty rozumowe za nią? Jest to zajebista zabawa, udawać że
się czegoś dowodzi, jak to żadnego dowodu nie potrzebuje. Bo prawdą a
priori jest, i już. Zapewne życie można pojmować jako wielką imprezę,
sponsorowaną przez Matkę Obłudę, ale nie bądźmy cyniczni jak nam za to nie
płacą, do chuja... Czy ja czasem nie założyłem sobie, że dziewice przedstawiają wartość większą od nie-dziewic, ew. że nie przedstawiają wartości większej? Cóż, nie da się ukryć, że do kościoła nie lubię chodzić, że od święta bluzgam na świętojebliwych, zaczepiam ich i dąsam się na wszystkie starsze kobiety już 3 lata. Pewne fakty przemawiają przeciw mojej pokorze. Nie jestem też Janem Pawłem II, który mógł sobie pozwolić na poświęcenie kondycji kobiety i kobiety problemom uwagi tyle, co kot napłakał. Cóż, bardzo mi przykro, to nie Boga ksywka i/lub ludzi pod niego się podszywających, firmuje ten tekst... Ale nie zakładam a priori, że dziewice to marne hasełko, może to w praniu wyjdzie, może nie. Piszę o kontrowersjach, a nie o moim zdaniu. Ba, piszę tekst naukowy, obiektywny jak każdy tekst naukowy naszych czasów. Na początku, po żartach z księży osadzonych w realiach, pozwolę wam spojrzeć na problem oczami 20-letniego praktykującego katolika. Kolegi mojego anonimowego na potrzeby tekstu. Fascynuje mnie jego rumieniec, gdy mówi o problemach swojej chuci, spowiedzi z masturbacji i marzeniach o idealnej dziewczynie, której dziwnym trafem nie może znaleźć. Pozwólcie, że puszczę w WinAmpie „Z pamiętnika młodej zielarki” Happysad, bowiem drży mi serce. Już. Lepiej mi. Kolega mój, jak na 20-letniego, praktykującego katolika przystało, cierpi na schizofrenię. Jakąś pierdoloną paranoidalkę, jak wielu w tym wieku katolików. Gdy słucham go, przed oczami na zmianę staje mi konfesjonał, śluz jego byłej, pomnik JP II, robienie loda przez jego byłą, Jezus Chrystus, lokowane włosy jego byłej. Może to wina moja, bowiem nie wzburzam się gdy ludzie mi takie rzeczy mówią, nie opierdalam ich w imię Przyzwoitości. Pewnie powinienem skoczyć z mostu, gdy opowiadają o swoich marzeniach, dążeniach, tęsknotach. Powinienem się zarumienić i wystawić doopę pod autobus miejski. Doopa jednak nie uznaje kwestii moralnych. Otóż pogląd mojego kolegi
na tą sprawę jest jasny – dziewica przedstawia dużą wartość, fajnie jest
zadawać się z dziewicą, dziewice są okej. Nie prosiłem go o rozumowe
tłumaczenie swoich racji. Wiadomo, że każdy wierzący w Boga, odczuwa pewne
rzeczy sercem. Racje serca są zaś racjami serca, i trzeba je uszanować, bo
jak nie to „goń się leszczu”, jak to w kabaretach bywa. Mnie zaś, powiem
wam szczerze, racje serca zawsze trochę denerwowały. Bo oto ksiądz
powiedział kiedyś o mnie przed dużą grupą młodzieży, że „rozum ma
oblatany, miejmy nadzieję, że serce też będzie miał tak oblatane”.
Pomijając to, że nieładnie się podlizywać, jestem trochę w racjach serca
upośledzony i nie zrozumiem ich bez pomocy siostry elżbietanki. Skoro
racji serca nie obalę, bo ich nie pojmę, to czego się czepiam? Czy
uprawiam krytykanctwo dla samego krytykanctwa, lanie wody dla lania wody?
Nie. Wspomniałem bowiem, że katolicy w wieku mojego kolegi są chorzy na
schizofrenię. Racje serca mieszają im się z racjami rozumowymi, potrzebami
ciała i ludzkiej psychiki. Pewnego razu szliśmy główną ulicą pewnego miasta Kalisza, w godzinach popołudniowych, w zimie. Jak na chłopaków przystało, mijaliśmy chłopaków i dziewczyny, z czego tliła się w nas nadzieja, że te ładniejsze dziewuszki nigdy nas nie miną. A mijały, niestety, z lewej strony. W dodatku odsetek tych marnujących na mnie i koledze swój wzrok, był mały. Zwyczajnie, piątek był i były ładniejsze i bardziej szykowne od nas. Przeważnie młodsze. Mnie aż taki wielki żal dupy nie ściskał, bowiem mogłem myślami wrócić do mojej dziewuszki kochanej, ale u kolegi zauważyłem poważne zmiany. Szedł wkurwiony. Szliśmy dalej, ale jego stan się nie polepszał. Postanowiłem dowcipnie zagadać: - Widzisz, jak idą te piętnastki? Nawet nie zwrócą na ciebie uwagi. - Ani mnie nie wkoorwiaj. - Patrzą przed siebie, nie wiem z czego są takie dumne. Takie dumne dziewice. - Ja bym zrobił z nimi porządek, koorwa. Najlepiej wyruchać taką w dupę, wtedy nabierze pokory. - To znaczy? - Mój znajomy miał taką dziewczynę „co to nie ona”, taką młodą. Ale znalazł na nią sposób. Zaczął jej ładować w dupsko, jak zwierzę. Dzień w dzień. Mówię ci jaką jej wyrządził krzywdę na psychice :) Od razu przycichła. Zrobiła się pokorna, przestała być paniusią. - mhm -
Najlepiej tak. Ok, zarzuciłem już dziewicom chyba wszystko. Co przyszło mi na myśl w 3 minuty. Pewnie po mnożeniu bytów, odstawiłbym dokument tekstowy na pińćset stron, ale nie chcę tego. Niech każdy w swoim sumieniu oceni, czy dziewice nie są czasem przereklamowane. Przecież można być kawałkiem kutasa rasy białej lub żółtej, a kutasem tym będzie się niezależnie od koloru skóry. Podobnie można mieć błonę dziewiczą sitkowatą, perforowaną, półksiężycowatą, taką lub taką, a dziewczyną być różną - kwadratową lub podłużną. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że można dziewicą nie być, i jakoś się trzymać z dala od fałszu, narkotyków... Fałszu... Kłamstwa... (powiedzmy...) I niech się nikt nie martwi jeśli jakiś Muzułmanin poprosi o rękę, a dziewictwa brak. Zawsze można błonę przywrócić, ew. zabrać ze sobą krew sztuczną do łóżka. Do cholery, dziewicą można być kilka razy. Może być też tak, że z błoną przy stosunku nic się nie stanie. I chyba dopiero urodzenie dziecka niszczy ten porządek rzeczy, bowiem wtedy resztki wątpliwości organizm usuwa, dając przestrzeń dla dziecka. Kontrowersje wtedy kończą się, ustępując rzeczom dużo (po)ważniejszym. :)
|
| Ceeebula
P.S. Niech się kolega mój nie obrazi, gdy po latach dotrze do tego tekstu. Wiadomo, że byliśmy młodzi i gadaliśmy głupoty :) P.S.2 Ave Zasłonka! :) :* :* |