Impresja

 

 

 

 

Portishead - "Misterious"... play.

 

Stukot kół pociągu. Usypiający.

Przez waniliowe, fioletowo-czerwone niebo słońce przewala się długimi słupami. Chmury w wielorybich obrotach przekręcają się wraz z widnokręgiem.

Żółte pola przez cały kraj. Przez pół tysiąca kilometrów wydaje się, że nic innego - jedynie pola pełne żółci.

Tak dobrze byłoby zobaczyć maki. To tak niewiele.

Jest ciężki, gorący dzień kwietnia. Staram się nie zasnąć; "staram się" to najlepsze słowo.

Dociera do mnie, że ostatnio tyle już kilometrów...! Że coś zmieniło się bez mojej wiedzy - nagle zacząłem podróżować po całym kraju. Nagle okazało się, że do Poznania droga jest pełnia jemioł, do Warszawy - wiele drobnych miasteczek, śmiesznych wsi, wałów, pare jezior. I te pola żółci.

Na wpół świadomie dociera do mnie, co czytam. Zbiór polskich dramatów. Zapisałem jeden fragment, ciekawy:

Pozwól rodzicom ręce od zniczy ubrudzić

Zawsze mam nadzieje, że tak przyjemne, tak trafne słowa zostaną we mnie, wzbogacą mnie w naturalny sposób. Większość słów bowiem wyjaławia ziemię, kategoryzuje ją i przemienia w banalny piach.

Piach.

Wychodzę na korytarz; wiatr rozszarpuje włosy, oczy wysychają, ale! Muszę się w końcu obudzić. Odrętwienie, w które zawsze wpadam po zajęciu swego miejsca - cokolwiek przyjemne - przeszkadza mi teraz. Intymne ciepło miąższu.

Stukot kół pociągu - to Stachura o tym pisał. To też tak dawno. Wszystko dawno i daleko.

Klecę jakieś rymy. Na kartkach.

 

Niebo zamigotało światłem i przygasło.

 

Kończy się rytm. Kończy się przestawienie. Do dworca w Warszawie jeszcze godziny.

 

 

...stop.

 

 

 

 

Kkot

Neomałpatenbitkropkapeel