"21"

Postanowiłam, że będę mieć obsesję.

Już dawno zaczęłam mieć wrażenie, że pewna liczba mnie prześladuje. 21 - widziałam ją wszędzie, tzn.: otwieram książkę na stronie 21, lekcja 21, odcinek 21, godzina 21.21, ktoś ma 21 lat, nr domu 21, każda jedna liczba wynosiła 21. Nie musiałam dwa razy pytać jeśli nie usłyszałam, bo wiedziałam, że to i tak było 21.
Na początku myślałam, że to coś znaczy. Kiedyś we wszystkim szukałam jakiegoś ukrytego znaczenia. Chciałam, żeby to coś znaczyło. Zaczęłam więc jeszcze bardziej zwracać na to uwagę.
Teraz liczyła się też liczba 3 i 7, bo pomnożone przez siebie dają 21. Nieco mniej 2 lub 20 i 1, bo z ich zestawienia powstaje 21. Pozostałe kombinacje nieco mniej, ale wykształciłam w sobie taką wrażliwość na tę liczbę, że byłam zdolna ją dostrzec wszędzie, np.
585637675 – przykładowy numer telefonu. Składa się z 9 cyfr, do 10 brakuje 1. 9 i 1 to 2 cyfry. Jeśli przez 2 pomnożymy 10 dostaniemy 20. Mamy więc już i 2 i 20, i 1. A poza tym ?9 = 3. A w moich obliczeniach użyłam 7 różnych liczb.

I to już było chore.

Zorientowałam się, kiedy już było za późno. Chciałam przestać, pozbyć się tego, ale już nie potrafiłam. Mimowolnie zwracałam uwagę na takie szczegóły. Denerwowało mnie to.
Ale teraz tak sobie myślę, że może fajnie jest mieć obsesję. Zawsze coś ciekawszego. Jakiś charakterystyczny element osobowości. Tak... Po co z tym walczyć, skoro to wcale nie musi być złe. Wystarczy trochę zmienić do tego podejście.

Od teraz 21 jest moją szczęśliwą, charakterystyczną liczbą. Była już wcześniej, ale teraz ją za taką uznaję i oficjalnie ją sobie przywłaszczam.

W wieku 21 lat stanę się pełnoprawnym obywatelem, w katedrze w Pelplinie jest 21 ołtarzy, żyję w XXI wieku. Chodzę do I Liceum Ogólnokształcącego, a do wyboru miałam I i II. Liceum jest 3- letnie, a ja mam numer 7 w dzienniku. Jestem w If. Mój numerek do szatni to 3H (h jest 8 literą alfabetu, natomiast f – 6-tą; średnia = 7). 7 jest powszechnie uznawane za liczbę szczęśliwą (lub wręcz przeciwnie). Nie wnikam dlaczego, chociaż może nawet wiem. 3 ma na koszulce A. Iverson – mój ulubiony zawodnik z 76ers (dawniej, już nie). A poza tym „do 3 razy sztuka”.

Tak, wiem, mam obsesję i się z tego cieszę.

A jaką liczbę wy wybieracie?


+ Dae + (hisie21@op.pl)