AM#89 - komentarze

M.K.: Komentarzy do numeru 89 było tyle, że można by z nich złożyć z cztery prasówki. Co miłe: komentarze były pozytywne i osobiście myślę, że po tym numerze każdy, kto będzie narzekał, że AM się wypalił, powinien się zdrowo zderzyć ze ścianą : ) Żartuję oczywiście: każdy ma prawo do swojego zdania, ale mnie prywatnie się ten numer bardzo podobał i nie byłem w tym zdaniu odosobniony. Podobnie pisała asztaka ("To, że numer mi się podoba to nic nowego"), zazwyczaj chmurny Michał Chmielewski ("Podobał mi się ten odcinek. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu spokojnie usiadłem po pracy (...) i zlustrowałem go od pierwszego do ostatniego kilobajta."), a i ostrożne poparcie wypowiadał Rothman. Na okładce numeru 89 znalazły się "Śmierdzidło" McAreny i "Tunelu nie było" mojej skromnej osoby - i o tych tekstach za chwilę; póki co odkrycie tego numeru, Nowy Ląd AM, czyli koleżanka Mró.

Uwaga, najobszerniejszą Prasówkę w historii AM - czas zacząć :)     


--- Wariatkowo (Mró) ---

UnionJack: Nasycony tekstem poczułem się dopiero po jego drugim czytaniu. Dopiero wtedy trochę ochłonąłem, co nie oznacza, że mniej mi się podoba. Jakkolwiek miłe mi były słowa Maćka ze wstępniaka, to uważam, że to właśnie ten tekst należy opiewać. Bo to jest - albo jest niemal - taki przykład współczesnej literatury obozowej: jest człowiek zlagrowany, jest to opisywane przez Borowskiego zezwierzęcenie i jest język, język obozowy, to pójście w baleron, to palulu, te wszystkie zwroty, które tak świetnie przekazują zamkniętość takich miejsc i takich społeczności. Dla mnie ten tekst, to jest - na mniejszą oczywiście skalę, z zachowaniem proporcji - takie współczesne świadectwo jakiejś niewyobrażalnej hekatomby i cierpienia, którego tylko wycinek autorka ten ukazuje - zupełnie jak w opowiadaniach Borowskiego. To opis czegoś, czym fascynacja wydaje mi się jakoś niezdrowa, ale co człowiek ma jednocześnie obowiązek poznać. I ma oczywiście rację autorka: świadomość, że inny los człowiekowi przypadł, powinna mu dać motywację do działania: bo skoro oszczędzono mu losu straconych (jak tej pani po pięćdziesiące, jak Parówy), to ma jakiś moralny obowiązek działania, jakiś dług do spłacenia wobec nich. To wszystko, sobie myślę, jest w tym tekście. Dla mnie (co dopisuję po przeczytaniu wszystkich już tekstów numeru) najlepszy tekst w tym miesiącu.

Phantasmagor: Ja mam dokładnie takie same refleksje jak Union. Jestem w stu procentach pewien, że ten tekst powinien zdobić okładkę. Świetne opisy, przemyślenia i umiejętność pisania o sobie w trzeciej osobie sprawiły, że Mró oficjalnie zajmuje u mnie miejsce opuszczone przez nieodżałowanej pamięci M. Chmielewskiego, co znaczy, że od teraz jej teksty będę czytał jako pierwsze. (większej pochwały dla writera nie usłyszycie ode mnie!).

UnionJack: Mnie także się ta trzecioosobowa bardzo podobała. Powiedzmy sobie szczerze: autorka całe życie tak pisać nie może, to w pewnym momencie stanie się rutyną i manierą, będzie musiała zmieniać, eksperymentować - ale wierzę, że sobie poradzi. Póki co jeszcze spokojnie można tym stylem trochę poopowiadać. Na co liczę w następnych numerach.

asztaka: Ten tekst zainteresował mnie siłą rzeczy najbardziej. Bo jest też w dużym stopniu o mnie. Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tematem, o którym naprawdę trudno pisać w pierwszej osobie. No i sam sposób pisania - bezpośredni, bezpretensjonalny. Art, którego przez dłuższy czas nie można wyrzucić z głowy.

Zorka: Tekst bardzo dobry, bardzo dobrze się czytało, z bardzo dobrym przesłaniem, o stylu bardzo dobrym i bardzo dobrym obrazowaniu. Orzekłam. ;) Hydrocoś tam tez znam. Ale do dziś nazwy się nie nauczyłam. Wielkie gratulacje Mró, kawał świetnej roboty. Jak dla mnie tekst numeru. 

Agnes: Dobry tekst. Dobrze uchwycona tematyka, według mnie. Styl podobny do rzeczywistości szpitalnej. Naturalizm bez przesady - mi to odpowiada. Brakowało może jednego - zapachu przestrzeni. ("Budynek prezentował się całkiem nieźle. Stary, o ciekawym architektonicznym wykonaniu, pokryty ciemnoczerwoną cegłą." - znam podobny.) 

Ghallerian: Cacy.

Panna Nikt: Jak dla mnie małe objawienie. Przypomniał się oczywiście tekst asztaki sprzed paru miesięcy, ale porównywać nie ma sensu - Mró jasno określiła własny styl i mam nadzieję, że będzie się go konsekwentnie trzymać. I rację miał ktoś wyżej, że zostaje w głowie. Jestem pełna podziwu. Okładka jak nic.

Tuxedo: Wolę ten temat w wykonaniu asztaki. Ale oczywiście doceniam za prawdziwość, za nie-nudzenie i sprawne pióro.

pe-cze: O kurka. Czyta się szybko i chce więcej. Połączenie trzeciej osoby z bezpretensjonalnością i szczerym przedstawieniem sytuacji. Nie sposób wyrzucić tekstu z głowy ot tak. Trzymam też kciuki za dalszą twórczość. Wierzę, że będzie jeszcze legendą ;)

Sypee: Nie będę się rozpisywał - po prostu tekst cholernie mi się podobał.

spoxgreq: Tekst na okładkę, bogaty stylistycznie a także ciekawy ze strony merytorycznej. Język miejscami zachwyca na co zwrócił uwagę UJ. Miejscami czułem się jakbym czytał "Weronika postanawia umrzeć" P. Coelho. (a z drugiej strony jak opowiadania Borowskiego na co również zwrócił uwagę UJ.) Najlepszy tekst numeru.

Doorshlaq: Trzeci artykuł na podium. Kolejność przypadkowa. Gdyby nie te trzy teksty, byłbym zawiedziony poziomem tego numeru AM. Poruszające, napisane cholernie dobrym stylem i mające przesłanie. Marzenia? Więcej takich tekstów, jak te trzy [Mowa tu też o "Tekście o tematyce, która nie zasługuje na tytuł" i o "Tunelu nie było" - dop. M.K.].

Rothman: Mnie osobiście pisanie w trzeciej osobie nie przypada do gustu, ale jak kto lubi :) Sam tekst w porządku, chociaż bardziej odpowiadało mi ujęcie tego tematu w wykonaniu asztaki.

Martika: Mró, jesteś wielka. Świetny tekst, napisany dobrym językiem. Naprawdę dobrze się czytało, temat ujęty doskonale.

Mró: Wow, Mró czuje się mile połechtana po ego :) i dziękuje wszystkim za komentarze. Nawet tym, którym jej teksty mniej przypadły do gustu. Cmok

Do tekstów Mró jeszcze wrócimy - tymczasem teksty z okładki : )


--- Śmierdzidło (McArena) ---

UnionJack:
Rozumiem ideę tekstu-wentylu, z szacunkiem podchodzę, bo nieźle napisany - ale nie zachwycił. Owszem, poprawnie opowiedziane, ale myślę, że tekst większe ma niestety znaczenie dla autora niż czytelnika. Nie zapamiętam wiele z niego, choć nie żałuję, że przeczytałem. Okładki bym nie dał, ale dobrze, że w AM tekst był :) 

Panna Nikt: Całkiem fajna rzecz. McArena zawsze kojarzył mi się z agresywną nieco retoryką (może niesłusznie), a tu zaskoczył mnie trochę. Jakkolwiek okładkę oddałabym raczej komuś innemu. :)

Solar: Nie dziwne, że jest na okładce. Mnie tekst rozwalił :D

Tuxedo: Przyjemne, ale stanowczo nie na okładkę. 

Rothman: Moim zdaniem nie na okładkę. Owszem, jest warsztat i całkiem niezły tekst, ale nie znalazłem tu nic porywającego :) No i lay nie ułatwia czytania.

yakanaka: Tekst dobry, taki, ot, do poczytania, ale bez rewelacji


--- Tunelu nie było (UnionJack) ---

Phantasmagor: Podoba mi się styl i niewątpliwe umiejętności Uniona. No i w końcu wiem jak to jest kiedy się mdleje :P

asztaka: Nie spodziewałam się jakichś większych wrażeń po tym tekście, ponieważ miałam okazję usłyszeć opisaną historię z ust samego autora. Jednak w miarę czytania na mojej twarzy pojawiał się coraz szerszy uśmiech. Napisane naprawdę świetnie. Nie dziwię się, że dostał okładkę. Tekst, do którego pewnie jeszcze będę wracać. Super Michał. :)

Zorka: Znam ten tekst z prapremiery.:) Już mówiłam Michałowi, co o nim myślę. Kawał dobrego obrazowania, stylistyka niby prosta, a jakże reprezentacyjna, werystyczna (pozdro Michał! :D mhmmmmmmmmmm :P). Naprawdę, dobrze! :) 

aNomaLy:
Ajaj, szkoda mi zmarnowanego pomysłu. Nie zrozum mnie źle, tekst jest taki... w Twoim stylu - pozytywny, mimo wszystko. Ja bym popełnił coś w cięższym klimacie, bo pomysł jest mega-fajny na zrobienie właśnie czegoś cięższego. Czegoś, co na pewno nie zawierałoby słowa: Ziuta. ;) Ale nie jest źle: niewyspana taksówka, jedna źrenica genetycznie większa od drugiej, nie może być, żeby Bóg działał przez jelita... 

UnionJack: Wiesz, to pewnie zależy od psychiki człowieka, ale dość ciężko mi było widzieć w tym coś przytłaczającego, coś poważnego naprawdę, czy chocież niosącego naprawdę ważkie treści. Następnego dnia byłem w sumie zadowolony, że coś takiego mi się przydarzyło - w takich układach tekst poważniejszy i smutniejszy nie wydawał mi się możliwy do napisania :)

Panna Nikt:
Unionowi słodzić nie będę, nigdy nie ukrywałam że z Rainmanem tworzą dla mnie duet actionmagowych idoli i podobać się będą zawsze, na wieki wieków. :)

publo: "... przez świtającą Głogowską... " Skąd ja to znam :P Tekst bardzo dobry! Klimatyczny, aż chciało się czytać jeszcze więcej, i więcej. Gratulacje Michał :)

Solar: Naprawdę GENIALNY tekst. Brawa, brawa, Michał, brawa. Dla mnie bezapelacyjnie tekst kilku ostatnich numerów. 

Tuxedo: Przy czwartym i piątym akapicie to się nawet uśmiechnąłem, na plus, na duży plus:) 

spoxgreq: Mój od zawsze ulubiony pisarz AMowy mimo lat ciągle w formie co cieszy. Ciut więcej absurdu w tym tekście i już UJ mógłby kandydować na drugiego Schulza :) Ale jakoś tak mi się go onirycznie czytało (oczywiście nie znaczy to że sennie ;) ), aczkolwiek to omdlenie, te wizje, teksty są jakby z drugiej strony rzeczywistości i to jest mocne, i to czym zawsze UJ zachwyca - ogólna stylistyka.

Doorshlaq: Równie świetny, co powyższy, a narrator ma w pewnym sensie podobne doświadczenia do moich, o czym kiedyś chciałem napisać :).

Rothman: Prima klase, nie ma co ukrywać. Fajny pomysł na tekst w połączeniu z piórem Uniona musiał dać dobry efekt. Jedyna uwaga, to może trochę za dużo wtrąceń w zdaniach - ja wiem, że to tak miało być, ale w pewnym momencie już się trochę gubiłem :). A tak przy okazji - nigdy jeszcze nie zemdlałem :)

yakanaka: No jak dla mnie to tak średnio :) Czytałam lepsze teksty Michała ;)

No i tyle w kwestii obwoluty - tymczasem powołajmy się na blankę! :)


--- Powołanie (blanka) ---

UnionJack:
A kapitalki to gdzie wcięło? :) Tekst dotykający delikatnej sprawy, dotykający jej na sposób wyważony - a to mądrze, bo nic nie mogłoby bardziej zabić takiej tematyki niż tępy antyklerykalizm. Dzięki temu, że artykuł jest stonowany jest ładną i prostolinijną, choć smutną opowieścią. Po raz kolejny rzecz muszę, że bardzo zmyślne jest tu zakończenie: myślę, droga Autorko, że masz dryg do tych point :) 

Phantasmagor: Nie będę oryginalny pisząc, że autorka nie dość, iż poruszyła drażliwy temat miłości lesbijskiej to jeszcze wplotła w to miłość do Boga i jakby "etykę" zakonnicy. Ponadto tekst pisany piórem lekkim, a powabnym. 

asztaka: Tutaj zgadzam się z powyższym opisem Michała. Siłą tego tekstu jest jego spokój i spojrzenie na opisywaną sytuację z różnych stron. Forma też się podobała, a temat ciekawy i mocny. 

Tuxedo: Ładne. Nie nudzi, ale też specjalnie poruszony nie jestem, mnie do tolerancji przekonywać nie trzeba:) Jedno zdanie: "Dlatego komunia, którą przyjmowałyśmy była świętokradztwem, dla nas, szczerze wierzących sióstr było to naprawdę bardzo trudne." Trochę mi się to kłóci - niby "szczerze wierząca", ale jednak... Jeśli jest tyle przypadków, w których nasze szczęście stoi w sprzeczności z wiarą, to może taka wiara nie jest nam jednak potrzebna? Osobiście wierzę w ludzi, czasami w siebie. Myślę, że starczy.

blanka: Można szczerze wierzyć w Boga, a jednocześnie "grzeszyć" stosunkiem homoseksualnym, bo zauważ, że w większości przypadkach to jakiś tam ogół społeczeństwa, w tym kościół określa co jest "grzechem", a co nie. Tymczasem prawa i opinia społeczna swoją drogą, a natura swoją....

aNomaLy:  Ładnie, naprawdę ładnie napisane opowiadanie, zabrakło mi tylko lepszego oddania lasu i w ogóle przyrody. Sam pomysł dość ciekawy, ale nie pasuje mi tytuł: powołanie. Jeśli masz powołanie czy to na kapłana czy na zakonnicę, to rezygnujesz z wielu spraw i to rezygnujesz dobrowolnie. I nieważne jest tutaj akurat to, że związek był homoseksualny. Ja rozumiem, że kobiece ciało jest piękne, ale na pewnym poziomie mistyki wszelkie związki są utratą wolności. 

Nie chcesz (dobrowolnie) uczynić pewnego człowieka szczególnie wybranym (związać sie z nim), aby móc tak samo patrzeć na każdego człowieka w jego wyjątkowości. W obecności jednej osoby symfonia życia gra szczególnie pięknie, ale ty nie przywiązujesz się kurczowo do tego dźwięku, nie uzależniasz swojego szczęścia od jego występowania (jak tutaj to zaszło). Wiesz dobrze że za parę dni możesz spotkać kogoś, przy kim ta symfonia zagra jeszcze piękniej. Zresztą nawet nie oceniasz tego w kategoriach lepszy-gorszy, a jedynie w kategoriach inne. 

Na pewnym poziomie mistyki, żyjąc w krainie mistyków i dzieci, mając oczy otwarte na rzeczywistość, żyjesz poza systemem społecznym, poza rozumieniem świata wdrukowanym przez popkulturę. Ptaki powietrzne mają gniazda gdzie mogą położyć głowę, ale ty nie masz. To jest dobrowolny wybór. To jest powołanie. Dlatego tytuł mi nie pasuje. Aha: pisz więcej! Masz talent. Spróbuj ulepszyć jeszcze plastyczność opisów otoczenia.

blanka: Rozumiem Twoją argumentacje i gdzieś tam do pewnego momentu się z Tobą zgadzam. Zgadzam się, że istnieje coś takiego jak powołanie, i to nie tylko w kontekście życia klasztornego, że jest to taki głos, pragnienie, które sprawia że jesteś w stanie zrezygnować z wielu rzeczy, że masz odwagę iść pod prąd i biada temu, który stanie ci na drodze ;) i nawet nie traktujesz tego jako poświęcenie, tak jak nie traktujesz jako poświęcenie czytanie określonych książek, słuchanie pewnej muzyki-robisz to bo ci to sprawia satysfakcje, podoba ci się itp. Nie mniej nigdy nie potrafiłam zrozumieć rezygnacji z miłości do drugiego człowieka, po prostu miłość to wartość, z której się nie rezygnuje... O takie ze mnie dziewczę.

Obywatel: Mnie się tekst Blanki podoba o tyle, że zgrabnie napisany i że zalatuje mi wczesnym Almodovarem ("Pośród Ciemności" się kłania), myślę, że autorka się rozwijać będzie. Ten "pewien poziom mistyki" to nie kapłaństwo raczej, zresztą celibat został wprowadzony w Kościele ze względów czysto politycznych. Ja wiem, o czym chcesz mówić, bliskie mi to idee, wyrwane żywcem z którejś z książek De Mello i nie tylko. ;)

Dla mnie Blanka podejmuje problem, który tak naprawdę może nie być problemem, ja tu nie widzę dysonansu - ot, wystąpić z zakonu i sru, ja tu nie widzę żadnego konfliktu ani sprzeczności. Nie widzę sporu "sacrum-profanum", bo to w istocie iluzja. "Służba Bogu" wg Kościoła wcale nie musi być wymierną i obiektywną definicją. Związek tych dwóch kobiet nie stał w sprzeczności z WIARĄ, lecz z dogmatem.

aNomaLy: To właśnie dlatego, że ludzie powołani żyją w świecie innych wartości, w innym układzie odniesienia, uważam że zakonnica po święceniach (mająca powołanie) nie zmieni nagle sposobu postrzegania świata, życia swojego na widok koleżanki w ręczniku ;) Mnie mogłoby się to zdarzyć, Obywatelowi zapewne mogłoby się to zdarzyć ;) , ale nie zakonnicy która kroczy inną ścieżką, jest poza pożądaniami, poza chęcią bycia akceptowaną czy to psychicznie czy fizycznie, jest poza udowadnianiem swojej atrakcyjności etc. Co do rezygnacji z miłości - może oni uwznioślają ją na inny poziom? Może to jest bardziej agape, niż eros? To jest trudne pytanie, którego podjął się także Benedykt XVI w swojej pierwszej encyklice po wyborze na papieża. Czy chrześcijaństwo zabiło erosa? - pyta papież za F. Nietzsche. Z miłości nie chcesz rezygnować, ale z czego tak naprawdę nie chcesz rezygnować - z podbudowania własnej wartości, potrzeby posiadania kogoś, z seksu, z szukania akceptacji, czy może uważasz zgodnie ze społecznym trendem że ktoś bez partnera to człowiek niespełniony? To są trudne pytania. 

A wracając do tekstu - ta Anna mówi: Gdybym mogła, wróciłabym tam, wiesz ja na prawdę byłam tam szczęśliwa, no oprócz tych ostatnich dwóch miesięcy. Nie czułam, że coś mnie omija, że marnuje się, poświęcam. Decyzja o wstąpieniu do klasztoru i służeniu Bogu i ludziom była dla mnie czymś oczywistym, naturalnym. Wiesz, ja wciąż chcę pomagać innym, być wierną Bogu, tylko teraz trochę inaczej. To nie jest dla mnie powołanie - jej się tylko wydaje że je ma. To o czym mówi - pomagać innym, być wierną Bogu etc. - może robić jako osoba świecka. Dlatego też moim zdaniem tytuł nie pasuje do tekstu, chociaż sam tekst jest fajnie napisany.

blanka: Cóż miałam tego nie pisać, ale niech będzie co tam... Tak się składa, że skończyłam żeńskie gimnazjum prowadzone przez siostry zakonne, właśnie kończę liceum o podobnym profilu, że tak powiem;) Przez ostatnie 6 lat zaliczyłam spoooooooooooro wyjazdów o charakterze religijnym z siostrami zakonnymi, więc jak pewnie się domyślasz w swoim życiu poznałam niejedną siostrę, widziałam je przy różnych okazjach, z niejedną rozmawiałam na temat powołania, miłości i na bazie mojego doświadczenia stwierdzam: że siostry zakonne są takimi samymi kobietami jak te świeckie mają dokładnie takie same potrzeby czyli także bycia akceptowaną, tak samo odczuwa pożądanie, nawet te z powołaniem tyle, że chcą z tym walczyć w imię całkowitego poświęcenia się Bogu, a że jak to na wojnie nie wszystkie bitwy się wygrywa więc także siostra zakonna może "zapomnieć" się na widok ładnej kobiety w ręczniku;)

I tym przekazem zakończymy tą pasjonującą dyskusję :) Tymczasem inni chcą chwalić:

Panna Nikt: Poruszyło mnie, przyznaję. Czuć, że autorka wrażliwym jest człowiekiem. 

pe-cze:
Ciekawe opowiadanie, z nutką tajemnicy i rozleniwienia, a jednak też kontrowersyjne. Bo jak to tak? Dwie siostry, seks, klasztor i cała ta niby szczera wiara w Boga.

spoxgreq: Osobny dzialik chciałem poświęcić bardzo intrygującemu tekstowi blanki, który nasuwa sporo pytań. Na przykład: czy ta historia to czysta inwencja odautorska, czy może ma to jakieś rzeczywiste mocniejsze lub słabsze ślady? Pewnie nikt mi na to nie odpowie, ale pytać to nie grzech :) Po drugie: najpierw myślałem, że jest to tekst przeciw Kościołowi. Potem jednak okazało się, że jest pro-homoseksualny. Na końcu i jedno i drugie :) I po trzecie: myślę, że krytyka Kościoła i oddzielenie Boga i Kościoła jest niebezpodstawne. Sam o tym myślę od dłuższego czasu od kiedy sam bardziej zacząłem myśleć bardziej niż postępować, bo tak każą, no i tradycja tak każe. Kościół przez wieki istnienia narzucił masę głupich reguł które nie maja podstaw nawet w Biblii, robiąc to dla korzyści majątkowych albo ogłupiania mas. I piszę to jako chodzący co tydzień do kościoła i tak dalej et cetera. W tekście jest mało o tym ale pewne zdania sugerują to o czym piszę. 

blanka:
Wiesz, cała zabawa polega na tym by nie odpowiadać na takie pytania;) może kiedyś przy jakimś piwie, czy fajce wodnej, kiedy będzie odpowiedni klimat coś więcej na ten temat powiem;) 

Rothman:
Wreszcie jakiś tekst w poważnym tonie i odpowiedniej jakości. Jak do tej pory najlepszy tekst w tym AM (ale wszystkie wyróżnienia jeszcze przede mną :) )

Martika: Jeden z najlepszych tekstów. Ważna tematyka, pięknie opisana. Art przykuł moja uwagę na dłuższy czas.

yakanaka:
Wprawdzie pierwszy odruch miałam jak Tuxedo, ale nie dałam się i nie żałuję. Tekst naprawdę bardzo dobry, ciekawe podejście do tematu, wielopłaszczyznowość i styl bardzo dobry :)

Wypada pozazdrościć liczby komentarzy :) A teraz yakanaka, czyli artykuł w mundurku :)


--- Co sie sta-o, co sie sta-o (yakanaka) ---

Hazardius:
Dość ciekawy tekst poruszający obecnie dość "chodliwe" tematy. W połowie się zgadzam (mundurki - tak, u nas to przejdzie! ^^), a końcówka jest idealna. Mundurki? Czemu miałyby przejść? Bo nawet Ci "nieco gorsi" ich chcą. Mamy świetną kadrę, z której większość uczniów jest zadowolona. Ale wiadomo - kto nie chce się uczyć - nie zda. A ten, kto uczy się, a niestety, mimo prób mu nie wychodzi, zda, gdyż nasi nauczyciele to widzą! (Alem się zrobił reklamujący moją szkołę po dniach otwartych! :D ) 

UnionJack: Tak się złożyło, że dwa teksty o szkole są tuż koło siebie. Ten podoba mi się bardziej: ciekawsze są tu frazy, udańsze, barwniejsze. Trochę z tekstu nie wynika żaden pomysł, trochę to są takie rozmyślania dla rozmyślań - ale jest też parę rzeczy, które można wynieść, jak ta ironia w ostatnim zdaniu i to 'wielkie Nielubię i Niechcę'. Ogólnie: może być, ale myślę, że Ninę stać na dużo więcej : ) 

Phantasmagor: Ooo, tu art jak najbardziej na czasie. A ja ostatnio miałem w szkole pokaz mundurków (albo spódnica po kostki, albo MINI do połowy ud...) i tekst trafił do mnie w najlepszym momencie.

asztaka: W sumie zgadzam się bardzo mocno z autorką w omawianej kwestii, więc tekst mnie specjalnie nie przykuł. I zgadzam się z Michałem, że lepszy niż Dlaczego uczniowie olewają szkołę (KaReem_Ali). Ten drugi ma nawet zniechęcający tytuł. 

Tuxedo: Chaos kontrolowany:) Dobry debiut nie jest zły:) Najbardziej mi się podobał tytuł i pierwszy akapit. Potem trochę tak, jakbym czytał Żakowskiego w eseju "Świat jest dziś miękki", czyli dobrze:) W drugiej części tekstu już mniej, ale się nie znudziłem. Wniosków żadnych, bom nieobiektywny(: 

pe-cze: W sumie dobre. O mundurkach, monitoringu. Żadnych odruchów i przemyśleń we mnie to nie wzbudziło. Ja mundurki mam. Monitoring również i nic mi nie jest.

Doorshlaq: Lubię artykuły, które nie są pisane po to, by autor mógł pozować na ambitnego myśliciela. Lekkie, łatwe, przyjemne... I tyle. Nic więcej nie trzeba. Dodam jeszcze, że u mnie w liceum było inaczej (dużo lepiej), niż u Niny. U nas uczniowie w ostatnim semestrze, tj. drugim półroczu trzeciej klasy, chodzili na lekcje TYLKO z tych przedmiotów, z których zdawali maturę (no i na w-f), za to mieli z nich więcej lekcji. Dzięki temu nie było przedmiotów, które mogliśmy sobie olewać, bo nie zdajemy z nich matury, a z tych wybranych byliśmy lepiej przygotowani do egzaminu. Dobry pomysł, prawda? 

Rothman: Przede wszystkim plus za niesięganie po nadmiernie wyszukane konstrukcje językowe. Artykuł całkiem niezły. Trudno coś komentować - wiadomo, że poprawa dyscypliny by się zdała, ale - jak to autorka zauważyła - sprawa to niełatwa. Mundurki zaś są w porządku :)

gloggson: Ja mam w szkole taką jedną niezłą nauczycielkę, niestety naucza plastyki. Czemu niestety? Bo fajna z niej babka i ma w sobie taką charyzmę, że aż miło. Często się jej ostatnio zdarza polemizować z pewnymi osobami z mojej klasy na tematy: a po co, a czemu, a dlaczego mam się tego uczyć. No i jej nieźle te dyskusje wychodzą. Szkoda, że plastyka w tygodniu jeno jedna, to niestety za wiele zdziałać nie da rady. Ale ważne, że w ogóle jest. No i dochodzi pani historyk - żywa legenda szkoły. Głos ma taki, że przekrzyczy całą szkołę, a wiedza jej niezmierzona - po prostu fenomen(:. Piszę tak o tym, bo są w gruncie tacy szkolniacy, dzięki którym nasza edukacja będzie przebiegała jak najbardziej ku dobremu. 

Martika: Zgadzam się z autorka, tak naprawdę wszystko to, co robi się żeby poprawić sytuacje w szkole, to zwyczajny szum w mediach. Mundurki nic nie zmienia, zawsze były i będą podziały, tylko zmieni się sposób ich okazywania. Mam szczęście chodzić do szkoły, w której liczy się uczeń, ale wiem, ze to rzadkość.

yakanaka: Kolejny głupawy tekst o szkole; czy takim znowu zaszczytem było chodzenie przed wojną do szkoły? No nie gloryfikujmy, wtedy też się walczyło z nauczycielami, nauczyciele znęcali się nad uczniami... Jedyna różnica, to że kiedyś nie robiło się wielkiego halo wokół takich wybryków, nie kierowało dzieci do poprawczaków. W szkole wcale nie jest gorzej niż kiedyś. A jednoznacznego "sposobu" na wychowanie nie ma i nie będzie. 

No już nie pisz tak, bo się autorce przykro zrobi ;))))


Trzymajmy się szkoły: tym razem Doorshlaq.

--- Dramatyka języka polskiego (Doorshlaq) ---

Hazardius: Aż boję się cokolwiek napisać. A co jeżeli i do moich umiejętności się przyczepisz? Super tekst. Nie powiem - bardzo pouczający. A wziąć? Nieco ciężko byłoby mi się teraz przestawić. A tak poza tematem - Doorshlaq na Ministra Języka Polskiego! xP 

UnionJack:
Fajny tytuł, fajny tekst. Nie umię tak jakby przysłowiowo ubrać to w słowa, ale tekst mi trochę wyjaśnił, bynajmniej w kilku przypadkach ; )))) Mama Qn'ika chyba kiedyś napisała podobny artykuł; Ty też sobie poradziłeś, duża dawka humoru, lekkostrawne. No fajne :) 

asztaka: Zaskakująco wręcz fajne, bo tekst na temat średnio wciągający, o czytało się bardzo dobrze. Do mnie odnosi się "po siódme". :] A co do punktu dwudziestego: z sędziną się oczywiśnie zgadzam. Ale już "adwokatka", "prezydentka", "bandytka" itd. to zupełnie inna para kaloszy. Może to z punktu obecnej ortografii błąd, ale ludzie mówiący i piszący tak popełniają go świadomie - to taki postulat feministyczny o zmiany zasad w języku. Z którym zresztą się zgadzam.

Zorka: Smaczek numeru. Jak dla mnie bomba!:) I też nie znoszę tych okrutnych błędów w dacie! :))  

Solar:
Cóż mam podobne podejście jak "Durszlak", mnie też strasznie denerwują takie błędy jak "główną nagrodę wygrała Kinga i Stefano" i pewnie dlatego tekst bardzo mi się spodobał, bo żem się utożsamił z autorem ;) Chociaż sam też niestety potrafię głupie błędy popełniać ;)

Tuxedo:
Doczytałem "Dramatykę języka polskiego". O dziwo - podobało się. Bartek w swojej wyliczance był nawet chwilami zabawny.

pe-cze: Podobało mi się. Chyba nawet nauczyłam się czegoś z tego ;)

Sypee:
Mały człowieczek, który się wydziera 'włączać, włączać!!!' może innego małego człowieczka zirytować. Nachalne wtrącanie 'poszedłem' nieraz poprawia, lecz często jest zbędne. Tekst przedni.

spoxgreq:
Dobrze, że powstał taki tekst. Co prawda część z wytkniętych błędów jest taka, no troszkę na siłę. Pojawiają się raczej sporadycznie. A może to ja mam zbyt słabo wyczulone ucho jako nie-polonista. Myślę ze z nutką przesady, jakkolwiek dobrze, ze taki tekst został popełniony. Podobało mi się.

Rothman: Co tu dużo mówić. Przeczytałem z nadzieją, że znajdę coś o czym nie wiedziałem. No i w sumie na parę rzeczy wcześniej nie zwracałem uwagi. Tak czy siak, tekst niczym genialnym nie jest, bo i być nie może - ale w sumie fajny.

gloggson: Jaaaa, co ta polonistyka z ludźmi robi(;. Fajne.

Martika: Świetny. Autor nie jest w tym tekście mentorem stojącym nad grzesznikami z kijem w ręku. Zabawne i pouczające :]

yakanaka: Doorshlaq, proszę Cię, nie kajaj się w co drugim zdaniu, że coś piszesz! :) Tekst jest taki w miarę, niektóre przykłady ciekawe, chociaż wolałabym, żeby było więcej takich nie oklepanych do bólu, bo zaczynałam się nudzić w niektórych miejscach

And now for something completely different - skręcamy na prawo :)

--- Tekst o tematyce, która nie zasługuje na tytuł (Donald) ---

UnionJack: Donald stłukł urzędasowi ziobro (i parę innych części ciała). Mnie osobiście strasznie podobał się remake 'Lokomotywy' i charakterystyka urzędnika. Od momentu książek już było trochę nie to, ale się nie nudziłem. A Donaldzisko wylało tyle żółci, że się boję, że będzie potrzebował transfuzji ;) Ogólnie tak na plus, choć szału nie ma. 

Panna Nikt: Frustracje Donalda jak zwykle czyta się świetnie. Może to kwestia przyzwyczajenia, ale nie przewidywałam nawet opcji, że mi się nie spodoba. ;)

Solar: Patrz wyżej ;) Nie wiem co, ale w tekstach Donalda jest coś co mnie ujmuje :)

Tuxedo: Dawid to sobie po prostu pisał - i wyszło:) A teraz jestem bardzo ciekawy, jak to Michał wrzuci do prasówki ;p

Musiałbyś Brailem pisać, żebym miał problemy :P

spoxgreq: Teksty Donalda - ja mimo upływu lat za tępy jestem by je do końca zrozumieć. Pocieszam się tylko, że nie jestem w tym osamotniony. Tekst o tematyce, która nie zasługuje na tytuł mi się bardzo podobał po 3 krotnym przeczytaniu ;) Heh , wyjąłem sens i zgodzę się, co do tytułu. Nie zasługuje na niego ;)

Donald: Co do tekstu którego tematyka nie zasługuje na tytuł, to Obywatel napisał świetny tekst o tej samej tematyce, który składał się z jednego zdania powtórzonego (teoretycznie w nieskończoność) do końca kartki zdania. Zdanie miało wyrazy trzy, drugi wyraz był "ministra", w pierwszym zawierało się francuskie imię "Piotr", podmiot był domyślny i ostatni wyraz też. A ja, nie mogąc tak napisać do AMaga, poległem... O ministrze Ziobro nie powinienem pisać bez urwanego filmu.

Doorshlaq: No dobra, dla mnie to jest tekst numeru. Zawsze lubiłem styl Donalda, ujęcie tematu i poglądy też do mnie przemawiają, jest świetnie.

Rothman: Dobrze napisane, frustracje uzasadnione :) Bardzo podobały mi się wstawki z Lokomotywy czy z Kaczmarskiego. Mimo wszystko pojazd po panu ministrze zbyt gruntowny, przesadny - moim zdaniem. Zapewne takie były intencję, ale ja lubię zachować umiar w ocenianiu innych, nawet jeśli nie mamy niby żadnych wątpliwości. Ale tekst bardzo dobry.

Zostańmy przy Pasztunie:


--- Lookin for my Donna... (Donald) ---

UnionJack:
Ale numer, Donald popadł w liryzm : ) Naprawdę, zdziwił mnie ten tekst, bo tekst ten jest - no kurde, nie da się powiedzieć inaczej - artystyczny. Ciekawa forma, choć nienowa (we Włoszech był konkurs na wiersz smsowy, w Polsce na Poezji.org też), ciekawie też napisana. Trochę jak u ketsu (będzie poniżej): jest przestrzeń. Fajne i jak na Donalda to takie inne. Do tego dobry tytuł.

Ghallerian: Wkleilem do okienka by sprawdzić. Nie zmieściło się wszystko, a czekać do północy mi się nie chce :)

Solar: Donaldowość w czystej postaci ;D

Tuxedo: Rozumiem, że nowa i jednorazowa forma eksperymentalna. Niech i tak będzie. 

Sato: Nie wiem co powiedzieć. Najlepiej idź do diabła:P!! Nie żartuję, tekst oryginalny ale... czy ja wiem... czy AM to przetrwa?

Doorshlaq: Za długie, nie chce mi się czytać :).

Rothman: Tak to już jakoś jest, że chcąc nie chcąc człowiek zwraca uwagę na autora tekstu. Gdyby napisał go ktoś inny, powiedziałbym że nic w nim nie ma bez zastanowienia. Ale skoro podpisał się pod nim sam Donald :) to może warto mu się bliżej przyjrzeć. Przyjrzałem się, lecz niewiele to zmieniło - trochę jest w tym oryginalności, ale ogólnie to jak dla mnie nic nadzwyczajnego.


No, a teraz mały antrakt: Michał Chmielewski, czyli jak zrecenzować, żeby się nie dało zrobić prasówki :)

--- Mówi Michał ---

Michał Chmielewski:
Ostatnio odkryłem, że nieustannie obalana ewolucja naszego magazinku jest jednak plusem. Oczywiście, jeśli w tym procesie uczestniczyć będą stare jeb...ki klawiatury, czyli Doorshlaq, McArena, UJack, bo ich obecności tutaj nie muszę się obawiać. Ciągle zakodowane dla mnie głęęębokie przesłanie Tuxa w jego produktach zaczyna deptać moją cierpliwość, choć ratuje się deską ratunkową w postaci RTNa. Donald smsowym tekścikiem zgładził swojego minimolocha, który zresztą nie zasługuje nawet na tytuł. asztaka ładnie powiedziała słówko 'dekadencja', choć ja wolę 'dandys'. 

Jak Donaldzina wspomina we wstępniaku, mamy mały back to the future w postaci Autorów Odkrywających Odkryte Już Dawno Fakty. Nie dość, że omawianie są tu rzeczy oczywiste, to jeszcze w tak diabelnie nudny i odpychający sposób. Pokazałbym palcem, o kogo mi chodzi, ale palec nic tu nie zawinił, więc zostawię go w spokoju. No, jeden przykład. Pani Martika. Myśli, więc jest. I mam nadzieję, że zrobi sobie w tym zajęciu przerwę i słuch po niej zaginie. 

I ewentualnie poklaszczę pani Mró na otarcie łez po wizycie w 'szpitalu dla winnych'. W numerze brakowało oczywiście mnie więc właśnie jestem w trakcie nadrabiania. 

Podobał mi się ten odcinek. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu spokojnie usiadłem po pracy w piw..jogurtem w ręku i zlustrowałem go od pierwszego do ostatniego kilobajta. 

Wracajmy na trasę. Teraz tandem.


--- Przypominam, że nadal nie mamy tytułu (Remember_The_Name i Tuxedo) ---

UnionJack:
Szowinistyczne - ale fajne :) Może nie śmiałem się na głos, ale przez cały czas artykuł utrzymywał mnie w dobrym humorze. Dobrze było przeczytać w AM coś tak przyjemnie lekkostrawnego. Chłopaki: naprawdę było miło :) 

Phantasmagor: Nie wiem o czym to świadczy, ale pierwsze co pomyślałem po przeczytaniu to (cytuję): "Moje ziomy!" Szczególnie słownik przypadł mi do gustu! 

pe-cze: Śmiałam się gromko. Doskonałe!

Sato: A co to za egzotyczna koalicja? Czy AM to przetrwa? Tak na serio to teksty obu panów bardzo mi się podobają mimo że, oboje darzą mnie raczej nie gorącym uczuciem. Mówi się trudno! Ale żeby formy stało się zadość powiem tylko jedno: Nienawidzę Cię Tux!!!:P 

spoxgreq: Ha! A ja myslalem ze nic w AM już śmiesznego nie znajdę, wszystkie teksty jakieś takie egzystencjalnie-onirycznie-metaforyczne.. Najzabawniejszy tekst jaki czytałem w AM od czasów Archimili.......nina :) (Przypominam nieustannie o mojej około 40numerowej przerwie! :P ) 

Doorshlaq: Przyjemne, bez wygórowanych ambicji i momentami nawet zabawne :).

Rothman: Gitesowe :) Trudno porównywać z innymi tekstami (choćby z "Powołaniem"), ale w swojej kategorii bezkonkurencyjne.

Martika: :D Świetny naprawdę. Bardzo przyjemnie się go czyta. Świetny pomysł z określeniami dziewczyn :D


To teraz asztaka :)

--- Break on through (asztaka) ---

UnionJack:
Szczerze mówiąc po wstępie z poszukiwaniem znaczenia słowa nie sądziłem, że mnie wciągnie - ale wciągnęło. Pewnie dlatego, że i moja symetryczna natura ma jakieś tam tendencje do spontanu i mnie także - mimo wszystko - dotyczy to pytanie o proporcje. Przeczytałem więc sobie, choć do końca nie wiem ile z tego wyciągnę; pewnie powoli dochrapię się właściwej miary wszystkiego :) 

Ghallerian:
Coś tutaj śmierdzi. Cos na kształt "bardzo bym chciała, ale nie potrafię, wiec przejadę po tym" :) Może i ciekawie napisane, ale wygląda na to, ze samo pojęcia znajome jest tylko z... Wikipedii. 

aNomaLy:
Oni zamieszkali w krainie mistyków i dzieci. To niekoniecznie jest trwanie ciągle w tym samym stanie.

Panna Nikt:
Za mało, za mało! Poczytałoby się jeszcze, Julka. :)

Tuxedo:
Tu mam problem. Przy "Nieśmiertelności" to jeszcze wyszło, ale teraz... Moim zdaniem Julii nie pasuje szata moralizatorsko-teoretyzująca, jaką niestety w tym tekście przybrała. 

Doorshlaq:
Podobają mi się przemyślenia autorki, choć nie zawsze mam ochotę na refleksje, zwłaszcza w cudzych tekstach ;) . Można powiedzieć, że fajnie się czytało, ale przydałoby się trochę więcej luzu i odwagi. 

Rothman:
Dekadentyzm to fajne słowo. Może rzeczywiście trudno by było tak żyć - chyba większość z nas ma takie wewnętrzne hamulce przed przejściem przez swoje życie "inaczej" (ja mam :)). Ale gdzieś po cichu myślę, że może to by było fajne - więc od czasu do czasu posuwam się nawet do realizacji. Tekst OK.

yakanaka:
A ja się Morissonem nie zachwycam oglądając Doorsów :) Zachwycam się filmem w całości, a Morissona to mi szkoda, że nie umiał być dość "dekadencki" bez używek ;) Tekst... można przeczytać, czy coś wyciągnąć - nie wiem :)

I dalej :)


--- Biegnij (Sypee) ---

Hazardius:
Przeczytanie było dla mnie jak uderzenie łomem w głowę - na chwilę otumaniony patrzyłem się w ksywę autora na końcu tekstu. Nie powiem - refleksyjny! Chwilowo nie wiem co napisać, może napiszę nie pod wpływem emocji nieco konkretniej. 

asztaka: Musiałam przeczytać jeszcze raz przed napisaniem tutaj czegoś i... no nie wiem. Mieszane uczucia. Napisane fajnie, ale nie bardzo jeszcze wiem, co może mi dać taki tekst. 

Solar:
Nawet ciekawe. Może i nie jest to jakiś super-tekst do którego mógłbym się modlić, ale przyjemnie się czytało.

Tuxedo: Zaczęło się obiecująco, potem dłużyzna, potem znowu nieźle. Sypee jak Sypee, może z mniejszą ilością "zajefajnych wstawek";) 

pe-cze: Podoba mi się styl, to, że na początku nie wiadomo o co chodzi i chce się czytać. Przyciąga. No i sam temat. Adopcja przez pary homoseksualne. Szczerze mówiąc, nigdy jeszcze nie myślałam, że osoba taka może czuć się nieswojo i mieć jakieś wyrzuty sumienia. Zastanawiające.

spoxgreq: Forma mi się podobała, ale nie mogę wyczaić przesłania. A może i je rozumiem tylko wtedy wynika ze przydałoby się cos jednak więcej, jakieś rozwinięcie, którego nie ma. Może o to chodziło? 

Rothman: W zasadzie ciekawe ujęcie tematu, konkretne, z innego punktu widzenia. Naprawdę interesujące :) Na początku wprawdzie nie wiedziałem o czym tak właściwie jest ten tekst (co w tym wypadku, wg mnie, nie jest zaletą), ale to drobny minus.

Martika: Mocny tekst. Daje do myślenia, nie wyparowuje z głowy po przeczytaniu.

yakanaka: Początek bardzo miły, zaciekawił mnie i nie wiedziałam, czego się spodziewać dalej; a tu homoseksualna para... Ale napisane dobrze, może być :)


--- Rozmowa Mistrza Polikarpa Ze Śmiercią wydanie II'gie (ketsu) ---

Hazardius:
Miły i krótki tekst. Tylko po co te myszki i migające kursory? "{

UnionJack:
Tekst zostawia przestrzeń i wrażenie, że jest nim 'coś więcej', co niewątpliwie jest jego zaletą. Trochę taka impresja, która działa na wyobraźnię. Mam jednak wrażenie, że otwiera ona na ciut za mało, że mogłaby dawać czytelnikowi jeszcze więcej pola, być jeszcze szerszą, jeśli wiecie, co mam na myśli. W sumie jest nieźle, ale odczuwam - jak to napisać - niedosyt niedosytu. Zbyt słabe jest to przeświadczenie, że nie wszystko z tekstu przeczytałem; wolałbym, by było silniejsze, bo wtedy bym do tekstu wracał. 

Phantasmagor:
A mi - choć niestety orginału nie znam - się podobało. Krótkie, ale wystarczające.

Zorka:
No proszę, proszę. Świetnie. :) Genialnie odniesienie do średniowiecza i tego strachu, który łączy pokolenia, a który przecież jest nieunikniony. Dobre. :)

Tuxedo: Świetne, zwłaszcza ostatnie zdanie:) Nie wiem czemu skojarzyło mi się miniaturowe opowiadanie Dehnela o Aniele. Dobrym, świecącym Aniele...  

spoxgreq: Wyróżniony a ja kompletnie nie kumam przesłania. Czuje się głupi. Naprawdę głupi. 

Doorshlaq: Wyróżnione? Niech Wam będzie... Pomysł fajny, wykonanie - średnia AM-owa. I tyle.

Rothman: Wyróżnienie moim zdaniem niezasłużone. Tzn., nie żeby tekst był zły - jest całkiem ok, ale jak dla mnie nic specjalnego. Może czegoś nie dostrzegam, ale trudno.


--- Wenus z Milo (Sato) ---

UnionJack:
W ogólnym rozrachunku wyszło mi, że mi się podobało. Oczywiście, trochę wad ma: partykuła 'by' nie chce się pisać poprawnie, trochę za dużo jest też miejscami patosu, jak z tym dniem, gdy 'Polska została osierocona'. Wyjątkowo jednak podoba mi się tytuł i jego metaforyka - bardzo ładne jest też ostatnie zdanie, jakieś takie chwytające i wzruszające zarazem. Tekst niepozbawiony negatywów, ale wartościowy. 

Zorka: Mhm. :) Tylko, że BYŁOBY razem! :) 

Tuxedo: Przykro mi. Sato to Sato. I to o "duchowym osieroceniu" Ble. 

spoxgreq: Czyste przesłanie bez zbędnych ufuizmow, z drobnymi ukwieceniami. bardzo ładnie i szczerze opowiedziana historia która powinna dawać do myślenia. Podobało mi się naprawdę!

Rothman: W miarę. Nic rewolucyjnego, bo taka historia nie ma już szansy mnie ująć. Ale pozytywna i całkiem nieźle napisana.

Tak gdzieś w między czasie obiecałem Wam, że jeszcze wrócimy do Mró. No i wracamy, a  potem coś o mnie :)


--- Gdzież, ach gdzież? (Mró) ---

UnionJack:
Bardzo rozbawiła mnie wizualizacja szoku :) Poza tym właściwie ciężko coś napisać o tekście: Mró ma trochę naprawdę fajnych fraz, a do tego pisze mądrze: nie trzeba psioczyć tylko trzeba pisać. Tekst należy serwować wszystkim tetrykom: piszmy, bo są ludzie, którzy chcą czytać; czytajmy, bo są ludzie, którzy chcą pisać. 

Phantasmagor: Masz u mnie zapewnione, ze jeśli Cię nie zobaczę w następnych numerach to zaklnę: Gdzie się ona, do cholery podziała! A co do sitka - zbytni rygor nie jest dobry, a dzięki takiemu sitku przepchnąłem się między innymi ja i tadaaaam! męczę was już trzeci miesiąc :D

Solar: Potwornie mi przeszkadzało to, że autorka pisała a'la Kali z pewnej powieści Sienkiewicza. A takich tekstów jak ten były już tysiące. Nic ciekawego.

Tuxedo: O AeMie, ale nie nudzi. Znaczy gut:) 

Rothman: W zasadzie to chyba nie było dobre. Niby prawda - trzeba pisać, nie narzekać. Ale co z tego :)

yakanaka: Oczy mi zaczęły łzawić od różu na czerni i nie doczytałam; przepraszam ;)


--- Polskie znaki zakazu (UnionJack) ---

Zorka:
LOL :P Pierwsza klasa!:)

Solar: Podzielam zdanie autora, a tego typu kretyńskie zakazy naprawdę nic dobrego nie wniosą.

Sato: Naprawdę UnionJack to ma fajne pomysły na to by człowiekowi zaserwować tekściora. Szczególnie ostatnio:). Pewnie to oznacza początek nowej ery krótkich ale fajnych tekstów (czy AM to przetrwa?).   

spoxgreq: Zakazy UJ - Hehe, a to ci dopiero ;) Dobre to, widać, że na niekonwencjonalne rozwiązania również AM jest otwarty :) (jakby takich rożnych więcej było to nie bić, bo ja miałem jakąś tak na oko 40 numerową przerwę w AM!) 

Rothman: Pomysłowe, fajne i śmieszne :) A przy tym sprzeciw przeciwko zamierzeniom wprowadzenia debilnych zakazów, z którym nie sposób się nie zgodzić.

Tuxedo: Zakazy Uniona niezłe. Chociaż mógł pójść w jeszcze większą farsę, wszak wedle jednego z projektów zakazać chciano wszystkiego, co podniecające. A zatem: Action Mag - legalize it;) (Oj, żebym nie wykrakał;p)

yakanaka: ot, na przykład takie [że się bardziej podobają od "Tunelu nie było"] ;) ciekawy pomysł formalny, dobitne; zwłaszcza drugi mi się poodoba :D


--- Z Mickiewicza. Ballada wędrowna (UnionJack, publikacja w Periodyku Poetyckim) ---

Tuxedo:
To ja jeszcze kącikowo, korzystając z faktu, że nikt się w międzyczasie nie wpisał: Union jako Mickiewicz piszący o Kubicy jest świetny ;p

UnionJack: A jednak ktoś to czyta! Chwała Ci za te polfonty, Bóg Cię w dzieciach, rząd w zasiłkach : )


Wędrujemy dalej :)


--- Shit show (Solar) ---

UnionJack:
Tekst mnie nie zachwycił, bo kiedyś już całą rzecz słyszałem i to sprawniej opisaną. Patyczak, lider Brudnych Dzieci Sida, napisał kiedyś piosenkę "Hity z satelity": "W uszach stereo a w oczach kolor/ uszy mi więdną oczy mnie bolą/ w każdej rozgłośni lista przebojów/ już mi się głośnik zatkał od gnoju.// Tysiąc kawałków i milion ujęć/ przecież tu kurwa można ochujeć/ a wszystkie tak podobne do siebie/ że zamiast stu hitów mógłby być jeden.// Jest gówno z Angli, gówno ze Stanów/ sączy się gówno z teleekranów/ mamy też dużo polskiego gówna/ które chce tamtym gównom dorównać." Po tak idealnym podsumowaniu tematu tekst autora - mimo że nieźle napisany, nie mógł na mnie zrobić większego wrażenia. 

Tuxedo:
Kuba Wojewódzki robi się w tekstach AeMowych coraz popularniejszy, już drugi raz wymieniony w tym numerze:) Stylistyka tego arta mnie nie urzekła, przykro. 

Sypee:
Kupa jest wszędzie. Ty też masz trochę kupy w sobie tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Upodobania człowieka często wiążą się ze stanem jego umysłu. Jedni zadowalają się odgłosem młota pneumatycznego, inni parają się poezją. Racja - nie można zjadać wszystkiego co nam serwują. 

spoxgreq:
No cóż, nic zupełnie odkrywczego napisane nie zostało. Zalewa nas tandeta, bo tandeta sie sprzedaje, dlatego ze społeczeństwo głupieje na media wciskają tandetę jako coś trendi. Wystarczy sobie przypomnieć ze na początku lat 90tych w MTV leciały jeszcze klasyki Slayera, Metalliki itd. a obecnie juz tylko roznegliżowane, dmuchane barbie, czarni raperzy obłożeni złotem i to sie nazywa 'artystami'. Z dupy strony chyba. 

Doorshlaq: Najważniejsze to być sobą! Hurra! Oryginalne motto. Pisałem o tym jakieś 1000 razy, a oni nadal nie słuchają;).

Rothman: Nie urzekło mnie. Tandeta jest i będzie, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza - bo jest obok mnie. Nie chcę - ignoruję. Może i do końca nie da się wszystkiego zignorować, ale niezbyt mnie to drażni.


--- Trudne słowo: przyjaciel (Mark Kewlar) ---

UnionJack:
Z całego tekstu wyłowiłem jedno ważne i chyba mądre zdanie: "Jako autorzy nie możemy nie kochać takich ludzi, bo stanowią oni niewyczerpane źródło tematów.". Coś w tym jest: autor jest jakimś takim pasożytem na społeczeństwie, wiecznym podsłuchiwaczem, taką ciągłą plotkarką. Ciężko powiedzieć, czy to rzecz moralna; chyba koniec końców tak, bo jak pokazywać coś innym, jeśli nie na przykładzie. To wyciągnąłem z tego tekstu - prócz tego zdania mnie nie zainteresował. 

asztaka: Tekst mniej mi się podobał, niż inne autora z poprzednich numerów. Tylko w porządku. 

Tuxedo: Autor dalej się z czymś/kimś rozprawia... Ale w dalszym ciągu czyni to na poziomie. Może i coraz niższym, ale dalej skutecznie zmuszającym do czytania. 

Rothman: Chcę być lubiany i szanowany przez innych. Może nie oddam za to wszystkiego, ale chcę być :) Mimo wszystko przeczytałem. Tekst taki sobie, nie wciągnął mnie.


--- Alkobiografia (Leniwiec) ---

asztaka: Podobało się. To nie jest takie banalne układanie tekstu, jakoś zgrabnie Leniwcowi to wychodzi. Temat konkretny, co też lubię. 

Panna Nikt: Styl Leniwca nigdy do mnie nie przemawiał i chyba już nie zacznie. Irytuje mnie i już. Ale podziwiam za wytrwałość. 

Tuxedo: Jeden z bardziej bezsensownych tekstów autora:) Taka treść, opakowana w formę Leniwcową, zdecydowanie mi nie odpowiada.

Doorshlaq: Styl i tematyka nieodparcie kojarzy mi się z tym, co prezentuje Dorota Masłowska, której nie znoszę. Ot, przeczytałem, ale nie wywołało to żadnych przemyśleń i nic mi po tej lekturze we łbie nie zostanie. 

Rothman: W sumie mogło być całkiem fajne - lekka forma, a temat wcale nie głupi. W zasadzie przeczytałem bez zgrzytania zębami - w niektórych miejscach brzmiało fajnie, ale w niektórych po prostu "nie grało" - mówię o, hm... "melodii" tekstu? :>

yakanaka: Mógłby z tego powstać tekst do jakiejś hiphopowej piosenki, nigdy bym jej nie usłyszała i bym nie płakała ;) No, nie przemówiło do mnie :)


--- Pierwszy ciepły dzień (Phantasmagor) ---

UnionJack:
Iiii, takie o niczym. Na tle innych tekstów z tego numeru raczej bezbarwne, choć napisane poprawnie. W każdym razie, choć nie mogę powiedzieć, żeby mi się podobało, uważam, że technicznie autor robi postępy. No i w sumie tyle: tekstu na pewno nie zapamiętam. 

Zorka: Ubawiłam się cudnie.:) Naprawdę. :) Wiem, że dla Ciebie Phant, to może zmora, ale narzekałeś przegenialnie! :P Nigdy nie będzie takiego lata! Miło się czytało. :) 

Solar: Ja tam kocham lato. Zaleciało trochę starym Action Magiem co mnie się bardzo spodobało. Niezła rzecz.

Tuxedo: E, ciepłe kluchy takie. I lay fatalny. 

spoxgreq: To może ja nie o tekście tylko o tresci :) Fajnie przeczytać punkt widzenia kogoś kto myśli inaczej niz inni. To raz. Dwa, dziwie sie, ze mieszkając na wsi nie lubisz lata tak czy siak, bo ja tez jeżdżę na wieś do domku co jakiś czas ale stwierdzam ze poza latem to ja za ch*** bym tam nie wytrzymał.. jesień - śmierdzą palone liście, ludzie zmizerniali, zimny wiatr gwiżdże a równo, szarówka... bleeeeeee. Zima - idzie oszaleć, ciągle w domku bo na zewnątrz zaspy jak nie wiadomo co i mróz potworny. Wiosna juz lepsza ale błoto błoto błoto i podmokłe łąki. W zasadzie co do wsi to tylko lato (jest tam komunikacja miejska ze ludzie potem śmierdzą? ;) ) Pozdrawiam autora :)

Rothman: Lekko, łatwo i w miarę przyjemnie. Co nie zmienia faktu, że autor na takich tekstach daleko nie zajedzie.

Martika: Ahh jak ja nie lube takiego podejścia xD Ale podejście ukazane w bardzo umiejętny sposób. I mimo, ze zupełnie nie zgadzam sie z autorem, to czytało sie przyjemnie.


--- Dalczego uczniowie... (KaReem_Ali) ---

Tuxedo:
Skończyłem po trzecim akapicie. Nuuuuda. (I tym samym legło w gruzach moje postanowienie przeczytania wszystkich tekstów:)) 

Phantasmagor: Tu zaś autor wali absurdy, bezsensowne argumenty i idiotyczne uzasadnienia. Słowem - pieprzy od rzeczy (za przeproszeniem).

spoxgreq:
Miło przeczytać coś sensownego :) Ja byłem po jednej stronie barykady jeszcze niedawno, teraz powoli przechodzę na drugą (wkrótce praktyki nauczycielskie w szkole..) i widzę racje obu stron. Teraz niestety z biegiem czasu juz widzę więcej racji tej 'złej' strony, dlatego cieszę sie ze tekst KaReema trafił do mnie bo mi przypomniał pewien długi okres w moim życiu.

Doorshlaq: Co prawda sądzę, że równie dobrze można było napisać tekst "czemu ludzie jedzą kiełbasę" albo "czemu ludzie słuchają Rubika", choć argumenty w artykule są sensowne. Nie dowiedziałem się jednak nic nowego jako zatwardziały olewacz szkoły :).

Rothman: W zasadzie to masz rację we wszystkim co piszesz. Tylko jedna sprawa - nie za bardzo widzę potrzebę tłumaczenia, dlaczego to uczniowie się nie uczą, dlaczego zwiewają z lekcji. Każdy z nas się uczył, każdy z nas wie, że to nie jest (przynajmniej nie zawsze) fajne, każdy miał takie dni, że po prostu nie było możliwości by się w szkole przebić, trzeba było pójść gdzieś indziej. Zawsze tak było, pewnie i będzie - nie ma co tłumaczyć :)

yakanaka: Widać, że autor jest uczniem, rozprawka jak się patrzy, ulubiony zwrot nauczycieli "moim zdaniem" pojawia się często ;p Jaka prawda jest, każdy widzi :)


Teraz w formie przerywnika Grzeniu:

Gregorius: Ogólnie numer dość ciekawy. Unio wymiata. Od siebie tez powiem, ze Phantasmagor tak jakby się wyrabia powoli ;) . A może się mylę?

Po czem przechodzimy do kolejnych płodnych autorów. Na początek płodny Dawid Wesołowski:


--- Eutanazja a etyka dziennikarska (Dawid Wesołowski) ---

UnionJack:
Jakiś chochlik zmienił tytuł : ) W Polsce sprawę 'eutanazja a etyka' rozwiązuje artykuł 31 Kodeksu Etyki Lekarskiej - zakazuje on lekarzom stosowania eutanazji. Czy to właściwe - inne sprawa. Tekst - rozprawka, nie widziało się zupełnie. 

Solar: Przeczytałem, wzruszyłem ramionami, nacisnąłem "Wstecz", zapomniałem. Autor zupełnie mnie nie zainteresował, tekst poprawny. W zasadzie tylko ostatni akapit to poglądy autora, reszta to suche informacje. 

Tuxedo: Nie lubię, jak ktoś się sili na teksty o czymś, o czym pojęcie ma średnie i przytacza przykłady, teoretyzuje, gdyba, etc. 

spoxgreq: Zupełnie obiektywnie mówiąc to taki tekst o niczym. Niedawno tłumaczyłem gościowi z medycyny na angielski jakąś kilkustronicową publikację na temat eutanazji i troszkę wszedłem w temat. Ten podział który podaje Dawid jest słaby i niepełny (co z sytuacją gdy po prostu zaprzestaje się podtrzymywanie funkcji życia? Nie trzeba nic nawet podawać). Co do Holandii to chyba autorowi chodziło o zupełnie przeciwne zdanie, co sprostował Gregorius. Zamykający paragraf również jest niezbyt trafny - "Życie człowieka pełne jest cierpień, zatem po co cierpieć i przejmować się otaczającymi nas problemami i smutkami, skoro łatwiej jest po prostu umrzeć" - tekst o samobójstwie będzie kawałek dalej. Takie zdanie sugeruje przytłoczenie cierpieniem w trakcie życia i wybór: śmierć. Eutanazji sie ludzi młodych nie poddaje, chyba ze sa przykuci do łóżka na stale albo ich organizm ledwo zipie - to nie jest nawet za bardzo kwestia wyboru. Tekst miejscami wygląda jak notka z Wikipedii. 

Doorshlaq: Trochę zbyt powierzchowne, nawet jeśli przypomnimy sobie poprzednie 8255 tekstów traktujących o eutanazji. Do tego napisane tonem odbębnionej na odczepnego pracy domowej... Niestety - takie sobie.

Rothman: Przede wszystkim - gdzie o tej etyce? :P A ogólnie - nigdy nie byłem i nie będę zwolennikiem krytykowania tekstu za to, że porusza wyeksploatowane tematy (narzekania pod sztandarem "to już było"). Dlatego sam temat mi nie  przeszkadza - szkoda tylko, że autor rzucił tylko parę haseł, w żadne się nie zagłębiając. Jest tekst, a go nie ma.

yakanaka: Ludzie, proszę, przestańcie pisać "ów" zamiast "owych"! Np.: "Ów dokument", ale "owe dokumenty" i "owych dokumentów". To już kolejny tekst, w którym coś takiego się pojawia. "Po co cierpieć i przejmować się otaczającymi nas problemami i smutkami, skoro łatwiej jest po prostu umrzeć." Jeśli to jest zdanie autora i konkluzja tekstu, to się nie zgadzam :) Tekst niby o czymś, ale napisany tak, że nic z tego nie wynika, nawet ciężko mi się było połapać, chociaż wypowiedź tak krótka


--- Igrając ze śmiercią (Dawid Wesołowski) ---

Tuxedo:
Ja pierniczę... Myślałem, że ten etap mamy już za sobą, o co kilka osób walczy od paru lat:) Suiciiiide, ach,  suiciiiiide, forever suiiiciiiiide, yeah! 

spoxgreq: Bardzo mi się podobało. W sumie samo sedno, no może (kolejny raz) objawy medyczne można było sobie darować, ale jak dla mnie tekst super. Ostatni cytat też, bardzo prawdziwy.

Doorshlaq: To z kolei brzmi jak ulotka, zostawiona na stoliku w poczekalni u psychologa... Przykro mi, stary - gdybyś wypowiadał się o depresji jako ktoś, kto ją przeżył, to na pewno chciałoby mi się to czytać. Ale teraz piszesz o czymś, o czym nie masz osobistego, subiektywnego zdania, bo nie masz również doświadczeń w tej materii. Tak się składa, że ja je mam - i puste ogólniki zawarte w Twoim tekście nie przekonują mnie. Podejrzewam, że nie spędziłeś większości 18-go roku życia katując dołującą muzykę, rycząc, zagłuszając ból napierdalaniem w gry komputerowe i lekturą oraz zerkając tęsknie na ostre noże. Na szczęście przeszło - ale irytuje mnie, kiedy ktoś pisze o depresji jak o katarze i ma mnóstwo dobrych porad.

Rothman: Obserwowalne syndromy z poprzedniego tekstu - jest temat, brak jego głębszej realizacji. Wprawdzie można powiedzieć, że dobrze opisałeś, Dawidzie, to jaka jest osoba depresyjna, ale to i tak niezbyt dużo w kontekście samobójstwa. Niezależnie od tego, niezły styl i ogólna umiejętność składania zdań :)

yakanaka: Ten tekst lepiej napisany niż poprzedni. Wprawdzie nie zainteresował mnie jakoś szczególnie, ale już niech będzie.


--- Mojemu kwiatuszkowi (Dawid Wesołowski) ---

UnionJack:
Straszliwe. Autor, myślę, musiał pisać świetne rozprawki, ale ten tekst nie podszedł mi ani krztyny. Bardzo takie - jak to powiedzieć? - matematyczne i toporne. Lekkości brak, nie udało się, moim zdaniem. 

Tuxedo: W konkursie na najbanalniejszego autora numeru D. W. wygrywa bezapelacyjnie. Nawet miałem się krótko do tekstu odnieść, ale właściwie... po co? Nie wart tego, Kwiatuszku. 

Doorshlaq: Nie zrozumiem, jak można pisać o cierpieniu i nieszczęśliwej miłości obiektywnym, rzeczowym tonem, bez  grafomanii, patosu i rozdzierania szat. Nie zrozumiem.

Rothman: Nie podoba mi się, bo nie mówi nic, co byłoby interesujące.

Panna Nikt: Dawid Wesołowski ogólnie na nie. Ciężki i kanciasty. Zupełnie bez polotu. 

yakanaka: Dlaczego ostatnimi czasy już nie ma tematu miłości między kobietą i mężczyzną a jest TYLKO tej homoseksualnej? A, zresztą. Miłość to nie wszystko. A czy oddałabym życie za kogoś? Ostatnio wchodząc na przejście dla pieszych i nie mając pewności, że samochód się zatrzyma, odruchowo szybciej poszłam, żeby w razie czego uderzył we mnie a nie w staruszka, który tam szedł. Głupota? Miłość?


A teraz zafascynowany Sapkowskim Aron:

--- Mój lot (Aron) ---

UnionJack: Oj, znów straszliwie mi się to czytało, mnóstwo patosu i emfazy. Do tego 'morze' zamiast 'może'. W AM jest miejsce i dla takich tekstów - ale, doprawdy, ja ich niestety nie dzierżę. Nie podobało mi się niestety za grosz - ale życzę Autorowi, by mu się tam w życiu ułożyło. 

Tuxedo: Aaaaaaaa! Argh. O kutwa. Nie żałuję czasu straconego na te wypociny tylko z powodu PeeSa. Rozwalił mnie koleś. A potem doczytałem zdanie do końca i... chyba muszę ograniczyć słuchanie Comy:) 

spoxgreq: Kolejne przelane miłosne żale na łamy AM :) Do tego korekta przysnęła ("MoRZe"?) :P Aron czytaj mniej Sapka!!! :) (Albo też coś poza Sapkiem ;) )

Doorshlaq: Ten artykuł za to rozumiem, choć sam nie wysłałbym czegoś takiego do AM :).

Rothman: Morze wymiata. Oczywiście wartość tekstu raczej mierna, ale każdy facet czasami potrzebuje wyjawić swoje żale jakiemuś kącikowi złamanych serc.

Martika: Ładnie, lirycznie.

yakanaka: Przepraszam, jednak pisze się też o hetero :) Jest w tym tekście parę fajnych momentów, napisany w miarę, a temat? Jak ma pomóc taki tekst w uporaniu się jakimś ze sobą - dobrze, piszcie, piszcie, ja przeczytam :):)


--- Zirael (Aron) ---

UnionJack:
Ojoj, niespecjalne. Jeśli miałbym szukać szufladek i próbować klasyfikacji, to to jest właśnie 'pisanie ołówkiem przy świetle księżyca'. Trochę rozbawiła mnie informacja o prozie Sapkowskiego: każdy, kto kiedykolwiek czytał 'Wiedźmina' zorientował się od razu. Co mnie jednak martwi to to, że na wyrażeniach z 'Sagi' oparty jest właściwie cały tekst - mało tu języka i pomysłu autora. Jeśli odjąć od tekstu to, co pochodzi od Sapkowskiego, to własciwie pozostaje dośc niewiele. A sensie literackim to chyba niewiele więcej niż nic.

Zorka: Tekst oparty na kanwie powieści Sapkowskiego, tytułem od razu przykuł moją uwagę.:) W końcu imię to mojej ulubionej postaci z sago o Wiedźminie.;) Tekst napisany z uczuciem, jakimś takim poszukiwaniem, tekst spokojny. W sumie nic nadzwyczajnego. :)  

Tuxedo: Spojrzałem na adres mailowy, na rok w niego wkomponowany - i wszystko stało się jasne:) Ja sprzed pięciu lat jako żyw :D

Sypee: Toporne to trochę... 

spoxgreq: Pierwsza część ("Mój lot") mi się bardzo podobała bo była taka szczera, w pewnym sensie prostoduszna i przez to piękna. Sam uwierzyłem w prawdziwość tego uczucia i stałem się na chwilę Aronem. Druga część właśnie za bardzo mi biła po oczach Sapkiem, jakaś taka kopia z sagi (do czego widzę w PSach się autor przyznał, za co mu chwała) i przez to na minusik. Tekst na plusik szczególnie ze autor młodziutki :) 

Rothman:
Bardzo podobne do poprzedniego tekstu. "Niektóre wyrażenia" z Sapkowskiego? Toć cały tekst pachnie nim na odległość, aż przesadnie moim zdaniem. Miło że się nim fascynujesz, ale świetnych tekstów na tej podstawie nie będzie :)


I już powoli się zbliżamy do końca : ) Teraz Trudna Ksywka : )

--- Drzazga w mózgu (NaKPaWLuZWKoRóżolary) ---

spoxgreq:
Aaaj podobało mi się!!! Fajne! W moim klimacie! I nie przesadzone znowu w drugą stronę, co się też wielu zdarza. Super tekst, pozdro dla autora.

Tuxedo:
Dobrze, że chociaż autoironiczne:) Jeśli ktoś wie, o czym ten tekst jest, niech mi pisze na maila. Ja mogę rzec w zasadzie jedno: cha 

tycz 
nie!:)

Rothman: Faktycznie, bez sensu. Ale parę fajnych związków wyrazowych, które mi się spodobały - zdałem sobie sprawencjusza, książki o Maine :P

spoxgreq: A ja bym chciał zauwazyć ze jest to efekt zamierzony i pasujący stylistycznie do treści Gdyby każdy tekst był konwencjonalny i składał się ze wstępu, rozwinięcia, zakończenia to byśmy pomarli z nudów :D

Rothman: No dobra, to może ja zacznę pisać na wspak - to też będzie zamierzone! Tylko że jednocześnie uniemożliwi zrozumienie tekstu, tak jak w przypadku "Drzazgi"

yakanaka: Czułam drzazgę w duszy czytając to - napisane bardzo tak sobie i jakoś nic z tego nie wynika



--- Myślę, więc jestem (Martika) ---

UnionJack:
Dość słaby tekst. Przemyślenia takie już nieraz chyba słyszałem i w niejednej formie. Wiadomo, każdy musi rzecz odkryć samemu - ale czytelnika to raczej ruszyć nie może. A przynajmniej mnie nie ruszyło, by nie wypowiadać się za ogół. Kiepskość. 

Agnes:
Początek drogi. Tekst jest zarówno osiągnięciem autorki, które można podsumować słowami: poznania nie można wytłumaczyć tylko sferą zmysłową. Jakoś skojarzył mi się ten tekst z "Przypowieścią o jaskini" Platona. Kiedy już się pojmuje różnice między sferą zmysłową, a duchem, czuje się, że nie można pozostać w jaskini, jest się jakby zobowiązanym do podjęcia wysiłku, aby z niej wyjść. Dlatego napisałam: początek drogi (dla autorki). 

Tuxedo:
Takie bez Wyrazu... (chociaż wyrazów było mnóstwo). 

spoxgreq:
Ciekawa tematyka. A może jednak organizm człowieka jest tak cudownie rozwinięty, że jest w stanie to wszystko nam zapewnić? Dusza nie została nigdzie odkryta w człowieku. Jakkolwiek tekst daje do myślenia, fajny. 

Rothman:
Nie ma wątpliwości, że dla kogoś kto trochę już w życiu przeczytał i przemyślał, nie ma tutaj nic odkrywczego. Ale z racji tego, że myślę podobnie jak autorka, podobało mi się (chyba nie nadawałbym się na nauczyciela sprawdzającego recenzje :D)

yakanaka: Sam początek fajny, potem się rozłazi i konkluzja taaka sobie, nijaka.


--- Manifest marcowy (Redmeer) ---

UnionJack:
Teraz jestem pewien: nikt mnie nie czyta, tylko Donald : ) Tekst słaby: Autor nie rozumie, że idea Dnia Kobiet nieco się zmieniła - ważniejszy na dzień dzisiejszy nie jest, jak myślę, kwiatek z rajstopą, tylko właśnie to co robią feministki. Czyli walka o prawa kobiet, tak te ekonomiczne jak i społeczne. Manifest odrzucam. 

Tuxedo:
Styl obiecujący. Tylko znajdź, chłopie, lepszy temat. 

spoxgreq:
Haha! Dobry tekst i porusza fajną kwestię. Końcówka oskarowa :D "Równouprawnienie to termin lubiany przez feministki. Nie wiem co one pod tym terminem widzą, ale może jakaś feministka to czyta i mi wyjaśni (pisać na mail). No i kurwa dlaczego feminizm tak, a szowinizm nie? Świat staje na głowie i wszystko się pierdoli. Nie śmiejmy się z kolesi z „Seksmisji”." Dobre, pozdro :)

Doorshlaq:
Ja tam nie potrzebuję takiego dnia, bo odstawiam Dzień Kobiet codziennie. Sam mam urodziny dzień wcześniej, więc to jakoś się równoważy :).

Rothman:
Ja tam w sumie dzień kobiet lubię, chociaż niezbyt cenię jego finansowo zubażający mnie aspekt :P A tekst całkiem fajny, lekki.

Martika:
Ohh wy mężczyźni, jacy wy biedni :) Rozumiem pretensje, ale ten dzień naprawdę przynosi nam wiele radości. To naprawdę mile dostać kwiatka i życzenia, ale zmuszać do tego nikogo nie można. I wcale nie jestem za roznouprawnieniem :D dobrze jest jak jest ;]

yakanaka:
Ja też nie lubię 8III :P A przynajmniej jest mi obojętny.


--- O wszystkim, czyli o niczym (Łejn Szaliński) ---

UnionJack:
Słaby tekst, myślę. Niby fajny trik z tym zasłonieciem części tekstu, ale prócz tego, to nic tam nie widzę. Owszem, są jakieś rozważania, pytania - ale nie czuję piętna na swoim światopoglądzie. Nic ciekawego - a i u mnie kodowanie popsute. 

Tuxedo:
Bardzo dobrze dobrany tytuł, no, może "o wszystkim" bym wywalił. 

Rothman:
OK, będę wyrozumiały :) Tytuł świadczy, że autor chyba zdaje sobie sprawę z tego, że ten tekst to była masa luźno powiązanych stwierdzeń. A to nie jest zaleta, przykro mi :)


Recenzja przedostatnia, dwa zdania o zbiorowym trudzie:

--- AM 86 - Peryskop (Jędrzej IV Śniady) ---

asztaka:
Peryskop to dobra rzecz. Rozwaliła mnie psychologia tłumu trochę. Tekst mógłby być dłuższy, ale rozumiem, że autor jest nieco ograniczony "materiałem badawczym". 

Tuxedo: fajne;) 


I na koniec: piszą o nas :)))

Solar: Dla kogoś kto mnie dostępu do netu (jak ja) fajne :) Mam szczerą nadzieje, że w "Prasówce z AM 89" znajdą się powyższe komentarze ;)

UnionJack:
Pojawią się : ) [I się pojawiły :)]


Jako podsumowanie kilka słów jeszcze o całym numerze:

Tuxedo: Niezły numer. Półtorej godziny zajęło mi czytanie i komentowanie, pół ściąganie via modem. Odcinek sponsorowały polfonty. Nie mylić z pół-fontami:) 

(Wreszcie ich używał :)

Rothman: Ciężko mi porównać ten numer do innych, z tego to prostego względu, że nie czytałem co najmniej 5 ostatnich wydań. Ale wydaje mi się, że nie jest źle, prawie wszystkie teksty są w miarę niezłe, choć brakuje moim zdaniem paru tych naprawdę dobrych.

UnionJack: Ogólnie to takich naprawdę słabych tekstów - to bardzo niewiele : )

No i to, myślę, by było na tyle : ) Do zobaczenia w kolejnym numerze : )



---------------------------------

Lista płac: Agnes, aNomaLy, asztaka, blanka, Michał Chmielewski, Donald, Doorshlaq, Ghallerian, gloggson, Gregorius, Hazardius, Martika, Mró, Obywatel, Panna Nikt,  pe-cze, Phantasmagor, Publo, Rothman, Sato, Solar, spoxgreq, Sypee, Tuxedo, UnionJack, yakanaka, Zorka

wypowiedzi ciął i zniekształcał

Michał "UnionJack" Krotoszyński


Ty też możesz się dopisać! Zapraszamy, forum.actionmag.pl !