:: Słowem wstępu


Witamy lipcowo! Ale grzeje...

Zmonopolizowałem wstępniak, to jest genialna rzecz - mieć taką kupę przestrzeni dla siebie i wykorzystywać ją wedle własnego uznania. To tak jak z powierzchnią reklamową, można sobie wynająć ją dzisiaj nawet na zegarach (w Wawie i w cywilizowanych miastach tak jest) - a ja przecież o free space dbam.

Tylko jaaa i moja przestrzeeeeeeeń... Eee, dobra, miała być poezja.

Nowy numer, co przykro mi rzec, trochę ubogi. No cóż, nie zawsze się można w samych superlatywach rozpływać i muskuły prężyć jak naczelni CD-Action. Chętnie pobawiłbym się teraz w Kopcińskiego (dla niezorientowanych - naczelnego "Teatru") i snuł coś na temat czegoś konstruktywnego, wszak okładka utrzymana w stylu wyżej wymienionego pisma do czegoś zobowiązuje. Jednak, ad rem.

Numer ubogi, bo recesja majowa, być może matury mają z tym jakiś związek - u mnie na pewno. W nowym Teatrum Mundi obiecany w zeszłym numerze artykuł na temat commedii dell'arte. Pustkami świecą też Wasze Wiersze - znaczy, może nie tyle pustkami, co niezbyt obfite są, choć udało się kilka rozsądnych wybrać. Selekcja wierszy wiąże się z utrzymywaniem pewnego poziomu, ale mam cichą nadzieję, że autorzy do tej pory skrzętnie pomijani dadzą o sobie jeszcze znać i zaskoczą mnie mile. Zwrócić uwagę chciałbym na wiersz Dodo - bo, jak widać, nie tylko "stara gwardia" się przebija. :)

Sytuację ratują trochę Wieszczowie, bo w końcu to Wieszczowski numer, iście towiańskomistycznomroczny - mamy też Dantego, o którym Eliot powiedział kiedyś że jest jednym z dwóch najważniejszych pisarzy na Ziemi (kto był zaś drugim? a zagadka, odpowiedzi ślijcie ma adres Periodyku :)). Konkretnie to "Czyściec" i częśc jego druga, jak zwykle w dwóch równoległych przekładach. Jest też, jeśli chodzi o dłuższe formy, "Pieśń świętojańska o Sobótce" Kochanowskiego.

Ale pustki są odczuwalne, widać je na każdym kroku, bolą, kłują w uszy. Dawno nie znalazła się ciekawa strona o poezji do opisu, (a może to my jesteśmy lenie i słabo szukamy?) a Na Wesoło miewało większe wzloty, choć akurat dział Unionisty trzyma swój poziom. W tym miesiącu polecany jest, po kumotersku Donald i twórczość Pszczóły. :)

Ranymatkoboska, ale ja marudzę. A przecież wakacje są!

Brak Asi jest odczuwalny, jeśli chodzi o Między Wersami - kajamy się i obiecujemy poprawę. Teraz zresztą nadejdą czasy lepsze, w przyszłym miesiącu pokażemy, ufam, wieksze pazury, konkurencję zmieciemy i wódkę wypijemy (co poetom przystoi w pewnym wieku). Niedopita wódka zwiastuje nieszczęście, albo rychłe odwiedziny. Czasami to się pokrywa, na przykład kiedy przyjedzie do nas ktoś, kogo widzieć nie chcemy, ale wtedy lepiej nie mieć wódki w domu.

Eee, co ja chrzanię, zawsze dobrze mieć wódkę w domu, pióro się lżejsze robi od tego i w ogóle, synapsa pracuje lepiej...

Nie pomogły zastrzyki,
Recenzje i pomniki,
Ni kwaśne mleko:
Przyszedł szarlatan - szuja,
Obejrzał go, pobujał:
- Dementia praecox.


Takiej śmierci wszystkim koleżankom i kolegom po fachu życzę. Ukłony w waszą stronę, wolności, trzymaj sztandar nasz... aha, no i always look on the bright side of life. :)

- Obywatel


PS: Na okładce Stachura i Bruno, tym razem to chyba widoczne aż zanadto. Wieszcz i jego zwiastun, sami odgadnijcie, który jest który.