|
Komórka -
Stephen King
Telefon komórkowy - rzecz w dzisiejszych czasach bardzo przydatna. Z
jednej strony pomaga, ułatwia życie, często ratuje. Z drugiej -
śmiertelna zabawka w rękach tych, którzy z niej korzystają. Jednak,
czy telefon komórkowy może przemienić ludzi w stworzenia żądne krwi,
atakującego każdego człowieka? King wyraźnie pokazuje nam, że może.
Clay Riddell, rysownik komiksów jest zadowolony z pozytywnego podpisania
kontraktu wydawniczego w Bostonie. Z prezentem dla Sharon, żony Riddella
postanawia ochłonąć na chwile, stojąc przy wozie z lodami. Przed nim w kolejce
stoi rozmawiająca przez telefon komórkowy kobieta, a za nią dwie nastolatki.
Jednej z nich dzwoni telefon komórkowy. Po odebraniu okazuje się, że to
koleżanka. W jednej chwili, w tym samym momencie telefon kobiety jak i jednej z
nastolatek upadają na ziemię. Kobieta próbuje rzucić się na lodziarza, podczas
gdy jedna z dziewczyn rzuca się na kobietę i gryzie ją śmiertelnie w szyję.
Druga nastolatka nie wie kim jest, ani gdzie jest, po czym ucieka. Clay widzi,
jak ulica wypełnia się bełkoczącymi ludźmi, rzucającymi się na innych. Widzi, że
dziwne szaleństwo ogarnęło tych, którzy używali telefonów komórkowych. Chaos,
panika, ucieczka, przetrwanie - wydaje sie proste, jednak nie do końca.
Bohater postanawia uciec z Bostonu do żony i syna, gdzie pozna strach, a
wędrówka będzie prawdziwym koszmarem. Jednym bezpiecznym miejscem, bez żadnego
zasięgu, wychwytywanego przez komórki jest centrum stanu Maine. Czy tam ludzie
zaznaja spokoju, uciekając jak najdalej od swoich rodzinnych stron do tego
miasteczka? A może jest to pułapka, która ma na celu zniszczyć ludzkość?
Z początkiem fabuły, nasi bohaterowie (gdyż od razu na samym początku Clay
poznaje innego człowieka, a następnie trzynastoletnią dziewczynkę) starają się
przeżyć. Po ucieczce z miasta, razem z innymi, którzy przetrwali udają się w
jednym jedynym kierunku. Do jedynego schodnienia - domu Toma. Nie rozmawiają ze
sobą - milczą. Zszokowani tym, co się działo w Bostonie. Niekiedy natrafiają na
"postacie drugoplanowe". A to kobieta-wariatka ogłaszająca koniec świata, bądź
mężczyzna, który zwyciężył "bokserską" bitwę o beczkę z piwem. Na początku
fabuła nie rozwija się jakoś ciekawie. Tom, Clay i Alice udają się z początku do
w/w domu. Tam spędzają noc. Po w miarę przespanej, niespokojnej nocy, odkrywają
w ogródku Toma trzy postacie. Są to ludzie, ale nie są to ludzie normalni. Jak
to później w książce bohaterowie ich nazwali - komórkowcy. Jeden ginie z rąk
drugiego o rozbitego melona. Później odchodzą w kierunku miasta - zarówno
kobieta jak i mężczyzna, który zabił drugiego towarzysza.
W następnych częściach książki Czytelnik odkrywa różne tajemnice, które autor
powieści ułożył, no, w miarę dobry i chronologiczny sposób. Poznamy jeszcze parę
osób, które będą pomagać postaciom - z jakimi skutkami? Tego nie powiem, ale...
będzie ciekawie.
Książkę Kinga mógłbym zaliczyć do tzw. survival horrorów. Ci, którzy np. grali w
Resident Evil'a, bądź Silent Hill'a (z większym naciskiem na pierwszą pozycję)
wiedzą co mam na myśli. Próba przetrwania, ukrywanie się, a jednocześnie
odkrywanie strasznej prawdy o "komórkowcach" i na końcu ten moment, który
najczęściej bywa zaskakujący. Bo - jak najbardziej - pomimo całej tej prostej
otoczki, jednak doczytamy się choć raz tego, czy nasi bohaterowie przetrwali,
czy nie.
Błędów w samej książce, z tego co pamiętam wychwyciłem dwa. Nie są to błędy w
stylu "ó" zamiast "u". Jedynie "zjedzone" literki, ale mi to nie przeszkadzało w
odbiorze tej lektury. Okładka - po wyglądzie - widać, że nie poraża pięknem, ale
też nie jest tragiczna. Ot, proste tło i szkarłatny krwawy tytuł i dodatkowo
wywrócona szklanka z czerwonym płynem.
Na początku, czytając książkę, spodziewałem sie czegoś ciekawego. Liczyłem na
to, że będzie coś w stylu "zagłady świata przez telefon komórkowy" - no i to
dostałem. Mimo tego, ta pozycja jest inna od reszty książek z dorobku autora. Na
plus jej można przypisać to, że nie mamy tu do czynienia z zombie, uratowaniu
świata itp. Jest to typowa pozycja survival horroru. Owszem, główny bohater ma
tylko jeden cel - dotrzeć do swojej rodziny, ale po drodze napotyka wiele
przeszkód, przez które musi przebrnąć z pomocą Toma i Alice. Z drugiej strony
jednak jest pewne "ale" o które się można przyczepić, min. prostota fabuły na
początku, ale to i tak - według mnie - nie jest aż taką wielką przeszkodą, by
zagłębić się w nową pozycję Kinga. Książka, w mojej samoocenie jest dobra, i
taką też ocenę otrzymuje.
|
 |
|
Tytuł oryginalny |
| Cell |
| Wydawca |
| Albatros |
| Gatunek |
| horror/kryminał |
| Oprawa |
| miękka |
|
|