|
Dzieci Hurina -
J.R.R.
Tolkien
Kompletna wersja „Dzieci Hurina” nareszcie ujrzała światło dzienne!
Pracę nad wspomnianym dziełem Mistrz Tolkien zapoczątkował już w
latach dwudziestych XX wieku. Należało ono do tzw. "Wielkich
opowieści", które, mimo licznych powiązań ze światem Śródziemia,
mogły być publikowane oddzielnie bez znacznego uszczerbku dla
warstwy fabularnej. Do tych utworów zaliczane są oprócz wspomnianych
"Dzieci Hurina: "Ballada o Leithian" oraz "Upadek Gondolinu". Dzięku
skrupulatnej pracy Christophera Tolkiena - następcy ojcowskiej
spuścizny, który dokładnie przewertował wszelakie pozostawione
zapiski, mamy teraz możliwość zapoznania się z najbardziej kompletną
wersją tej historii.
Fabuła książki
obraca się wokół wątku klątwy mrocznego władcy - Morgotha i jej tragicznych
konsekwencji. Spadła ona na Hurina i cały jego ród , gdyż będąc w niewoli u
mrocznego nieprzyjaciela nie ugiął się on, nie wyjawiwszy sekretu położenia
Gondolinu. Jesteśmy świadkami dziejów syna Hurina - Turina i jego zmagań z jakże
niełaskawym dla niego losem.
Z tą historią fani Tolkiena w dość oględny sposób mogli się zapoznać
czytając "Silmarillion", bądź w "Niedokończonych opowieściach" gdzie występuje
multum materiału wykorzystanego w „Dzieciach Hurina” . Christopher Tolkien
studiując wszystkie zapiski, starał się wypełnić wszelkie luki nieukończone
przez ojca, bądź wybrać najsłuszniejszą wersję historii z proponowanych dróg
alternatywnych. Sam redaktor podkreśla, że priorytetowym zadaniem książki,
oprócz jak najdokładniejszego przedstawienia tej historii, był jak najłatwiejszy
jej odbiór, by czytelnicy którym "Silmarillion" czy "Niedkończone opowieści"
stanowiły zbyt duże wyzwanie, również mogli czerpać przyjemność z lektury.
Osobiście oprócz nieznanych faktów liczyłem również na różnorakie ciekawostki,
zaczerpnięte z XII tomowego cyklu "History of Middle-earth", który niestety nie
jest dostępny na polskim rynku.
Czy zadanie się udało? Historia jest stosunkowo niewielka objętościowo.
Pomijając rysunki, zajmuje mniej więcej 160 stron. Dosyć mało, choć biorąc pod
uwagę prozę Tolkiena można by pomyśleć, że lektura zajmie troszkę więcej czasu
niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Niestety, nic bardziej mylnego! Książkę
przeczytałem w jeden dzień. W odróżnieniu od pozostałych dzieł, nie wymaga aż
tak dużego skupienia. Fabuła prowadzona jest jednotorowo, wszelkie inne wypadki
z dziejów Śródziemna, zostały co najwyżej wspomniane. Akcja koncentruje się
wyłącznie na wątku głównym.
Pisząc ten tekst postanowiłem również dokonać lekkiej analizy
porównawczej tłumaczenia. Pracę Agnieszki Sylwanowicz, porównałem z tłumaczeniem
Radosława Kota z „Niedokończonych opowieści”, gdyż ogromna ilość treści w tych
dziełach pokrywa się. W tymże zestawieniu praca pana Kota wypada straszliwie
ubogo, gdyż pisane jest suchym, nijakim wręcz językiem. Najnowsze tłumaczenie
pani Sylwanowicz zaś prawdziwie oddaje klimat Śródziemna. Pisane jest ono niczym
prawdziwy epos, pięknym, kwiecistym, podniosłym stylem przepełnionym stosownymi
zwrotami. Prawdziwy majstersztyk.
Kilka słów należy się również samemu wydaniu. Jest ono po prostu
przepiękne. Pod twardą, lakierowaną okładką, kryje się ponad 230 stron twardego
papieru, który przyozdabiają wspaniałe rysunki akwarelowe i ołówkowe szkice
autorstwa Alana Lee. Na końcu mamy spis imion, nazw własnych i geograficznych –
tradycyjny już element podczas wydawania opowieści z Dawnych Dni, oraz
czarno-białą mapkę Beleriandu. Śmiem twierdzić, że jest to najlepiej wydana
książka Tolkiena w Polsce. Pięknie przetłumaczona i tak również wydana. Czytając
znalazłem może ze dwa błędy edytorskie. Rzecz jasna nie wpływa to w żadnym
stopniu na odbiór dzieła.
Oprócz samej treści głównej, książka oferuje nam dwa dodatki w których
Christopher Tolkien tłumaczy genezę powstawania utworu od najwcześniejszych lat,
oraz „Kompozycję tekstu” gdzie przedstawia zmiany wprowadzone względem „Silmarillionu”
i zwłaszcza „Niedokończonych Opowieści”. Gratka dla prawdziwych znawców
twórczości Mistrza.
Najnowsze dzieło Tolkiena poleciłbym przede wszystkim, osobom, którym
dotychczas opublikowane opowieści z Dawnych Dni okazały się dziełami zbyt
trudnymi w odbiorze, by doznały choć namiastkę wspaniałości tamtych czasów i
opowieści. Ja sam czytając, odkryłem niewiele nowych faktów, jednakże miałem
możliwość zapoznania się z przepięknym tłumaczeniem tej historii i przeżyciem
jej na nowo. Jak najbardziej pozytywnych wrażeń dostarcza również wspaniałe
wydanie. Przypuszczam, że każdy fan Tolkiena, bez względu na opinie recenzentów
i tak zapewne kupi własny egzemplarz książki ze względu na samo nazwisko
Mistrza. Nie powinni być mocno zawiedzeni, gdyż „Dzieci Hurina” to mimo wszystko
pięknie opowiedziana, tragiczna historia stworzona na modłę greckiej tragedii w
której Turin niczym Edyp, zmaga się z nieuchronnym losem. Zastanawiam się jaki
może być kolejny krok wydawniczy. Może zgodnie z obraną ścieżką, należy się
wkrótce spodziewać kompletnych wydań kolejnych wielkich opowieści? Pomysł dobry,
jednakże w głowie pozostaje ciche pytanie: „Czy nie jest to po prostu próba
podreperowania budżetu kosztem fanów?” Zobaczymy co przyszłość przyniesie…
(Ja tylko
od siebie dodam to, że ocena 0 nie świadczy o jakości książki, lecz o braku
oceny wystawionej przez autora recenzji - Shakal)
|
 |
|
Tytuł oryginalny |
| The Children of Hurin |
| Gatunek |
| Fantasy |
|
|