Ernest
Hemingway kojarzy się w Polsce tylko z jednym tytułem. Niestety, „Stary człowiek
i morze” nie jest na tyle pociągającą lekturą, by skłonić do sięgnięcia po inną
pozycję amerykańskiego noblisty. A szkoda.
„Rogi byka i
inne opowiadania” to wybór historii z kilku Hemingway'owskich zbiorów.
Większość z
nich czyta się znakomicie, inne, mimo że niczym nie ujmują, świetnie sprawdzają
się w roli przerywników.
Raymond
Chandler napisał w „Żegnaj, laleczko”, że (parafrazując) „Hemingway to taki
człowiek, który powtarza jakąś rzecz tyle razy, aż dojdziesz do wniosku, że ta
rzecz jest naprawdę dobra”. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Powtarzane
nieskończoną ilość razy kwestie wypowiadane przez bohaterów, mimo że potrafią
zirytować, wprowadzają niepowtarzalny klimat. Bohaterowie stworzeni przez
Hemingwaya są zagubieni, a niespełnione marzenia często stają się przyczyną ich
zagłady.
Pomimo tego, że
akcja opowiadań rozgrywa się niemal na całym świecie, rzuca się w oczy
podobieństwo cechujące postaci tła. Spowodowane jest to wojenną rzeczywistością,
która wywarła na twórczość Hemingwaya niemały wpływ. Co dziwne, w „Rogach
byka...” jedynie kilka opowiadań osadzonych zostało w typowo wojennych realiach.
W pozostałych czujemy, jak niebezpieczeństwo, przykryte płaszczem codziennych
trosk i rozrywek, czai się za rogiem.
Jedno z
opowiadań łamie jednak strukturę całego zbioru. Napisany w konwencji dramatu
„Dzisiaj jest piątek” przenosi nas dwa tysiące lat wstecz do dnia ukrzyżowania
Chrystusa. Cała sytuacja została zdesakralizowana, przez przedstawienie jej
oczami rzymskich żołnierzy pijących wieczorem wino w tawernie. Wyszło z tego
całkiem przyzwoite studium żołdackiej natury.
Z zadziwiającą
łatwością autor charakteryzuje mentalność małomiasteczkowych społeczeństw.
Główni bohaterowie zarysowani są bardzo wyraźnie, podobnie jak przestrzenie, po
których wypada im się poruszać. Francuskie plantacje winorośli, niemieckie
knajpy, włoskie ulice z rozświetlonymi wystawami sklepowymi, szpitale, które
wielokrotnie napotykamy w wycieczce po świecie lat dwudziestych ubiegłego wieku.
Stwarzanie pozorów normalności wydaje się ulubionym zajęciem wypalonych
wewnętrznie jednostek, nie zawsze jednak udaje im się powstrzymać nerwy na
wodzy, co skutkuje, bądź to wybuchami niepohamowanej agresji, bądź odizolowaniem
się od reszty świata i zamknięciem w sobie.
Stwierdzić
można, że główną bohaterką większości utworów Hemingwaya, poza wojną, jest
śmierć. Opisywane historie nierzadko mają tragiczny finał. Tutaj nawet
dziecięca zabawa w corridę nie kończy się happy endem.
W „Rogach byka...” znajdziemy też polski akcent. W jednym z opowiadań w
odniesieniu do rzeszy Polaków przebywających w Ameryce czytamy : Il y a trop
de Polacks. Et ils sont sales, les Polacks.1
Z kart tego
zbioru aż wieje ironią i zgorzknieniem. Humorystyczne akcenty jedynie na pozór
wydają się zawierać w sobie komizm, czas i miejsce nie sprzyjają wesołości.
Książka, mimo że do obszernych nie należy, (jedynie 220 stron) zawiera aż 25
opowiadań, plus autorską przedmowę zapożyczoną ze zbioru „ The First Forty Nine
Stories”. Dodatkowego smaczku dodaje rysunek Picassa na okładce. Polecam
wszystkim, nietylko fascynatom twórczości amerykańskich klasyków.
1
fr. Za dużo tu Polaków. I oni są brudni, ci Polacy