|: RECENZJA :|
Skalne szczury - Ben Bova
„Bestseller w USA”- taki napis widnieje na okładce. Jednak między Stanami a Polską są kolosalne różnice kulturalne. W naszej ojczyźnie powieść ta nie odniosła takiego sukcesu, lecz czy to znaczy, że jest zła? Zapewniam po stokroć, że nie.

Zacznę od fabuły. O surowce Pasa Asteroid rywalizują między sobą wielkie korporacje. Jednak jedna z nich, należąca do Martina Humphriesa próbuje zawładnąć wszystkim i zdobyć monopol na bogactwa, które tam się znajdują. Wojna rozkręca się na dobre. Na Ceres poszukiwacze rud (skalne szczury) zakładają bazę i zaczynają wydobycie rudy. Humphries oczywiście próbuje przejąć dowodzenie nad nimi. Jednak natrafia na opór w postaci Larsa Fuchsa. W wojnie o władzę w ruch pójdą giełdowe machlojki, przekupstwa a nawet poleje się krew.
 

Fabuła książki jest dość prosta. Jednak nie oznacza to, że jest monotonna i nieciekawa. Wręcz przeciwnie, następuje w niej wiele zwrotów akcji i wydarzeń, których czytelnik nawet się nie domyślał. Już pierwsze dziesięć stron potrafi zachęcić do dalszego czytania i po pewnym czasie uświadamiasz sobie, że jest już grubo po dwunastej w nocy. Takiego syndromu nie miałem już od dłuższego czasu. Autor postarał się nie szczędzić bohaterów, więc co jakiś czas możemy spodziewać się śmierci jakiejś postaci, a gdy staje się to dla nas oczywiste i rutynowe, zaskakuje nas innym rozwiązaniem. Styl pisarza jak najbardziej mi odpowiada. Nie znajdziemy tutaj rzeczy, które nie byłyby możliwe za kilkadziesiąt\kilkaset lat. Po powieściach Philipa Dicka, w których pełno jest dziwnych wynalazków, książka Bena Bovy staje się lekka i prosta dla naszego umysłu. Autor nie manipuluje także przypuszczeniami, jak wyglądałby świat za kilkadziesiąt lat i pozostawia go takim jakiego znamy dzisiaj. A więc Polska jest na miejscu Polski a Wieża Eifla stoi tam gdzie stała.
 

W książce znajdziemy także pewne anomalie. Na przykład na Ceres nie ma żadnego rządu ani praw, które ograniczałyby ludność. Więc zabicie kogoś nie wiąże się z przykrymi konsekwencjami. Wydaję się to dziwne, ale nadaje większy klimat i wprowadza pewne możliwości, które później autor wykorzystał. Pomysłowość Bovy oczywiście na tym się nie kończy. Są tu także wirtualne prostytutki, bliźniaczki, które każdy może sobie wynająć. Widać, że autor rozważa wizję lepszego jutra, lecz umiejscawia w nim także tych „złych”.
 

Kreacja postaci a szczególnie głównego bohatera-Larsa Fuchsa, jest przemyślana i opisana w ciekawy sposób. Możemy tutaj uświadczyć, jak potulna osoba, która nie skrzywdziłaby nikogo i chce dla wszystkich jak najlepiej, pomału przeobraża się w bestię żądną zemsty na tych, którzy wyrządzili mu dużo złego. Ze strony na stronę coraz bardziej jesteśmy zszokowani poczynaniami Larsa, ponieważ na początku był całkiem inny, rzekłbym bardziej normalny.
 

Duża waga podczas pisania powieści została przywiązana do fizyki a w szczególności do grawitacji. Na poszczególnych planetach występuje inne, niekiedy sztucznie modyfikowane przez człowieka przyciąganie. Podczas czytania możemy natknąć się na sformułowania czysto fizyczne. Jednak nie przeszkadza to w dobrej zabawie a wręcz przeciwnie, nadaję książce jeszcze większego klimatu. A mówi wam to człowiek, który nienawidzi fizyki.
 

W książce natkniemy się także na polski akcent. Jednym z ludzi, którzy dbają o bezpieczeństwo i porządek w Pasie jest człowiek o nazwisku Żarski. Z początku myślałem, że jest to sprawka tłumacza, który przetłumaczył amerykańskie nazwisko na polski odpowiednik. Jednak po chwili zorientowałem się, że jest tu mowa o Polsce i nie może być to wola translatora.
 

Cały czas zachwycam się powieścią i zauważam  tylko jej zalety. A co z wadami? Na pewno ktoś, kto oczekiwał od książki więcej by je zauważył. Lecz jeśli potraktujesz ją jako dobrą rozrywkę, a nie jako bestseller, z pewnością się nie zawiedziesz. Na pewno znajdą się tacy, co stwierdzą, że fabuła jest banalna i mało oryginalna a świat zbyt bardzo podobny do rzeczywistego. Jednak mi to nie przeszkadza a wręcz zachwyca mnie lekkość tej pozycji.

 

Podsumowując dostajemy ładnie wydaną książkę z prostą fabułą, która nie obciąży zbytnio naszego umysłu ale też nie pozwoli się nudzić, dzięki nagłym zwrotom akcji. Czego chcieć więcej? Jeśli poszukujesz dobrej kosmicznej powieści, lecz nie kręcą cię psychopunkowe klimaty, nie zastanawiaj się długo, tylko biegnij do najbliższej księgarni.


Okładka
Tytuł Oryginału
The Rock Rats
Wydawnictwo
Solaris
Gatunek
science - fiction
Oprawa
miękka
Ocena


© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!