Myśleć chujem.

 

         Jak każdy normalny, zdrowy i dorastający chłopak, interesuję się płcią przeciwną, co jest zresztą całkowicie naturalne. I to interesuję się nie tylko w sensie erotyczno-fizycznym, ale też tym głębszym – lubię jak można z dziewczyną pogadać o muzyce, filmach czy książkach, bez przesady jednak – kujonki i kinomanki nie są moim życiowym ideałem.  

         Jakiś czas temu zauważyłem jednak rzecz dziwną (?). Otóż panience obdarzonej przez naturę i ciałem i du(p...)szą, jestem wybaczyć niemal wszystko. Czy to obrazę słowną, czy to nieznośny charakter, bądź też chamski upór i wszystkie kobiece fochy. Nie wyróżniam się może pod tym względem od rówieśniko-kolegów, ale wydaje mi się co najmniej dziwne, iż zwykłe zakręcenie zgrabną pupcią powoduję, że z mej pamięci natychmiast znikają wszelkie urazy, choćby były świeże i bolesne. A najgorsze jest fakt, że te cwane bestyjki doskonale o tym wiedzą :D...

         Ale ja nie o tym. Kilka miechów temu, jedna z najładniejszych dziewcząt jakie znam (a która chodzi ze mną do klasy), okazała się w moich oczach zwykłym ścierwem (nie ważne czemu, ważne, że- jak sama przyznała- słusznie). I co ja na to? Ano obraziłem się na nią, przestałem się do niej odzywać, ba nawet przebywanie w jej pobliżu mi przeszkadzało. Zerwanie kontaktów na całej linii- czy to nie składanie życzeń na święta podczas klasowej wigilii, aż po ignorowanie jej prób załagodzenia konfliktu. W ten sposób odnosiłem się do niej jakieś pół roku, kiedy kumple dalej zachowywali się przy niej jak małe, służebne cioty :P. Do czasu ferii, bo później przełamałem się wreszcie przyjmując wyciągniętą dłoń. A dlaczego, zapytacie? A, bo zlustrowałem wzrokiem jej długo nie widzianą kibić i szeroko rozumiane okolice (:P) i głos prymitywnego neandertala wziął górę. Dziś pluję sobie w brodę z tego powodu- że głos chu*** zagłuszył wołanie zdrowego rozsądku, który doskonale wiedział, że obiecywałem sobie traktować ją jak powietrze.

         Podobnych przypadków było jeszcze kilka – od zrezygnowania z zaplanowanych czynności po to, żeby odprowadzić jakąś niunię do domu czy wyręczenie jej w napisaniu jakiegoś wypracowania (od chłopaków biorę kasę) kosztem swojego wolnego czasu. Nie powiem – trochę się przestraszyłem, bo sprawa zaczęła zataczać coraz większe koła. Aż w końcu powiedziałem stop!

         Spotykałem się bowiem wtedy (tj. listopad 2006r.) z najładniejszą dziewczyną, którą znam. Najlepsze zaś było to, że nie dość, iż podzielała moje zainteresowania (fantasy, dobra muza) to jeszcze (czego jestem w 100% pewien) odwzajemniała moje uczucie. No, ale jak Phantasmagor mówi sobie samemu hop to nie ma odwrotu – w kulminacyjnym momencie naszej przyjaźni postanowiłem się sprawdzić. Poddać testowi swoją silną wolę. Po najważniejszym pytaniu (tak jest - o chodzenie) uzyskałem odpowiedź pozytywną, ale...(werble...) nie skorzystałem!!!

         Wiem, wiem zachowałem się trochę jak szczeniak (czego zresztą kumple nie omieszkują wytykać mi do dziś), ale za to udowodniłem sobie, że potrafię stłumić wołanie członka domagającego się zaspokajania prymitywnych potrzeb. Czy żałuję? – W żadnym wypadku nie. Wspomniana pani też zresztą długo, jak sądzę nie rozpaczała (jeśli w ogóle),  bo ostatnio widziałem ją w ramionach pewnego osobnika i nie wyglądało to na zwykłą przyjaźń (tak dokładnie to się lizali).

         Tekst ten napisałem – o czym z góry uprzedzam- jako małą prowokację, ale wszystkie przytoczone sytuacje są prawdziwe.

Aha, po udowodnieniu sobie tego co udowodnić sobie chciałem powróciłem do dawnego trybu życia (czyli znowu członek ma większe prawo głosu :P) i nie sądzę, żebym przeprowadzał jeszcze kiedyś podobne eksperymenty. A jak znajdę odpowiednią osóbkę to będę dbał o nią z całych sił – macie moje słowo!

 

Myślący narządem, który z mózgiem niewiele ma wspólnego:

 

 

PHANTASMAGOR      

 

PS. Jeżeli „w praniu” tekst wyszedł mi seksistowski to sorry – nie takie miałem zamiary.

PSS. Chcę w ty miejscu pozdrowić A.P, P.O oraz oczywiście N.W. - Za wszystko czego doświadczyłem w kontaktach z wami. PSSS. Mógłbym przytoczyć jeszcze kilka inicjałów, ale w końcu nie będę zgrywał Casanovy :D