Kartka
z kalendarza
My, Polacy, mamy opinię romantyków. My lubimy wspominać rzeczy wielkie, rzeczy pokaźne, lubimy mówić o naszych bitwach, zwycięstwach, podbojach. Lubimy wspominać tryumfy - ale i piękne klęski. Wzrusza nas więc i bohaterskie przegrywanie; porywa moralne zwycięstwo powstań. Rzadko jednak, o wiele za rzadko, potrafimy docenić bohaterów czasów niemal współczesnych; tych, którzy będąc robotnikami czy studentami zwalczali nieprzyjazny jednostce socjalizm. Nie znamy ich nazwisk - a często nie kojarzymy ich twarzy. Niektórzy - jak ten student poniżej - tylko na chwilę wchodzą w kadr historii: są cienką splątką w tkaninie dziejów. Ale i im jesteśmy winni szacunek, bo nie byli bierni. Taki szacunek, to nie jest rzecz płytka: jeśli więc znamy tych dzisiejszych powstańców, jeśli widujemy ich na ulicy, na osiedlu, w sklepie - okażmy im trochę estymy. Możemy ich przecież trochę ocalić od zapomnienia.

Bezimienny bohater polskiego podziemia