Jak to w każdą niedzielę trzeba wcześniej niż w sobotę wstać i pójść do kościoła na mszę. Msza nie różniła się od żadnej innej w roku, poza jednym tylko szczegółem. W tym dniu na mszach zamiast kazania wygłaszane były rekolekcje wielkopostne. Na końcu oczywiście ogłoszenia duszpasterskie, wśród nich informacja o mszy poświęconej Janowi Pawłowi II w drugą rocznicę jego śmierci.
W telewizji regionalnej (Poznań, nie wiem jak w innych) puszczali jakiś dokument o Janie Pawle II. Na innych programach w sprawach dotyczących religii przewijała się zmiana prymasa Polski, niedziela palmowa, a o beatyfikacji papieża mówiono sporadycznie.
To, co się działo w telewizji (tylko TVP) można porównać do tego, co było dwa lata temu. Połowa programów nadawanych w telewizji była poświęcona Janowi Pawłowi II. Głównie były to jakieś transmisje z mszy, czuwań i tego typu okazji. Nadawano też filmy dokumentalne o papieżu Polaku. Niestety żadna inna stacja niż TVP (przynajmniej odbierana przez mój telewizor) z polsatem na czele, nie zaznaczyła nawet tej, jakże ważnej, rocznicy. Polsat nadawał jak zwykle swój zwykły program, licząc na to, że znajdą się osoby wolące niekończące się seriale od uczczenia wielkiego Polaka, a wzmnianki o papieżu ta stacja podała jedynie w wiadomościach.
Tego dnia spadł mi ze ściany kalendarz poświęcony Janowi Pawłowi II. Nie wiem czy to był przypadek, w każdym razie wisiał on już od kilku dni w tym samym miejscu i spadł dopiero dzisiaj. Około godziny 21 zapaliłem świeczkę. Paliła się długim i jasnym płomieniem. Gdy trochę później (około 22) próbowałem ją zgasić, nie dała się. Próbowałem dmuchać, pomagałem sobie wodą, ale świeczka wcale nie chciała zgasnąć. Pozostawiłem więc ją. Zgasła sama. Dokładnie o północy.
Po rocznicy śmierci nie pozostało żadnego śladu. Nikt już nie mówi o papieżu Polaku, żadne media nie wspominają o nim. Zupełnie jakby wczorajszego dnia w ogóle nie było. Sprawdzają się słowa wypowiedziane przez pewnego człowieka, którego pokazali w telewizji dzień wcześniej: "Ludzie przypominają sobie o rocznicy, kiedy jest. W pozostałych dniach w roku nikt już o tym nie pamięta." Prawda, życie toczy się dalej, ale czy musi traktować rocznicę ważnych wydarzeń jako niepotrzebną dziurę uniemożliwiającą to "toczenie"?