Setny



Największym czarodziejem współczesnego świata jestem ja sam.
Prostota powyższego stwierdzenia jest niezaprzeczalnie genialna.
Teraz to już dwa stwierdzenia.
A co tam.

Długo zajęło mi wymyślenie, o czym ma być tekst, pod którym podpiszę się po raz setny. Autotematyczny bywałem już wiele razy. Przygnębiający, depresyjny, dołujący – jeszcze częściej. Dosyć epitetów. O tym, jak wiele znaczy dla mnie Action Mag, opowiadać nie muszę. Tego, że będę w nim do końca swoich dni, wolę nie pisać. Już wielu, którzy tak uczynili, pożegnało się z nim na dobre. Piękna chwilo – Trwaj! To nie moje, ino poety jakiegoś. Jak będzie? Zobaczymy.

Nie chcę nudzić, ale moim celem nie jest porwanie tłumów. Mogę pokazać siebie poprzez innych. Mogę próbować namalować słowem obrazy, czasami jedynie ich skrawki. Pokazać wam tych Innych, którzy w jakiś sposób na mnie wpłynęli, chociaż z całą pewnością nie są tego świadomi. Przedstawić na przykład…

Karolinę, której Pamiętnik sobie wydrukowałem. Jeden z pierwszych tekstów, które w AM przeczytałem. Pierwszy, który mi się naprawdę spodobał. Trzydziesty piąty numer Magazynu Czytelników pisma CD-Action. Czyli dawno. Dzięki Karolinie uwierzyłem w przypadki. Wkleiłem kiedyś na swoim blogu kawałek jej tekstu, banalne. Mniej banalne było już to, że kilka dni później znalazłem jej wpis w księdze gości. Sympatyczna. Nawet najbardziej zdołowana nie zaraża pesymizmem, moje zupełne przeciwieństwo w tym względzie:) Żałuję, że coraz rzadziej rozmawiamy. O ile stukanie kolejnych zdań w gadu-gadu można nazwać rozmową. Szaleństwo to dziwna rzecz. Po pięciu kolejnych latach chyba już się tak nie dziwisz, prawda?:)

Magdę, Królewnę od kakao i pociągów. Puszyste wiśnie, oto, co przywołują mi na myśl jej teksty. Czasami zastanawiam się, czemu nie mam dookoła siebie tak miłych i uprzejmych ludzi. Być może w moim województwie Królewny i Księżniczki nie występują. A może mamy po prostu gorsze kakao.

Edytę, czyli pierwszego AMagowca, jakiego miałem okazję poznać na żywo. Co ciekawe teraz, gdy odległość przestała być problemem, nie widujemy się wcale. Tłumaczę to sobie moją manią rozganiania stad gołębi, których na Piotrkowskiej nie brakuje. Może zwyczajnie się boi, że zamiast w gruchające ptactwo zacznę rzucać telefonem w ludzi.

Pawła, przez którego zmarnowałem masę czasu na pisanie nikomu niepotrzebnych felietonów sportowych. Fajnie było tworzyć wspólnie coś od podstaw. Dobra to była zabawa, może w trochę przymałym gronie, ale była. Żałuję jedynie, że jak na nie tak znowu spory okres czasu zbyt często musieliśmy od owych podstaw zaczynać.

Michała, dzięki któremu wiem, że poeta ze mnie żaden. I dobrze, bo po co tracić siły bezproduktywnie. Moja megalomania mogłaby mi kazać myśleć o sobie w roli współczesnego Wertera. Oprócz wybijania ludziom z głowy kariery poetyckiej Michał ma jeszcze jedną, niewątpliwą zaletę: chociaż coraz mniej regularnie, to jednak pokazuje, jak się powinno pisać teksty do tego cholernego Action Maga. I nawet, jeśli Cię zeźrą te robaki wcześniej niż mnie, to i tak będę miał o Tobie wysokie mniemanie. W moim prywatnym rankingu już wyprzedziłeś Horacego;)

Andrzeja, nienagannego stylistę, sześciokrotnego mistrza szkoły podstawowej nr. 14 w ortografii (lata 1993-2000) i kopalnię pomysłów w jednym. Dwie sieci komórkowe zarobiły na nas grube pieniądze, ale chyba się opłaciło. Chociaż ja miewałem chwile zwątpienia, głównie wtedy, gdy kolejny genialny pomysł rzucał mnie na kolana. No bo co on teraz może wymyślić lepszego? Wymyślał. Aż strach pomyśleć, kim on zostanie, gdy dorośnie. Ja stawiam, że wynajdzie coś, co bardzo ułatwi ludziom życie i zgarnie miliony euro za prawa autorskie. Albo skończy studia i będzie podbijał pieczątki w okienku numer cztery:) Pomyśleć, co by było, gdybyś nie napisał o tych przedszkolakach w prosektorium…

Czuję się prawie jak na rozdaniu Oscarów, tylko muzyka leci lepsza. Jeszcze Nina, Ulka (przy okazji Maciek;)), Julia, trzech Piotrków, dwóch Dawidów, Zyziek, Ziemowit, Bartek, Przemek, Mirek
Jeszcze wielu, wielu innych. Których czytałem, którzy byli w stanie czytać mnie:) No i oczywiście wszyscy, których nie wymieniłem:)

Dziękuję.



Tuxedo


Daniel właściwie