Po co sztuczki?
(98)
Sypee’mu
i reszcie niedowiarków
(Jak łatwo przechodzić
z liczby pojedynczej na mnogą. Jak łatwo zarzucać to innym.)
Nie ma co owijać w bawełnę, fajnie, że tego nie robisz. Za oknami nie jest wesoło. A na pewno za moim nie jest weselej niż za Twoim. Nie będziemy się chyba licytować, prawda? Upadek wartości. Widzisz go, dostrzegasz jego najmniejsze przejawy. Nie wiem, czy znasz przysłowie o belce w swoim oku. Zakładam, że nosisz okulary i jesteś na to cudownie odporny. Twój fart.
Narzekacie na różne rzeczy. Narzekać prosto, wiem coś o tym. Jednak narzekanie rzadko kiedy prowadzi do czegokolwiek konstruktywnego, a już zatracenie się w nim może mieć skutki opłakane. Bóg, honor, ojczyzna. Łatwo jest uogólniać, trywializować. W każdej społeczności są odchylenia od normy, no, może w Korei Południowej nie ma ich zbyt wiele. Im większe skupisko ludności, tym większa szansa, że dostaniesz pałą, łysą pałą. Ale nawet na wsi zdarza się, że człowiekowi wleci kamień przez zamknięte okno, że jego pies nagle w bliżej nieokreślonych okolicznościach zatruje się różowym proszkiem, a sąsiadowi przebiją opony w nowym samochodzie. Zawiść, zazdrość, zamordyzm – czy one nie towarzyszyły nam od czasów starożytnych królów? Towarzyszyły i towarzyszyć będą. Pytaniem, ogromnym sprawdzianem dla każdego z nas jest dopiero to, jak sobie z nimi będziemy radzić.
To nie jest tak, że nie mamy dobrych wzorców. Bo tylko skończony idiota mógłby sobie za wzór cnot wszelakich i autorytet moralny obrać familię Giertychów. Dobro faktycznie jest względne, ale jest. A skoro tak – potraficie je odróżnić od zła, macie własne poglądy i wolną wolę. Dlatego nie legitymizujcie własnych słabości, złych zachowań i postaw tym, że przecież ten polityk to, tamten siamto. To naprawdę doprowadzić może do jeszcze większej degrengolady, zatracenia się w chocholich idolach z ekranu, choćby był to nawet najbardziej wiejski ekran.
Jeśli ubożejemy pod względem czy to kulturowym, czy moralnym, to tylko i wyłącznie na własne życzenie. Nakład płyt rośnie wprost proporcjonalnie do objętości biustu, liczby kolejnych żon – świetnie. Nie kocham za to społeczeństwa, nie szanuję ludzi, którzy przyczyniają się do takiego stanu rzeczy. Ale to niezaprzeczalnie ich zasługa. Media są uśrednione. Tak zwany standardowy odbiorca chce dziś słuchać tej cholernej papki, chce oglądać gołe cycki Dody i śmieje się z Giertycha, że próbuje zlikwidować teorię ewolucji. A sam na pytanie dziecka o położenie Afryki odpowiada jak w starym dowcipie: że pewnie gdzieś niedaleko, bo Murzyn w jego zakładzie dojeżdża do pracy rowerem.
Świat nie jest oparty na logice. Zauważacie to – i dobrze. Ale czy sami nie dajemy mu na to przyzwolenia, czy nie wybaczamy mu jego niedoskonałości zbyt łatwo? Może – spokojnie, tylko pytam – lepiej byłoby te klocki choć trochę poukładać?