świat
abstrakcja
dla
mych
marzeń
dedykacja
runda
druga
w
deszczu
strugam
kredkę
zrywam
metkę
mijam
damską
toaletkę
dla
niej
robię
tę
wycieczkę
jestem
dzieckiem
szczęścia
nie
znam
ciągle
trwam
i
radio
Maryja
on
kiedyś
nie
miał
krzywego
zwierciadła
zamiast
twarzy
chłopiec
ciągle
marzy
jarzy
coraz
więcej
warzyw
w
zupie
pies
znów
cichutko
tupie
mam
to
w
domu
nie
będzie
tu
drugiego
tomu
drugi
streszczę
ktoś
umiera
płoną
deszcze
łacha
zdzierają
jakieś
leszcze
krzyczysz
jeszcze
nie
jestem
narodowym
wieszczem
ktoś
gdzieś
płacze
ktoś
go
kopie
każdy
może
być
na
topie
pracować
przy
mopie
lub
przy
mapie
pies
znów
drapie
grunt
to
mieć
gdzie
schować
kość
złość
irytacje
ty
też
masz
swoją
rację
zrobisz
dziś
kolacje
dla
rodziny
nie
przyjdą
dziewczyny
ani
babcie
pies
znów
mi
podpierdolił
kapcie
PS: „Gdybym przestał być oszołomem, wówczas ojciec
wstałby z grobu i dałby mi po pysku.”
Waldemar Łysiak
QUASIMODO