Związałem na kokardkę





- Po raz pierwszy związałem na kokardkę but. Związałem sam. Sam związałem na kokardkę but. But… związałem, Ja. Ja sam.
A uśmiech pokazujący moje wszystkie, ale nie przednie, bo ich nie mam, ząbki nie znikał z ust cały dzień. Ale było fajnie, ale było radośnie. A radość była MOJA. Bo JA, sam związałem na kokardkę but.
- Jestem wielki, Krzysio Wielki. Zupełnie jak Ci, no… yyy, Ci Panowie, tacy starzy. Ale tacy bardzo, bardzo starzy. Nawet od mojego dziadka starsi. Był taki jeden, co dziadek mi o nim mówił. Nazywali go chyba Duży. A jeśli on był Duży, to ja będę lepszy, bo będę Wielki.


Teraz idę dziarskim kroczkiem do przedszkola z dziadkiem i już nie za rączkę, bo przecież związałem na kokardkę but, sam. Mój plecaczek podskakuje na plecach w rytmie stuków uderzających po chodniku butów. Butów, które sam związałem na kokardkę. A mi w głowie siedzi tylko jedno.
- Dwie sznurówki. Najpierw skrzyżuj. Teraz jedną przełóż pod spodem i chwyć z drugiej strony, a teraz zaciągnij. Nie, nie powietrze. Zaciągnij sznurówki. O, tak. Dobrze. Teraz zrób pętelkę, o tak. Dobrze. Teraz drugą. Nie, nie na tej samej. Na drugiej sznurówce, ale tej nie puszczaj. Świetnie. Teraz skrzyżuj. Tak. I znowu przełóż pod spodem i chwyć z drugiej strony. Widzisz zawiązałeś but.
JA, związałem but, sam.


Patrzę na wszystkich z góry. Największą frajdę sprawiła mi mina Łukasza ze starszaków, gdy mu powiedziałem, że związałem sam se but. Bo ja umiem, a on nie. Taki twardziak ze wszystkich starszaków, a nie umi sam se butów związać. I się rozpłakał i Pani Stasia musiała dzwonić po jego mamę. A Monika, teraz siedzi koło mnie. Nauczę ją wiązać buty tak jak dziadek uczył mnie.
- Ale ja nie mam sznurówek.
- …




P.S. Pozdro dla wszystkich tych, którzy umieją wiązać buty.



Corvus
MariuszSiedlec@interia.pl