Papierek

Nigdy nie zgadzałem się z "życie jest jak pudełko czekoladek". Owa sentencja wydawała mi się potwornie absurdalna chociażby z tego względu, że każde fabrycznie zapakowane pudełko czekoladek kryje w sobie masę brązowych, słodkich obiektów, więc raczej mnie takowe pudełko niczym zaskoczyć nie może. Forest był debilem, może palantem - nie wiem, wszystkich teraz można obrazić albo oskarżyć ale potem trzeba się tłuc po sądach i łapówki dawać. 

Siedzę na ławce. Czekam na autobus. W zasadzie to mógłbym wstać i pobiec zamiast korzystać z usług komunikacji miejskiej. Mógłbym ale  nikomu nie chce się krzyknąć "RUN FOREST, RUN!".

Kurde. Nawet porządnie przekląć swojego życia nie potrafię bo jestem pacyfista i niezdara. Zamiast czekoladek mam w kieszeni paczkę z landrynami - kupiłem bo były tanie. Spodziewałem się, że będą także słodkie - jak to cukierki. Ale gdzie tam! Małe, szklane kulki które zaczynają się świecić po włożeniu do ust. To znaczy... Po wyjęciu. No, cóż jest dziwnego w oglądaniu obślinionego cukierka? To prawie jak podziwiać zachód słońca albo jeść hamburgera siedząc na masce własnego BMW. 

Jednego dnia mam ochotę się zabić a już nazajutrz osiągam nirwanę po usłyszeniu kilku nic nie znaczących słów od kobiety, którą można by nazwać przyjacielem, gdyby tylko nie sypiała z dresem który siedzi w ostatniej ławce. W ciągu kilku minut niszczę cały wszechświat, aby po upływie niespełna godziny zacząć go sklejać własną śliną. Można pomyśleć o tym, że wcale nie jest się samotną głową w gąszczu rozpędzonych kawałków metalu, że przywiązanie nie jest jedynie uzależnieniem i nie trzeba się z tego leczyć. Wsiadam do autobusu. Opowiedzieć Panu historię mojego życia? Opowiedzieć Pani o tym, że moi rodzice jedynie oczekują. Opowiedzieć Tobie o tym jak udają. Może powinienem wykrzyczeć wszystko co mnie boli, w czym jestem słaby, dlaczego nie potrafię przezwyciężyć strachu, dlaczego wyobrażam sobie świat bez ludzkości? Lepiej jest wyciągnąć z kieszeni kolejną landrynkę. Może któraś będzie słodka...

sypee