DRZAZGA W MÓZGU

 

Żyję, mam się dobrze i źle. Mój psychiczny układ trawienny nie możle zmielić obecnej rzeczywistości. Mojej pozycji.

Tkwię w niestabilnym matrixie, którego granice zamykają się między popołudniową i wieczorną ramówką MTV i stacji tego typu. Topię ambicje w teledyskach, nieznanych jeszcze książkach opowiadających o Maine, słuchając na dobranoc opowieści Damona Albarna o demonach i kids with guns. Wracam myślami do niedalekich przeszłych chwil samosatysfakcji, spokoju i wygodnego alibi na brak pracy.

 

Pewnie wiecie, kim jestem. Szkoda. Albo i nie wiecie. Wdechowo. Gdybym napisał to wi

er...

szem (for niepoznaka), dałbym świadectwo nieNatuRalnoŚCI, a jak braku perspektyw, bo o tym mówię, nie cierpię syntetycznych tekstów. Owszem, lubię przebojowość, aczkolwiek tylko tą z korzeniami sięgającymi serca bądź - opcja jeszcze bardziej poetycka - duszy. Więc piszę naturalnie, od serca. No albo i duszy. Entliczek, pętliczek... - wypadło na duszę. Tak więc piszę duchem. Duszą! Zresztą, wyjebane w to!

 

Jak każdy niepowołany do tego człowiek myślę. Ale to pół bidy, ponieważ myślę aż nadto, za dużo, o złych punktach oraz w złych kategoriach. I wnioskuję często, że starczy tego myślenia i czas najwyższy rozpocząć działanie. Just do it! Jednak funkcjonowanie na rzecz monety od dawnych czasów musi mi współgrać z chęciami. A te zostawiłem chyba w szkolnym plecaku, tuż przy granacie i wspomnieniach.

 

Ponure widmo bezsensu buszuje w mojej postrzelonej głowie. To okropne, gdy myślą z metką firmy 'bezsens' uświadamiasz sobie, że właśnie się obudziłeś. Rozpoczynasz dzień nie od zera - ale od chłod-d-d-d-nego minusa. Potem cały dzień wszyscy wydają ci się nastrojeni na pozytywne nuty. I być może tak z nimi jest, choć głęboko, tam gdzie echo nie zagląda, wiem iż to nieprawda. Ale przynajmniej się uśmiechają. I tak sobie teraz zdałem sprawencujsza, że iż właśnie osiągnąłem coś, o czym zawsze marzyłem - wyróżniam się, jestem inny. Tylko kontekst niedopracowany...

 

Nawet co przeczytaliście jest bezsensowne. Amputowałem temu tekstowi sens, ciekawość, dając w zamian pawulon - bezsens. Nawet własnej pasji nie potrafię uszanować...

 

W każdym razie dzieki za ponowną uwagę.

 

Truł: Narcyz Który Patrząc W Lustro Zdjął W Końcu Różowe Okulary.

 

[w głupim skrócie NaKPaWLuZWKoRóżolary]