Trudne Słowo Przyjaciel

 

Jamie,

this text is not for you.

między świtem a mgłą

między okiem a łzą świat się rozszczepia

między sercem a krwią

między tobą a mną zieje przepaść

 


Na pewno znacie takich ludzi. Ludzi, którzy chcą być lubiani, szanowani, a przede wszystkim podziwiani przez innych i są gotowi dać za to wszystko. Nie dają jednak nic, bo są przekonani, że i bez tego im się należy. Nie rozumieją, że działają wbrew sobie. Że do tanga trzeba dwojga, do walca również.
I chciałbym lojalnie ostrzec, żeby nic takim ludziom nie pożyczać, zwłaszcza pieniędzy. Mogą uznać, że im się słusznie należą. A jak już oddadzą, będą to wypominać do końca życia.
Chyba że sami jesteście takimi ludźmi. Wtedy możecie dalej nie czytać.

* * *

Czy Jamie jest takim człowiekiem?
Będzie mógł sam to ocenić, bo zamierzam dać mu ten tekst do przeczytania.

Jamie ma dziwną przypadłość, charakterystyczną dla chłopców w jego wieku. Nazywa przyjacielem każdego, kto zechce go bliżej poznać, spędzić z nim trochę czasu albo zwyczajnie porozmawiać. Wystarczyło, że raz jeden kupiłem mu piwo i się zaczęło. Wtedy się tłumaczył, że zabrakło mu gotówki. Niebawem miałem się przekonać, że lubi się tak tłumaczyć. Nawet jak nie ma z czego.
Ostatnim razem (tak, to był ostatni raz) pożyczyłem mu pewną sumę pieniędzy na ważny cel. Oczywiście nie uregulował długu w terminie (sam sobie wyznaczył). Tego samego dnia zobaczyłem, jak wydaje wspomniane pieniądze na własne potrzeby. Zachowałem się wtedy trochę ostro, ale inaczej do dziś nie oddałby mi długu.
Dopiero przed chwilą przeprosił, że mnie oszukał, powiedział, że mu przykro. Wybaczyłem, ale nie uwierzyłem.

Chcąc nie chcąc, stałem się przyjacielem (jak on to nazywa) Jamie'ego. Właśnie go zapytałem, dlaczego uważa mnie za takiego. Odpisał, że wiele razem przeszliśmy (może "chodziliśmy ze sobą") - co?). Potem sprecyzował, że chodzi mu o nasze wspólne wycieczki rowerowe. Ale to było przecież dwa lata temu. I poza tymi wycieczkami nic nas nie łączyło. A najważniejsze, że Jamie był wtedy czysty.
Ups... Miałem o tym nie pisać.

* * *

Nie, Jamie nie jest narkomanem. Po prostu w trakcie tych naszych wycieczek zaczął zażywać różne wspomagacze/ odżywki/ sterydy (jak zwał tak zwał). Myślał, że dzięki temu stanie się "małym supermenem" i będzie tak szybki i sprawny jak ja.
Niewątpliwie miał rację, twierdząc, że te wspomagacze dodadzą mu siły i zwiększą masę mięśniową - po to one są. Nie ma jednak nic za darmo. Obniżają wytrzymałość, stępiają zmysły i przede wszystkim zabijają osobowość.

Chyba już wiem, jaka jest przyczyna jego zachowania. Jego rozchwiania emocjonalnego.
W każdym razie bardzo mi się podoba ta hipoteza. 

Wyjaśniły się też problemy finansowe Jamie'ego (prawdziwe lub nie). Przecież ta cała chemia kosztuje.

* * *

Tak to ich problemy stają się naszymi problemami. Ich wpływ na jakość życia jest nie do przecenienia, przy czym nie bardzo wiadomo, czy ten wpływ jest negatywny, czy pozytywny.
Pomyślmy zatem, czy da się ich uniknąć. Możemy się z nimi nie spotykać, nie kontaktować. Możemy ich wyrzucić z pamięci. Czasem tylko zjawi się jak igła jakaś plotka, a tematem jej jakiś wybryk. Zgadnijcie, czyj...

* * *

Jako autorzy nie możemy nie kochać takich ludzi, bo stanowią oni niewyczerpane źródło tematów. Tematów na dobre teksty. Każdy autor powinien mieć takiego Jamie'ego, takiego przyjaciela.

Bo kim tak naprawdę jest przyjaciel?
Według SJP przyjaciel to człowiek pozostający z kimś w bliskich, serdecznych stosunkach, żyjący z kimś w przyjaźni, darzony zaufaniem; człowiek okazujący komuś lub czemuś swoją sympatię, sprzyjający czemuś; zwolennik, miłośnik, protektor.

Poeta kiedyś napisał, że przyjaciel to taki człowiek, który wie o nas wszystko, a mimo to nas lubi.
Warunek sine qua non na ogół pozostaje niespełniony. jedynym źródłem wiedzy o Jamie'im są właśnie plotki. On natomiast wie o nas bardzo dużo - o ile czyta nasze teksty. Jest jednak zbyt prosty, aby nie zagubić się w lesie fikcji (zwłaszcza jeśli stępia sobie zmysły).
Ale przyjaciele mają również inspirować do dalszego działania. Tutaj Jamie spełnia swoją rolę znakomicie.

* * *

Tylko po co...


 

Mark Kewlar

(wiecmsb@wp.pl)