Shit Show

 

   Jak to kiedyś powiedział Forrest Gump "Shit happens". Jakże piękne i trafiające w sedno naszego współczesnego świata wyrażenie. Gówno się zdarza*. Ano zdarza się, zdarza gdzie by człowiek nie wetknął ciekawej twarzy jest narażony na zetknięcie się z gównem, czy to włączy sobie radyjko, bądź telewizję, czy też zacznie rozmowę z innym przedstawicielem współczesnej cywilizacji, czy też zwyczajnie wyjdzie sobie na spacerek. Cały czas jesteśmy narażeni na zbombardowanie mentalnym kałem, a uchronić się przed jego działaniem praktycznie nie sposób.

   Odnoszę dziwne wrażenie, że jest na tym świecie pewna grupa ludzi, ktorych rola ogranicza się jedynie do produkowania owego gówna i miotania nim w niczego nie spodziewających się, innych przedstawicieli homo sapiens. Są wśród nich piosenkarze, pisarze, politycy, malarze itp. ludzie mający jakiś dostęp do szerszej publiki. Wtedy takowi radośnie rzucają ze swojej strony gównem prosto w ludzi z których każdy reaguje inaczej. Jedni obrzydzeni starają się oczyścić i wybiec, są też tacy którzy radośnie proszą o więcej. A takie prośby nasi gównodawcy z radością spełniają.

    Takim mentalnym gównem może być wszystko: płyta pełna "przebojów" a'la Doda czy inna Mandaryna, artykuł w stylu "spisek masoński ma na celu zniszczyć prawdziwych Polaków!", kolejna kretyńska reklama o tym, że dany proszek daje jeszcze bardziej śnieżnobiaławo-białą biel niż inny, co oczywiście potwierdza jakaś durna baba z jakiegoś Zadupowa co to nie ma innych problemów na głowie. A najgorsze jest to, że są ludzie którzy bardzo chętnie takowe produkty wchłaniają i cieszą się i radują czując, że to im pasuje, że to jest naprawdę fajne/smaczne/interesujące bądź trendy. I nawet nie zauważają, że to śmierdzi. Tacy będą słuchać kolejnych szmirowatych pioseneczek, czytać o tym, że Tusk tak naprawdę pochodzi z Albanii (gdzie został żydem) i kupować proszek, który poleca jakaś, pożal się Boże, telenowelowa aktorzyna.

    A pośród tego wszystkiego stoimi my, normalni ludzie którym zwyczajnie ten gnój nie pasuje, którzy prerefrują troszeczkę inną rozrywkę niż Telezakupy Mango. Problem jednak w tym, że przed takową tandetą uciecz się w dzisiejszych czasach zwyczajnie nie da. Uśmiecha się ona do nas radośnie z telewizor i plakatów, podśpiewuje sobie w radiu, a nawet lata zadowolona z siebie po stronach internetowych. Co w takim wypadku można zrobić, by się od niej uchronić? Odpowiedź jest prosta i brutalna: nic. Absolutnie nic.

    Tak już jest ten świat złożony, że na pewne sprawy nie mamy wpływu. I nie zmienimy tego, że bardzo duża część Polaków lubi słuchać Ich troje, chociaż naszym zdaniem jest to kakofonia wprost niezmieska. Mimo wszystko, mimo pozornej przegranej możemy coś zrobić. Co takiego? Pewnie to zabrzmi banalnie, ale nie zgadzać się. Nie słuchać, nie czytać, unikać. Mówić, że się nie podoba, że się trafi i że się w tym nie rozsmakuje. Czy to mało? Nie, wszak umiejętność zachowania indywidualizmu to bardzo ważna sprawa.

    Jak to kiedyś powiedział Kuba Wojewódzki "Czuje się zalany morzem tandety". Zapewne, podobnie jak ja, i ty czytelniku czasami się tak czujesz. Nie znaczy to jednak, że mamy obaj zacząć się w tym morzy wesoło pluskać, twierdząc, że to bardzo przyjemne, nawet jeżeli inni mają w tym upodobanie. Najważniejsze to być sobą. W każdej sytuacji. 

Solar

solar53@wp.pl

 *lepiej tego chwytliwego hasełka przetłumaczyć się chyba nie da. ;)