Mistrz Polikarp siedział w swoim pokoju i przeglądał wiadomości ze świata. Właśnie znalazł artykuł, który go zainteresował, o przedłużaniu życia ludzkiego, gdy ni z tego, ni z owego ekran monitora stał się czarny. Popkultura odcisnęła na Polikarpie na tyle silne piętno, że spodziewał się iż zaraz kursor sam zamigocze, a jakaś nieznana mu jeszcze osoba każe mu podążać za białymi myszkami czy innym tworem chorej wyobraźni. Nic takiego się nie stało - Polikarp nie zdawał sobie sprawy, że w związku z niezapłaconymi rachunkami odcięto mu prąd.
Przesiedział tak minutę w ciemnościach, które rozjaśniały tylko latarnie niezmiennie świecące za oknem, gdy nagle zdał sobie sprawę, że ktoś jeszcze znajduje się w pokoju. Od razu przypomniał sobie wszystkie filmy, gdzie psychopatyczny morderca zachodził ofiary od tyłu i wyprawiał z nimi różne okropieństwa, które zmierzały zawsze do tego samego, smutnego końca. Zanim jednak zrobił jakikolwiek ruch Śmierć zrobiła zamach i już po chwili świst kosy i nieprzyjemne mrowienie w karku uzmysłowiły Polikarpowi, że tym razem nie będzie jak w filmie… Śmierć ma swoje zasady, wskazówki i prawa - nie będzie marnować czasu na pogawędki i nie ostrzeże gdy będzie blisko. O wszystkim dowiadujemy się niejako po fakcie.
© ketsu