|
Śmierdzidło
Były już w tym magu teksty
rzucanych facetów. Pisanie o zawodach miłosnych przychodzi łatwo,
zwłaszcza debiutantom szukającym dla siebie miejsca w czeluściach
internetu. Napisze taki tekst, traktujący o skończonym wczoraj uczuciu i
zaistnieje sobie w sieci wygodnie i bez bólu, odetchnie głęboko bo
wszystkie piękne przeszłe momenty właśnie zostawił pod postacią bitów.
Kilka razy nieźle się bawiłem, zagłębiając się w rózne dyrdymały, w
założeniach chwytające za serce i budzące współczucie. U mnie nie
skutkowały niczym poza chwilowym roztkliwieniem i zdrowym brechtem.
Zaiste, niezły miałem ubaw, widząc, ile grafomanii mogą napłodzić
zaaferowane nastolatki, a już zaprawieni miłośni zawodowcy wtórują im w
tym niezgorzej. Ileż było róznej maści teorii, dowodzących całkowitej
odporności na naukę lub pachnącej paranoją naiwności. A teraz widzę, że
był ze mnie typowy adresat najsłynniejszego zdania Gogola, i czy był mój
śmiech rzeczywiście zdrowym, nie wiem. Teraz sam jestem, kurde, w kropce.
Banał - gdy zobaczyłem ją
pierwszy raz, flak pod żebrami zmiękł mi na widok tych seledynowych getrów
i krotkiej kurteczki, naturalnego uśmiechu i burzy włosów. Takie to
zrobiło na mnie wrażenie, że nie byłem w stanie za bardzo się odezwać, a z
tym akurat nigdy nie miewałem problemów:). Jakoś zaprosiłem dziewczynę na
kawę, przy której okazała się bardzo kumata. Słuchała SDM, ale wyrosła.
Dziś woli Nicka Cave`a. Krzywiłem się nieco na tę zranioną poezję i
książki różnych zbolałych autorów. Ale poza krzywieniem nie robiłem nic,
gdyż wzrok mi strzelał na wszystkie strony, a męskość rozpychała tak, że
aż bolało w spodniach. Parę(naście?) dni po kawie wyszliśmy na kilka piw,
a parę godzin później organoleptycznie przekonałem się, że cała ta jej
otoczka jest tylko na użytek i zrobienie pierwszego wrażenia. Mogłem więc
się krzywić do woli i dziwić sam sobie, że tak łatwo się z tego
rozgrzeszam. Ściany pubów i ostatnie rzędy kin, które widziały już wiele
podobnych akcji w moim wykonaniu, zdawały się teraz drżeć w posadach,
dyskoteki, jeśli zdarzyło się na jakąś zawinąć, zrobiły się nagle fajne
jak nigdy. Ba, nawet zakupy, których serdecznie nienawidziłem, nienawidzę
i nienawidził będę po wieczność, szło ścierpieć. A żebyście mnie
słyszeli!! Na co dzień byłem Noamem Chomskym, a od święta (czyli co drugi
dzień) Baczyńskim i Byronem w jednym i nie czułem w tym cienia ściemy.
Mówię wam, wsiąkłem totalnie. Tak dobra w te klocki była:).
Jakieś dwa tygodnie temu
widziałem na DivX Pachnidło i nie mogę odczepić się od sceny, w której na
Hoffmanna zlatuje dom. Wcześniej ten człowieczek, nie zapomniany chyba
tylko przez kobiety w wieku ponadbalzakowskim robiące się na podlotki i od
czterdziestu lat wykorzystujące do tego jego smrody, zasnął jak niemowlę
spokojny o byt, Grenouille, czy jak to się tam pisze, zostawił mu bowiem
po sobie masę pachnidełek. Ale skucha! Nie było mu dane już się obudzić.
Jego resztki razem z resztkami jego żony i ciepłego obejścia spłynęły
paryskim kanałem. Bogate, syte i tępe mieszczuchy mają dokładnie to, czego
chciały w tym swoim śmierdzącym francuskim gównem świecie. Nie jest im
potrzebne coś wielkiego. A to "coś" to wie i wtedy ich opuszcza. Ja się po
prawdzie obudziłem, ale też poczułem się jak trup w płynący rzeką z toną
gruzu na głowie. Któregoś dnia kupiliśmy razem parę słowników do zajęć.
OK, czemu nie, ale tknęło mnie... razem?? Nawet parę łez puściłem na
wspomnienie. Ja coś, kurde, przeżyłem. Coś, co mnie wyruchało. Przyjemnie
było diablo, ale kurwa, jestem wyruchany! I nie dziwię się już, że moja
facjata wykrzywiała się tragicznie, gdy próbowałem pojąć, o co chodzi. Z
lubością krzywię się dalej, wystawiony na żer kwiczącego
drobnomieszczaństwa, "romantyzmu" (tak, Mości Kijku, mkniemy poniekąd na
tym samym wózku), cynizmu i innych takich śmierdzideł. Chciałbym rzec, że
co tam, mnie moje smrody pachną, tak szczerze, jak szczerze chciałem się
wydać na stracenie niebieskim oczom, bujnym włosom, w równych proporcjach
stopieniu Joplinki i Briana Molko. Czarnej koronkowej bieliźnie. Temu co
pod nią.
Dobrze, że sama
stwierdziła, żem maruda, wariat i judasz francowaty :P
McArena
Mój lay został
przywłaszczony... w zasadzie dobrze, bo tak miało być, ale teraz za nim
tęsknię :P A zresztą - komu potrzebny
lay...:)
|