Przypominam, że nadal nie mamy tytułu

Zaś co do layout’u to już sam się zgłosiłeś do tej roboty, chociaż może nie pamiętasz;p

 

Nie mamy szczęścia w miłości. Już nawet nie to, żeby od razu wielki, płomienny romans rodem z Harlequina. Żadne tam Love Story czy Braveheart Waleczne Serce. Nie żądamy wiele. Problem w tym, że nie dostajemy nawet okruszyn tego, co spokojnie spijają sobie Banderas, Brando, Bloom. Wszyscy na literkę „B”. Przypadek? A może spisek rządu?

Miałem ci ja dziewczynę, ładna nawet była. I uśmiechała się wesoło na mój widok. Miałem z nią tylko jeden problem: nie do końca była świadoma tego, że ze mną chodzi i zdarzało się jej nerwowo reagować na próby przytulania, całowania, klepania po tyłku. Czasami nawet zbyt nerwowo – to wtedy dostałem po buzi reklamówką z lakierem do paznokci w środku. Niby nic, a trzy szwy na łuku brwiowym i uśmieszek na twarzy pani doktor swoje robią.



Gejom łatwiej.

Heteroseksualiści męczą się okropnie. Wokół setki, tysiące, miliony różnych opcji. Wczoraj byłem na wycieczce w centrum handlowym. Już przy wejściu minąłem trzy blond-opcje, potem jeszcze dwie tuż obok ruchomych schodów. Kolejne pięć opcji siedziało na ławeczce, że nie wspomnę o czterech przy oknie. Kolorowy zawrót głowy… Szkoda tylko, że wszystkie te opcje były niedostępne. Dla mnie. Poczułem się niechciany i zdilejtowany. Niczym dziurawa skarpetka, którą czasem jeszcze założy się z litości, ale tak naprawdę wiadomo, że nic z niej już nie będzie.

A geje? Ich mniej. A jak mniej, to i przebierać za bardzo nie mogą. Kupiłbym sobie obcisły sweterek, jakiś żel do włosów i jest. Prawda, że proste? Nawet można by w sklepach sprzedawać „Mini-zestaw geja” albo lepiej „Mini-start gej”. Wszystko oczywiście w sieci dla Przyszłych Samobójców i Niedoszłych Singli.



Trzecia droga

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że najłatwiej mają biseksualiści – tu chłopczyk, tam dziewczynka, gdzieś indziej znowu chłopczyk... Nic bardziej mylnego. Bo czy wyobrażacie sobie związek z osobą, która otwarcie przyznaje się do tego, że jest jej wszystko jedno, czy będzie robiła „to” z wami, czy z przedstawicielem tej samej płci? (I, żeby było jasne, nie pytam tu tych, co naprawdę sobie wyobrażają, świntuchy jedne, tylko normalnych, wychowanych w duchu chrześcijańsko-tradycjno-giertychowym ludzi). Poza tym, osoby, które są bi zazwyczaj kojarzą się z tymi, co to chętnie pofiglowałyby w nieco większym niż dwuosobowe gronie i dla których, jak mawiał mój kumpel z liceum, „pyszne trójkąciki” są na porządku dziennym. I w sumie mimo tego, że biseksualistów na świecie trochę jest, to podejrzewam że dosyć trudno jest im znaleźć nie jedną, a dwie, trzy, a może nawet cztery „połówki” tego samego jabłka.

Z drugiej jednak strony, ich wybór jest o tyle łatwiejszy, że – podobnie jak miało to miejsce w przypadku gejów – ich populacja, ograniczona do w najlepszym wypadku kilku procent społeczeństwa nie pozwala im na zbytnie wybrzydzanie i, kiedy już znajdą te kilka osób, które chętnie wskoczą z nimi do łóżka, nie muszą/nie mogą zwracać uwagi na charakter, twarz, umiejętność gotowania (ja tam potrafię zrobić jajecznicę ;)), tylko biorą to, co im los przyniósł. Czyli... w sumie jednak bi też mają łatwo, ech...

I koło się zamyka. Jak właśnie zostało udowodnione, heteroseksualiści mają najgorzej. Ile taki hetero się musi nachodzić, ile naszukać, ile nasprawdzać, czy dziewoja aby na pewno niezajęta. A jak już sprawdzi i okaże się, że i owszem, wtedy dopiero zaczynają się schody!



Białogłową mą

Zanim przejdziemy do rzeczy (nie, nie TAKICH rzeczy, mówiłem, że świntuchy nie mają tu czego szukać!), pochylimy się nad problemami poszukiwań w wykonaniu tych najmniej przystosowanych do życia osobników. O kogo chodzi? Oczywiście o autorów tekstów do puli głównej Action Maga (w skrócie ATDPGAM).

Statystyczny ATDPGAM ma w nosie kontakty z płcią przeciwna, na nosie okulary, a pod nosem mleko. Statystyczny ATDPGAM nienawidzi rozmów na żywo i wzbrania się przed wszelkimi formami komunikacji interpersonalnej bezpośredniej. Ulubioną rozrywką statystycznego ATDPGAM-a jest pisanie ciętych ripost w odpowiedzi na cięte riposty innych ATDPGAM-ów. To wszystko, rzecz jasna, jest tylko pancerzykiem.

Głęboko w środku, pod pokryciem z binarnych płaszczy i zerojedynkowych szkieł kontaktowych, statystyczny ATDPGAM wcale nie jest już taki statystyczny. Tęskni. Marzy. Wielbi. Rozczarowuje się. No właśnie. Skoro przychodzi rozczarowanie – jedno, drugie, dwunaste – statystyczny ATDPGAM zaczyna myśleć, że świat już jest tak skonstruowany i nic na to nie poradzi. Zaczyna pisać o tym teksty. Pisze dużo, zawile, nieprzemyślanie. Powoli staje się legendą AM, zaś w przerwach między płodzeniem kolejnych artów z cyklu „O ja biedny i nieszczęśliwy” jest po prostu zwykłą, osiedlową sierotą. Tyle teorii.

Od mentora, Wielkiego Mistrza Jody, spodziewa się zapewne ATDPGAM jakichś rad. I tu – niespodzianka: dostanie je! Jednoosobowy duet piszący radzi, co następuje:

1.   Wyłączenie komputera.

2.   Wyłączenie komputera naprawdę, a nie tylko przejście w stan hibernacji.

3.   Upewnienie się, że wyłączyło się komputer.

4.   Wstanie z krzesełka obrotowego, zalecany powolny ruch wznoszący.

5.   Wymasowanie obolałych kolan, wsunięcie półki z klawiaturą pod biurko, ponowna próba wstania.

6.   Wdrapanie się z podłogi z powrotem na krzesło.

7.   Włączenie komputera, wejście do Internetu.

8.   Ściągnięcie szybkiego poradnika nauki stawiania pierwszych kroków.

9.   Przyswojenie informacji, wyłączenie komputera.

10. Odsłonięcie zasłon/żaluzji, upewnienie się, czy Słońce wciąż świeci.

11. Zapewnienie rodziny, że nie zaginęło się kilka lat temu w niewyjaśnionych okolicznościach.



W ramach nauki skutecznego nawiązywania kontaktów, typowy ATDPGAM powinien wiedzieć, jak rozmawiać z obiektami swojego pożądania. No, może nie bądźmy aż takimi optymistami i na początku jego amanckiej kariery ograniczmy się do jednego obiektu. Właściwie to jeśli obiekt będzie w pełni sprawny psychicznie i fizycznie, to już będzie pewien sukces... Jedną z istotniejszych kwestii, jakie należy poruszyć, jest niewątpliwie sposób określania obiektu \. Poniżej ATDPGAM znajdzie więc wykaz słów, które mogą mu się przydać w zależności od tego, z jak bardzo wyzwolonym obiektem ma do czynienia, przy czym poziom ostatni jest zalecany jedynie tym ATDPGAM-om, którzy nie boją się obudzić z fluggegecheimen w tylnej części układu trawiennego.



Poziom Pierwszy - Określenia pożądane:

Niewiasta, dziewoja, białogłowa.

Poziom Drugi - Określenia neutralne:

Laska, maniurka, panna, fruzia, lasencja, babeczka, foczka, sikorka, cielęcinka, kociak, torpeda, jałówka, szyszunia, bułeczka.

Poziom Trzeci - Określenia niepożądane:

Lachon, cizia, panienka, dupeczka, suczka, cipka, dupa, szczota, wydra.

Poziom Czwarty - Określenia letalne:

Kapsztoniec, kaszalot, pasztet, stara dupa, stara panna, za ojczyznę, miotła, rura, wylęg.

 

Uwaga! Charakter powyższych zwrotów zmienia się całkowicie, jeśli o obiekcie rozmawiamy ze swoimi kumplami. I tak określenia letalne oraz niepożądane są jak najbardziej na miejscu, podczas gdy określenia pożądane mogą doprowadzić do tego, że zainteresuje się nami jakiś kolega...



Gdzie szukać?

Przedstawicielki rodzaju żeńskiego przebywają w zasadzie niemal we wszystkich miejscach, jakie są dostępne dla normalnego człowieka. Doświadczenia empiryczne wskazują jednak, że w pewnych rejonach można spotkać ich więcej, czasami zagęszczenie na metr kwadratowy dochodzi nawet do ośmiu-osiemnastu sztuk.



Biblioteka

Zagęszczenie towaru: średnie

Dostępność towaru: niska, po przełamaniu pierwszych lodów:) znacznie wzrasta

Jak zdobyć: błysnąć znajomością literatury z okresu Odrodzenie lub/i Młodej Polski, nie pytać, co to za starocie są poukładane na półkach

 

Centrum handlowe

Zagęszczenie towaru: duże

Dostępność towaru: wysoka, ale trzeba sprawdzać, czy partner nie kręci się przy sąsiednim stoisku

Jak zdobyć: zaprezentować grubość naszego portfela, którą możemy znacząco zwiększyć za pomocą banknotów z Monopoly (uwaga: nie działa na brunetki!)

 

Dyskoteka

Zagęszczenie towaru: o k***a mać!

Dostępność towaru: którego? :)

Jak zdobyć: to dość dziwne, ale w zdobyciu jednego towaru pomaga zakup innego towaru. Towar inny rozprowadzany jest w małych, przezroczystych opakowaniach. Potem wystarczy tylko dosypać kilka gram… to jest dosypać trochę do drinka i gotowe (uwaga: dosypujemy do szklanki dziewoi, nie swojej!)

 

Szkoła/Uczelnia

Zagęszczenie towaru: waha się

Dostępność towaru: taka sobie

Jak zdobyć: niestety niżej podpisani jeszcze nie odkryli metody działającej w powyższych miejscach, ale usilnie nad tym pracują i zapewne niedługo zaprezentują aneks

 

Szwalnia

Zagęszczenie towaru: maksymalne

Dostępność towaru: trudna, wymagane obejście specjalnych zabezpieczeń no i nie nadzianie się paluchem na igłę

Jak zdobyć: zapisać się na kurs kroju i szycia. No i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…

 

Biedronka

Zagęszczenie towaru: średnie

Dostępność towaru: niska, kasjerki nie mogą odchodzić od kasy a klientki mogą zapodać ciosa za pomocą wózka

Jak zdobyć: kasjerki – zaproponować jakąkolwiek inną pracę/klientki - pomóc zebrać rozsypane banany, którym zresztą nieco pomogliśmy się rozsypać (sposób może wydawać się nieco debilny, ale zakładamy, że działa)



Izba wytrzeźwień

Zagęszczenie towaru: średnie

Dostępność towaru: wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do ilości zębów, jakiej wymagamy od kandydatki

Jak zdobyć: zaproponować spędzenie romantycznego wieczora przy kilku butelkach siarkofrutu, ewentualnie zapewnić, że ma się wspólnego znajomego w postaci niejakiego Ździcha (to zawsze jest Ździcho)



Dom starców

Zagęszczenie towaru: spore, można sobie pozwolić na przebieranie w szerokim zakresie roczników

Dostępność towaru: duża, jednak trzeba się liczyć z częstymi rozstaniami

Jak zdobyć: pomachać przed nosem miseczką musu jabłkowego, butelką Amolu lub kartą do gry w bingo



A może tak od początku? – podstawy teoretyczne

Jako że opanowanie praktyki bez zrozumienia teorii, zwłaszcza w przypadku kobiet, graniczy z cudem, kolejną rzeczą, jaką należy się zająć, jest ewolucja gatunku na przestrzeni dziejów.

4,000,000 p.n.e. - Kobieta schodzi z drzewa. Pierwszą rzeczą, jaką robi, jest przełączenie mężczyźnie programu w TV z meczu na inny kanał. Mimo to natychmiastowo zdobywa jego zainteresowanie i sympatię dzięki interesującym wypukłościom urozmaicającym jej ciało.

1,100,000 p.n.e. - Mężczyzna opanowuje ogień. Kobieta jednoznacznie stwierdza, że nie jest on tym, co może się współczesnemu człowiekowi przydać. Za namową kobiety, mężczyzna postanawia odłożyć plany rozwoju swojego pomysłu na okres miliona lat.

100,000 p.n.e. - Kobieta stwierdza, że przebywanie w gronie złożonym jedynie z osobników jej gatunku przynosi jej znacznie większą frajdę. Korzystając z chwili oddechu, mężczyzna wymyśla hazard, alkohol i kolegów.

99,999 p.n.e. - Kobieta zabiera mężczyźnie hazard, alkohol i kolegów. Na dodatek opracowuje deklarację o nazwie "kocham cię". Od tej pory nic już nie będzie takie, jak dawniej.

60,000 p.n.e. - Kobieta postanawia iść z duchem czasu - obowiązujące standardy mody każą jej się wyprostować. Mężczyzna, zwolennik tradycji i poszanowania dorobku kulturowego przodków, stara się pozostać przygarbiony. Jako dowód na słuszność swojego postanowienia, konsultuje się z najznamienitszymi naukowcami tamtych czasów; kobieta dzwoni do mamusi.

2,500 p.n.e. - Afryka Północna. Kobieta życzy sobie przydomowej plaży, do pracy zatrudnia firmę Mężczyzna & Co., powstaje Sahara.

(dalej mi się na razie nie chce - miałeś Ty pomyśleć ;P)

(No miałem, ale Tobie jakoś to lepiej wychodzi, ja nie uważałem na historii ;p)

0 n.e. - A potem było już tylko gorzej...

(No dobra, w tym miejscu poszliśmy na łatwiznę, ale i tak wiesz, że doczytasz do końca ;P)

(Ty poszedłeś na łatwiznę, tak gwoli ścisłości ;))



Jak tego nie robić z dziewczynami

A teraz kilka sprawdzonych sposobów na to, by nie zwrócić na siebie uwagi żadnej białogłowej, ewentualnie zwrócić i zostać uznanym za wieśniaka/debila.

Miejsce: dworzec „pekapu"

Sytuacja: obiekt naszych westchnień stoi z koleżanką i plotkuje. Po dwóch godzinach to samo, wreszcie koleżanka wsiada do autobusu, Obiekt zaś opuszcza przystanek.

Typowa reakcja ATDPGAM-a: Rzucamy do kolegi „Popatrz, kobieta mojego życia właśnie sama wychodzi z  przystanku pekapu!” Po czym… nie robimy nic.

Reakcja pożądana: zagradzamy drogę naszej białogłowej, rzucamy się pod nogi z bukietem kwiatów i śpiewamy Love me tender Elvisa (kwiaty możemy równie dobrze zastąpić szczerym uśmiechem, brak umiejętności wokalnych tuszujemy śpiewając baaardzo głośno)



Miejsce: sklep spożywczy Pani Jadzi

Sytuacja: piękne dziewczę orientuje się, że zapomniało pieniędzy, Pani Jadzia wygląda na mocno zniecierpliwioną, jej wzrok zdaje się mówić „Ta blond-idiotka głowy by zapomniała, gdyby nie to, że deszcz pada!”

Typowa reakcja ATDPGAM-a: stoimy z tyłu kręcąc głową w geście dezaprobaty, jednocześnie po raz dziesiąty sprawdzając, czy na pewno zabraliśmy portfel. Kiedy dziewoja zaczyna płakać nad swoim brakiem intel… przezorności:), odwracamy głowę.

Reakcja pożądana: oferujemy pomoc przy uregulowaniu rachunku, blondi nam dziękuję i udając pośpiech wychodzi ze sklepu. Kiedy chcemy zapłacić za nasze zakupy, okazuje się, że nie wystarcza nam już pieniędzy. Zostawiamy nasze zakupy, doganiamy blondi i odbieramy jej siatki z towarem, za który chwilę wcześniej zapłaciliśmy. Wszystko to na oczach policjanta wcinającego pączka. Stróż prawa próbuje nas gonić, ale krztusi się pączkiem i umiera.

 

Miejsce: jakieś mieszkanie

Sytuacja: impreza sylwestrowa u wspólnego znajomego ATDPGAM-a i obiektu pożądania. Wielogodzinne przygotowania pt. "dzisiaj do niej podejdę i powiem jej, co czuję" zostają zakłócone przez wejście obiektu w towarzystwie chłopaka.

Typowa reakcja ATDPGAM-a: przez cały wieczór unikamy ich towarzystwa i kontaktu wzrokowego, a gdy w końcu przychodzi północ i konieczność złożenia życzeń noworocznych podchodzimy do nich i mówimy do dziewczyny "wszystkiego najlepszego w nowym roku", zaś do chłopaka - "fajny sweter".

Reakcja pożądana: podchodzimy do pary i zapoznajemy się z chłopakiem, po czym odciągamy go od obiektu westchnień pod pretekstem wspólnego wypicia kilku głębszych. Niestety, starannie zaplanowana akcja upicia rywala kończy się utratą przytomności oraz wspólną pobudką w łóżku... we dwóch. Dziewczyna raczej już nie okaże zainteresowania nami, ale przynajmniej mamy pewność, że przestanie się spotykać z tym pedałem ;]



Miejsce: pomarańczarnia

Sytuacja: śliczna Angielka z wymiany zagranicznej ogląda cytrusy i poszukuje kogoś, kto przetłumaczy jej polskie napisy pod drzewkiem pomarańczowym. Niespecjalnie znasz języki, ale decydujesz się pomóc.

Typowa reakcja ATDPGAM-a: Podchodzisz do dziewczyny i łamaną angielszczyzną informujesz ją, że "jej krągłości są niesamowicie nabrzmiałe, a dwie alejki dalej widziałeś fajną cytrynkę", po czym podnosisz się z podłogi i chwiejnym krokiem opuszczasz pomieszczenie.

Reakcja pożądana: Biegniesz do najbliższego kiosku i z racji braku rozmówek polsko-angielskich kupujesz polsko-kazachskie, kazachsko-niemieckie, niemiecko-chińskie i wreszcie chińsko-angielskie. Początkowo wzbudzasz zainteresowanie swoimi próbami nawiązania kontaktu, jednak gdy wreszcie dochodzisz do wniosku, że udało Ci się zaprosić ją na kawę, orientujesz się, że dziewczyna umarła z głodu.



W stronę ślubu (iść, ciągle iść)

Korzystając z powyższych rad na pewno prędzej czy później (raczej będzie to później) traficie na tę jedną-jedyną. Wtedy pozostaną już tylko tak prościuteńkie sprawy, jak zdobycie wybranki i jej późniejsze utrzymanie (w sensie duchowym, bo trudno mówić o dobrze płatnej pracy, gdy połowa rodaków siedzi w Dublinie, a druga żyje za pieniądze z ich podatków). Zdobycie białogłowej jest sprawą tak banalną, że nie będziemy jej w ogóle opisywać. Możemy nawet poczynić założenie, że trafiła się dziewczyna ślepa, głucha i kulawa, co znacznie utrudni jej ewentualną ucieczkę

Skoro sprawy sercowe mamy już załatwione, możemy spokojnie zająć się materialnymi aspektami związku. Przede wszystkim w trakcie żmudnego okresu narzeczeństwa nie powinniśmy zbytnio przyzwyczajać wybranki do tego, że w każdej sytuacji za nią płacimy. Najlepiej zastosować opcję „po połowie”, a jeszcze lepiej kilka razy „zapomnieć karty” i zrzucić cały rachunek na naszą towarzyszkę. Ona, jeśli do tej pory jeszcze się na nas nie poznała, ma teraz przedostatnią (o ostatniej za chwilkę) szansę na zakończenie znajomości. Jeśli uda nam się przetrwać ten niespokojny czas – odnieśliśmy sukces!

To znaczy bierzemy ślub. Dzień po tej brzemiennej w skutkach uroczystości sukces zaczniemy nazywać porażką, ale póki co jesteśmy przeszczęśliwi. Stanu euforii nie zakłóca nawet dokument, jaki przyszła małżonka podsuwa nam do podpisania, ze słodkim „Dziubdziusiu, chyba mi ufasz, prawda?” Dziubdziuś ufa. Dziubdziuś podpisuje intercyzę. Dziubdziuś ma przejebane.



Intercyza małżeńska sporządzona wg myśli typowej kobiety:

My, niżej podpisani, Kobieta i Mężczyzna, oznajmiamy, że, w świetle obowiązującego prawa, postanowiliśmy dokonać podziału majątku oraz zobowiązań finansowych. Wszystkie decyzje podjęte są dobrowolnie, w obecności notariusza (idealna sytuacja to taka, w której notariuszem jest sama Kobieta, lub też jej matka/przyjaciółka/kochanek).

W przypadku ustania związku małżeńskiego pomiędzy Kobietą i Mężczyzną, następujące przedmioty i zobowiązania trafiają w ręce Kobiety:

- Mieszkanie lub dom wraz z przyległościami.

- Samochód oraz wszelkie pojazdy mechaniczne posiadane przez Mężczyznę, również te, którymi może on dysponować w ramach prowadzenia działalności gospodarczej, nie wyłączając z tego grona autokaru, ciagnika, samolotu dostawczego, karawanu i łodzi podwodnej.

- Wszelkie wygrane pieniężne zdobyte przez obojga lub jednego z małżonków zarówno w trakcie, jak i po ustaniu związku małżeńskiego.

- Prawo do dzieci (z możliwością wyboru dowolnej liczby tych grzeczniejszych) oraz osobistą opiekunkę każdego z nich.

- Ubarwionego na różowo pudelka z możliwością wymiany na każdą inną rasę i/lub gatunek.

- ..oraz wszelkie inne przedmioty i zobowiązania, od których, w nieskończonej łaskawości swojej, zdecyduje się odciążyć Mężczyznę.



Dodatkowo Mężczyzna zobowiązuje się zapewnić Kobiecie byt materialny do końca jej życia, zdobywając pieniądze na wszelkie możliwe sposoby, włączając w to pracę w kamieniołomach, nierząd oraz sprzedaż własnych narządów.

(Jak sprzeda własne narządy to czym będzie nierządził, a? :P:P:P)



W przypadku ustania związku małżeńskiego pomiędzy Kobietą i Mężczyzną, następujące przedmioty i zobowiązania trafiają w ręce Mężczyzny:

- Długi.

- Raty.

- Kredyty.

- Pożyczki od mafii.

- Zobowiązania wynikające z podpisanego przez kobietę cyrografu.

- AIDS ;P

- ..oraz wszelkie inne przedmioty i zobowiązania, które, w nieskończonej łaskawości swojej, zdecyduje się pozostawić mu Kobieta.



Podpis sporządzony ręką Kobiety

Podpis sporządzony ręką Mężczyzny (najlepiej, jeśli Mężczyzna ma niedowład tej kończyny, a przy okazji niesprawny mózg i przebywa w stanie wegetacji, dzięki czemu Kobieta może sama pokierować jego dłonią - to zdecydowanie ułatwia całość procesu podpisania intercyzy)

(Dopisz, przerób, wywal, słowem - rób co chcesz ;])

(Kochaj, rób co chcesz? Fajne, fajne, zaraz przeczytam wszystko od początku i zobaczę, co teraz w kolejce do napisania :))
(A, już widzę. Robimy coś o małżeństwie? Dzieci? Pies/kot? ;p)

(Najpierw wspominasz o dzieciach i zwierzakach, a zaraz potem rozpoczynasz rozdział Seks? :>)

(A jedno nie wynika z drugiego? ;))



Seks

Kiedy dwie pszczółki bardzo, bardzo się kochają, robią miód \. Inne zwierzęta miodu nie robią, chociaż podobno samica słonia wytwarza najwięcej wosku w uszach. Dajmy już jednak spokój sprawom intymnym.



Najlepiej na fotografiach

Krew. Ból. Pot. Łzy. Dużo łez. Pobojowisko. Wystrzały artyleryjskie. Groźby. Pokrzykiwania. Trąby jerychońskie. Normalny dzień z życia polskiej rodziny. Na samym początku powinniśmy zdecydować, jaki model rodziny preferujemy. Wybierając tradycyjny 2+1 wbrew pozorom wcale nie zakładamy obciachowego zespołu muzycznego, a jedynie określamy się jako przyszłych rodziców jedynaka. Model „premierowski” w ogóle wyklucza jakiekolwiek potomstwo, wskazane za to posiadanie psa/kota, który może się dla naszej małżonki stać substytutem potomstwa. Ostatnim, najbardziej hardcore’owym modelem jest tzw. „kalendarzyk małżeński”, przy którym mamy szansę na wpis do Księgi Rekordów Guinessa w dziedzinie „zapładnianie”. Jest to przy okazji model mocno lansowany przez rząd – niewykluczone, że w przyszłości będą z niego wynikać przeróżne gratyfikacje w rodzaju biletów na mecze hokeja na trawie czy kilkuprocentowe zniżki na Last Minute w Chorwacji dla piątego i szóstego dziecka. Wykupienie owych wczasów faktycznie ma szansę stać się „ostatnią minutą” – dla naszego portfela.

Co zrobić, by uniknąć wszelakich niedogodności związanych z trwaniem w związku małżeńskim? Odpowiedź jest prosta: wziąć rozwód. Rozwiązanie to, choć w tydzień po ślubie może wydawać się nieco absurdalne, niesie za sobą szereg zalet, których z braku miejsca nie wymienię. Niestety, występuje pewna niedogodność: sprawy rozwodowe potrafią ciągnąć się latami, zwłaszcza, gdy wybierzemy opcję „orzekanie o winie”. Dodam, że opcja ta przeznaczona jest dla frajerów, z góry przecież wiadomo, że wina leży po naszej – mężczyzn – stronie.

W przypadku, gdy nie możemy tak długo czekać, możemy uwolnić się od instytucji małżeństwa w bardzo prosty sposób: uchlać się w przysłowiowe trzy dupy i obrazić miłościwie nam panującą głowę państwa. Wyrok otrzymamy w przeciągu siedemdziesięciu dwóch godzin, a podatnicy zapewnią nam trzy lata w ciepłej celi, bez jakichkolwiek zmartwień. Pod celą w krótkim czasie zmienimy orientację seksualną, co fachowo zwie się „przecwelowaniem”. Nowe, hm, upodobania sprawią, że zawarcie kolejnych formalnych związków będzie niemożliwe, a przecież o to nam chodziło, prawda? Fakt, mogliśmy to napisać na samym początku, ale jak powszechnie wiadomo człowiek najlepiej uczy się na błędach.



Bonus (czy coś ;p)

Słowniczek damsko-męski

(Ja bym to w ogóle wywalił, ale skoro juz “się napisało”...)

Cellulit – ma go 90% kobiet, przyznaje się 10%, kosmetyki zwalczające stosuje 100%

Efekt jo-jo – obserwowany tuż po zakończeniu diety, po której kobieta jest chudsza o kilka kilogramów, a w ciągu tygodnia przybiera na wadze dwa razy tyle, ile schudła.

Ginekolog – facet, dla którego nasza kobieta stroi się przez pół dnia. Do dzisiaj uczeni nie odkryli po co.

Maseczka odmładzająca – nieprzyjaźnie wyglądająca paciaja o dziwnej konsystencji, najczęściej stosowana przez nastolatki (bo jeszcze mają na to czas) i kobiety po ślubie (bo już mają na to czas, a mąż na pewno rozgląda się za młodszymi).

Mamusia – niezwykle przydatny wynalazek, kobieta jeździ tam po sprzeczce z mężem. Oczywiście wyjazd do mamusi automatycznie oznacza, że cała wina jest po stronie mężczyzny.

Promocja – wydarzenie porównywalne z Mistrzostwami Świata w piłce nożnej, niestety występuje zdecydowanie częściej niż raz na cztery lata.

Solarium – cudowne urządzenie zapewniające wakacyjny wygląd, a w dalszej perspektywie także zmiany skórne i raka.

Teściowaz punktu widzenia kobiety: matka, którą nasza kobieta już dawno owinęła sobie wokół palca, z czasem przejmuje niektóre funkcje Mamusi.
z punktu widzenia mężczyzny: [ocenzurowano]

Torebka – zaraz po diamentach najlepszy przyjaciel kobiety. W torebce może znajdować się właściwie wszystko, niestety niezwykle rzadko znajdziemy tam tak potrzebne rzeczy, jak klucz francuski, półlitrówka czy kiszone ogórki.

Wyprzedaż – patrz: promocja, plus jeszcze większy tłok w sklepach.

(Faktycznie, mogłeś to wywalić ;p)

(Teraz mi to mówisz? A żeby Cię małpa popieściła ;p)



Kooooniec :)



Remember_The_Name i Tuxedo w jednej osobie

widać, że coś im leżało na wątrobie