| ||||||||||||||||
Strona - 07 - Shadow Gallery ...
Shadow Gallery - Carved In Stone
Są płyty, którym teoretycznie nie można wiele zarzucić, ale którym jednocześnie brak tego czegoś, co wybiłoby je ponad przeciętność. "Carved in Stone" należy bez wątpienia do takich właśnie albumów.
A zapowiadało się zachęcająco. Znałem umiejętności kilku muzyków Shadow Gallery ze składanki "Working Man - Tribute to Rush", gdzie występowali także członkowie Dream Theater, Symphony X czy Fates Warning. Towarzystwo zacne. Znalezienie się w takim gronie musi o czymś świadczyć. Niestety, okazało się jedynie, że panowie z Shadow Gallery posiadają spore umiejętności techniczne. Na płycie poświęconej coverom Rush nie było jednak słychać braków w innych dziedzinach. Jestem zdania, że instrumentaliści tej kapeli świetnie sprawdziliby się jako interpretatorzy cudzych utworów, zaś sami radzą sobie z komponowaniem co najwyżej średnio. Efekt? Dość nijaki prog/power metal bez większych wzlotów, za to z kilkoma bolesnymi upadkami.
A zaczyna się nawet miło... Prawie dziewięciominutowy "CliffHanger" to chwytliwy kawałek, z muzyką pasującą do tekstu (czuć ten klimat wysokich gór...), zawierający przyjemną dla ucha partię instrumentalną, pełną niezłych gitarowych i klawiszowych solówek. Przy tym jest jednak całkowicie pozbawiony oryginalności. Zwrotka, refren, zmiana tempa i metrum (jedna? I to ma być progresywny metal?) i sola. Nic ponad schemat, nic nie porywa. Popisy pana gitarzysty też są letnie - niby wszystko na swoim miejscu, ale czemu to wcale nie wywołuje uczuć? Pewnie dlatego, że to wszystko już było, tylko w lepszej wersji... Utwór zapowiada jednak, że dalej może być lepiej. Czekamy więc na następne kompozycje z coraz szybciej gasnącą nadzieją na coś ciekawego. Przetrzymujemy znośne, nieco ironowe "Crystalline Dream", które mimo kompletnie nieodkrywczej zwrotki jest godne uwagi ze względu na interesującą (nareszcie progresywną) partię w drugiej połowie, by po chwili utonąć w banale "Don't Ever Cry, Just Remember". Ta mdła balladka mieści w sobie niebezpieczną dawkę patosu i przeraźliwie kiczowate zespołowe partie wokalne. Mike Baker ma tak przeciętny głos, jak to tylko możliwe, a tu udowadnia to w pełni. Co najgorsze, ta ckliwa piosenka przejawia irytująca skłonność do późniejszego chodzenia po głowie - czego na szczęście nie da się powiedzieć o takich "wypełniaczach", jak "Warcry" i "Deeper Than Life", które jednym uchem wlatują, by natychmiast ulecieć drugim. Paradoksalnie jest to ich zaletą - dzięki temu da się o tych sztampowych kompozycjach szybko zapomnieć. "Deeper Than Life" zawiera przynajmniej w miarę ciekawą i progresywną część instrumentalną, stanowiąca bladą próbę naśladownictwa stylu Dream Theater, ale przy nowojorskich mistrzach panowie z Shadow Gallery wypadają tak, jak biedny Salieri przy Mozarcie - ani w tym serca, ani kreatywności, a i umiejętności nie te... Nie radzę słuchać "Carved In Stone" po takim cudzie, jak "Images and Words", bo to grozi załamaniem nerwowym. Ale nawet bez porównywania do najlepszych album sprawia marne wrażenie. Ot, takie "Celtic Princess" - dwuminutowa klawiszowa miniaturka, pozbawiona i nastroju, i melodii, sprowadzająca się do plumkania na pianinku jednego pustego motywu bez celu i sensu (zastanawia mnie tez geneza tytułu, bo z celtyckością ma to tyle wspólnego, co Piotr Rubik z muzyką klasyczną). Albo "Alaska" - usiłowano tu zapewne osiągnąć urokliwy klimat, a wyszła kolejna przesłodzona balladka.
|
Muzycy Shadow Gallery postanowili jednak zaskoczyć słuchacza i najgorsze zostawili na sam koniec. "Ghostship" to 22-minutowy pokaz przerostu formy nad treścią. U tuzów rocka progresywnego, jak Symphony X, Dream Theater czy Rush, długie suity to okazja do rozwinięcia skrzydeł, do pokazania swego kunsztu, do zabawy muzyką i rozpalonych uczuciem improwizacji. Tam wszystko jest płynne, monumentalne i piękne. Natomiast "Ghostship" to utwór całkowicie położony. Wydłużony na siłę, pusty i nudny. Koszmarek ów rozpoczyna się typową do bólu, szybka zwrotką i ni stąd, ni zowąd przechodzi w spokojne brzdąkanie na gitarce (ot, motyw się urywa i od czapy zaczyna się następny - oryginalne, nie?), po którym muzycy próbują uzyskać z marnym skutkiem klimat rodem z horroru. Na szczęście po chwili następują jedyne trzy naprawdę ciekawe minuty na całej płycie - progresywna improwizacja, gdzie nareszcie umiejętności muzyków służą czemuś poza pustą pseudowirtuozerią. Po raz pierwszy ma to jakiś sens, po raz pierwszy gitarzysta nie gra szybciej, niż myśli, po raz pierwszy klawiszowo - gitarowe pojedynki wywołują szybsze bicie serca. Tym boleśniejszy jest późniejszy upadek, bo po najlepszym fragmencie przychodzi nam cierpieć męki podczas partii pianina, brzmiącej tak, jakby ktoś napisał i zagrał ją za karę (i przy tym zdecydowanie za długiej). Czarę goryczy przepełnia pompatyczna partia wokalna chwilę potem. Ale to już prawie koniec... Z ulgą przyjmujemy ciszę, ale nie ma tak dobrze. Trzeba jeszcze posłuchać jakiegoś stukania, po którym mamy fragment sprawiający wrażenie, że został stworzony dla jakiegoś filmu. Jako muzyka ilustracyjna spełniłby swoje zadanie (to coś w stylu ścieżki dźwiękowej "1942" autorstwa Vangelisa), ale tu zwyczajnie nie pasuje. Choć jest nadal przyjemne...
Płyta, wbrew tonowi tej recenzji, nie może być nazwana złą. Jest po prostu do bólu przeciętna, typowa i przewidywalna. Najodpowiedniejszym określeniem byłoby słowo "poprawna". Nic mniej i nic więcej. Dwa pierwsze utwory są przyjemne dla ucha, a ostatni przez krótką chwilę jest świetny. Czy warto dla tych momentów kupować płytę? Na pewno nie. W tym gatunku mamy bowiem tak wiele genialnych kapel, że akurat o Shadow Gallery można zapomnieć. Żal straconej szansy, żal, że kilka niezłych fragmentów utonęło w banale, żal, że w ostatnim utworze na 22 minuty tylko 3 są ciekawe... "Carved In Stone" może spodobać się niektórym fanom power metalu, ale miłośnicy ambitniejszej muzyki progresywnej nie znajdą tu wiele dla siebie.
Autor: doorshlaq (doorshlaq@poczta.onet.pl) | |||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||