14
maj 2007


kontakt

Strona - 07 - Peter Cincotti...

Peter Cincotti, "Peter Cincotti"

Debiut Petera Cincotti miał wprawdzie miejsce około czterech lat temu, ale płyta ta nie doczekała się recenzji na łamach naszego kącika. Dlatego po przejrzeniu archiwalnych numerów Muzyki, postanowiłem to niedociągnięcie naprawić.

Przy okazji recenzji drugiej płyty tego wykonawcy pisałem, że ogólnie rzecz ujmując, krążek był dobry, jednak niektóre kawałki(chodziło mi głownie o ballady tam zarejestrowane) potrafiły znudzić słuchacza. W tym czasie zachwycałem się również płytą Michaela Buble, która była po prostu genialna, co mogło wpłynąć na moją ocenę albumu Petera. Zatem teraz, po tym przydługim wstępie, przyjrzyjmy się w końcu krążkowi "Peter Cincotti", który oczywiście zostanie przeze mnie porównany do albumu "Fever".

Już na samym początku napiszę, że pierwsza płyta, jaką wydał Peter Cincotti, jest o wiele lepsza od kolejnych. Ballady się nie dłużą, dzięki czemu nie myślimy, co chwilę: 'mógłby już zacząć się kolejny utwór'. Muzycy stanęli na wysokości zadania i zarówno sekcja rytmiczna, jak i Peter grający na fortepianie, wypadła świetnie. Same kompozycje nie pozostawiają nic do życzenia, a utwory wchodzące w skład tej płyty zostały bardzo dobrze dobrane. Należy również wspomnieć o partiach solowych, które na tym albumie się znalazły. Wypada o nich powiedzieć, ponieważ są bardzo dobre, a nie tylko przeciętne. Podczas słuchania tej płyty możemy zauważyć, że na koncertach Peter powinien brzmieć genialnie i możecie mi uwierzyć, że tak jest.


Znalazły się tu dokładnie cztery utwory, do których muzykę skomponował Peter. Powiem szczerze, że przypadły mi do gustu, że są bardzo dobre i trudno im cokolwiek zarzucić. Zwłaszcza kawałek "I Changed The Rules", który tę płytę otwiera. Jest wystarczająco dynamiczny, aby wprawić nas w dobry nastrój, a jednocześnie poniekąd przygotowuje nas na zbliżającą się wielkimi krokami pierwszą balladę na tej płycie.

Groziłem, że będę porównywał ten krążek do albumu "Fever", więc wypadałoby dotrzymać słowa i na koniec kilka słów o tym napisać. Albumy te są dość różne i to, który nam się będzie podobał zależy od osobistych preferencji słuchacza. Swingowy klimat panujący na płycie Michaela bardziej przypadł mi do gustu niż nieco spokojne, wyciszone granie Petera. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie abym mógł polecić ten album wszystkim fanom jazzu tradycyjnego, ponieważ jest on naprawdę wyśmienity.

Autor: Iskendarian  

   
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)