| ||||||||||||||||
Strona - 07 - King Diamond...
King Diamond - The Puppet MasterJak za każdym razem King Diamond ubiera swe dzieła w horrorowate, może dla niektórych banalne historyjki. Tym razem jest to świat żywych marionetek. Biada tym, którzy nie znają języka angielskiego, bo samo słuchanie muzyki jest na pewno niewystarczające do zrozumienia płyty. Cała rzecz dzieje się w Budapeszcie w XVIII w. Nasz bohater zostaje schwytany przez tytułowego władcę marionetek. Jego oczy zostają wydłubane, jego krew wyssana, i ku własnemu zdziwieniu nasz „nieszczęśliwy człowiek” jak nazwał go King jeszcze żyje. Do jego nóg, rąk i głowy przymocowane zostają sznurki, tak właśnie zaczyna się nasza historia...
Jeśli chodzi o muzykę płyta bardzo przypomina mi "House Of God" aczkolwiek ku własnej uciesze z domieszkami "The Graveyard". Więc jeśli ktoś spodziewał się rewolucji w brzmieniu na pewno się rozczaruje. Na albumie zabrakło klimatycznych mini utworów znanych z poprzednich albumów, co więcej zabrakło nawet intra. Rozpoczynający płytę "Midnight" nie jest już wypchanym klawiszami wprowadzeniem. Krótki zwięzły utworek, jakby wyjęty z "House Of God". Natomiast po przesłuchaniu tytułowego "The Puppet Master" miałem ochotę wyrzucić płytę w najdalszy zakątek pokoju i puścić sobie "The Graveyard". Kawałek z powodzeniem mógłbym zostać zamieszczony na wspomnianym już "House Of God", nawet riffy do złudzenia przypominające "Black Devil". Przy płycie trzymała mnie jedynie nieodparta pokusa poznania reszty przygód Władcy Marionetek i nie żałuję tego, bo oto "Magic" przywitał mnie mięsistym riffem, wreszcie doczekałem refrenu niczym nie ustępującemu legendarnemu już "Sleep tight little baby, sleep tight below the ground...". Miła niespodzianka spotkała mnie słuchając "Emerencia", zdziwienie ogromne, gdy usłyszałem śpiew kobiety, bardzo fajnie pasuję do całości kompozycji. Pochłonięty zostałem przy "Blue Eyes", zdecydowanie najlepszym utworze, wejście niczym z "Voodoo" spokojne, delikatne dźwięki po czym potężne, dające się ponieść uderzenie.
Kawałek na pewno będzie robił niesamowite wrażenie grany na żywo. Niestety "The Ritual" sprowadza mnie na ziemię - upadek jest dość bolesny. Początkowe dźwięki "No More Me" z powodzenie mogłyby być przebojem pijackiej stypy. Posłuchajcie tylko tych klawiszy. Na szczęście dla utworu ten rytm nie ciągnie się przez cały kawałek, i później jest już dużo lepiej. "Blood To Walk" robi dużo większe wrażenie, wreszcie Andy La Rocque pokazuje jak potrafi grać, świetne aranże, w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Powiew świeżości słychać dopiero przy "Darkness", dopiero teraz da się wyrzuć, że jest to nowy album a nie odświeżanie starych rytmów.
|
Bardzo dobry utwór, i nie wiadomo czemu King Diamond, nie ruszył całego albumu właśnie w tym kierunku. W "So Sad" znowu usłyszymy ten jakże miły kobiecy głosik, niestety poza tym nic ciekawego w tym utworze nie słychać. Znacie The Little Drummer Boy? To taka świąteczna pioseneczka grana na werbelku. Jest świetnie wkomponowana w utwór "Christmas", nadaję całości klimatu, którego tak bardzo brakuje na "The Puppet Master". Idealnie pasuje do tekstu, i to właśnie przy tym utworzę przypomina mi się cały mistycyzm "Abigail" i "The Graveyard". Utworem zamykającym całość jest "Living Dead", zresztą bardzo trafny wybór, bo jest zdecydowanie lepszym utworem od przeciętnej części płyty, i zmniejsza niedosyt pozostały po na przykład "The Ritual" bądź tytułowym "The Puppet Master".
Podsumowując cały album można by powiedzieć, że jest to płyta przeciętna, są momenty kiedy próbuję się oderwać od ziemi i są też takie kiedy wręcz kopie pod sobą dół. Dużo brakuję do klimatu starszych płyt, w zasadzie są tu tylko jego szczątkowe ilości, a przecież King nas właśnie do tego przyzwyczaił. Historia opowiedziana na "The Puppet Master" zdecydowanie najlepsza od czasów "The Graveyard”, ale w porównaniu z przygodą Lucy i Abigail wypada blado.
Autor: Vader | |||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||