| ||||||||||||||||
Strona - 07 - Closterkeller...
Closterkeller - NeroPo wydaniu w roku 2000 albumu pt.: "Pastel", nikt już nie przypuszczał, że grupa Closterkeller nagra jeszcze kiedyś nową płytę. Wszak sama o tym zapewniała. Jednak rok 2003 przyniósł nam nową porcję gotyckiego grania o tytule "Nero", czyli... czarny. A jak to wyszło? "Nero" wniósł do dorobku Closterkeller coś dziwnego, coś czego nie da się jednoznacznie określić. Płyta stanowi bowiem połączenie zupełnie nowego stylu wraz ze starszymi, dobrze sprawdzonymi dodatkami. Krążek otwiera utwór pt.: "Patrząc jak toniesz". Uważam go za najlepszy z całej płyty. Zawiera elementy klasyczne dla Closterkeller, czyli mieszankę cięższego grania, stanowiącego większość utworu, oraz subtelne nuty kończące kompozycję.
Do tego słowa w mistrzowskim, mrocznym wydaniu Anji. Utwór jest po prostu genialny i mogę śmiało zaliczyć go do najlepszych w dorobku zespołu.
Z lirycznego nastroju wybija kolejny utwór, pt.: "Podziemny krąg". Jest osadzony w zupełnie innym klimacie niż pierwsza kompozycja. We wstępie słychać chóry w połączeniu z nowatorskimi można powiedzieć "cybernetycznymi" dźwiękami. Osobiście nie jestem przekonana co do takich mieszanek. Tekst również nie jest porywający. Opowiada bowiem o przemocy i nielegalnych walkach. A tytuł mógłby wskazywać na coś zupełnie innego... Jedynym plusem jest wstawka zaśpiewana wysoko przez Anję. Ma ciekawy tekst, a samo wykonanie zmienia nieco klimat utworu.
Trzeci utwór o tytule "Kiedy latam", w porównaniu do drugiej piosenki jest dużo lepszy. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj refren: jest właśnie taki jak być powinien. Psują go jednak kolejne elementy nowoczesności.
"Jak o kamień deszcz", to następna kompozycja która również nie przypadła mi do gustu. Wykonanie jest takie... bezpłciowe, a jedyny element który jest znośny to ostatnie dwie minuty utworu.
Kolejny utwór nosi tytuł "Królowa". I jestem w 100% pewna, że piosenka ta nigdy miana królewskiej nie otrzyma. Uważam, że jest zrobiona "na siłę", tak jakby zespół nie miał najmniejszej ochoty na jej wykonanie. Tekst jest sztucznie napuszony, to samo z muzyką. Krótko mówiąc: porażka. "On przychodzi nocą" wywołuje we mnie skojarzenie z utworem z płyty "Cyan", pt.: "Klepsydra". Posiada bardzo podobne elementy, np.: samo wykonanie refrenu, czy wstawka gitarowa są prawie identyczne. Aby to dostrzec nie trzeba nawet wsłuchiwać się w muzykę. Dlatego daję minus. Następny, tytułowy, utwór rozpoczyna się udziwnionym wstępem. Wywołuje we mnie średnio przyjemne skojarzenia z hip - hopem. Jest jednostajny, ciągle powtarzają się te same dźwięki.
|
Tekst również nie powala na kolana. Szczerze powiedziawszy myślałam, że będzie to coś naprawdę ambitnego, mrocznego, coś co zwali mnie z nóg wykonaniem. Pomyliłam się. Krótko mówiąc: utwór jest najgorszą tytułowa kompozycją Closterkeller. Nigdy w życiu go nie słuchajcie. "Miraż" rozpoczyna gitara w stylu podobnym jak w "Na krawędzi" (to jedyny plus). Jest to najdłuższy utwór z całej płyty: trwa ponad osiem minut i jeśli chcecie to z powodzeniem możecie torturować nim młodsze, nieposłuszne rodzeństwo... Dziewiąty utwór, pt.: "Nieważne jak będzie" wywołuje we mnie skojarzenia odrobinę lepsze od poprzednich. Nie jest wymuszony, ciężki, a wolny i w miarę niezły, chociaż mnie nie porwał.No i doszłam do dziesiątej kompozycji noszącej tytuł "Poza granicą dotyku". I wreszcie jest to coś, czego da się słuchać. Cały utwór brzmi całkiem przyjemnie, oczywiście gdyby nie kolejne elektroniczne udziwnienia. Ale zaliczam. Jestem zadowolona. "Ktokolwiek wie" jest zaraz po "Patrząc jak toniesz" moim ulubionym utworem z całego krążka. Muzyka jest ciekawa, słowa zawierają często spotykane u Closterkeller "czarne elementy", np.: "czarną mgłę". Anja śpiewa poprawnie, podczas wykonania zwrotki. No właśnie. Tylko podczas zwrotki. Z chwilą wykonywania refrenu, staram się skupiać całą uwagę tylko na słowach a nie na wokalu, który jest po prostu okropny! Wokalistka nie radzi sobie z własnym utworem! Drży jej głos, wyraźnie można odczuć, że... męczy się. I jest to element który potwornie oszpeca ten naprawdę przyzwoity utwór. Na specjalnej edycji płyty znalazł się również dodatkowy utwór, znany już z "Agnieszki", pt.: "Grzech". Jest to nowa wersja znanego starszego wykonania. Zła nie jest, ale jako bonus, grupa mogła wybrać coś innego...
Najnowszy album Closterkeller nie przypadł mi do gustu. Jest to coś sztucznego, coś gdzie grupa chciała na siłę wpakować innowacje a zarazem zawrzeć mroczny klimat. Nie wyszło. Myślę, że błędem było wydanie nowej płyty. "Graphite", oraz besty: "Fin de Siecle" oraz "Pastel" idealnie zamknęły doskonałą do tej pory dyskografię Klasyka Polskiego Gotyku.
Autor: Vader | |||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||