|
Zaklęty Miecz - Poul Anderson
Podobno kiedyś na Ziemi, w czasach gdy Wikingowie
szaleli na północy, nasz świat bardzo często odwiedzały istoty z
innych światów. Elfy, Trolle i inne mityczne postaci nie były
rzadkością. Tak przynajmniej twierdzi Poul Anderson, autor książki
"Zaklęty Miecz". Nie jest moim celem pisanie tutaj argumentów "za" i
"przeciw" oryginalnej teorii pana Andersona, ale jego książkę
zrecenzuję z przyjemnością.
Trzeba wam wiedzieć, iż
dawne wierzenia wikingów mówiły, że Elfy lub Trolle mogą porywać nowonarodzone
ludzkie dziecko i wychowywać je jak własne, dla własnych celów, albowiem
narodziny wśrod pradawnych, nieśmiertelnych ras, były czymś niezwykle rzadkim a
ich populacja nie była przez to liczna. Ale ochrzczonego dziecka nie śmiały owe
istoty tknąć! Między innymi dlatego proces chrystianizacji przebiegał tak szybko
w krajach skandynawskich.
Nietrudno się domyślić, że głównym bohaterem powieści jest takie właśnie porwane
dziecko. Jego imię: Skaflok. Potężny ludzki wojownik, który został, hm,
„adoptowany” przez Elfy i wykorzystany w wojnie przeciwko ich największym
wrogom: Trollom. Tak nawiasem mówiąc można się z tej książki bardzo dużo o
mitach skandynawskich dowiedzieć.
Chociaż „Zaklęty miecz” czyta się wspaniale, ma on cechę, która niektórych może
zniechęcić. Klimat. Niezwykle ciężki, mroczny, wręcz dołujący. Tak jak owe
skandynawskie mity, na podstawie których autor oparł swoją powieść. Wszystko -
od fabuły, po kreację bohaterów, wątki poboczne i samo zakończenie książki nosi
ślady tychże mitów.
Wybaczcie że nie napiszę o tej książce wiele więcej. Czytałem ją tak dawno temu,
że wielu rzeczy nie pamiętam, ale pomyślałem że brak recenzji najważniejszych
dzieł fantasy jest nie do przebaczenia.
Na uwagę zasługuje fakt, że w książce występuje bardzo wiele wierszy.
Oto przykład:
"Trwają szermiercze zmagania,
Szaleją jak burza:
Połyskują krwawo
Tarcz wschodzące księżyce,
Wichrem świszczą strzały,
Uderzają gromem włócznie,
Już nie wrócą młodzi chłopcy
Do swych ukochanych"
Nie jest to mistrzostwo, należy się jednak domyślać, że w oryginale brzmi to o
wiele lepiej. A tak w ogóle to w mało której książce fantasy dostajemy wiersze,
więc należy traktować je jako miły dodatek.
Książka jest oczywiście lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy zamierzają
zapoznać się z najważniejszymi, czyli kanonicznymi powieściami fantasy. A jeśli
nie zamierzają, ale interesują się mitologią skandynawską, to także powinni.
Klasyka gatunku.
|
 |
| Tytuł Oryginału |
| The Broken Sword |
| Gatunek |
| fantasy |
| Oprawa |
| miękka |
|
|