|: RECENZJA :|
Zaklęcie dla Cameleon - Piers Anthony
Ostatnio w moje ręce trafiają głównie książki fantasy. Ale nie byle jakie. Istna klasyka gatunku. Oto kolejny przedstawiciel. "Zaklęcie dla Cameleon" to książka wybitna. I na tym recenzję mógłbym zakończyć, ale inaczej Shakal jej nie przepuści.

Niektórzy ludzie czytający fantasy marzą czasem o tym, aby móc przenieść się do innego świata. Świata pełnego magów, rycerzy, smoków i różdżek. Piers Anthony pokazuje nam w swoim cyklu Xanth jak mógłby wyglądać taki świat.

Xanth istnieje obok naszego świata. Obok, czyli gdzieś w nieokreślonym miejscu w przestrzeni skąd mieszkańcy Xanthu mogą przechodzić do naszego świata, który nazywają Mundanią. A raczej mogli przechodzić. Teraz nie mogą bez zezwolenia króla. Dlaczego? Kiedyś pewien potężny, zły mag narozrabiał i został z Xanthu wygnany właśnie do Mundanii. Na granicy pomiędzy światami postawiono magiczną barierę, która zabija wszystko, co się tylko do niej zbliży. Tylko wybrani strażnicy potrafią, na bardzo krótki czas, neutralizować jej działanie i umożliwić podróż pomiędzy światami. Xanth to, jak rzeczono wcześniej, świat magiczny. Zamieszkują go oprócz ludzi centaury, bazyliszki, smoki i inne dziwaczne stwory. Każdy człowiek rodzi się z magicznym darem. Oczywiście jak od każdej reguły i tu istnieją pewne wyjątki. Ci, którzy nie odkryją swojego daru do 25 roku życia, zostają wygnani z Xanth. Prawo nieco głupie, ale surowo respektowane - aby pozostać w Xanth wystarczy, jeśli delikwent potrafi chociaż zmieniać kolor moczu. Tym, którzy nie dostosują się do prawa (czytaj: nie opuszczą Xanth) grozi kara śmierci.

Bohater książki, Bink, już wkrótce będzie obchodził 25 urodziny. Jest człowiekiem inteligentnym i silnym, szanowanym i lubianym, ma piękną dziewczynę, ale...nie posiada żadnego magicznego daru. Po "prośbach i groźbach" zarówno z jego strony jak i stróżów prawa, opuszcza Xanth. Chłopak stwierdza jednak, że życie w Mundanii nie jest dla niego, prawo w Xanth należałoby zmienić i trzeba jakoś wrócić do domu, narażając się przy okazji na wielkie niebezpieczeństwo.

Od razu piszę, że zakończenie jakie sobie w tej chwili, Czytelniku, ułożyłeś w głowie, jest błędne. Książka kończy się nie tak, jak myślisz, choć jak to w fantasy zazwyczaj bywa, kończy się dobrze. Największą jej zaletą jest jej nieprzewidywalność, zaskakuje ona bardzo często i z pewnością nie będziesz Czytelniku na ten aspekt powieści narzekał.

Innym atutem powieści jest akcja. Czytelnik wciągany jest w wir wydarzeń i cały czas zastanawia się co nastąpi za chwilę? Długie opisy potrafią zniechęcić, Anthony posługuje się jednak tak wyśmienitym stylem, że nawet co dłuższe opisy będą niczym ambrozja dla waszej wyobraźni.
Bohaterowie to także plus, ale tutaj nie chcę zbytnio pisać, by nie psuć wam radości z czytania. Zaprawdę, tak oryginalnych (niektórych) postaci trudno szukać w wielu innych książkach gatunku!

Cały czas piszę o zaletach, a co z wadami? Czy są? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ to, co jedni uznają za wadę, inni mogą uznać za zaletę. Mam na myśli (w przypadku tej książki) "język" jakim książka została napisana. Jest ona skierowana bardziej do młodszego czytelnika. Ktoś nawet mógłby powiedzieć, że bliżej tej powieści do bajki niż fantasy. Niech się jednak fani fantasy tu nie peszą. Książka na pewno się Wam spodoba. Tak jak i mi się spodobała, człowiekowi, który woli mroczne i niezbyt radosne tytuły.

Okładka
Tytuł Oryginału
A spell for Chameleon
Gatunek
fantasy
Oprawa
miękka
Ocena


© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!