|
2586 kroków -
Andrzej Pilipiuk
Naprawdę cieszę się, że w Polsce są jeszcze pisarze
równie płodni i pełni ciekawych pomysłów jak Andrzej Pilipiuk.
Pisarze, którzy poza wydawaniem w dość krótkich odstępach czasu
kolejnych książek piszą także opowiadania, którymi czytelnik pism
takich jak "Nowa fantastyka", "Science-fiction" czy dawniej
"Fantasy" może się delektować. Dzięki temu miłośnicy fantastyki z
nad Wisły mogą utwierdzać się w przekonaniu, że rynek polskiej
fantastyki jest żywy i nie ma zamiaru umierać. Nastraja to
optymistycznie.
Andrzej Pilipiuk postanowił pewnego dnia
wydać te wszystkie opowiadania razem, w formie książkowej. A, że w czasie tych
kilku lat pisania do różnych czasopism zebrała mu się wcale niezła ilość tych
historii. Dzięki temu czytelnik dostaje najlepsze opowiadania Pilipiuka ładnie
zebrane jedynie za 29,99 złotych. Okazja ;)
W swojej antologii Pilipiuk umieścił czternaście opowiadań z których kilka
powinno być znanych czytelnikom zaznajomionym z twórczością ich autora (np.
"Mars 1899", które było nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla). Jedynie
dwa (nie licząć tzw. listów które łączy jedynie główny bohater) z nich są ze
sobą powiązane fabularnie: "2586 kroków" i "Wieczorne dzwony", reszta opowiadań
nie ma ze sobą nic wspólnego. Są one od siebie bardzo różne, znajdziemy tutaj
coś z pogranicza horroru, odrobinkę Science-fiction, trochę "twardej" fantastyki
oraz odrobinkę humoreski (wymienione wyżej "listy"). Widać po tym, że Pilipiuk
jest pisarzem bardzo różnorodnym i dobrze radzi sobie z różnymi rodzajami prozy.
Szczególnie zainteresowały mnie opowiadania "2586 kroków" oraz "Wieczorne
dzwony" które łączy postać lekarza Pawła Skórzeskiego. Osadzone w słowiańskich
klimatach mają w sobie coś z horroru, potrafią sprawić, że dreszcz przebiegnie
czytelnikowi po plecach. Moim zdaniem te dwa opowiadania to najlepsze co
znajdziemy w tej książce, mają bardzo ciekawą fabułę, a Pilipiuk wspina się
tutaj na wyżyny swoich pisarskich umiejętności. Główny bohater, Paweł Skórzewski
został nakreślony naprawdę świetnie, ma tę psychiczną głębie którą tak wszyscy
lubimy, dzięki której czujemy więź z bohaterem, obchodzą nas jego losy. Poza tym
realia w jakich autor osadził tę, bardzo interesującą, postać również sa bardzo
ciekawe. 1877-1893 Norweska wioska zaatakowana przez trąd, czy ukraiński Kijów
to miejsca ciekawe same w sobie, na dodatek Pilipiuk umie je świetnie opisać,
wychodzi tutaj z niego żyłka historyka, nie opisuje zbędnych szczegółów, lecz
nakreśla miejsca w taki sposób, że czytelnik świetnie umie je sobie wyobrazić.
Wśród innych opowiadań również znajdziemy sporo perełek takich jak Mars 1899, z
perfekcyjną fabułą o poszukiwaniu życia na Marsie, lekką nutką kryminału oraz
zakończeniem, które jest wyjątkowo zaskakujące i gorzkie. Uważam, że jest to
jedno z najlepszych opowiadań Pilipiuka (jeżeli nie najlepsze) i nie dziwie się,
że właśnie ono zostało nominowane do Nagrody Zajdla. Ciekawym opowiadaniem jest
również "Samolot z dalekiego kraju" gdzie Pilipiuk używa dobrze znanej z
"Norweskiego dziennika" narracji pierwszoosobowej i trzeba przyznać, używa jej
bardzo dobrze, widać, że dobrze się czuje pisząc w ten sposób. W połączeniu z
naprawdę ciekawą historią przez niego opowiedzianą dostajemy strawne
opowiadanie.
Dwa kolejne opowiadania, które także bardzo mi się podobały to "Atomowa ruletka"
i "Vlada". To pierwsze to klasyczne Political-fiction, gdzie Polska w tym
czasach jest państwem potężnym, dużym i świetnie zmilitaryzowanym (takie trochę
połącznie współczesnych Niemiec i Rosji), przez co inne państwa boją się jej.
Poznajemy tutaj historię 18-letniego terrorysty z Ukraińskiej sekcji Al-Quadiy
który przyjeżdża do miasta aby zamontować bombę i przy niej czuwać, przez co
musi wtopić się w tłum i udawać Polaka. Pilipiuk używa tutaj również narracji
pierwszoosobowej a my dostajemy interesującą historię w klimatach "Operacji:
Dzień Wskrzeszenia". A i ukazanie Polski jako agresora i kraju ogólnie niezbyt
lubianego, ale za to piekielnie niebezpiecznego daje wiele do przemyślenia.
Zdajemy sobie przy lekturze sprawę, że historia równie dobrze mogłaby się
potoczyć w taki sposób jak opisuje to Pilipiuk.
Vlada to ciekawa opowieść o wampirach z których jeden dostaje się z "Drugiego
świata" do naszego aby smakować ludzką krew (która na wampiry silniej niż a
ludzi heroina), zaś tytułowa Vlada musi ruszyć za nim by go unieszkodliwić. Przy
okazji poznajemy także losy Tomka Rychnowskiego (akcja toczy się dwutorowo),
który przy przenosinach do nowego liceum zaczyna za sprawą nauczyciela fizyki
wierzyć w "drugi świat" i wampiry. Fragmenty z tym bohaterem bardzo przypominają
"Norweski dziennik", co dla mnie jest zaletą. Naprawdę przyjemna rzecz.
No dobra, ale co z pozostałymi opowiadaniami. Cóż, nie są to publikacje złe, ale
z pewnością nie jest to coś do czego szybko ma się ochotę wracać. Ot, takie
opowiastki jakich wiele można znaleźć w internecie, czy też w magazynach
literackich. Często czegoś im brakuje, a to mało wciągająca fabuła, bądź niezbyt
ciekawi bohaterowie. Cóż, mnie nie urzekły, nie twierdzę jednak, że są bardzo
złe, to po prostu zwykłe średniaczki, ale komuś z was mogą się bardziej
spodobać.
Inna sprawa to trzy króciutkie humoreski: "W moim bloku straszy", "Bardzo obcy
kapitał" (czyli wymieniane wcześniej przeze mnie "listy") oraz "Parszywe czasy.
Są o opowiastki bardzo krótkie, mające raptem kilka stron, jednak są wyjątkowo
zabawne, to dobra odskocznia od dłuższych i miejscami cięższych opowiadań.
Szczególnie polecam dwa pierwsze, naprawdę teorie spiskowe Tomasza Ettera
sprawiały, że rechotałem donośnie w autobusie wprawiając w konsternacje
współpasażerów ;D
Na koniec recenzji muszę pochwalić okładkę, jest bardzo klimatyczna, kojarzy się
z dawnymi czasami (tak koło 1905 roku) i klimatami słowiańsko-okołorosyjskimi
;). A dziewięciu ludzi bez twarzy na głównym planie to naprawdę świetny, mający
w sobie coś pomysł, podobnie jak cerkiew w tle.
Antologia Pilipiuka to książka dobra, lecz nie genialna, sporo jej brakuje do
publikacji z udziałem Wędrowycza. Niemniej warto ją kupić, jeżeli chcemy poznać
najróżniejsze opowiadania Pilipiuka i przez to samego pisarza poznać lepiej.
Jednak jeżeli czytało się większość tych opowiadań w magazynach to nie warto, no
chyba, że chcę się je mieć dobrze dostępne i ładnie ułożone na półce, Wtedy tak
:)
|
 |
| Tytuł Oryginału |
| 2586 kroków |
| Wydawnictwo |
| Fabryka Słów |
| Gatunek |
| fantastyka/antologia |
| Oprawa |
| miękka |
|
|