|
The New Warriors – Siły Światła, Siły Ciemności
Kiedy większość super bohaterów ratuje nasz świat od
niechybnej zagłady, a w weekendy wyskoczą zmierzyć się z zagrożeniem
całej galaktyki nagle okazało się, że nie ma kogoś kto
przeprowadziłby staruszkę przez jezdnie, zdjął kotka z drzewa czy
złapał kieszonkowca. Policja? Nie, to zbyt banalne dla świata Mega
Marvela należało do tego powołać nową grupę bohaterów. Bohaterów z
mniejszą mocą, bardziej prowincjonalnych, którzy troszczą się o
bezpieczeństwo sąsiada, a nie sąsiedniej galaktyki. I tak powstali
The New Warriors w których skład wchodzą: Night Thrasher –
stylizujący się na ninje i nie posiadający żadnych mocy ;), latający
Nova, Marvel Boy posiadający umiejętność telekinezy, Speedball
posiadający pole kinetyczne (nie pytajcie mnie o naukową definicję,
nie wiem o co chodzi, grunt, że działa ;) ) i wreszcie dwie kobiety
Firestar potrafiąca kontrolować ogień i Namorita potrafiąca mocno
przywalić (kobieta mnie bije ;)).
Zanim jednak
ostatecznie przejdziemy do Sił Światła, Sił Ciemności otrzymujemy króciutki
komiks o początku The New Warriors pt. „Z głębin na powierzchnię”. A scenariusz
powstania grupy wojowników stworzony przez Nicieza i DeFalco jest iście banalny.
Otóż paru osobom posiadającym super moce nudzi się, nie są w żadnej super grupie
(Marvel Boy nie dostał się do Avengers), wiodą w zasadzie normalne życie i nie
wykorzystują swoich mocy. To spokojną atmosferę burzy Night Trasher, który
pozbierał wszystkich bohaterów bez zatrudnienia. Po walce z Terraxem (kosmicznym
złym) postanowili utworzyć grupę i walczyć z mniejszym złem, kosmiczne zło
pozostawiając innym. Banalna opowiastka ze średnimi rysunkami autorstwa Marka
Bagley’a. Jest to jedynie wprowadzenie, mające zaznajomić czytelnika z grupą i
to wszystko. Historia jest kiepska i infantylna, czy cała opowieść o The New
Warriors jest taka?
Otóż tak. „Siły Światła, Siły Ciemności” jest prościutką historyjką raczej dla
dzieci z podstawówki. Darkling król mroku i cieni powrócił siać zniszczenie.
Osoby, które miały z nim styczność popadają w szaleństwo i niepohamowany szał.
Nasi super bohaterowie po raz kolejny muszą stawić czoła wielkiemu zagrożeniu
dla całej ludzkości. Jedno słowo- banał. Nasi bohaterowie najpierw się
spotykają, wymieniają uprzejmości, a później idą pobić odpowiednie osoby. Prosta
historyjka, nieskomplikowani bohaterowie. Rysunki na poziomie przeciętnym,
typowa amerykańska kreska, jaką można zobaczyć w większości starszych komików
Mega Marvela. Komiks może poza gościnnym występem Spider-Mana i członka
Fantastic Four nie oferuje nic. Występuje tu mnóstwo trzeciorzędnych bohaterów,
którzy wzbudzają jedynie śmiech. Komiks jest kiepski tak samo jak cała grupa The
New Warriors bez której świat na pewno by nie zginął.
|
 |
| Tytuł Oryginału |
| The New Warriors: Forces of Light,
Forces of Darkness |
| Scenariusz |
|
Fabian Nicieza |
| Rysunki |
| Darick Robertson, Mark Bagley |
| Kategoria |
| komiks |
|
|