|: NEWSY :|
Newsy pochodzą od 01 - 23 marca 2007 r.

Ministerstwo Kultury stara się przyspieszyć program Kwaśny papier
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego stara się znaleźć środki, by przyspieszyć realizację programu Kwaśny papier. Ratowanie w skali masowej zagrożonych polskich zasobów bibliotecznych i archiwalnych – poinformował wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Olaf Gajl.

Mówił o tym na posiedzeniu połączonych sejmowych Komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz ds. Kontroli Państwowej. Komisje omawiały raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący realizacji programów badawczych ustanowionych przez Radę Ministrów i finansowanych ze środków budżetowych. Posłowie pytali głównie o program Kwaśny papier.

Program ten był jednym z dwóch, na sześć skontrolowanych, które NIK oceniła negatywnie.

Celem programu Kwaśny papier, ustanowionego w 1999 r. na wniosek ówczesnego ministra kultury i sztuki, było opracowanie technologii odkwaszania papieru i wykorzystania jej do ratowania zagrożonych zbiorów zgromadzonych w polskich bibliotekach, archiwach i muzeach na degradującym się kwaśnym papierze. Program zaplanowany był na lata latach 2000-2008, przeznaczono na niego 81 mln zł.

NIK ustaliła, że do czasu zakończenia kontroli na realizacje programu wydano 11,3 mln zł, tj. zaledwie 25 proc. kwoty zaplanowanej na okres do końca 2005 r. W ramach części badawczej programu wykorzystano 29 proc. przewidzianych środków. Zrealizowano tylko 3 spośród 38 zadań, a opóźnienia w realizacji zadań wynosiły od roku do pięciu i pół. Realizację ponad połowy zadań rozpoczęto z 3-letnim opóźnieniem, a dziewięciu zadań w ogóle nie rozpoczęto.

„Program nie był aktualizowany, mimo zasadniczych rozbieżności pomiędzy zaplanowanym tempem odkwaszania zbiorów, a postępem prac w tym zakresie” – napisano w raporcie.

Jak czytamy w nim, planowano, że odkwaszanie zbiorów zajmie 20 lat, tymczasem ustalono, iż zachowanie dotychczasowego tempa odkwaszania cały proces wydłuża na okres kilkuset lat.

Z raportu wynika, że w Bibliotece Narodowej w Warszawie przebadano stan zachowania książek i czasopism z XIX i XX wieku na próbie 2,7 mln egzemplarzy. Wykonano część prac związanych ze stworzeniem sieci pracowni mikrofilmowych w archiwach państwowych. Opracowano i doprowadzono do ustanowienia Polskiej Normy dotyczącej papieru trwałego i archiwalnego.

Zakupiono także m.in. instalacje do odkwaszania zbiorów dla Biblioteki Narodowej w Warszawie, Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie oraz zaawansowano przygotowania do zakupu następnych, w tym dla Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych.

Wiceminister nauki, który w imieniu rządu odpowiadał na pytania posłów, podkreślił, że sama część badawcza projektu została oceniona przez NIK pozytywnie, negatywne oceniono natomiast samo tempo prac nad odkwaszaniem. Gajl wyjaśnił, że wydajność stanowisk do odkwaszania jest ograniczono ze względu na ograniczenie środków.
– Potrzeba więcej środków, by móc wykorzystać je lepiej – przekonywał.
Zapewnił, że z informacji jakie ma z ministerstwa kultury – które koordynuje program Kwaśny papier – wynika, że stara się ono znaleźć środki, by przyspieszyć realizację programu.

Kontrolę przeprowadzono w 2006 r. Objęto nią strategiczne programy badawcze uchwalone i realizowane w latach 1994-2005. Wyniki kontroli NIK przedstawiła w styczniu na konferencji prasowej.

Wielkie Nagrody Fundacji Kultury wręczone
Malarz Leon Tarasewicz oraz dziennikarki Anna Bikont i Joanna Szczęsna odebrali Wielkie Nagrody Fundacji Kultury za rok 2006. Uroczystość wręczenia nagród odbyła się w środę w Warszawie.

Leon Tarasewicz został uhonorowany za konsekwentne rzucanie wyzwania zarówno tradycyjnemu rozumieniu malarstwa, jak i wszelkim konwencjom rozumienia sztuki. Artysta jest absolwentem warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, w której obecnie prowadzi pracownię malarstwa. Oprócz licznych cyklów obrazów, stworzył 30 realizacji malarskich m.in. na podłogach i sufitach. W 2006 roku swoje prace pokazywał m.in. w Kuensthalle w Lubece i warszawskiej Zachęcie.

Annę Bikont i Joannę Szczęsną wyróżniono za reporterską książkę Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, która – według kapituły nagrody – nie osądza, tylko pokazuje, jak różne były drogi twórców od bezkrytycznej wiary w komunizm do jawnej opozycji. Autorki są dziennikarkami „Gazety Wyborczej”.

– Fakt, że już po raz czternasty Fundacja Kultury ma kogo nagrodzić, to powód do dumy – ocenił przewodniczący Rady FK Krzysztof Zanussi.

Prezydent Lech Kaczyński w przesłanym liście gratulacyjnym podkreślił, że prestiż przyznawanej przez Fundację nagrody to zasługa wielu osób, które na przestrzeni kilkunastu lat tworzyły i tworzą Fundację Kultury.

„Ich wszystkich proszę, by przyjęli wyrazy mego szacunku i podziękowania za owocną pracę na rzecz promowania rozwoju kultury i sztuki narodowej” – napisał prezydent.

Nagroda przyznawana jest przez Fundację Kultury od 1993 roku. Jej pierwszymi laureatami byli Jerzy Nowosielski, Paweł Szymański oraz Piwnica pod Baranami na czele z Piotrem Skrzyneckim.

O wyborze laureatów decyduje Kapituła Nagrody, w której skład wchodzą osobistości świata kultury, m.in. Izabella Cywińska, Jan Englert, Maria Janion, Hanna Krall, Edward Pałłasz, Andrzej Rottermund i Krzysztof Zanussi.

Wielką Nagrodę otrzymało wiele wybitnych indywidualności życia kulturalnego, m.in. Magdalena Abakanowicz, Paweł Althamer, Stanisław Barańczak, prof. Norman Davies, Jerzy Grotowski, Julia Hartwig, Zbigniew Herbert, Gustaw Holoubek, prof. Maria Janion, ks. Jan Twardowski i Andrzej Wajda.

Fundacja Kultury, przyznająca nagrodę, jest organizacją pozarządową. Powstała w 1990 roku jako pierwsza fundacja publiczno-prawna działająca w sferze kultury. Fundacja stawia sobie za cel promowanie rozwoju kultury i sztuki narodowej.

Jak pokochać swoje ciało?
Do księgarń trafiła najnowsza książka Eve Ensler Dobre ciało.

Kolejna głośna książka Eve Ensler, autorki bestsellerowych Monologów waginy, to wyzwanie rzucone kobiecym obsesjom, dotyczącym własnej cielesności.

Pragnienie wizualnej doskonałości, którego ikoną w cywilizacji zachodniej stała się lalka Barbie, jest jak wirus zaczepiany przez środki masowego przekazu.

W erze popkultury płaski brzuch to kwestia ważniejsza niż wojna z terroryzmem. Dobre ciało jest zapisem rozmów z mieszkankami kilku stref geograficznych. Opowiada historie kobiet z Rzymu, Kabulu, San Francisco, Los Angeles, Bombaju, Portoryko, Nairobi, Nowego Jorku. I choć pojęcie piękna bywa różne, wszystkie rozmówczynie Ensler, deklarują, że ciało jest wszystkim, co mają. Wiele z nich bezskutecznie próbuje osiągnąć ideał. Inne potrafiły zaprzestać walki i odkryć, że ciało kocha się za to, że jest. Gdyż, jak mówi Ensler, ciało to nasz dom. Dobre ciało wystawiane na Broadwayu stało się kolejnym sukcesem scenicznym Eve Ensler.

Zebrane przez nią opowieści to niekiedy szczere aż do bólu sprawozdania z samookaleczenia – jak w przypadku Tiffany, trzydziestopięcioletniej modelki, która raz po raz poddaje się skalpelowi swojego męża, chirurga plastycznego, żeby dorównać wizji doskonałego piękna. Niekiedy są to opisy cierpienia zadawanego innym – jak w przypadku irańskich matek, które operują nosy swoim córkom, żeby nie zdradzały ich nieeuropejskiego rodowodu. Nienawiść do własnego ciała, wyrażająca się w desperackich próbach wygładzenia, odtłuszczenia, odchudzenia, ujędrnienia, łączy naczelną kobiecego pisma z Portorykanką z Brooklynu i stateczną żoną z Los Angeles. Na szczęście oprócz maniaczek „samonaprawiania” Ensler poznaje też Priyę z Afganistanu, która regularnie w tajemnicy wymyka się do lodziarni, i Leah, która powtarza córce, żeby polubiła samą siebie. Może przykłady kobiet, które zadomowiły się w swoim ciele, skłonią do buntu te, które stały się zakładniczkami wzorców kulturowych?

Zmarł Henri Troyat
W wieku 95 lat zmarł francuski pisarz i historyk literatury pochodzenia rosyjskiego Henri Troyat – poinformował dziennik „Le Figaro” w swoim poniedziałkowym wydaniu.

Troyat był autorem ponad 100 powieści, sztuk teatralnych, biografii ( w tym zwłaszcza pisarzy rosyjskich i francuskich) i esejów. Od roku 1959 był członkiem Akademii Francuskiej.

Prawdziwe nazwisko pisarza brzmiało Lew Tarasow. Urodził się 1. listopada 1911 r. w Moskwie, w rodzinie bogatych kupców. Wkrótce po rewolucji 1917 r. opuścił wraz z rodziną Rosję. Od 1920 r. mieszkał we Francji, gdzie po ukończeniu studiów prawniczych, rozpoczął karierę literacką.

Troyat w wieku 27 lat został laureatem literackiej nagrody Goncourtów.

Premiera „Tryptyku rzymskiego” opartego na poemacie Jana Pawła II
Uroczysta premiera filmu „Tryptyk rzymski” opartego na poemacie Jana Pawła II pod tym samym tytułem odbyła się w niedzielę $ marca wieczorem w kinie Kijów w Krakowie.

W pokazie filmu według scenariusza i wyreżyserowanego przez Marka Luzara uczestniczył m.in. metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz i ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej biskup Tadeusz Rakoczy. W swoim przesłaniu kardynał Dziwisz gorąco zachęcał wiernych do sięgnięcia po Tryptyk rzymski w rozpoczynającym się właśnie czasie Wielkiego Postu, który jest dla każdego chrześcijanina wezwaniem do wzmożonej refleksji nad sobą i swoim życiem.

– Medytacje Ojca Świętego pomogą nam wejrzeć w siebie samych, będą doskonałym wsparciem w odnowieniu relacji z drugim bliźnim, ale nade wszystko pomogą w głębszym zrozumieniu Boga Stwórcy i Odkupiciela oraz przebaczeniu człowieka – podkreślił metropolita krakowski.

Kardynał Dziwisz powiedział dziennikarzom, że Tryptyk rzymski jest tekstem trudnym dla czytelnika, dlatego nie spodziewał się, iż ktoś spróbuje przenieść go na ekran.
– To jest głęboka medytacja teologiczna i filozoficzna, zwieńczenie myśli Ojca Świętego o Stwórcy i o człowieku. Trzeba było mieć dużo odwagi, żeby podjąć się tego zadania, dlatego bardzo gratuluję twórcom, że podjęli ten trud – dodał hierarcha.

Jak wyjaśnia reżyser Marek Luzar, film „Tryptyk rzymski” wymyka się konwencjom i trudno zaklasyfikować go do jakiegoś konkretnego gatunku.

Obraz, podobnie jak jego literacki pierwowzór, składa się z trzech części. Znalazły się w nim zarówno obrazy animowane inspirowane freskami Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej, fragmenty aktorskie poddane obróbce komputerowej, a także zdjęcia plenerów oraz archiwalne fotografie Karola Wojtyły: z okresu przed jego pontyfikatem – od lat 50., oraz z okresu, gdy był już papieżem. Zdjęcia przedstawiają m.in. Karola Wojtyłę wędrującego po górach czy spotykającego się z wiernymi podczas swoich papieskich pielgrzymek.

Film trwa 65 minut i jest trzy razy dłuższy, niż na początku prac nad nim zakładał reżyser; w pierwotnej formie miał to być obraz krótkometrażowy. Narratorem jest Krzysztof Kolberger, który czyta fragmenty poematu Jana Pawła II. „Tryptyk rzymski” powstawał przez trzy lata w studiu filmowym Anima Media w Bielsko-Białej, działającym przy kurii diecezji bielsko-żywieckiej. Autorem muzyki jest Rafał Rozmus.

Marek Luzar (ur. 1962 w Krakowie) zajmuje się malarstwem, grafiką, scenografią, fotografią, filmem i animacją. Jest reżyserem filmów animowanych, realizatorem programów telewizyjnych, dokumentalistą i reżyserem teatralnym.

Poemat Jana Pawła II Tryptyk rzymski ukazał się w roku 2003. Złożone z trzech części dzieło jest refleksją nad pięknem, przemijaniem świata i człowieka oraz nad tajemnicą stworzenia. Książkę wydała w Polsce niewielka oficyna krakowskiej Kurii Metropolitalnej – Wydawnictwo św. Stanisława. „Tryptyk rzymski jest pełen treści i można go czytać bez przerwy, ciągle znajdując nowe znaczenia. Pozwala przy tym zapomnieć o formie, co jest cechą prawdziwej poezji” – mówił po ukazaniu się tego poematu Czesław Miłosz.

Brytyjczycy czytają klasykę
Duma i uprzedzenie Jane Austen jest ulubioną książką Brytyjczyków. Powieść z początku XIX wieku znalazła się na pierwszym miejscu brytyjskiej listy najpopularniejszych książek.

Klasyczne dzieła zdecydowanie zdominowały tę listę. Na drugim miejscu znalazła się wprawdzie trzytomowa saga J.R.R. Tolkiena Władca pierścieni, ale już na trzecim była Jane Eyre Charlotte Bronte, również z pierwszej połowy XIX wieku.

Wśród nowych publikacji najwyżej, bo na czwartym miejscu, uplasowała się seria Harry Potter autorstwa J.K. Rowling.

W ostatnich latach brytyjska telewizja została zdominowana przez wysokobudżetowe adaptacje klasycznej literatury. Aktor Colin Firth, który wcielił się w postać pana Darcy’ego z Dumy i uprzedzenia, zdobył tą rolą serca milionów brytyjskich kobiet. Powieść z 1813 r. była sfilmowana już kilkukrotnie.

W pierwszej dwudziestce brytyjskiej listy stu najpopularniejszych dzieł literackich znalazły się także Wichrowe Wzgórza Emily Bronte, Rok 1984 George'a Orwella oraz dramaty Williama Szekspira.

PiS nie chce, by Czesław Miłosz był patronem szkoły
Czesław Miłosz nie zostanie na razie patronem gimnazjum w Bochni, bo prawicowym radnym nie podoba się twórczość i życiorys poety.

– Nie zrezygnujemy. To jeden z największych Polaków. Jeśli trzeba, ponowimy nasz wniosek – zapowiada dyrektorka szkoły Paulina Joniak.

O nadanie imienia noblisty wystąpiła na początku roku dyrekcja Gimnazjum nr 2 w Bochni. Za była rada pedagogiczna, rodzice i samorząd uczniowski. Prawo wymagało jednak zgody rady miejskiej.

Ostatecznie komisja oświaty nie zajęła stanowiska. Wniosek bez opinii skierowała pod głosowanie rady. Za było pięć osób, tyle samo przeciw, reszta wstrzymała się od głosu. O wyniku głosowania zdecydowali radni z największego klubu PiS.
– Nie mam przekonania do tej kandydatury. Szkoła powinna znaleźć sobie mniej kontrowersyjnego patrona – uważa przewodnicząca klubu PiS Maria Kmiecik.
Przed głosowaniem – zapewnia – zapoznała się z literaturą o Miłoszu. Co konkretnie czytała, nie chce powiedzieć.

Rodzice uczniów liczą, że ponowne głosowanie będzie korzystne dla szkoły. Na sesji, która zakończyła się patem, zabrakło dwóch radnych.

80. urodziny Gabriela Garcii Marqueza
6go marca 80 urodziny obchodził Gabriel García Márquez.

Chociaż wiele źródeł podaje inną datę urodzenia pisarza, świat dziś obchodzi jego urodziny.

Debiutował w czasie studiów: w dodatku literackim „El Espectador” opublikowano pierwsze opowiadanie Gabriela Garcíi Márqueza Trzecia bieda. Tam też ukazały się kolejne opowiadania.

W 1954 roku został redaktorem „El Espectador”. W 1955 roku zostałą wydana jego pierwsza powieść Szarańcza. W tym samym roku „El Espectador” wysłał Márqueza do Europy w charakterze korespondenta.

Pisarz prowadził bardzo aktywne życie, angażuje się politycznie i społecznie: po zwycięstwie rewolucji na Kubie zakładał w Bogocie biuro kubańskiej agencji prasowej; przez kilka miesięcy pracował w Hawanie, potem w Nowym Jorku. Mieszkał w Meksyku, w Barcelonie, znów w Meksyku, w Kolumbii.

Wspierał lewicową partię wenezuelską MAS, prowadził publicystyczną walkę przeciw Pinochetowi w Chile, pisał reportaże polityczne, organizował strajk literacki aż do upadku Pinocheta, zakładał fundację Habeas na rzecz obrony praw człowieka i więźniów politycznych, pisał o wojnie o Falklandy, popierał i dofinansował budowę Międzynarodowej Szkoły Filmowo-Telewizyjnej na Kubie.

W 1982 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla.

W 2000 roku zachorował na raka. Udało mu się zatrzymać rozwój choroby i zaczął pisać wspomnienia.

Obchody 80-lecia Gabriela Garcíi Márqueza nie ograniczą się tylko do tego tygodnia. W tym roku mija bowiem 40 lat od napisania jego najsłynniejszej powieści Sto lat samotności, a także 25 od uhonorowania go literackim Noblem.

Gabriel García Márquez jest uznawany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli realizmu magicznego. Jego powieści Sto lat samotności, Szarańcza, Nie ma kto pisać do pułkownika, Jesień patriarchy czy Miłość w czasach zarazy na trwałe wpisały się w historię literatury. Ostatnia powieść pisarza, Rzecz o mych smutnych dziwkach, ukazała się w 2004 roku.

Niemiecki historyk próbował przemycić stare książki
Nawet do pięciu lat więzienia może grozić niemieckiemu historykowi i antykwariuszowi, który usiłował bez pozwolenia wywieźć z Polski książki i biuletyny z lat 1881-1952.

Jak poinformował rzecznik Lubuskiego Oddziału Straży Granicznej Mariusz Skrzyński, Niemca zatrzymano w pociągu relacji Warszawa-Berlin minionej nocy.

Podczas odprawy granicznej w Kunowicach (Lubuskie) funkcjonariusze Straży Granicznej w bagażu podróżnym obywatela Niemiec znaleźli 36 wydawnictw. Część z nich w języku niemieckim i angielskim, pozostałe – w języku polskim. Na kilku książkach widniały pieczęcie biblioteki z Łodzi.

– Z uwagi na datę wydania książek objęte są one ochroną ustawową, a na ich wywóz z Polski potrzebne jest pozwolenie od konserwatora zabytków, którego niemiecki historyk nie posiadał – powiedział Mariusz Skrzyński.

Książki zostały zabezpieczone, a właściciel po złożeniu wyjaśnień zwolniony. Sprawa będzie miała jednak swój finał przed sądem – zapowiedział rzecznik.

Niemiec tłumaczył, że książki i biuletyny kupił na bazarze w Polsce i za pośrednictwem aukcji internetowej, aby wzbogacić swoje zbiory. Kilka z nich miał dostać w prezencie od znajomej w Polsce.

Czarna księga kobiet
Ukazała się Czarna księga kobiet pod redakcją Christine Ockrent.

Na świecie jest o kilkadziesiąt milionów kobiet mniej, niż wynikałoby to z praw demografii. Tego niedoboru nie tłumaczą epidemie, migracje ani wojny – brakuje ich, ponieważ nie pozwolono im żyć. Zostały zabite jeszcze przed urodzeniem lub niedożywione, okaleczane. Traktowane jak towar narażane są na ryzyko przedwczesnej śmierci. Co się dzieje z tymi, którym uda się osiągnąć dojrzałość? W wielu krajach Azji, Afryki, Ameryki Południowej, ale także Europy doświadczają przemocy i poniżenia, padają ofiarą okrutnych tradycji, bezwzględnego rynku i antykobiecych ideologii, zasilają szeregi współczesnych niewolników. Odmawia się im podstawowych praw: do bezpieczeństwa, godności, decydowania o własnym ciele i własnym losie.

Czarna księga kobiet, złożona z artykułów, raportów, świadectw międzynarodowego zespołu autorów, to pierwsza publikacja ukazująca tak szeroki przekrój problemów związanych z sytuacją kobiet we współczesnym świecie. Podzielona jest na części odpowiadające hasłom deklaracji ONZ z 1993 roku, poświęconej eliminacji przemocy wobec kobiet: Bezpieczeństwo, Nietykalność osobista, Wolność, Godność, Równość. Artykuły dotyczą takich tematów, jak honorowe zabójstwa, gwałt jako narzędzie wojny, selektywna aborcja, rytualne okaleczanie, gwałty małżeńskie i przemoc domowa, prawo do opieki lekarskiej i do aborcji, ochrona przed AIDS, wymuszone małżeństwa, prostytucja i handel kobietami, turystyka seksualna i współczesne niewolnictwo, dyskryminacja kobiet homoseksualnych, nierówny dostęp do edukacji i nierówności na rynku pracy. Raportom towarzyszą najważniejsze międzynarodowe postanowienia dotyczące praw kobiet.
Polskie wydanie uzupełniono o teksty poświęcone sytuacji kobiet w Polsce.

Podręczniki to pole walki
Jeśli nowelizacja ustawy o systemie oświaty wejdzie w życie i zaczną obowiązywać jej przepisy dotyczące podręczników, część uczniów może mieć problemy z zakupem książek przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego – ostrzegali przedstawiciele wydawców i księgarzy na konferencji prasowej w Warszawie.

Według rządowego projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, rada pedagogiczna szkoły ma raz na trzy lata wybierać w porozumieniu z rodzicami tzw. szkolny zestaw podręczników. Do każdego poziomu nauczania może w danej szkole obowiązywać tylko jeden podręcznik, czyli np. wszystkie klasy drugie w danym gimnazjum będą korzystać z tych samych podręczników do wszystkich przedmiotów.

Szkoła, według projektu, ma wybierać podręczniki na następny rok szkolny do końca maja. Ma to ułatwiać grupowe zakupy i uzyskiwanie rabatów. Natomiast fakt, że szkolny zestaw podręczników będzie obowiązywał przez trzy lata, ma sprawić, że starsi uczniowie będą mogli odstąpić używane książki młodszym kolegom.

Zdaniem wicepremiera ministra edukacji Romana Giertycha, wydawcy krytykując rządowe propozycje starają się tylko ochronić swoje zyski. Jak powiedział dziennikarzom na wtorkowej konferencji prasowej, zarzut wydawców polega na tym, że jeśli dany podręcznik będzie na trzy lata, to oni zarobią w tym roku, ale już w przyszłym roku i następnym – nie, bo to będzie podręcznik w dużej mierze przekazywany z klasy do klasy.

– Chodzi o to, żeby rodzice mniej zapłacili. Jeśli chcemy zrobić tańszy podręcznik. to komu chcemy zabrać, a komu chcemy dać? Chcemy więcej pieniędzy zachować rodzicom w kieszeni, a mniej wydawcom. (...) Jest obowiązek szkolny i każdy rodzic musi kupić podręcznik. Państwo może ograniczyć zyski wydawców. One były bardzo duże w ostatnich latach, my je teraz będziemy stopniowo ograniczać – podkreślił minister edukacji.

Jak tłumaczył prezes Polskiej Izby Książki (PIK), Piotr Marciszuk, jeżeli ustawa wejdzie w życie w marcu, to rady pedagogiczne szkół będą musiały wybrać szkolne zestawy podręczników do końca maja.

Zaznaczył, że nie wiadomo, jak długo potrwa zbieranie informacji o tym, które szkoły jakie podręczniki wybrały, ale, jego zdaniem, zajmie to dużo czasu.

– Kiedy ministerstwo edukacji zbierało takie dane przed rozpoczęciem prac nad programem „Tani podręcznik”, żeby zorientować się, jakie podręczniki są używane na rynku, trwało to pół roku– powiedział Marciszuk.
Jego zdaniem, informacje o wybranych w maju szkolnych zestawach podręczników dotarłyby więc do wydawców w październiku.
– Druk odpowiedniej liczby książek zająłby około trzech miesięcy. Uczniowie mogliby więc kupić książki w styczniu – ocenił prezes PIK.

Według ministra edukacji, nie ma takiego zagrożenia.
– Oczywistym jest, że wydawcy zdążą z podręcznikami, z wydrukowaniem, bo tutaj się po prostu nic nie zmieni – uważa Roman Giertych.

Jak tłumaczyli wydawcy, obecnie funkcjonujący rynek książki jest ustabilizowany. Na rynku funkcjonuje wprawdzie ok. 4 tys. tytułów, ale do każdego przedmiotu jest tylko kilka dominujących podręczników, które co roku są najczęściej wybierane przez nauczycieli. Wydawcy mogą przewidzieć popyt na następny rok szkolny i z dużym wyprzedzeniem (zwykle już w styczniu) drukują książki, które następnie sprzedają hurtownikom. Z kolei księgarze także dobrze znają rynek i składają precyzyjne zamówienia, które hurtownie na bieżąco realizują, korzystając z zapasów zgromadzonych w magazynach.

Jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, stabilizacja rynku zostanie – według wydawców – zachwiana i może się okazać, że firmy nie trafiły z wyborem i przygotowały niewłaściwe tytuły.

Wtedy zajdzie konieczność dodrukowania potrzebnych książek. Wydawcy uważają, że nie będzie to możliwe w czasie wakacji.
– W naszej strefie klimatycznej drukarnie z powodu wysokich temperatur albo w ogóle nie pracują latem, albo bardzo ograniczają produkcję – przekonywał Marciszuk.

Wydawcy uważają, że wybór tego samego podręcznika dla wszystkich klas w roczniku będzie niekorzystny dla uczniów. Chodzi o to, że np. w liceum ogólnokształcącym uczniowie klas o profilach matematyczno-fizycznym i humanistycznym będą musieli uczyć się z tych samych podręczników do fizyki, do historii i do języka polskiego.

Według wydawców, przy nauce języków obcych wybór jednego podręcznika może zakłócić przebieg nauki części uczniów.
– Może się zdarzyć, że w pierwszych klasach jednego gimnazjum znajdą się jednocześnie dzieci, które zaczęły się uczyć angielskiego w pierwszej klasie szkoły podstawowej, takie, które zaczęły w czwartej klasie, oraz takie, które dopiero zaczną w pierwszej klasie gimnazjum. Jeżeli je wszystkie będzie obowiązywał jeden podręcznik, będzie to podręcznik dostosowany do uczniów na najniższym poziomie zaawansowania – tłumaczył prezes Wydawnictwa Szkolnego PWN, Witold Szczęsny.

10 lat temu zmarła Agnieszka Osiecka
10 lat temu, 7. marca 1997 roku zmarła Agnieszka Osiecka – pisarka, dziennikarka, reżyser filmowy, dramaturg, ale przede wszystkim – autorka tekstów piosenek, których napisała ponad dwa tysiące. Wiele z nich jak „Okularnicy” czy „Małgośka” przeszło do klasyki polskiej piosenki.

Agnieszka Osiecka urodziła się 9 października 1936 roku. Pierwsze lata dzieciństwa spędziła w Zakopanem, gdzie w popularnej restauracji Watra koncertował jej ojciec. Po wojnie rodzina Osieckich zamieszkała na Saskiej Kępie.

Niewielkie mieszkanie przy ul. Dąbrowieckiej 25 stało się dla Osieckiej ulubionym miejscem pracy na całe życie. Choć przebywała okresami w domu w Falenicy, w willi na Żoliborzu czy na Manhattanie, to jednak najważniejsze utwory powstawały przy biurku w mieszkaniu na Saskiej Kępie.

Agnieszka Osiecka studiowała na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Dziennikarskim (1952-1956) oraz w Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej w Łodzi (1957-1961), uzyskując dyplom reżysera za etiudę filmową „Słoń”. Jak sama przyznawała, zdolności organizacyjne i umiejętności kierowania dużymi grupami ludzi nie były jej najsilniejszą stroną, dlatego porzuciła reżyserię i zajęła się pisaniem. Podczas studiów rozpoczęła współpracę z prasą, publikowała reportaże i eseje. W roku 1954 roku związała się ze Studenckim Teatrem Satyryków (STS), pisząc dla nich teksty piosenek – liryczne, ale niepozbawione jednak akcentów społecznych. Zwykła mawiać: „Jestem dziennikarką. Dlatego wiele moich piosenek to po prostu rymowane reportaże”. Była członkiem rady artystycznej STS -u, napisała dla tej sceny 166 tekstów.

W Polskim Radiu zadebiutowała w 1962 roku piosenką „Mój pierwszy bal” w wykonaniu Kaliny Jędrusik i do muzyki Franciszki Leszczyńskiej.

Wcześniej jej teksty wykorzystywano w radiowym Teatrzyku Małych Form „Zwierciadło”, redagowanym przez Jarosława Abramowa-Newerlego.

Swój pierwszy wielki sukces odniosła na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 1963, otrzymując nagrodę indywidualną za „Piosenkę o okularnikach”.

W Polskim Radiu Agnieszka Osiecka prowadziła Radiowe Studio Piosenki. Tu poznała wielu muzyków i kompozytorów. W ciągu 7 lat działalności zespół nagrał i przedstawił w programach Polskiego Radia ponad 500 jej piosenek, wprowadzając na profesjonalne estrady późniejsze gwiazdy: Ewę Demarczyk, Marylę Rodowicz, Łucję Prus, Wojciecha Młynarskiego, Skaldów i Alibabki, Marka Grechutę.

Agnieszka Osiecka pisała też sztuki teatralne. Pierwszą z nich – przygotowaną z myślą o zawodowej scenie – „Niech no tylko zakwitną jabłonie” wystawił Teatr Ateneum, z którym była związana przez wiele następnych lat.

Pragnęła sprawdzać się w różnych gatunkach literackich: widowiskach muzycznych, monodramach, powieściach, wierszach, powiastkach dla dzieci i młodzieży, słuchowiskach radiowych, a nawet w reklamie (wygrała konkurs ogłoszony przez koncern Coca-cola hasłem: Coca -cola to jest to!).

Muzykę do jej piosenek komponowali wybitni twórcy powojennej muzyki rozrywkowej: Seweryn Krajewski, Adam Sławinski, Krzysztof Komeda, Zygmunt Konieczny.

Do swoich ulubionych wykonawców zaliczała Kalinę Jędrusik, Marylę Rodowicz, Magdę Umer, Seweryna Krajewskiego, Krystynę Jandę, Skaldów.

„To była ostatnia romantyczka w piosence. „Amor szmaciany płynie ulicą” – słyszę w tym Słonimskiego i Tuwima, którzy umieli poetyzować zwyczajność. Ona po nich to odziedziczyła. Rozumiała, jakie słowo jest ważne. Na tym polega artysta, w sztuce jedynego nazywania. Czytam w niej zdolność do miłości wielką i przerażającą, ostrą świadomość istnienia. Jak Skamandryci porównywała życie do tańca. Witalizm i zmysłowość są u niej podszyte grozą” – powiedziała o Osieckiej Maria Janion.

Agnieszka Osiecka pozostawiła po sobie nie tylko piosenki, ale też legendę towarzyską. Na temat jej życia – nieumiejętności i niechęci do ustabilizowania się, jej trzech małżeństw, licznych romansów m.in. z Markiem Hłasko, przeplatających się okresów depresji i euforii napisano tomy. Przyjaciółka Osieckiej Magda Umer podejrzewa, że prawie każdy tekst Agnieszki Osieckiej jest w jakimś stopniu autobiograficzny.
„Na przykład piosenka „Oczy tej małej”. Tylko że Agnieszka była jednocześnie porzuconą „tą małą z oczami jak dwa błękity” i „niewiernym kochankiem, co nienawidzi poranków”. Kochali się w niej mądrzy, kulturalni i wybitnie utalentowani mężczyźni. A ona ich porzucała dla chuliganów, ponieważ sama była czasem trochę chuliganką” – wspominała Umer.

W 10 rocznicę śmierci Osieckiej wydawnictwo Nowy Świat wznowiło tom jej felietonów publikowanych w „Magazynie Rodzinnym” w latach 80. Ich tematem są zawirowania miłosne i towarzyskie Polaków na tle wspominanego z sentymentem PRL-u. Twórczość Agnieszki Osieckiej będzie też tematem spotkań w ramach odbywającego się właśnie festiwalu Pora Poezji. W Bibliotece Śląskiej w Katowicach trwa wystawa zdjęć jej autorstwa, a na 7 marca zaplanowano wieczór wspomnień o Osieckiej i koncert jej piosenek.

Jean Baudrillard nie żyje
Jean Baudrillard, francuski filozof i socjolog, zmarł 7go marca w wieku 77 lat po długiej chorobie w swoim domu w Paryżu.

Jean Baudrillard jest czołowym teoretykiem postmodernizmu.

Uważał, że widowisko jest najważniejszym kreatorem naszego oglądu rzeczywistości – zdarzenia nie dzieją się, jeśli się ich nie widzi. Filozof twierdził, że z tego względu media stają się dominującą siła współczesnego świata. Jean Baudrillard skupiał swoje badawcze zainteresowania na tym, w jaki sposób nasza świadomość wchodzi w interakcje z rzeczywistością i fikcją tworząc z nich kopię świata, którą badacz określał jako hiperrzeczywistość.

Jean Baudrillard jest autorem takich prac, jak: Ameryka, Wojny w Zatoce nie było, Duch terroryzmu -requiem dla Twin Towers, Pakt jasności - o inteligencji Zła.

Dyrektor Biblioteki Narodowej złożył rezygnację
7go marca długoletni dyrektor Biblioteki Narodowej (BN) Michał Jagiełło poinformował, że złożył w poniedziałek dymisję na ręce ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Jego następcą zostanie prawdopodobnie Tomasz Makowski.

– Planowałem rezygnację z funkcji dyrektora BN już od roku. Minister zaakceptował rekomendowanego przeze mnie następcę – Tomasza Makowskiego, specjalistę od rękopisów, który pracuje w BN od wielu lat. Przez ostatni rok starałem się wprowadzić Tomasza Makowskiego w nowe obowiązki, żeby zmiana na stanowisku dyrektora przebiegła jak najspokojniej. Jesienią byliśmy razem na dorocznym spotkaniu kierowników europejskich Bibliotek Narodowych, gdzie przedstawiłem go jako swojego następcę – powiedział Jagiełło.

Michał Jagiełło pozostanie w BN jako doradca nowego dyrektora. Nadal będzie też koordynował ministerialny program dotacji dla bibliotek samorządowych.
– Mam nadzieję, że w końcu uda mi się spędzać więcej czasu w górach – powiedział Jagiełło, który jest też ratownikiem tatrzańskim i autorem książek o górach (Wołanie w górach, Sygnał z gór. Z dziejów minionych sześćdziesięciu lat działalności GOPR, Tatry w poezji i sztuce polskiej).

Coraz mniej czytelników korzysta z bibliotek publicznych
Coraz mniej czytelników korzysta z bibliotek publicznych w Małopolsce. W 2006 r. było ich 696 tys. na ponad 3 mln mieszkańców, o prawie 8 tys. mniej niż rok wcześniej – poinformował dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, Artur Paszko.

Według niego, czytelników jest mniej m.in. z powodu niżu demograficznego i wyjazdów z Polski w poszukiwaniu pracy.
– Wpływ na spadek czytelnictwa ma także gorsza praca niektórych bibliotek, co jest efektem ich kiepskiej sytuacji finansowej – mówił Paszko.

Największy spadek liczby czytelników w 2006 r. odnotowano w bibliotekach w: Krakowie (mniej o 3,3 tys.), Nowym Sączu (mniej o 2,1 tys.) i powiatach oświęcimskim, nowotarskim i bocheńskim.

Więcej osób niż w 2005 r. korzystało w zeszłym roku z bibliotek w powiatach: chrzanowskim, myślenickim, nowosądeckim i proszowickim.

W Małopolsce jest 187 bibliotek publicznych i 577 filii. Stanowią one jedną czwartą sieci bibliotecznej w regionie. Ich konkurencją są m.in. biblioteki szkolne i akademickie.

Artur Paszko przyznaje, że zbiory bibliotek publicznych nie są wystarczająco atrakcyjne, bo brakuje w nich nowości. Jak wynika z analiz prowadzonych przez Regionalne Centrum Badań Czytelnictwa Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej właśnie po literaturę współczesną – książki Janusza L. Wiśniewskiego, Andrzeja Stasiuka, Olgi Tokarczuk, Katarzyny Grocholi – Małopolanie sięgali najchętniej.

Chętnie wypożyczane są także książki szeroko reklamowane i przenoszone na ekran kinowy i telewizyjny oraz poradniki.
– W 2006 r. hitem były pisma i książki Jana Pawła II oraz wydawnictwa o papieżu i jego pontyfikacie – mówił Paszko.

W 2006 r. małopolskie biblioteki kupiły ponad 280 tys. książek, z czego prawie 137 tys. dzięki dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Bibliotekarze próbują przyciągać czytelników w inny sposób. W 400 placówkach w Małopolsce można skorzystać z bezpłatnego internetu. Osoby, które przychodzą do biblioteki tylko z zamiarem skorzystania z darmowego internetu prędzej czy później sięgają także po książki.

Czy Radiowemu Centrum Kultury Ludowej grozi likwidacja?
Radiowe Centrum Kultury Ludowej propagujące polską muzykę źródeł w 80 audycjach miesięcznie na antenie Polskiego Radia ma być zlikwidowane od 1 kwietnia. To jedyna tego typu instytucja w Polsce.

Przez 13 lat działalności centrum rejestrowało i promowało muzykę twórców ludowych z kraju, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Zaolzia, Rumunii, Kazachstanu, Brazylii i Argentyny. Owocem tych prac jest 40 tys. minut nagrań zapisanych w archiwum oraz 25 albumów z serii Muzyka źródeł. Wydane z finansową pomocą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego są poszukiwane przez słuchaczy na całym świecie.

– Nie poznałem jeszcze stanowiska zarządu Polskiego. Ale gdyby okazało się, że centrum grozi likwidacja, oznaczałoby to niepowetowaną stratę dla polskiej kultury. Chroni ono dokonania najstarszych twórców i lansuje działalność artystów młodego pokolenia, jak choćby Kapela ze Wsi Warszawa, którzy rozwijają dokonania poprzedników. I są naszą kulturalną wizytówką, zdobywają nagrody na całym świecie. Radia – mówi Jan Ołdakowski, przewodniczący Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

– Dziś nie ma prezesa, nie mogę sprawdzić informacji, ale nie wydaje mi się, by była prawdziwa. Pogłoski o centrum mogą przypominać wypowiedzi na temat likwidacji Polskiej Orkiestry Radiowej i Chóru Polskiego Radia w Krakowie. Tymczasem zarządowi chodzi tylko o to, by znaleźć nową formułę ich finansowania – powiedział wczoraj rzecznik Polskiego Radia, Tadeusz Fredro-Boniecki.

Plan uczczenia J.R.R. Tolkiena nie wypalił
Plany uczczenia pamięci J.R.R. Tolkiena olbrzymim pomnikiem za 70 tysięcy funtów spotkały się z dezaprobatą mieszkańców Birmingham.

Stalowy posąg Enta Drzewca został zaprojektowany przez wnuka brata pisarza Tima Tolkiena ma wysokość 6,4 metra i zgodnie z planami miejscowych władz powinna stanąć w pobliżu dawnego domu rodzinnego J.R.R. Tolkiena.

Decyzji radnych sprzeciwia się ponad 100 mieszkańców, którzy podpisali petycję zawierającą protest przeciwko „absurdalnemu” pomysłowi. Przeciwnicy pomnika uważają, że projektowana statua będzie nieproporcjonalnie kontrastować z otoczeniem i stanie się celem miejscowych chuliganów.

Dlaczego Dzień Kobiet wciąż ma się dobrze
Wręczając paniom kwiaty w Dniu Kobiet panowie mogą zagłuszać wyrzuty sumienia związane z drugoplanowością kobiet w życiu społecznym i gospodarczym – powiedział socjolog kultury, prof. Zbigniew Bokszański. Z kolei antropolog prof. Roch Sulima podejrzewa, że Dzień Kobiet może nam zastępować dawne, pogańskie rytuały witania wiosny.

Obchodzony 8 marca Dzień Kobiet ustanowiono dla upamiętnienia strajku 15 tysięcy pracownic fabryki tekstylnej w Nowym Jorku, które w na początku XX w. domagały się praw wyborczych i polepszenia warunków pracy.

Święto to przyjęło się w Polsce. Popularność zyskało zwłaszcza w PRL-u, kiedy kobiety obdarowywano upominkami, a w zakładach pracy wręczano im goździki i rajstopy.

Dzień Kobiet trzyma się też dzięki pewnym wyrzutom sumienia mężczyzn, od naczelnych decydentów po głowy rodzin. Mężczyźni są świadomi licznych przejawów drugoplanowości kobiet, np. tego, że mniej one zarabiają. W tani i trochę tandetny sposób chcą tę świadomość zacierać.

– Paradoksalnie pod obchodami Dnia Kobiet kryje się konserwatywny rys kultury: podkreślanie męskiej dominacji w naszej kulturze – dodał antropolog z Uniwersytetu Warszawskiego (UW), prof. Roch Sulima.
Jego zdaniem, świętowanie dnia kobiet jest potwierdzaniem męskiego punktu widzenia w życiu społecznym i w obyczaju.
– Mamy dzień kobiet, dziecka, babci i dziadka, a nawet dzień teściowej, a nie ma święta mężczyzn... – wyliczał profesor.

Antropolog zauważył jednocześnie, że powodem popularności święta kobiet może być jego trwałe skojarzenie z nadchodzącą wiosną, z przebudzeniem sił natury.
– Być może zastępuje ono dawne, pogańskie lub rzymskie rytuały witania wiosny – sugeruje.

Prof. Bokszański nie wykluczył, że w przyszłości Dzień Kobiet może zostać wyparty przez walentynki.
– Może do tego dojść w miarę, jak ze sceny będzie schodziło pokolenie 40-latków i ludzi starszych – zasugerował.
Z drugiej jednak strony za dalszym istnieniem Dnia Kobiet przemawiają powody polityczne – powiedział prof. Bokszański.

Tomasz Makowski zostanie nowym dyrektorem Biblioteki Narodowej
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski powołał w piątek 9go marca na stanowisko dyrektora Biblioteki Narodowej (BN), dotychczasowego zastępcę dyrektora tej instytucji, dr Tomasza Makowskiego – poinformował rzecznik resortu Jan Kasprzyk.

Uroczystość wręczenia nominacji odbyła się w piątek w siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

– Podejmuję decyzję o powołaniu pana Tomasza Makowskiego na funkcję dyrektora najważniejszej polskiej biblioteki z pełnym przekonaniem, że jako młody, świetnie wykształcony, posiadający duże doświadczenie w zarządzaniu instytucją kultury naukowiec, z powodzeniem pokieruje Biblioteką Narodową, przed którą stoją w najbliższych latach duże wyzwania - dostosowanie swojej oferty do potrzeb społeczeństwa informacyjnego i powstanie nowego budynku dla wciąż powiększających się zbiorów – ocenił minister w przesłanym PAP w czwartek komunikacie.

Dotychczasowy dyrektor BN, Michał Jagiełło, poinformował w środę, że – na ręce ministra kultury – złożył dymisję z pełnionej funkcji. Jagiełło ma pozostać w BN jako doradca nowego dyrektora. Nadal będzie też koordynował ministerialny program dotacji dla bibliotek samorządowych.

Tomasz Makowski ma 37 lat. Jest m.in. przewodniczącym Zespołu ds. Digitalizacji przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Rady Archiwalnej przy Naczelnym Dyrektorze Archiwów Państwowych i Rady Muzealnej Łazienek Królewskich.

W 2005 r. otrzymał tytuł Ambasadora Kultury Zamościa za zorganizowanie monograficznej wystawy „Od Jana do Jana. Biblioteka Ordynacji Zamojskiej”.

Specjalizuje się w historii bibliotek XVI - XX w. oraz rękopisoznawstwie. Od 12 lat wykłada na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest członkiem Towarzystwa im. Stanisława ze Skalbimierza.

W Bibliotece Narodowej pracuje od 13 lat, najpierw w Zakładzie Rękopisów, następnie jako kierownik Działu Zbiorów Specjalnych i zastępca dyrektora ds. naukowych, odpowiedzialny m.in. za Instytut Bibliograficzny, Instytut Książki i Czytelnictwa, Wydawnictwo BN, pion informatyczny oraz zbiory specjalne.

Jako zastępca dyrektora BN w ubiegłym roku doprowadził do finału rozmów ze spadkobiercami Zbigniewa Herberta i Jana Parandowskiego, dotyczącymi przekazania ich archiwów do BN.

Z jego inicjatywy powołano w Bibliotece Zakład Retrokonwersji Książek XX w., który zakończy proces przenoszenia do bazy danych opisów książek i udostępnienia ich w internecie.

Tomasz Makowski zorganizował też od podstaw cyfrową Bibliotekę Narodową POLONA, która jest jedną z najczęściej odwiedzanych stron tego rodzaju w Polsce. Wprowadził BN do Biblioteki Europejskiej, dzięki czemu zasoby Biblioteki są dostępne na jednej platformie razem z innymi bibliotekami narodowymi w Europie.

Kara więzienia za zniszczenie Dziennika Anne Frank
Sąd w Magdeburgu skazał na dziewięć miesięcy więzienia w zawieszeniu pięciu Niemców, którzy w ubiegłym roku publicznie spalili słynny dziennik Anne Frank.

Mężczyźni w wieku od 24 do 29 lat zostali uznani za winnych krzewienia nienawiści rasowej i zbezczeszczenia pamięci osób zmarłych.

Dwaj inni podejrzani zostali z braku dowodów czyszczeni z zarzutów.

Do zajścia doszło 24 czerwca podczas imprezy w wiosce Pretzien pod Magdeburgiem w środkowych Niemczech. W obecności około stu mieszkańców wioski jeden z neonazistów wrzucił do ogniska najpierw amerykańską flagę, a następnie książkę.

Przez cały czas na miejscu obecny był burmistrz Pretzien Friedrich Harwig, ostro krytykowany później za brak sprzeciwu wobec zachowania ekstremistów.

Urodzona w Niemczech Anne Frank w latach 1942-1944 ukrywała się w Amsterdamie. W tym czasie prowadziła dziennik, w którym zapisywała swoje najskrytsze myśli i uczucia. Rodzina została ostatecznie zdekonspirowana i Anne trafiła do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen, gdzie zmarła na tyfus w wieku 15 lat w roku 1945, krótko przed wyzwoleniem obozu.

W 1947 roku dziennik opublikował ojciec dziewczynki - jedyny członek rodziny, który przeżył pobyt w obozie. Na całym świecie sprzedano ponad 30 mln egzemplarzy Dziennika; pamiętnik został przetłumaczony na ponad 60 języków.

USA pogrążone w żałobie po śmierci Kapitana Ameryki
Komiksowy superbohater Kapitan Ameryka zginął w najnowszym zeszycie o jego przygodach. W ostatnich dniach media w całych Stanach Zjednoczonych z żalem informują o jego śmierci.

Kapitan Ameryka pokonał nazistów i komunistów, ale nie ustrzegł się kuli niezidentyfikowanego snajper – piszą gazety od Nowego Jorku po Los Angeles i od Chicago po Miami. Przypominają zmagania superbohatera ze złem, a także historię powstania komiksu o jednym z najpopularniejszych – obok Supermana i Spidermana – amerykańskich herosów.

Odziany w kostium w kolorach flagi USA Kapitan Ameryka narodził się w czasie II wojny światowej, by pobudzić patriotyzm Amerykanów. Jego twórcami byli Jack Kirby i Joe Simon. Przez 66 lat kolorowej serii, wydawca Marvel Comics sprzedał 210 tys. egzemplarzy komiksów o jego przygodach w 75 krajach.

Kapitan Ameryka to alter-ego amerykańskiego studenta akademii sztuk pięknych Steve'a Rogersa. Rogers ze względu na wątłe zdrowie nie zostaje przyjęty do wojska. Dzięki specjalnej substancji zyskuje nadnaturalne zdolności i staje się superbohaterem walczącym z wrogami Stanów Zjednoczonych.

Jego fikcyjna śmierć wzbudziła wyjątkowy żal 93-letniego dziś Joe Simona, współtwórcy serii. Jest teraz tak potrzebny – zauważył Simon.

Choć firma Marvel Comics w komiksie uśmierciła swego bohatera, zapowiada film o przygodach Kapitana.

„Polski Hydraulik” na szwedzkiej scenie
Na scenie Szwedzkiego Teatru Narodowego w Sztokholmie odbyła się w niedzielę 11 marca premiera spektaklu „Polski Hydraulik”. Przedstawienie składające się z pięciu jednoaktówek napisanych przez pięcioro autorów trwało z przerwami prawie sześć godzin.

Nazwa i koncepcja spektaklu wywodzi się z cyklu artykułów pod takim tytułem autorstwa jednego z najbardziej cenionych publicystów szwedzkich Macieja Zaremby i opublikowanych w 2005 roku w sztokholmskim dzienniku „Dages Nyheter”.

Artykuły poświęcone reakcji szwedzkich związków zawodowych na pojawienie się na krajowym rynku pracy konkurencji, m.in. z Łotwy i z Polski, spotkały się z dużym zainteresowaniem i wywołały ostrą polemikę. Próby działania w Szwecji głównie firm budowlanych wywołały kontrakcję pod pozornie słusznym hasłem: „Jednakowa płaca za taką samą pracę”. Hasło to, w połączeniu z blokadami budów, doprowadziło jednak do utraty pracy przez łotewskich i polskich robotników, a nawet do bankructwa firm z nowych krajów UE.

Teksty Zaremby tłumaczone były na kilka języków, w Polsce publikowała je „Gazeta Wyborcza”. Sam autor otrzymał za nie w 2006 roku najwyższą szwedzką nagrodę dziennikarską.

Jeden z czołowych współczesnych szwedzkich dramaturgów, znany również w Polsce Lars Noren, wystąpił z koncepcją napisania na podstawie publikacji Zaremby pięciu utworów scenicznych. Autorem jednego z nich pt. „Rozmowa z widmem” jest sam Maciej Zaremba. Jest to monolog, pełen absurdalnych stwierdzeń szwedzkiego dziennikarza, sprowadzający się do próby odpowiedzi na pytanie: „Ile Szwedzi są gotowi poświęcić dla solidarności?”.

Pozostałe cztery jednoaktówki napisali: America Vera-Zavala, Lena Andersson, Alexander Ahndoril oraz Jenny Norbeck. Jednoaktówka Norbeck jest m.in. montażem wywiadów z bohaterami artykułów Zaremby. Pozostałe, noszące tytuły „Conha du madre”, „Szwedzki pitbulterier” oraz „Socjalistyczne współzawodnictwo” mówią o trudności dialogu między ludźmi mającymi odmienne zupełnie doświadczenia i potrzeby. Jest też mowa o łatwości porzucania idei ludzkiej solidarności.

Szwedzki Teatr Narodowy jest specyficzną instytucją – posiadając stałą siedzibę oraz zespół aktorski i realizatorski, wypełnia równocześnie podstawowe zadanie prezentowania swych spektakli teatralnych w najróżniejszych miejscach kraju. Przewiduje się, że „Polski Hydraulik” będzie w całości lub w częściach wystawiany do 5. maja w całej Szwecji.

Littell Francuzem
Jonathan Littell, ubiegłoroczny laureat Nagrody Goncourtów, otrzymał obywatelstwo francuskie. Wcześniej jego wniosek był dwukrotnie odrzucany.

Jonathan Littell otrzymał to obywatelstwo dzięki rzadko stosowanemu przepisowi prawa. Przepis ten mówi, że można przyznać obywatelstwo mówiącemu po francusku obcokrajowcowi, który przyczynia się dzięki swoim wybitnym dokonaniom do rozsławiania Francji i do rozwijania jej stosunków gospodarczych z innymi krajami.

Littell jest Amerykaninem. Jego dwa wcześniejsze podania o obywatelstwo francuskie zostały odrzucone, ponieważ mieszka on na stałe poza Francją, w Barcelonie.

Jego sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy opublikował w roku 2006 swoją napisaną po francusku powieść Les Bienveillantes. Książka ta stała się ogromnym bestsellerem, nie tylko we Francji, i zdobyła najbardziej prestiżową francuską nagrodę literacką – Nagrodę Goncourtów.

Reporterka. Poznaj Hannę Krall
W poniedziałek 12 marca do księgarń trafiła książka Reporterka. Autor – Jacek Antczak zebrał w niej wywiady i rozmowy z jedną z najwybitniejszych polskich reporterek – Hanną Krall.

Hanna Krall - kronikarka życia setek polskich Żydów - niechętnie opowiada o sobie. Dlatego Antczak z setek wywiadów, wypowiedzi dla TV i radia, a także czatów internetowych wyszperał informacje dotyczące życia wybitnej reporterki.
– To przypominało nieco pracę detektywa, a i tak książka w większym stopniu odnosi się do twórczości Krall, niż do jej prywatnego życia – przyznał Antczak.

Zebrane wypowiedzi dobrze ilustrują rozwój warsztatu pisarki. Czytelnicy książek Krall znajdą tu prapoczątki jej twórczości, komentarze i dalsze ciągi wielu opisywanych przez nią historii. W książce znalazły się też wywiady uzupełniające relacje autorstwa Jacka Antczaka.

Hanna Krall urodziła się 20 maja 1937 roku w Warszawie. Ukończyła Wydział Dziennikarski Uniwersytetu Warszawskiego, pracowała w „Życiu Warszawy” i do 13 grudnia 1981 w „Polityce”. Opublikowała m.in. Na wschód od Arbatu (1972), Zdążyć przed Panem Bogiem (1977), Sześć odcieni bieli (1978), Sublokatorkę (1985), Okna (1987), Hipnozę (1989), Taniec na cudzym weselu (1993), Dowody na istnienie (1995), To Ty jesteś Daniel (2001). Jej ostatnia książka nosi tytuł Król Kier znów na wylocie (2006).

Reporterkę opublikowało wydawnictwo Rosner & Wspólnicy.

Dlaczego kupujesz książki? Bo ładnie wyglądają...
Ponad połowa Brytyjczyków kupuje książki nie po to, żeby je przeczytać, tylko żeby postawić na półce, bo ładnie wyglądają – wynika z opublikowanego w poniedziałek badania.

Sondaż przeprowadzony na 4000 Brytyjczyków wykazał także, że nawet jeśli właściciel książki zaczyna ją czytać, bardzo często jej nie kończy.

Wśród najczęściej kupowanych, ale nieczytanych do końca książek, znajduje się autobiografia Billa Clintona Moje życie (1024 strony) i czwarty tom przygód Harry'ego Pottera Harry Potter i Czara Ognia (734 strony). Nie udało się ich skończyć odpowiednio 30 i 32 proc. czytelników.

Nawet biografii Davida Beckhama My side (404 strony), którą po opublikowaniu w 2004 r. dostała nagrodę dla bestsellerowej autobiografii, nie przełknęło 27 proc. czytelników.

Brytyjczycy wydają w ciągu życia przeciętnie 4000 funtów na kupno książek. Blisko połowa (48 proc.) twierdzi jednak, że są zbyt zmęczeni, by codziennie czytać, a 42 proc. wyznaje, że nie są w stanie się skupić na długich historiach.

Second Chance Zbigniewa Brzezińskiego zbiera świetne recenzje
Niezwykle pozytywną recenzję najnowszej książki Zbigniewa Brzezińskiego Second Chance: Three Presidents and the Crisis of American Superpower (Druga szansa: trzej prezydenci i kryzys amerykańskiego supermocarstwa) zamieścił „New York Times”.

Książka, która ukazała się właśnie w USA, jest analizą polityki zagranicznej administracji prezydenta George'a W.Busha oraz jego dwóch poprzedników: George'a H.W.Busha i Billa Clintona. Mimo sukcesów tej polityki, był to – zdaniem autora – także okres błędów i niewykorzystanych okazji.

Autor chwali niektóre dokonania tych ostatnich, jak zręczna dyplomacja prezydenta Busha seniora w okresie zakończenia zimnej wojny i jego zdecydowana odpowiedź na inwazję Saddama Husajna na Kuwejt, a także rozszerzenie NATO i doprowadzenie do pokoju na Bałkanach przez ekipę Clintona.

Zarzuca jednak także Bushowi (ojcu) niewykorzystanie unikalnego wpływu politycznego Ameryki i jej moralnej legitymacji do pomocy w przekształceniu Rosji w prawdziwą demokrację i stracenie okazji doprowadzenia do porozumienia między Izraelem a Palestyńczykami po zwycięskiej wojnie nad Zatoką Perską.

Do Clintona ma pretensje, że jego przypadkowy i oportunistyczny sposób podejmowania decyzji nie sprzyjał osiągnięciu strategicznej jasności, a jego wiara w determinizm globalizacji sprawiała, że taka strategia wydawała się niepotrzebna.

Za osłabienie wpływów USA Brzeziński obciąża jednak najbardziej obecnego prezydenta, krytykując przede wszystkim jego decyzję o inwazji na Irak.

Zdaniem byłego doradcy prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, wojna w Iraku jest geopolityczną katastrofą, która "wyrządziła niepowetowane szkody globalnej pozycji Ameryki i zwiększyła zagrożenie terrorystyczne dla niej" oraz pokazała, iż Stany Zjednoczone ani nie są w stanie zdobyć poparcia świata dla swojej sprawy, ani odnieść zwycięstwa siłą oręża.

Bushowi zarzuca Brzeziński także politykę nieliczenia się z innymi krajami i neokonserwatywny manicheizm, który spowodował, że zamiast wykorzystać okazję do umocnienia autorytetu USA po zakończeniu zimnej wojny, spotęgował rosnącą globalną wrogość wobec Ameryki.

Autorka recenzji, Michiko Kakutani, zwraca uwagę, że Brzeziński był jednym z niewielu członków establishmentu polityki zagranicznej, którzy zdecydowanie ostrzegali przed ryzykiem wszczynania jednostronnie wojny przeciwko Saddamowi Husajnowi i przed potencjalnie zgubnymi konsekwencjami rozpoczynania wojny bez szerszego planu strategicznego.

Zupełnie nowe bajki
W brytyjskich zerówkach dzieci będą się uczyć z książek, w których występują bohaterowie homoseksualiści. Dziennik „Daily Mail” przytacza kilka bajek przewidzianych w nowym programie nauczania.

Bohaterem jednej z nich jest książę, który poszukuje żony. Żadna z trzech kandydatek nie przypada mu jednak do gustu. Szczęśliwie zakochuje się dopiero w bracie jednej z nich. Inne opowiadają o młodej astronautce, która ma dwie mamy i o miłości dwóch pingwinów płci męskiej.

– Te książki zmieniają nastawienie do homoseksualizmu – cieszy się dr Elizabeth Atkinson z Uniwersytetu Sunderland, która współorganizuje akcję.

Szef organizacji Christian Voice Stephen Green oskarżył organizatorów akcji, że prowadzą doświadczenia na dzieciach.

Dzień Pi
Na całym świecie wielbiciele matematyki obchodzili 14 marca Dzień Liczby Pi.

Nie jest on związany z żadną rocznicą – 3. miesiąc i 14. jego dzień, to po prostu trzy pierwsze cyfry liczby Pi – 3,14...

Dzień Liczby Pi ma promować wiedzę matematyczną, szczególnie wśród uczniów wszystkich typów szkół. Nauczyciele, studenci, uczniowie i ich rodzice uczestniczą w różnych imprezach związanych z promowaniem matematyki. Liczba Pi określa – najprościej mówiąc – stałą wartość, stanowiącą stosunek obwodu koła do jego średnicy. Pierwsze dwie cyfry po trójce – 1 oraz 4 – wprowadził do nauki słynny Archimedes.

W zeszłym roku minęła 300. rocznica wprowadzenia symbolu liczby Pi do matematyki. Szesnasta litera greckiego alfabetu pojawiła się jako oznaczenie wartości 3,1415... w publikacji Williama Jonesa, zatytułowanej Synopsis Palmariorium Mathesios. Od litery Pi rozpoczyna się greckie słowo oznaczające ‘obwód’.

Zmarła Maria Brandys
Maria Brandys zmarła w poniedziałek 12 marca w Paryżu. Miała 91 lat.

Wybierając żonę człowiek wybiera sobie biografię, jakiś wariant swego losu – mówił Kazimierz Brandys.

Marię Zenowicz, swoją przyszłą żonę, poznał podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim. Razem z nim stała na wykładach pod ścianą w proteście przeciwko gettu ławkowemu. Była mu oparciem, gdy w czasie wojny ukrywał się po aryjskiej stronie. Pobrali się po Powstaniu Warszawskim i spędzili razem resztę życia.

Maria Brandys nie stała w cieniu swego męża, zapisała się w pamięci przyjaciół jako osoba o silnym charakterze i żywej inteligencji.

W ostatniej woli zażyczyła sobie, by jej prochy rozsypać w tym samym miejscu, gdzie wcześniej rozsypała prochy Kazimierza Brandysa – na paryskim cmentarzu Pere-Lachaise.

Harry Potter pojawił się na znaczkach pocztowych
Francja wyemitowała serię znaczków pocztowych z podobizną Harry'ego Pottera i innych postaci z książek J.K. Rowling.

Od 17 marca w urzędach pocztowych w Paryżu i innych francuskich miastach znaczki na krajowe przesyłki priorytetowe zdobi wizerunek Harry'ego Pottera, na znaczki na krajowe listy zwykłe trafił jego najlepszy przyjaciel Ron Weasley, a ich bliska przyjaciółka Hermiona Granger jest na znaczkach przeznaczonych zagranicę.

Francja nie jest jednak pierwszym krajem, który poświęcił znaczki bohaterom sagi o młodym adepcie sztuk magicznych w szkole dla czarodziejów w Hogwarcie. Wcześniej podobne serie wypuściły już urzędy pocztowe Australii, Tajwanu i leżącej na Morzu Irlandzkim wyspy Man.

Szanghajscy księgarze walczą z czytelnikami
Księgarze z Szanghaju chcą wypowiedzieć wojnę czytelnikom, którzy choć w księgarni spędzają nierzadko całe dnie – wychodzą z niej z pustymi rękoma.

Właściciele księgarni twierdzą, że niezbędne jest także wprowadzenie zakazu fotografowania książek.

Studenci, których nie stać na kupno drogich książek, fotografują je strona po stronie, a tekst ze zdjęć czytają potem na ekranie komputerów. Przeciwko takim praktykom protestują księgarze z Szanghaju, którzy zapowiedzieli, że będą wyganiać z księgarń osoby robiące zdjęcia.

Studenci odpierają zarzuty twierdząc, że kupowanie całej książki mija się z celem, jeśli później zamierzają wykorzystać z niej zaledwie kilka wersów. Takie działanie jest jednak niezgodne z prawem. Księgarze przyznają także, że problem stanowią też miłośnicy książek, którzy księgarnię traktują jak czytelnię.

Laureaci nagrody im. Leona Schillera
Scenarzystka Katarzyna Borkowska i aktorka Anna Cieślak zostały tegorocznymi laureatami nagrody im. Leona Schillera dla młodych twórców i teoretyków teatru.

Nagrody przyznawane są przez Związek Artystów Scen Polskich (ZASP). Uroczystość wręczenia odbyła się 26 marca, w przeddzień międzynarodowego święta teatru.

14 marca br. przypada 120. rocznica urodzin patrona nagrody, wybitnego reżysera Leona Schillera. Zgodnie z 50-letnią tradycją w tym dniu ZASP ogłasza nazwiska laureatów nagrody. Przyznawana jest ona aktorom, którzy nie ukończyli 30. roku życia, reżyserom przed 40. rokiem życia oraz teoretykom teatru, którzy nie mają jeszcze 45 lat. Kandydatów proponują lokalne oddziały ZASP.

W tym roku nie wyróżniono żadnego krytyka, reżysera ani historyka teatru. Nagrodzona została scenograf i aktorka.

Katarzyna Borkowska została wyróżniona za twórcze osiągnięcia w dziedzinie scenografii, zaś Annę Cieślak nagrodzono za znakomite kreacje na scenie krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego. Obie artystki zostały nominowane do nagrody przez Oddział Krakowski ZASP.

Katarzyna Borkowska ukończyła scenografię na krakowskiej ASP. Regularnie współpracuje z reżyser Mają Kleczewską („Czyż nie dobija się koni”, „Czajka”, „Makbet”, „Woyzeck”, „Sen nocy letniej”, „Fedra”). Była także autorką scenografii do sztuki „Polaroidy” w reż. Michała Kotańskiego w krakowskim Narodowym Starym Teatrze.

Anna Cieślak jest absolwentką krakowskiej PWST. W 2004 roku otrzymała na XLIV Kaliskich Spotkaniach Teatralnych nagrodę Jury Młodzieżowego za rolę Nataszy w przedstawieniu dyplomowym „Ćwiczenia z Czechowa według Trzech sióstr”. Doceniona została także jej rola w filmie „Masz na imię Justine” (nagrody na festiwalach w Gdyni, Wrześni i Mons). Obecnie jest związana z krakowskim Teatrem im. J. Słowackiego.

Nagroda im. Leona Schillera przyznawana jest od 1956 roku. Wśród laureatów z ostatnich lat są m.in. Krystian Lupa, Edyta Jungowska, Agnieszka Glińska, Teatr Montownia, Kabaret Mumio, redakcja „Ruchu Teatralnego”.

Leon Schiller urodził się 14. marca 1887 roku. Studiował filozofię i polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował jako piosenkarz w kabarecie Zielony Balonik (1906), a jako reżyser w 1917 roku w stołecznym Teatrze Polskim. Współpracował z teatrami w Warszawie, Łodzi i Lwowie. Zasłynął interpretacją dramatów Adama Mickiewicza (m.in. głośne „Dziady” w stołecznym Teatrze Polskim w 1934 r.). Podczas wojny więziony na Pawiaku i w Oświęcimiu. Po wojnie rektor PWST w Łodzi, redaktor naczelny pisma „Teatr” oraz twórca „Pamiętnika Teatralnego”. Zmarł 25 marca 1954 roku.

Mediator Garcia
Czy autor Stu lat samotności doprowadzi do porozumienia między rządem swego kraju a lewicową partyzantką? Według kolumbijskich władz jest taka nadzieja. Rozmowy z Armią Wyzwolenia Narodowego (ELN) toczą się w Hawanie.

ELN to istniejące od 1964 r. marksistowskie ugrupowanie zbrojne. Z powodu akcji wymierzonych w ludność cywilną: porwań dla okupu, rekrutacji dzieci, wysiedleń, zamachów, maltretowania więźniów, zastraszania ta licząca pięć tysięcy ludzi armia (druga w kraju po 17-tysięcznych Rewolucyjnych Siłach Zbrojnych Kolumbii -FARC) została uznana za ugrupowanie terrorystyczne.

Od grudnia 2005 r. ELN i rząd próbują uzgodnić harmonogram negocjacji pokojowych. Nie wiadomo, jaką rolę odgrywa w rozmowach Gabriel García Márquez, przyjaciel i rówieśnik Fidela Castro. Słynny pisarz grał już główne skrzypce w przekształceniu (w 1990 r.) partyzantki miejskiej M-19 w lewicową partię polityczną.

Sto lat dla Stu lat!
40 lat temu powstała powieść Sto lat samotności, najsłynniejsze dzieło Gabriela Garcíi Márqueza, laureata literackiej nagrody Nobla z 1982 roku. Z tej okazji zostaje przygotowane nowe, jubileuszowe wydanie książki – podaje hiszpański dziennik El Pais.

Wygląd okładki pozostała tajemnicą. Niezwykłe było także to, że przeprowadzenia korekty podjął się sam autor powieści.

Uroczystość wręczenia nobliście nowego wydania jego dzieła odbyła się 26 marca w Cartagenie w Kolumbii, podczas IV Międzynarodowego Kongresu Językowego. Książka została przekazana Gabrielowi Garcíi Márquezowi przez przewodniczącego Hiszpańskiej Akademii Królewskiej (RAE), Víctora García de la Concha.

Udział w uroczystości wzięła hiszpańska para królewska, Don Juan Carlos i Dona Sofía, jak również prezydent Kolumbii, Álvaro Uribe i były prezydent Stanów Zjednoczonych, Bill Clinton.

W Kolumbii nowa edycja Stu lat samotności miała być dostępna w księgarniach już tego samego dnia (26 marca) po południu. Do tego czasu nie powinna znaleźć się w sprzedaży.

Polski dla obcokrajowców
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zamierza uruchomić w roku akademickim 2007-08 stacjonarne studia polonistyczne dla cudzoziemców, którzy nie znają języka polskiego lub znają go w stopniu podstawowym – poinformowała Ewa Bielewicz-Polakowska z Collegium Polonicum w Słubicach.

Studia będą trwały trzy lata (6 semestrów) i zakończą się uzyskaniem dyplomu licencjata; poprowadzą je doświadczeni wykładowcy i lektorzy Instytutu Filologii Polskiej UAM. Zajęcia będą się odbywać w Collegium Polonicum w Słubicach (wspólna placówka naukowo-badawcza UAM i Uniwersytetu Europejskiego Viadrina z Frankfurtu nad Odrą - PAP), na granicy polsko-niemieckiej.

Program studiów przewiduje intensywną naukę języka polskiego oraz drugiego języka obcego – angielskiego lub niemieckiego – i podstaw łaciny.
– Ponadto oferujemy zajęcia z zakresu literatury, historii i kultury polskiej i powszechnej, językoznawstwa polskiego, filozofii, metodyki nauczania języka polskiego jako obcego, warsztaty translatorskie i warsztaty pisania po polsku. Na pierwszym roku studiów niektóre zajęcia będą prowadzone po angielsku lub po niemiecku – powiedziała Bielewicz-Polakowska.

Jak zastrzegła, warunkiem uruchomienia studiów polonistycznych dla cudzoziemców jest zgłoszenie się wystarczającej liczby kandydatów – minimum 15 osób.

Sposób i zasady rekrutacji podane są na stronie internetowej Collegium Polonicum: www.cp.euv-frankfurt-o.de.

Czytelnictwo - tak źle jeszcze nie było
Tylko 50 proc. Polaków przeczytało w ostatnim roku książkę – wynika z badania przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową. Raport o czytelnictwie przedstawiono pierwszego dnia odbywających się w Warszawie targów książki Edukacja XXI.

Z badania wynika, że połowa Polaków w 2006 r. nie sięgnęła po żadną książkę. Jedna trzecia badanych (32 proc.) przeczytała od jednej do sześciu książek, a nieco ponad 17 proc. zadeklarowało, że przeczytało ponad siedem.

– Poziom czytelnictwa w Polsce jest dość stabilny, od lat oscyluje wokół 50 proc., czyli od lat co drugi Polak czyta przynajmniej jedną książkę rocznie. Podobnie jest w całej Europie. W tym roku wyniki są nieznacznie gorsze, niż w latach poprzednich. Można to tłumaczyć np. brakiem w 2006 roku czytelniczego hitu, jakim w poprzednich latach był m.in. Kod Leonarda da Vinci – powiedziała Katarzyna Wolff z Instytutu Książki i czytelnictwa BN.

Najbardziej lubimy kryminały i powieści sensacyjne – sięgnęło po nie 20 proc. czytających, tyle samo co po lektury szkolne i podręczniki. 15 proc. czytających wybierało powieści obyczajowe i romanse. Niewiele mniejsze zainteresowanie wzbudziły wydawnictwa encyklopedyczne i poradniki (14 proc.). Na podobnym poziomie utrzymywało się czytelnictwo fantastyki i książek religijnych (po 8 proc.).

Kontakt z książką zadeklarowało 50 proc. ankietowanych, ale tylko 33 proc. mieszkańców Polski wydało na nie pieniądze. Dwie trzecie Polaków nie przeznaczyło na książki ani złotówki. Z badania wynika, że korzystający z internetu są grupą, która częściej kupuje książki, niż reszta społeczeństwa.

– Już podczas badań z 2002 roku okazało się, że internauci, wbrew utartym opiniom, stanowią zbiorowość ponadprzeciętnie zainteresowaną tradycyjną książką. Potwierdziły to zeszłoroczne badania – powiedziała Wolff.

BN badała także jak Polacy korzystają z internetu. Posiadanie dostępu do sieci zadeklarowało 41 proc. respondentów, z czego 5 proc. przyznało, że w ogóle nie wykorzystuje tej możliwości.

Badanie przeprowadzono pod koniec listopada ubiegłego roku na reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie mieszkańców kraju powyżej 15 lat.

We Włoszech teatr popularniejszy niż piłka nożna
Po raz pierwszy w najnowszej historii więcej Włochów poszło w zeszłym roku do teatru aniżeli na stadiony. Poinformowało o tym stowarzyszenie Federculture.

W zeszłym roku sprzedano we Włoszech trzynaście i pół miliona biletów do teatru.

To jedyna dobra wiadomość z dziedziny kultury, jaką podało stowarzyszenie. Włochy nadal przeznaczają na nią znikomą część budżetu, bo zaledwie 1,8 miliarda euro wobec pięciu miliardów Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. Znacznie hojniejsze od skarbu państwa są w tej dziedzinie samorządy lokalne, które przeznaczają na kulturę trzy i pół procent swoich funduszy.

Dużym powodzeniem cieszą się nadal we Włoszech wielkie wystawy, które ściągnęły w zeszłym roku ponad siedem milionów osób. Największe powodzenie – pół miliona zwiedzających – miała ekspozycja dzieł Van Gogha w Brescii. Najpopularniejszym zabytkiem na Półwyspie Apenińskim pozostaje Forum Romanum w stolicy.

Ewangelia według Judasza
W Rzymie zaprezentowano we wtorek 20 marca książkę Jeffreya Archera i księdza profesora Francisa J. Moloneya Ewangelia według Judasza.

Na międzynarodową premierę książki jednego z najbardziej znanych brytyjskich pisarzy oraz australijskiego teologa, niegdyś współpracownika kardynała Josepha Ratzingera przybyli dziennikarze z całego świata.

Książka, napisana została stylem przypominającym Ewangelię. Jej autorzy przekonują, że Judasz nie wydał Jezusa Rzymianom dla pieniędzy. Przedstawiają Judasza w nowym świetle, zdecydowanie odrzucając jego utrwalony w masowej wyobraźni wizerunek.

Jeffrey Archer powiedział na konferencji prasowej, że jest bardzo wdzięczny wybitnemu włoskiemu bibliście, byłemu arcybiskupowi Mediolanu, kard. Carlo Marii Martiniemu za poparcie, jakiego udzielił idei napisania tej książki. Jak dodał lord Archer, to właśnie kardynał Martini poradził mu, aby zaproponował współpracę przy pisaniu Ewangelii według Judasza księdzu Moloneyowi ze zgromadzenia salezjańskiego.

Brytyjski pisarz uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy jego książka o Judaszu jest rezultatem jego osobistych doświadczeń i kłopotów z wymiarem sprawiedliwości zakończonych wyrokiem więzienia.

Ksiądz Moloney, przedstawiając Ewangelię według Judasza powiedział: „Nie wszystko w tej książce należy uważać za prawdopodobne, ale wszystko trzeba uznać za możliwe”. Zapytany zaś o to, czy papież Benedykt XVI, którego zna od wielu lat, czytał już książkę, duchowny odparł, że nie wyklucza tego.

Ksiądz Moloney zwrócił uwagę, że Ewangelia według Judasza jest opowieścią, w której każdy może się odnaleźć, gdyż mówi ona o upadkach, kłamstwach i o tym, jak stawić czoło porażkom.

Autorzy ogłosili, że dochód z książki przekażą na budowę szkoły średniej na Wyspach Salomona, państwie w Oceanii.

Jeffrey Archer jest pisarzem o międzynarodowej sławie. Jego najbardziej znane powieści to Kane i Abel, Co do grosza, Córka marnotrawna i Sprawa honoru. Ksiądz profesor Francis J. Moloney jest od trzydziestu lat jednym z czołowych badaczy katolickiej spuścizny teologicznej. Przez osiemnaście lat jako członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej przy Stolicy Apostolskiej ściśle współpracował z kardynałem Josephem Ratzingerem. Jest autorem licznych prac dotyczących Nowego Testamentu.

McDonald's walczy ze słownikiem
Sieć barów szybkiej obsługi McDonald's w Wielkiej Brytanii zamierza rozpocząć kampanię zmierzającą do zmiany słownikowej definicji hasła ‘McJob’ (McPraca) - informuje BBC.

Według renomowanego słownika Oxford English Dictionary ‘McPraca’ to niestymulujące, źle płatne zajęcie stwarzające niewielkie perspektywy, w szczególności praca, która powstała wskutek ekspansji sektora usługowego.

Tymczasem przedstawiciele firmy uważają, że taka definicja jest nietrafna i nieaktualna. McDonald's ma nadzieję, że dzięki publicznej petycji uda się wpłynąć na autorów słowników.

W ubiegłym roku McDonald's podjął już próbę zmiany stereotypów na temat oferowanych warunków pracy. Powstał wówczas slogan: „McProspects (McPerspektywy) – ponad połowa naszej kadry kierowniczej zaczynała w naszych restauracjach. Nieźle jak na McJob”.

Termin ‘McJob’ został spopularyzowany przez Douglasa Couplanda w słynnej książce Pokolenie X z 1991 roku.

Chiny planują otwieranie Instytutów Konfucjusza
Chiny planują otwarcie 60 nowych ośrodków języka i kultury chińskiej poza swymi granicami, aby wyjść naprzeciw rosnącemu popytowi na tysiące nauczycieli języka chińskiego – podała chińska agencja prasowa Xinhua.

Pierwszy Instytut Konfucjusza otwarto w 2004 roku w Seulu w Korei Południowej. Od tego czasu powstało ich już 40 w około 20 krajach.

Języka mandaryńskiego, który jest językiem urzędowym w wielojęzycznych Chinach uczy się obecnie poza Chinami okoo 40 mln osób. Ich liczba wzrośnie do około 100 milionów do 2010 roku – wynika z szacunków chińskiego ministerstwa oświaty.

Instytuty Konfucjusza wzorowane są na placówkach British Council i niemieckiego Instytutu Goethego. Uważa się je za znak rosnącego wpływu Chin w zgobalizowanym świecie.

Zdaniem analityków Instytuty Konfucjusza służą dodatkowo propagowaniu oficjalnego stanowiska Komunistycznej Partii Chin w kwestii praw człowieka i chińskich roszczeń do Tybetu i Tajwanu.

Otwarcie nowych placówek Chiny przewidują do 2010 roku.

W zeszłym roku Chiny wysłały za granicę ponad dwa tysiące nauczycieli i mają w rezerwie kolejnych pięć tysięcy wykwalifikowanych instruktorów – podała Xinhua.

Agencja cytuje słowa szefa biura ds. chińskiego języka w ministerstwie oświaty, który powiedział, że zwiększono rekrutację nauczycieli spośród absolwentów college'ów.
– Największym wyzwaniem, wobec którego obecnie stoimy, jest sprostanie popytowi na nauczycieli chińskiego – powiedział Xu.

Stanisław Lem będzie miał ulicę w Krakowie
Rada Miasta Krakowa postanowiła, że patronem jednej z projektowanych w mieście ulic będzie Stanisław Lem.

Propozycję zgłosił w ubiegłym roku prezydent miasta Jacek Majchrowski, pomysł został zaakceptowany jednak dopiero teraz, ponieważ nazywanie ulic, placów i parków nazwiskami osób zmarłych jest możliwe dopiero po upływie określonego czasu od ich śmierci.

Imię Stanisława Lema otrzyma ulica projektowana na odcinku od al. Jana Pawła II do al. Pokoju. Inwestycja ruszy jeszcze w tym roku. Z wnioskiem w sprawie uhonorowania pisarza wystąpił prezydent Jacek Majchrowski zaraz po śmierci pisarza - w ubiegłym roku.

Propozycja została zaakceptowana dopiero teraz, bowiem nazywanie ulic, placów i parków nazwiskami osób zmarłych jest możliwe najwcześniej po upływie dwóch lat od ich śmierci. W przypadku laureatów Nagrody Nobla i Honorowych Obywateli Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa okres ten ulega skróceniu do jednego roku. Stanisław Lem jest honorowym obywatelem królewskiego miasta od 1997 roku.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!