Ministerstwo Kultury stara się przyspieszyć program Kwaśny
papier
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego stara się znaleźć
środki, by przyspieszyć realizację programu Kwaśny papier. Ratowanie
w skali masowej zagrożonych polskich zasobów bibliotecznych i
archiwalnych – poinformował wiceminister nauki i szkolnictwa
wyższego Olaf Gajl.
Mówił o tym na posiedzeniu połączonych sejmowych Komisji: Edukacji,
Nauki i Młodzieży oraz ds. Kontroli Państwowej. Komisje omawiały
raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący realizacji programów
badawczych ustanowionych przez Radę Ministrów i finansowanych ze
środków budżetowych. Posłowie pytali głównie o program Kwaśny
papier.
Program ten był jednym z dwóch, na sześć skontrolowanych, które NIK
oceniła negatywnie.
Celem programu Kwaśny papier, ustanowionego w 1999 r. na wniosek
ówczesnego ministra kultury i sztuki, było opracowanie technologii
odkwaszania papieru i wykorzystania jej do ratowania zagrożonych
zbiorów zgromadzonych w polskich bibliotekach, archiwach i muzeach
na degradującym się kwaśnym papierze. Program zaplanowany był na
lata latach 2000-2008, przeznaczono na niego 81 mln zł.
NIK ustaliła, że do czasu zakończenia kontroli na realizacje
programu wydano 11,3 mln zł, tj. zaledwie 25 proc. kwoty
zaplanowanej na okres do końca 2005 r. W ramach części badawczej
programu wykorzystano 29 proc. przewidzianych środków. Zrealizowano
tylko 3 spośród 38 zadań, a opóźnienia w realizacji zadań wynosiły
od roku do pięciu i pół. Realizację ponad połowy zadań rozpoczęto z
3-letnim opóźnieniem, a dziewięciu zadań w ogóle nie rozpoczęto.
„Program nie był aktualizowany, mimo zasadniczych rozbieżności
pomiędzy zaplanowanym tempem odkwaszania zbiorów, a postępem prac w
tym zakresie” – napisano w raporcie.
Jak czytamy w nim, planowano, że odkwaszanie zbiorów zajmie 20 lat,
tymczasem ustalono, iż zachowanie dotychczasowego tempa odkwaszania
cały proces wydłuża na okres kilkuset lat.
Z raportu wynika, że w Bibliotece Narodowej w Warszawie przebadano
stan zachowania książek i czasopism z XIX i XX wieku na próbie 2,7
mln egzemplarzy. Wykonano część prac związanych ze stworzeniem sieci
pracowni mikrofilmowych w archiwach państwowych. Opracowano i
doprowadzono do ustanowienia Polskiej Normy dotyczącej papieru
trwałego i archiwalnego.
Zakupiono także m.in. instalacje do odkwaszania zbiorów dla
Biblioteki Narodowej w Warszawie, Biblioteki Jagiellońskiej w
Krakowie oraz zaawansowano przygotowania do zakupu następnych, w tym
dla Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych.
Wiceminister nauki, który w imieniu rządu odpowiadał na pytania
posłów, podkreślił, że sama część badawcza projektu została oceniona
przez NIK pozytywnie, negatywne oceniono natomiast samo tempo prac
nad odkwaszaniem. Gajl wyjaśnił, że wydajność stanowisk do
odkwaszania jest ograniczono ze względu na ograniczenie środków.
– Potrzeba więcej środków, by móc wykorzystać je lepiej –
przekonywał.
Zapewnił, że z informacji jakie ma z ministerstwa kultury – które
koordynuje program Kwaśny papier – wynika, że stara się ono znaleźć
środki, by przyspieszyć realizację programu.
Kontrolę przeprowadzono w 2006 r. Objęto nią strategiczne programy
badawcze uchwalone i realizowane w latach 1994-2005. Wyniki kontroli
NIK przedstawiła w styczniu na konferencji prasowej.
Wielkie Nagrody Fundacji Kultury wręczone
Malarz Leon Tarasewicz oraz dziennikarki Anna Bikont i Joanna
Szczęsna odebrali Wielkie Nagrody Fundacji Kultury za rok 2006.
Uroczystość wręczenia nagród odbyła się w środę w Warszawie.
Leon Tarasewicz został uhonorowany za konsekwentne rzucanie wyzwania
zarówno tradycyjnemu rozumieniu malarstwa, jak i wszelkim konwencjom
rozumienia sztuki. Artysta jest absolwentem warszawskiej Akademii
Sztuk Pięknych, w której obecnie prowadzi pracownię malarstwa.
Oprócz licznych cyklów obrazów, stworzył 30 realizacji malarskich
m.in. na podłogach i sufitach. W 2006 roku swoje prace pokazywał
m.in. w Kuensthalle w Lubece i warszawskiej Zachęcie.
Annę Bikont i Joannę Szczęsną wyróżniono za reporterską książkę
Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, która – według kapituły
nagrody – nie osądza, tylko pokazuje, jak różne były drogi twórców
od bezkrytycznej wiary w komunizm do jawnej opozycji. Autorki są
dziennikarkami „Gazety Wyborczej”.
– Fakt, że już po raz czternasty Fundacja Kultury ma kogo nagrodzić,
to powód do dumy – ocenił przewodniczący Rady FK Krzysztof Zanussi.
Prezydent Lech Kaczyński w przesłanym liście gratulacyjnym
podkreślił, że prestiż przyznawanej przez Fundację nagrody to
zasługa wielu osób, które na przestrzeni kilkunastu lat tworzyły i
tworzą Fundację Kultury.
„Ich wszystkich proszę, by przyjęli wyrazy mego szacunku i
podziękowania za owocną pracę na rzecz promowania rozwoju kultury i
sztuki narodowej” – napisał prezydent.
Nagroda przyznawana jest przez Fundację Kultury od 1993 roku. Jej
pierwszymi laureatami byli Jerzy Nowosielski, Paweł Szymański oraz
Piwnica pod Baranami na czele z Piotrem Skrzyneckim.
O wyborze laureatów decyduje Kapituła Nagrody, w której skład
wchodzą osobistości świata kultury, m.in. Izabella Cywińska, Jan
Englert, Maria Janion, Hanna Krall, Edward Pałłasz, Andrzej
Rottermund i Krzysztof Zanussi.
Wielką Nagrodę otrzymało wiele wybitnych indywidualności życia
kulturalnego, m.in. Magdalena Abakanowicz, Paweł Althamer, Stanisław
Barańczak, prof. Norman Davies, Jerzy Grotowski, Julia Hartwig,
Zbigniew Herbert, Gustaw Holoubek, prof. Maria Janion, ks. Jan
Twardowski i Andrzej Wajda.
Fundacja Kultury, przyznająca nagrodę, jest organizacją pozarządową.
Powstała w 1990 roku jako pierwsza fundacja publiczno-prawna
działająca w sferze kultury. Fundacja stawia sobie za cel promowanie
rozwoju kultury i sztuki narodowej.
Jak pokochać swoje ciało?
Do księgarń trafiła najnowsza książka Eve Ensler Dobre ciało.
Kolejna głośna książka Eve Ensler, autorki bestsellerowych Monologów
waginy, to wyzwanie rzucone kobiecym obsesjom, dotyczącym własnej
cielesności.
Pragnienie wizualnej doskonałości, którego ikoną w cywilizacji
zachodniej stała się lalka Barbie, jest jak wirus zaczepiany przez
środki masowego przekazu.
W erze popkultury płaski brzuch to kwestia ważniejsza niż wojna z
terroryzmem. Dobre ciało jest zapisem rozmów z mieszkankami kilku
stref geograficznych. Opowiada historie kobiet z Rzymu, Kabulu, San
Francisco, Los Angeles, Bombaju, Portoryko, Nairobi, Nowego Jorku. I
choć pojęcie piękna bywa różne, wszystkie rozmówczynie Ensler,
deklarują, że ciało jest wszystkim, co mają. Wiele z nich
bezskutecznie próbuje osiągnąć ideał. Inne potrafiły zaprzestać
walki i odkryć, że ciało kocha się za to, że jest. Gdyż, jak mówi
Ensler, ciało to nasz dom. Dobre ciało wystawiane na Broadwayu stało
się kolejnym sukcesem scenicznym Eve Ensler.
Zebrane przez nią opowieści to niekiedy szczere aż do bólu
sprawozdania z samookaleczenia – jak w przypadku Tiffany,
trzydziestopięcioletniej modelki, która raz po raz poddaje się
skalpelowi swojego męża, chirurga plastycznego, żeby dorównać wizji
doskonałego piękna. Niekiedy są to opisy cierpienia zadawanego innym
– jak w przypadku irańskich matek, które operują nosy swoim córkom,
żeby nie zdradzały ich nieeuropejskiego rodowodu. Nienawiść do
własnego ciała, wyrażająca się w desperackich próbach wygładzenia,
odtłuszczenia, odchudzenia, ujędrnienia, łączy naczelną kobiecego
pisma z Portorykanką z Brooklynu i stateczną żoną z Los Angeles. Na
szczęście oprócz maniaczek „samonaprawiania” Ensler poznaje też
Priyę z Afganistanu, która regularnie w tajemnicy wymyka się do
lodziarni, i Leah, która powtarza córce, żeby polubiła samą siebie.
Może przykłady kobiet, które zadomowiły się w swoim ciele, skłonią
do buntu te, które stały się zakładniczkami wzorców kulturowych?
Zmarł Henri Troyat
W wieku 95 lat zmarł francuski pisarz i historyk literatury
pochodzenia rosyjskiego Henri Troyat – poinformował dziennik „Le
Figaro” w swoim poniedziałkowym wydaniu.
Troyat był autorem ponad 100 powieści, sztuk teatralnych, biografii
( w tym zwłaszcza pisarzy rosyjskich i francuskich) i esejów. Od
roku 1959 był członkiem Akademii Francuskiej.
Prawdziwe nazwisko pisarza brzmiało Lew Tarasow. Urodził się 1.
listopada 1911 r. w Moskwie, w rodzinie bogatych kupców. Wkrótce po
rewolucji 1917 r. opuścił wraz z rodziną Rosję. Od 1920 r. mieszkał
we Francji, gdzie po ukończeniu studiów prawniczych, rozpoczął
karierę literacką.
Troyat w wieku 27 lat został laureatem literackiej nagrody
Goncourtów.
Premiera „Tryptyku rzymskiego” opartego na poemacie Jana
Pawła II
Uroczysta premiera filmu „Tryptyk rzymski” opartego na poemacie Jana
Pawła II pod tym samym tytułem odbyła się w niedzielę $ marca
wieczorem w kinie Kijów w Krakowie.
W pokazie filmu według scenariusza i wyreżyserowanego przez Marka
Luzara uczestniczył m.in. metropolita krakowski kardynał Stanisław
Dziwisz i ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej biskup Tadeusz
Rakoczy. W swoim przesłaniu kardynał Dziwisz gorąco zachęcał
wiernych do sięgnięcia po Tryptyk rzymski w rozpoczynającym się
właśnie czasie Wielkiego Postu, który jest dla każdego
chrześcijanina wezwaniem do wzmożonej refleksji nad sobą i swoim
życiem.
– Medytacje Ojca Świętego pomogą nam wejrzeć w siebie samych, będą
doskonałym wsparciem w odnowieniu relacji z drugim bliźnim, ale nade
wszystko pomogą w głębszym zrozumieniu Boga Stwórcy i Odkupiciela
oraz przebaczeniu człowieka – podkreślił metropolita krakowski.
Kardynał Dziwisz powiedział dziennikarzom, że Tryptyk rzymski jest
tekstem trudnym dla czytelnika, dlatego nie spodziewał się, iż ktoś
spróbuje przenieść go na ekran.
– To jest głęboka medytacja teologiczna i filozoficzna, zwieńczenie
myśli Ojca Świętego o Stwórcy i o człowieku. Trzeba było mieć dużo
odwagi, żeby podjąć się tego zadania, dlatego bardzo gratuluję
twórcom, że podjęli ten trud – dodał hierarcha.
Jak wyjaśnia reżyser Marek Luzar, film „Tryptyk rzymski” wymyka się
konwencjom i trudno zaklasyfikować go do jakiegoś konkretnego
gatunku.
Obraz, podobnie jak jego literacki pierwowzór, składa się z trzech
części. Znalazły się w nim zarówno obrazy animowane inspirowane
freskami Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej, fragmenty aktorskie
poddane obróbce komputerowej, a także zdjęcia plenerów oraz
archiwalne fotografie Karola Wojtyły: z okresu przed jego
pontyfikatem – od lat 50., oraz z okresu, gdy był już papieżem.
Zdjęcia przedstawiają m.in. Karola Wojtyłę wędrującego po górach czy
spotykającego się z wiernymi podczas swoich papieskich pielgrzymek.
Film trwa 65 minut i jest trzy razy dłuższy, niż na początku prac
nad nim zakładał reżyser; w pierwotnej formie miał to być obraz
krótkometrażowy. Narratorem jest Krzysztof Kolberger, który czyta
fragmenty poematu Jana Pawła II. „Tryptyk rzymski” powstawał przez
trzy lata w studiu filmowym Anima Media w Bielsko-Białej,
działającym przy kurii diecezji bielsko-żywieckiej. Autorem muzyki
jest Rafał Rozmus.
Marek Luzar (ur. 1962 w Krakowie) zajmuje się malarstwem, grafiką,
scenografią, fotografią, filmem i animacją. Jest reżyserem filmów
animowanych, realizatorem programów telewizyjnych, dokumentalistą i
reżyserem teatralnym.
Poemat Jana Pawła II Tryptyk rzymski ukazał się w roku 2003. Złożone
z trzech części dzieło jest refleksją nad pięknem, przemijaniem
świata i człowieka oraz nad tajemnicą stworzenia. Książkę wydała w
Polsce niewielka oficyna krakowskiej Kurii Metropolitalnej –
Wydawnictwo św. Stanisława. „Tryptyk rzymski jest pełen treści i
można go czytać bez przerwy, ciągle znajdując nowe znaczenia.
Pozwala przy tym zapomnieć o formie, co jest cechą prawdziwej
poezji” – mówił po ukazaniu się tego poematu Czesław Miłosz.
Brytyjczycy czytają klasykę
Duma i uprzedzenie Jane Austen jest ulubioną książką
Brytyjczyków. Powieść z początku XIX wieku znalazła się na pierwszym
miejscu brytyjskiej listy najpopularniejszych książek.
Klasyczne dzieła zdecydowanie zdominowały tę listę. Na drugim
miejscu znalazła się wprawdzie trzytomowa saga J.R.R. Tolkiena
Władca pierścieni, ale już na trzecim była Jane Eyre Charlotte
Bronte, również z pierwszej połowy XIX wieku.
Wśród nowych publikacji najwyżej, bo na czwartym miejscu, uplasowała
się seria Harry Potter autorstwa J.K. Rowling.
W ostatnich latach brytyjska telewizja została zdominowana przez
wysokobudżetowe adaptacje klasycznej literatury. Aktor Colin Firth,
który wcielił się w postać pana Darcy’ego z Dumy i uprzedzenia,
zdobył tą rolą serca milionów brytyjskich kobiet. Powieść z 1813 r.
była sfilmowana już kilkukrotnie.
W pierwszej dwudziestce brytyjskiej listy stu najpopularniejszych
dzieł literackich znalazły się także Wichrowe Wzgórza Emily Bronte,
Rok 1984 George'a Orwella oraz dramaty Williama Szekspira.
PiS nie chce, by Czesław Miłosz był patronem szkoły
Czesław Miłosz nie zostanie na razie patronem
gimnazjum w Bochni, bo prawicowym radnym nie podoba się twórczość i
życiorys poety.
– Nie zrezygnujemy. To jeden z największych Polaków. Jeśli trzeba,
ponowimy nasz wniosek – zapowiada dyrektorka szkoły Paulina Joniak.
O nadanie imienia noblisty wystąpiła na początku roku dyrekcja
Gimnazjum nr 2 w Bochni. Za była rada pedagogiczna, rodzice i
samorząd uczniowski. Prawo wymagało jednak zgody rady miejskiej.
Ostatecznie komisja oświaty nie zajęła stanowiska. Wniosek bez
opinii skierowała pod głosowanie rady. Za było pięć osób, tyle samo
przeciw, reszta wstrzymała się od głosu. O wyniku głosowania
zdecydowali radni z największego klubu PiS.
– Nie mam przekonania do tej kandydatury. Szkoła powinna znaleźć
sobie mniej kontrowersyjnego patrona – uważa przewodnicząca klubu
PiS Maria Kmiecik.
Przed głosowaniem – zapewnia – zapoznała się z literaturą o Miłoszu.
Co konkretnie czytała, nie chce powiedzieć.
Rodzice uczniów liczą, że ponowne głosowanie będzie korzystne dla
szkoły. Na sesji, która zakończyła się patem, zabrakło dwóch
radnych.
80. urodziny Gabriela Garcii Marqueza
6go marca 80 urodziny obchodził Gabriel García Márquez.
Chociaż wiele źródeł podaje inną datę urodzenia pisarza, świat dziś
obchodzi jego urodziny.
Debiutował w czasie studiów: w dodatku literackim „El Espectador”
opublikowano pierwsze opowiadanie Gabriela Garcíi Márqueza Trzecia
bieda. Tam też ukazały się kolejne opowiadania.
W 1954 roku został redaktorem „El Espectador”. W 1955 roku zostałą
wydana jego pierwsza powieść Szarańcza. W tym samym roku „El
Espectador” wysłał Márqueza do Europy w charakterze korespondenta.
Pisarz prowadził bardzo aktywne życie, angażuje się politycznie i
społecznie: po zwycięstwie rewolucji na Kubie zakładał w Bogocie
biuro kubańskiej agencji prasowej; przez kilka miesięcy pracował w
Hawanie, potem w Nowym Jorku. Mieszkał w Meksyku, w Barcelonie, znów
w Meksyku, w Kolumbii.
Wspierał lewicową partię wenezuelską MAS, prowadził publicystyczną
walkę przeciw Pinochetowi w Chile, pisał reportaże polityczne,
organizował strajk literacki aż do upadku Pinocheta, zakładał
fundację Habeas na rzecz obrony praw człowieka i więźniów
politycznych, pisał o wojnie o Falklandy, popierał i dofinansował
budowę Międzynarodowej Szkoły Filmowo-Telewizyjnej na Kubie.
W 1982 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla.
W 2000 roku zachorował na raka. Udało mu się zatrzymać rozwój
choroby i zaczął pisać wspomnienia.
Obchody 80-lecia Gabriela Garcíi Márqueza nie ograniczą się tylko do
tego tygodnia. W tym roku mija bowiem 40 lat od napisania jego
najsłynniejszej powieści Sto lat samotności, a także 25 od
uhonorowania go literackim Noblem.
Gabriel García Márquez jest uznawany za jednego z najwybitniejszych
przedstawicieli realizmu magicznego. Jego powieści Sto lat
samotności, Szarańcza, Nie ma kto pisać do pułkownika, Jesień
patriarchy czy Miłość w czasach zarazy na trwałe wpisały się w
historię literatury. Ostatnia powieść pisarza, Rzecz o mych smutnych
dziwkach, ukazała się w 2004 roku.
Niemiecki historyk próbował przemycić stare książki
Nawet do pięciu lat więzienia może grozić niemieckiemu
historykowi i antykwariuszowi, który usiłował bez pozwolenia wywieźć
z Polski książki i biuletyny z lat 1881-1952.
Jak poinformował rzecznik Lubuskiego Oddziału Straży Granicznej
Mariusz Skrzyński, Niemca zatrzymano w pociągu relacji
Warszawa-Berlin minionej nocy.
Podczas odprawy granicznej w Kunowicach (Lubuskie) funkcjonariusze
Straży Granicznej w bagażu podróżnym obywatela Niemiec znaleźli 36
wydawnictw. Część z nich w języku niemieckim i angielskim, pozostałe
– w języku polskim. Na kilku książkach widniały pieczęcie biblioteki
z Łodzi.
– Z uwagi na datę wydania książek objęte są one ochroną ustawową, a
na ich wywóz z Polski potrzebne jest pozwolenie od konserwatora
zabytków, którego niemiecki historyk nie posiadał – powiedział
Mariusz Skrzyński.
Książki zostały zabezpieczone, a właściciel po złożeniu wyjaśnień
zwolniony. Sprawa będzie miała jednak swój finał przed sądem –
zapowiedział rzecznik.
Niemiec tłumaczył, że książki i biuletyny kupił na bazarze w Polsce
i za pośrednictwem aukcji internetowej, aby wzbogacić swoje zbiory.
Kilka z nich miał dostać w prezencie od znajomej w Polsce.
Czarna księga kobiet
Ukazała się Czarna księga kobiet pod redakcją
Christine Ockrent.
Na świecie jest o kilkadziesiąt milionów kobiet mniej, niż
wynikałoby to z praw demografii. Tego niedoboru nie tłumaczą
epidemie, migracje ani wojny – brakuje ich, ponieważ nie pozwolono
im żyć. Zostały zabite jeszcze przed urodzeniem lub niedożywione,
okaleczane. Traktowane jak towar narażane są na ryzyko przedwczesnej
śmierci. Co się dzieje z tymi, którym uda się osiągnąć dojrzałość? W
wielu krajach Azji, Afryki, Ameryki Południowej, ale także Europy
doświadczają przemocy i poniżenia, padają ofiarą okrutnych tradycji,
bezwzględnego rynku i antykobiecych ideologii, zasilają szeregi
współczesnych niewolników. Odmawia się im podstawowych praw: do
bezpieczeństwa, godności, decydowania o własnym ciele i własnym
losie.
Czarna księga kobiet, złożona z artykułów, raportów, świadectw
międzynarodowego zespołu autorów, to pierwsza publikacja ukazująca
tak szeroki przekrój problemów związanych z sytuacją kobiet we
współczesnym świecie. Podzielona jest na części odpowiadające hasłom
deklaracji ONZ z 1993 roku, poświęconej eliminacji przemocy wobec
kobiet: Bezpieczeństwo, Nietykalność osobista, Wolność, Godność,
Równość. Artykuły dotyczą takich tematów, jak honorowe zabójstwa,
gwałt jako narzędzie wojny, selektywna aborcja, rytualne
okaleczanie, gwałty małżeńskie i przemoc domowa, prawo do opieki
lekarskiej i do aborcji, ochrona przed AIDS, wymuszone małżeństwa,
prostytucja i handel kobietami, turystyka seksualna i współczesne
niewolnictwo, dyskryminacja kobiet homoseksualnych, nierówny dostęp
do edukacji i nierówności na rynku pracy. Raportom towarzyszą
najważniejsze międzynarodowe postanowienia dotyczące praw kobiet.
Polskie wydanie uzupełniono o teksty poświęcone sytuacji kobiet w
Polsce.
Podręczniki to pole walki
Jeśli nowelizacja ustawy o systemie oświaty wejdzie w
życie i zaczną obowiązywać jej przepisy dotyczące podręczników,
część uczniów może mieć problemy z zakupem książek przed
rozpoczęciem nowego roku szkolnego – ostrzegali przedstawiciele
wydawców i księgarzy na konferencji prasowej w Warszawie.
Według rządowego projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty,
rada pedagogiczna szkoły ma raz na trzy lata wybierać w porozumieniu
z rodzicami tzw. szkolny zestaw podręczników. Do każdego poziomu
nauczania może w danej szkole obowiązywać tylko jeden podręcznik,
czyli np. wszystkie klasy drugie w danym gimnazjum będą korzystać z
tych samych podręczników do wszystkich przedmiotów.
Szkoła, według projektu, ma wybierać podręczniki na następny rok
szkolny do końca maja. Ma to ułatwiać grupowe zakupy i uzyskiwanie
rabatów. Natomiast fakt, że szkolny zestaw podręczników będzie
obowiązywał przez trzy lata, ma sprawić, że starsi uczniowie będą
mogli odstąpić używane książki młodszym kolegom.
Zdaniem wicepremiera ministra edukacji Romana Giertycha, wydawcy
krytykując rządowe propozycje starają się tylko ochronić swoje
zyski. Jak powiedział dziennikarzom na wtorkowej konferencji
prasowej, zarzut wydawców polega na tym, że jeśli dany podręcznik
będzie na trzy lata, to oni zarobią w tym roku, ale już w przyszłym
roku i następnym – nie, bo to będzie podręcznik w dużej mierze
przekazywany z klasy do klasy.
– Chodzi o to, żeby rodzice mniej zapłacili. Jeśli chcemy zrobić
tańszy podręcznik. to komu chcemy zabrać, a komu chcemy dać? Chcemy
więcej pieniędzy zachować rodzicom w kieszeni, a mniej wydawcom.
(...) Jest obowiązek szkolny i każdy rodzic musi kupić podręcznik.
Państwo może ograniczyć zyski wydawców. One były bardzo duże w
ostatnich latach, my je teraz będziemy stopniowo ograniczać –
podkreślił minister edukacji.
Jak tłumaczył prezes Polskiej Izby Książki (PIK), Piotr Marciszuk,
jeżeli ustawa wejdzie w życie w marcu, to rady pedagogiczne szkół
będą musiały wybrać szkolne zestawy podręczników do końca maja.
Zaznaczył, że nie wiadomo, jak długo potrwa zbieranie informacji o
tym, które szkoły jakie podręczniki wybrały, ale, jego zdaniem,
zajmie to dużo czasu.
– Kiedy ministerstwo edukacji zbierało takie dane przed rozpoczęciem
prac nad programem „Tani podręcznik”, żeby zorientować się, jakie
podręczniki są używane na rynku, trwało to pół roku– powiedział
Marciszuk.
Jego zdaniem, informacje o wybranych w maju szkolnych zestawach
podręczników dotarłyby więc do wydawców w październiku.
– Druk odpowiedniej liczby książek zająłby około trzech miesięcy.
Uczniowie mogliby więc kupić książki w styczniu – ocenił prezes PIK.
Według ministra edukacji, nie ma takiego zagrożenia.
– Oczywistym jest, że wydawcy zdążą z podręcznikami, z
wydrukowaniem, bo tutaj się po prostu nic nie zmieni – uważa Roman
Giertych.
Jak tłumaczyli wydawcy, obecnie funkcjonujący rynek książki jest
ustabilizowany. Na rynku funkcjonuje wprawdzie ok. 4 tys. tytułów,
ale do każdego przedmiotu jest tylko kilka dominujących
podręczników, które co roku są najczęściej wybierane przez
nauczycieli. Wydawcy mogą przewidzieć popyt na następny rok szkolny
i z dużym wyprzedzeniem (zwykle już w styczniu) drukują książki,
które następnie sprzedają hurtownikom. Z kolei księgarze także
dobrze znają rynek i składają precyzyjne zamówienia, które hurtownie
na bieżąco realizują, korzystając z zapasów zgromadzonych w
magazynach.
Jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, stabilizacja rynku zostanie –
według wydawców – zachwiana i może się okazać, że firmy nie trafiły
z wyborem i przygotowały niewłaściwe tytuły.
Wtedy zajdzie konieczność dodrukowania potrzebnych książek. Wydawcy
uważają, że nie będzie to możliwe w czasie wakacji.
– W naszej strefie klimatycznej drukarnie z powodu wysokich
temperatur albo w ogóle nie pracują latem, albo bardzo ograniczają
produkcję – przekonywał Marciszuk.
Wydawcy uważają, że wybór tego samego podręcznika dla wszystkich
klas w roczniku będzie niekorzystny dla uczniów. Chodzi o to, że np.
w liceum ogólnokształcącym uczniowie klas o profilach
matematyczno-fizycznym i humanistycznym będą musieli uczyć się z
tych samych podręczników do fizyki, do historii i do języka
polskiego.
Według wydawców, przy nauce języków obcych wybór jednego podręcznika
może zakłócić przebieg nauki części uczniów.
– Może się zdarzyć, że w pierwszych klasach jednego gimnazjum znajdą
się jednocześnie dzieci, które zaczęły się uczyć angielskiego w
pierwszej klasie szkoły podstawowej, takie, które zaczęły w czwartej
klasie, oraz takie, które dopiero zaczną w pierwszej klasie
gimnazjum. Jeżeli je wszystkie będzie obowiązywał jeden podręcznik,
będzie to podręcznik dostosowany do uczniów na najniższym poziomie
zaawansowania – tłumaczył prezes Wydawnictwa Szkolnego PWN, Witold
Szczęsny.
10 lat temu zmarła Agnieszka Osiecka
10 lat temu, 7. marca 1997 roku zmarła Agnieszka
Osiecka – pisarka, dziennikarka, reżyser filmowy, dramaturg, ale
przede wszystkim – autorka tekstów piosenek, których napisała ponad
dwa tysiące. Wiele z nich jak „Okularnicy” czy „Małgośka” przeszło
do klasyki polskiej piosenki.
Agnieszka Osiecka urodziła się 9 października 1936 roku. Pierwsze
lata dzieciństwa spędziła w Zakopanem, gdzie w popularnej
restauracji Watra koncertował jej ojciec. Po wojnie rodzina
Osieckich zamieszkała na Saskiej Kępie.
Niewielkie mieszkanie przy ul. Dąbrowieckiej 25 stało się dla
Osieckiej ulubionym miejscem pracy na całe życie. Choć przebywała
okresami w domu w Falenicy, w willi na Żoliborzu czy na Manhattanie,
to jednak najważniejsze utwory powstawały przy biurku w mieszkaniu
na Saskiej Kępie.
Agnieszka Osiecka studiowała na Uniwersytecie Warszawskim na
Wydziale Dziennikarskim (1952-1956) oraz w Wyższej Szkole Teatralnej
i Filmowej w Łodzi (1957-1961), uzyskując dyplom reżysera za etiudę
filmową „Słoń”. Jak sama przyznawała, zdolności organizacyjne i
umiejętności kierowania dużymi grupami ludzi nie były jej
najsilniejszą stroną, dlatego porzuciła reżyserię i zajęła się
pisaniem. Podczas studiów rozpoczęła współpracę z prasą, publikowała
reportaże i eseje. W roku 1954 roku związała się ze Studenckim
Teatrem Satyryków (STS), pisząc dla nich teksty piosenek – liryczne,
ale niepozbawione jednak akcentów społecznych. Zwykła mawiać:
„Jestem dziennikarką. Dlatego wiele moich piosenek to po prostu
rymowane reportaże”. Była członkiem rady artystycznej STS -u,
napisała dla tej sceny 166 tekstów.
W Polskim Radiu zadebiutowała w 1962 roku piosenką „Mój pierwszy
bal” w wykonaniu Kaliny Jędrusik i do muzyki Franciszki
Leszczyńskiej.
Wcześniej jej teksty wykorzystywano w radiowym Teatrzyku Małych Form
„Zwierciadło”, redagowanym przez Jarosława Abramowa-Newerlego.
Swój pierwszy wielki sukces odniosła na Festiwalu Polskiej Piosenki
w Opolu w 1963, otrzymując nagrodę indywidualną za „Piosenkę o
okularnikach”.
W Polskim Radiu Agnieszka Osiecka prowadziła Radiowe Studio
Piosenki. Tu poznała wielu muzyków i kompozytorów. W ciągu 7 lat
działalności zespół nagrał i przedstawił w programach Polskiego
Radia ponad 500 jej piosenek, wprowadzając na profesjonalne estrady
późniejsze gwiazdy: Ewę Demarczyk, Marylę Rodowicz, Łucję Prus,
Wojciecha Młynarskiego, Skaldów i Alibabki, Marka Grechutę.
Agnieszka Osiecka pisała też sztuki teatralne. Pierwszą z nich –
przygotowaną z myślą o zawodowej scenie – „Niech no tylko zakwitną
jabłonie” wystawił Teatr Ateneum, z którym była związana przez wiele
następnych lat.
Pragnęła sprawdzać się w różnych gatunkach literackich: widowiskach
muzycznych, monodramach, powieściach, wierszach, powiastkach dla
dzieci i młodzieży, słuchowiskach radiowych, a nawet w reklamie
(wygrała konkurs ogłoszony przez koncern Coca-cola hasłem: Coca
-cola to jest to!).
Muzykę do jej piosenek komponowali wybitni twórcy powojennej muzyki
rozrywkowej: Seweryn Krajewski, Adam Sławinski, Krzysztof Komeda,
Zygmunt Konieczny.
Do swoich ulubionych wykonawców zaliczała Kalinę Jędrusik, Marylę
Rodowicz, Magdę Umer, Seweryna Krajewskiego, Krystynę Jandę,
Skaldów.
„To była ostatnia romantyczka w piosence. „Amor szmaciany płynie
ulicą” – słyszę w tym Słonimskiego i Tuwima, którzy umieli
poetyzować zwyczajność. Ona po nich to odziedziczyła. Rozumiała,
jakie słowo jest ważne. Na tym polega artysta, w sztuce jedynego
nazywania. Czytam w niej zdolność do miłości wielką i przerażającą,
ostrą świadomość istnienia. Jak Skamandryci porównywała życie do
tańca. Witalizm i zmysłowość są u niej podszyte grozą” – powiedziała
o Osieckiej Maria Janion.
Agnieszka Osiecka pozostawiła po sobie nie tylko piosenki, ale też
legendę towarzyską. Na temat jej życia – nieumiejętności i niechęci
do ustabilizowania się, jej trzech małżeństw, licznych romansów
m.in. z Markiem Hłasko, przeplatających się okresów depresji i
euforii napisano tomy. Przyjaciółka Osieckiej Magda Umer podejrzewa,
że prawie każdy tekst Agnieszki Osieckiej jest w jakimś stopniu
autobiograficzny.
„Na przykład piosenka „Oczy tej małej”. Tylko że Agnieszka była
jednocześnie porzuconą „tą małą z oczami jak dwa błękity” i
„niewiernym kochankiem, co nienawidzi poranków”. Kochali się w niej
mądrzy, kulturalni i wybitnie utalentowani mężczyźni. A ona ich
porzucała dla chuliganów, ponieważ sama była czasem trochę
chuliganką” – wspominała Umer.
W 10 rocznicę śmierci Osieckiej wydawnictwo Nowy Świat wznowiło tom
jej felietonów publikowanych w „Magazynie Rodzinnym” w latach 80.
Ich tematem są zawirowania miłosne i towarzyskie Polaków na tle
wspominanego z sentymentem PRL-u. Twórczość Agnieszki Osieckiej
będzie też tematem spotkań w ramach odbywającego się właśnie
festiwalu Pora Poezji. W Bibliotece Śląskiej w Katowicach trwa
wystawa zdjęć jej autorstwa, a na 7 marca zaplanowano wieczór
wspomnień o Osieckiej i koncert jej piosenek.
Jean Baudrillard nie żyje
Jean Baudrillard, francuski filozof i socjolog, zmarł
7go marca w wieku 77 lat po długiej chorobie w swoim domu w Paryżu.
Jean Baudrillard jest czołowym teoretykiem postmodernizmu.
Uważał, że widowisko jest najważniejszym kreatorem naszego oglądu
rzeczywistości – zdarzenia nie dzieją się, jeśli się ich nie widzi.
Filozof twierdził, że z tego względu media stają się dominującą siła
współczesnego świata. Jean Baudrillard skupiał swoje badawcze
zainteresowania na tym, w jaki sposób nasza świadomość wchodzi w
interakcje z rzeczywistością i fikcją tworząc z nich kopię świata,
którą badacz określał jako hiperrzeczywistość.
Jean Baudrillard jest autorem takich prac, jak: Ameryka, Wojny w
Zatoce nie było, Duch terroryzmu -requiem dla Twin Towers, Pakt
jasności - o inteligencji Zła.
Dyrektor Biblioteki Narodowej złożył rezygnację
7go marca długoletni dyrektor Biblioteki Narodowej
(BN) Michał Jagiełło poinformował, że złożył w poniedziałek dymisję
na ręce ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Jego następcą
zostanie prawdopodobnie Tomasz Makowski.
– Planowałem rezygnację z funkcji dyrektora BN już od roku. Minister
zaakceptował rekomendowanego przeze mnie następcę – Tomasza
Makowskiego, specjalistę od rękopisów, który pracuje w BN od wielu
lat. Przez ostatni rok starałem się wprowadzić Tomasza Makowskiego w
nowe obowiązki, żeby zmiana na stanowisku dyrektora przebiegła jak
najspokojniej. Jesienią byliśmy razem na dorocznym spotkaniu
kierowników europejskich Bibliotek Narodowych, gdzie przedstawiłem
go jako swojego następcę – powiedział Jagiełło.
Michał Jagiełło pozostanie w BN jako doradca nowego dyrektora. Nadal
będzie też koordynował ministerialny program dotacji dla bibliotek
samorządowych.
– Mam nadzieję, że w końcu uda mi się spędzać więcej czasu w górach
– powiedział Jagiełło, który jest też ratownikiem tatrzańskim i
autorem książek o górach (Wołanie w górach, Sygnał z gór. Z dziejów
minionych sześćdziesięciu lat działalności GOPR, Tatry w poezji i
sztuce polskiej).
Coraz mniej czytelników korzysta z bibliotek publicznych
Coraz mniej czytelników korzysta z bibliotek
publicznych w Małopolsce. W 2006 r. było ich 696 tys. na ponad 3 mln
mieszkańców, o prawie 8 tys. mniej niż rok wcześniej – poinformował
dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, Artur
Paszko.
Według niego, czytelników jest mniej m.in. z powodu niżu
demograficznego i wyjazdów z Polski w poszukiwaniu pracy.
– Wpływ na spadek czytelnictwa ma także gorsza praca niektórych
bibliotek, co jest efektem ich kiepskiej sytuacji finansowej – mówił
Paszko.
Największy spadek liczby czytelników w 2006 r. odnotowano w
bibliotekach w: Krakowie (mniej o 3,3 tys.), Nowym Sączu (mniej o
2,1 tys.) i powiatach oświęcimskim, nowotarskim i bocheńskim.
Więcej osób niż w 2005 r. korzystało w zeszłym roku z bibliotek w
powiatach: chrzanowskim, myślenickim, nowosądeckim i proszowickim.
W Małopolsce jest 187 bibliotek publicznych i 577 filii. Stanowią
one jedną czwartą sieci bibliotecznej w regionie. Ich konkurencją są
m.in. biblioteki szkolne i akademickie.
Artur Paszko przyznaje, że zbiory bibliotek publicznych nie są
wystarczająco atrakcyjne, bo brakuje w nich nowości. Jak wynika z
analiz prowadzonych przez Regionalne Centrum Badań Czytelnictwa
Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej właśnie po literaturę współczesną
– książki Janusza L. Wiśniewskiego, Andrzeja Stasiuka, Olgi
Tokarczuk, Katarzyny Grocholi – Małopolanie sięgali najchętniej.
Chętnie wypożyczane są także książki szeroko reklamowane i
przenoszone na ekran kinowy i telewizyjny oraz poradniki.
– W 2006 r. hitem były pisma i książki Jana Pawła II oraz
wydawnictwa o papieżu i jego pontyfikacie – mówił Paszko.
W 2006 r. małopolskie biblioteki kupiły ponad 280 tys. książek, z
czego prawie 137 tys. dzięki dotacji z Ministerstwa Kultury i
Dziedzictwa Narodowego.
Bibliotekarze próbują przyciągać czytelników w inny sposób. W 400
placówkach w Małopolsce można skorzystać z bezpłatnego internetu.
Osoby, które przychodzą do biblioteki tylko z zamiarem skorzystania
z darmowego internetu prędzej czy później sięgają także po książki.
Czy Radiowemu Centrum Kultury Ludowej grozi likwidacja?
Radiowe Centrum Kultury Ludowej propagujące polską
muzykę źródeł w 80 audycjach miesięcznie na antenie Polskiego Radia
ma być zlikwidowane od 1 kwietnia. To jedyna tego typu instytucja w
Polsce.
Przez 13 lat działalności centrum rejestrowało i promowało muzykę
twórców ludowych z kraju, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Zaolzia,
Rumunii, Kazachstanu, Brazylii i Argentyny. Owocem tych prac jest 40
tys. minut nagrań zapisanych w archiwum oraz 25 albumów z serii
Muzyka źródeł. Wydane z finansową pomocą Ministerstwa Kultury i
Dziedzictwa Narodowego są poszukiwane przez słuchaczy na całym
świecie.
– Nie poznałem jeszcze stanowiska zarządu Polskiego. Ale gdyby
okazało się, że centrum grozi likwidacja, oznaczałoby to
niepowetowaną stratę dla polskiej kultury. Chroni ono dokonania
najstarszych twórców i lansuje działalność artystów młodego
pokolenia, jak choćby Kapela ze Wsi Warszawa, którzy rozwijają
dokonania poprzedników. I są naszą kulturalną wizytówką, zdobywają
nagrody na całym świecie. Radia – mówi Jan Ołdakowski,
przewodniczący Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.
– Dziś nie ma prezesa, nie mogę sprawdzić informacji, ale nie wydaje
mi się, by była prawdziwa. Pogłoski o centrum mogą przypominać
wypowiedzi na temat likwidacji Polskiej Orkiestry Radiowej i Chóru
Polskiego Radia w Krakowie. Tymczasem zarządowi chodzi tylko o to,
by znaleźć nową formułę ich finansowania – powiedział wczoraj
rzecznik Polskiego Radia, Tadeusz Fredro-Boniecki.
Plan uczczenia J.R.R. Tolkiena nie wypalił
Plany uczczenia pamięci J.R.R. Tolkiena olbrzymim
pomnikiem za 70 tysięcy funtów spotkały się z dezaprobatą
mieszkańców Birmingham.
Stalowy posąg Enta Drzewca został zaprojektowany przez wnuka brata
pisarza Tima Tolkiena ma wysokość 6,4 metra i zgodnie z planami
miejscowych władz powinna stanąć w pobliżu dawnego domu rodzinnego
J.R.R. Tolkiena.
Decyzji radnych sprzeciwia się ponad 100 mieszkańców, którzy
podpisali petycję zawierającą protest przeciwko „absurdalnemu”
pomysłowi. Przeciwnicy pomnika uważają, że projektowana statua
będzie nieproporcjonalnie kontrastować z otoczeniem i stanie się
celem miejscowych chuliganów.
Dlaczego Dzień Kobiet wciąż ma się dobrze
Wręczając paniom kwiaty w Dniu Kobiet panowie mogą
zagłuszać wyrzuty sumienia związane z drugoplanowością kobiet w
życiu społecznym i gospodarczym – powiedział socjolog kultury, prof.
Zbigniew Bokszański. Z kolei antropolog prof. Roch Sulima
podejrzewa, że Dzień Kobiet może nam zastępować dawne, pogańskie
rytuały witania wiosny.
Obchodzony 8 marca Dzień Kobiet ustanowiono dla upamiętnienia
strajku 15 tysięcy pracownic fabryki tekstylnej w Nowym Jorku, które
w na początku XX w. domagały się praw wyborczych i polepszenia
warunków pracy.
Święto to przyjęło się w Polsce. Popularność zyskało zwłaszcza w
PRL-u, kiedy kobiety obdarowywano upominkami, a w zakładach pracy
wręczano im goździki i rajstopy.
Dzień Kobiet trzyma się też dzięki pewnym wyrzutom sumienia
mężczyzn, od naczelnych decydentów po głowy rodzin. Mężczyźni są
świadomi licznych przejawów drugoplanowości kobiet, np. tego, że
mniej one zarabiają. W tani i trochę tandetny sposób chcą tę
świadomość zacierać.
– Paradoksalnie pod obchodami Dnia Kobiet kryje się konserwatywny
rys kultury: podkreślanie męskiej dominacji w naszej kulturze –
dodał antropolog z Uniwersytetu Warszawskiego (UW), prof. Roch
Sulima.
Jego zdaniem, świętowanie dnia kobiet jest potwierdzaniem męskiego
punktu widzenia w życiu społecznym i w obyczaju.
– Mamy dzień kobiet, dziecka, babci i dziadka, a nawet dzień
teściowej, a nie ma święta mężczyzn... – wyliczał profesor.
Antropolog zauważył jednocześnie, że powodem popularności święta
kobiet może być jego trwałe skojarzenie z nadchodzącą wiosną, z
przebudzeniem sił natury.
– Być może zastępuje ono dawne, pogańskie lub rzymskie rytuały
witania wiosny – sugeruje.
Prof. Bokszański nie wykluczył, że w przyszłości Dzień Kobiet może
zostać wyparty przez walentynki.
– Może do tego dojść w miarę, jak ze sceny będzie schodziło
pokolenie 40-latków i ludzi starszych – zasugerował.
Z drugiej jednak strony za dalszym istnieniem Dnia Kobiet
przemawiają powody polityczne – powiedział prof. Bokszański.
Tomasz Makowski zostanie nowym dyrektorem Biblioteki
Narodowej
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierz
Michał Ujazdowski powołał w piątek 9go marca na stanowisko dyrektora
Biblioteki Narodowej (BN), dotychczasowego zastępcę dyrektora tej
instytucji, dr Tomasza Makowskiego – poinformował rzecznik resortu
Jan Kasprzyk.
Uroczystość wręczenia nominacji odbyła się w piątek w siedzibie
Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
– Podejmuję decyzję o powołaniu pana Tomasza Makowskiego na funkcję
dyrektora najważniejszej polskiej biblioteki z pełnym przekonaniem,
że jako młody, świetnie wykształcony, posiadający duże doświadczenie
w zarządzaniu instytucją kultury naukowiec, z powodzeniem pokieruje
Biblioteką Narodową, przed którą stoją w najbliższych latach duże
wyzwania - dostosowanie swojej oferty do potrzeb społeczeństwa
informacyjnego i powstanie nowego budynku dla wciąż powiększających
się zbiorów – ocenił minister w przesłanym PAP w czwartek
komunikacie.
Dotychczasowy dyrektor BN, Michał Jagiełło, poinformował w środę, że
– na ręce ministra kultury – złożył dymisję z pełnionej funkcji.
Jagiełło ma pozostać w BN jako doradca nowego dyrektora. Nadal
będzie też koordynował ministerialny program dotacji dla bibliotek
samorządowych.
Tomasz Makowski ma 37 lat. Jest m.in. przewodniczącym Zespołu ds.
Digitalizacji przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Rady
Archiwalnej przy Naczelnym Dyrektorze Archiwów Państwowych i Rady
Muzealnej Łazienek Królewskich.
W 2005 r. otrzymał tytuł Ambasadora Kultury Zamościa za
zorganizowanie monograficznej wystawy „Od Jana do Jana. Biblioteka
Ordynacji Zamojskiej”.
Specjalizuje się w historii bibliotek XVI - XX w. oraz
rękopisoznawstwie. Od 12 lat wykłada na Uniwersytecie Kardynała
Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest członkiem Towarzystwa im.
Stanisława ze Skalbimierza.
W Bibliotece Narodowej pracuje od 13 lat, najpierw w Zakładzie
Rękopisów, następnie jako kierownik Działu Zbiorów Specjalnych i
zastępca dyrektora ds. naukowych, odpowiedzialny m.in. za Instytut
Bibliograficzny, Instytut Książki i Czytelnictwa, Wydawnictwo BN,
pion informatyczny oraz zbiory specjalne.
Jako zastępca dyrektora BN w ubiegłym roku doprowadził do finału
rozmów ze spadkobiercami Zbigniewa Herberta i Jana Parandowskiego,
dotyczącymi przekazania ich archiwów do BN.
Z jego inicjatywy powołano w Bibliotece Zakład Retrokonwersji
Książek XX w., który zakończy proces przenoszenia do bazy danych
opisów książek i udostępnienia ich w internecie.
Tomasz Makowski zorganizował też od podstaw cyfrową Bibliotekę
Narodową POLONA, która jest jedną z najczęściej odwiedzanych stron
tego rodzaju w Polsce. Wprowadził BN do Biblioteki Europejskiej,
dzięki czemu zasoby Biblioteki są dostępne na jednej platformie
razem z innymi bibliotekami narodowymi w Europie.
Kara więzienia za zniszczenie Dziennika Anne Frank
Sąd w Magdeburgu skazał na dziewięć miesięcy więzienia
w zawieszeniu pięciu Niemców, którzy w ubiegłym roku publicznie
spalili słynny dziennik Anne Frank.
Mężczyźni w wieku od 24 do 29 lat zostali uznani za winnych
krzewienia nienawiści rasowej i zbezczeszczenia pamięci osób
zmarłych.
Dwaj inni podejrzani zostali z braku dowodów czyszczeni z zarzutów.
Do zajścia doszło 24 czerwca podczas imprezy w wiosce Pretzien pod
Magdeburgiem w środkowych Niemczech. W obecności około stu
mieszkańców wioski jeden z neonazistów wrzucił do ogniska najpierw
amerykańską flagę, a następnie książkę.
Przez cały czas na miejscu obecny był burmistrz Pretzien Friedrich
Harwig, ostro krytykowany później za brak sprzeciwu wobec zachowania
ekstremistów.
Urodzona w Niemczech Anne Frank w latach 1942-1944 ukrywała się w
Amsterdamie. W tym czasie prowadziła dziennik, w którym zapisywała
swoje najskrytsze myśli i uczucia. Rodzina została ostatecznie
zdekonspirowana i Anne trafiła do obozu koncentracyjnego
Bergen-Belsen, gdzie zmarła na tyfus w wieku 15 lat w roku 1945,
krótko przed wyzwoleniem obozu.
W 1947 roku dziennik opublikował ojciec dziewczynki - jedyny członek
rodziny, który przeżył pobyt w obozie. Na całym świecie sprzedano
ponad 30 mln egzemplarzy Dziennika; pamiętnik został przetłumaczony
na ponad 60 języków.
USA pogrążone w żałobie po śmierci Kapitana Ameryki
Komiksowy superbohater Kapitan Ameryka zginął w
najnowszym zeszycie o jego przygodach. W ostatnich dniach media w
całych Stanach Zjednoczonych z żalem informują o jego śmierci.
Kapitan Ameryka pokonał nazistów i komunistów, ale nie ustrzegł się
kuli niezidentyfikowanego snajper – piszą gazety od Nowego Jorku po
Los Angeles i od Chicago po Miami. Przypominają zmagania
superbohatera ze złem, a także historię powstania komiksu o jednym z
najpopularniejszych – obok Supermana i Spidermana – amerykańskich
herosów.
Odziany w kostium w kolorach flagi USA Kapitan Ameryka narodził się
w czasie II wojny światowej, by pobudzić patriotyzm Amerykanów. Jego
twórcami byli Jack Kirby i Joe Simon. Przez 66 lat kolorowej serii,
wydawca Marvel Comics sprzedał 210 tys. egzemplarzy komiksów o jego
przygodach w 75 krajach.
Kapitan Ameryka to alter-ego amerykańskiego studenta akademii sztuk
pięknych Steve'a Rogersa. Rogers ze względu na wątłe zdrowie nie
zostaje przyjęty do wojska. Dzięki specjalnej substancji zyskuje
nadnaturalne zdolności i staje się superbohaterem walczącym z
wrogami Stanów Zjednoczonych.
Jego fikcyjna śmierć wzbudziła wyjątkowy żal 93-letniego dziś Joe
Simona, współtwórcy serii. Jest teraz tak potrzebny – zauważył
Simon.
Choć firma Marvel Comics w komiksie uśmierciła swego bohatera,
zapowiada film o przygodach Kapitana.
„Polski Hydraulik” na szwedzkiej scenie
Na scenie Szwedzkiego Teatru Narodowego w Sztokholmie
odbyła się w niedzielę 11 marca premiera spektaklu „Polski
Hydraulik”. Przedstawienie składające się z pięciu jednoaktówek
napisanych przez pięcioro autorów trwało z przerwami prawie sześć
godzin.
Nazwa i koncepcja spektaklu wywodzi się z cyklu artykułów pod takim
tytułem autorstwa jednego z najbardziej cenionych publicystów
szwedzkich Macieja Zaremby i opublikowanych w 2005 roku w
sztokholmskim dzienniku „Dages Nyheter”.
Artykuły poświęcone reakcji szwedzkich związków zawodowych na
pojawienie się na krajowym rynku pracy konkurencji, m.in. z Łotwy i
z Polski, spotkały się z dużym zainteresowaniem i wywołały ostrą
polemikę. Próby działania w Szwecji głównie firm budowlanych
wywołały kontrakcję pod pozornie słusznym hasłem: „Jednakowa płaca
za taką samą pracę”. Hasło to, w połączeniu z blokadami budów,
doprowadziło jednak do utraty pracy przez łotewskich i polskich
robotników, a nawet do bankructwa firm z nowych krajów UE.
Teksty Zaremby tłumaczone były na kilka języków, w Polsce
publikowała je „Gazeta Wyborcza”. Sam autor otrzymał za nie w 2006
roku najwyższą szwedzką nagrodę dziennikarską.
Jeden z czołowych współczesnych szwedzkich dramaturgów, znany
również w Polsce Lars Noren, wystąpił z koncepcją napisania na
podstawie publikacji Zaremby pięciu utworów scenicznych. Autorem
jednego z nich pt. „Rozmowa z widmem” jest sam Maciej Zaremba. Jest
to monolog, pełen absurdalnych stwierdzeń szwedzkiego dziennikarza,
sprowadzający się do próby odpowiedzi na pytanie: „Ile Szwedzi są
gotowi poświęcić dla solidarności?”.
Pozostałe cztery jednoaktówki napisali: America Vera-Zavala, Lena
Andersson, Alexander Ahndoril oraz Jenny Norbeck. Jednoaktówka
Norbeck jest m.in. montażem wywiadów z bohaterami artykułów Zaremby.
Pozostałe, noszące tytuły „Conha du madre”, „Szwedzki pitbulterier”
oraz „Socjalistyczne współzawodnictwo” mówią o trudności dialogu
między ludźmi mającymi odmienne zupełnie doświadczenia i potrzeby.
Jest też mowa o łatwości porzucania idei ludzkiej solidarności.
Szwedzki Teatr Narodowy jest specyficzną instytucją – posiadając
stałą siedzibę oraz zespół aktorski i realizatorski, wypełnia
równocześnie podstawowe zadanie prezentowania swych spektakli
teatralnych w najróżniejszych miejscach kraju. Przewiduje się, że
„Polski Hydraulik” będzie w całości lub w częściach wystawiany do 5.
maja w całej Szwecji.
Littell Francuzem
Jonathan Littell, ubiegłoroczny laureat Nagrody
Goncourtów, otrzymał obywatelstwo francuskie. Wcześniej jego wniosek
był dwukrotnie odrzucany.
Jonathan Littell otrzymał to obywatelstwo dzięki rzadko stosowanemu
przepisowi prawa. Przepis ten mówi, że można przyznać obywatelstwo
mówiącemu po francusku obcokrajowcowi, który przyczynia się dzięki
swoim wybitnym dokonaniom do rozsławiania Francji i do rozwijania
jej stosunków gospodarczych z innymi krajami.
Littell jest Amerykaninem. Jego dwa wcześniejsze podania o
obywatelstwo francuskie zostały odrzucone, ponieważ mieszka on na
stałe poza Francją, w Barcelonie.
Jego sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy opublikował w roku 2006
swoją napisaną po francusku powieść Les Bienveillantes. Książka ta
stała się ogromnym bestsellerem, nie tylko we Francji, i zdobyła
najbardziej prestiżową francuską nagrodę literacką – Nagrodę
Goncourtów.
Reporterka. Poznaj Hannę Krall
W poniedziałek 12 marca do księgarń trafiła książka
Reporterka. Autor – Jacek Antczak zebrał w niej wywiady i rozmowy z
jedną z najwybitniejszych polskich reporterek – Hanną Krall.
Hanna Krall - kronikarka życia setek polskich Żydów - niechętnie
opowiada o sobie. Dlatego Antczak z setek wywiadów, wypowiedzi dla
TV i radia, a także czatów internetowych wyszperał informacje
dotyczące życia wybitnej reporterki.
– To przypominało nieco pracę detektywa, a i tak książka w większym
stopniu odnosi się do twórczości Krall, niż do jej prywatnego życia
– przyznał Antczak.
Zebrane wypowiedzi dobrze ilustrują rozwój warsztatu pisarki.
Czytelnicy książek Krall znajdą tu prapoczątki jej twórczości,
komentarze i dalsze ciągi wielu opisywanych przez nią historii. W
książce znalazły się też wywiady uzupełniające relacje autorstwa
Jacka Antczaka.
Hanna Krall urodziła się 20 maja 1937 roku w Warszawie. Ukończyła
Wydział Dziennikarski Uniwersytetu Warszawskiego, pracowała w „Życiu
Warszawy” i do 13 grudnia 1981 w „Polityce”. Opublikowała m.in. Na
wschód od Arbatu (1972), Zdążyć przed Panem Bogiem (1977), Sześć
odcieni bieli (1978), Sublokatorkę (1985), Okna (1987), Hipnozę
(1989), Taniec na cudzym weselu (1993), Dowody na istnienie (1995),
To Ty jesteś Daniel (2001). Jej ostatnia książka nosi tytuł Król
Kier znów na wylocie (2006).
Reporterkę opublikowało wydawnictwo Rosner & Wspólnicy.
Dlaczego kupujesz książki? Bo ładnie wyglądają...
Ponad połowa Brytyjczyków kupuje książki nie po to,
żeby je przeczytać, tylko żeby postawić na półce, bo ładnie
wyglądają – wynika z opublikowanego w poniedziałek badania.
Sondaż przeprowadzony na 4000 Brytyjczyków wykazał także, że nawet
jeśli właściciel książki zaczyna ją czytać, bardzo często jej nie
kończy.
Wśród najczęściej kupowanych, ale nieczytanych do końca książek,
znajduje się autobiografia Billa Clintona Moje życie (1024 strony) i
czwarty tom przygód Harry'ego Pottera Harry Potter i Czara Ognia
(734 strony). Nie udało się ich skończyć odpowiednio 30 i 32 proc.
czytelników.
Nawet biografii Davida Beckhama My side (404 strony), którą po
opublikowaniu w 2004 r. dostała nagrodę dla bestsellerowej
autobiografii, nie przełknęło 27 proc. czytelników.
Brytyjczycy wydają w ciągu życia przeciętnie 4000 funtów na kupno
książek. Blisko połowa (48 proc.) twierdzi jednak, że są zbyt
zmęczeni, by codziennie czytać, a 42 proc. wyznaje, że nie są w
stanie się skupić na długich historiach.
Second Chance Zbigniewa Brzezińskiego zbiera świetne
recenzje
Niezwykle pozytywną recenzję najnowszej książki
Zbigniewa Brzezińskiego Second Chance: Three Presidents and the
Crisis of American Superpower (Druga szansa: trzej prezydenci i
kryzys amerykańskiego supermocarstwa) zamieścił „New York Times”.
Książka, która ukazała się właśnie w USA, jest analizą polityki
zagranicznej administracji prezydenta George'a W.Busha oraz jego
dwóch poprzedników: George'a H.W.Busha i Billa Clintona. Mimo
sukcesów tej polityki, był to – zdaniem autora – także okres błędów
i niewykorzystanych okazji.
Autor chwali niektóre dokonania tych ostatnich, jak zręczna
dyplomacja prezydenta Busha seniora w okresie zakończenia zimnej
wojny i jego zdecydowana odpowiedź na inwazję Saddama Husajna na
Kuwejt, a także rozszerzenie NATO i doprowadzenie do pokoju na
Bałkanach przez ekipę Clintona.
Zarzuca jednak także Bushowi (ojcu) niewykorzystanie unikalnego
wpływu politycznego Ameryki i jej moralnej legitymacji do pomocy w
przekształceniu Rosji w prawdziwą demokrację i stracenie okazji
doprowadzenia do porozumienia między Izraelem a Palestyńczykami po
zwycięskiej wojnie nad Zatoką Perską.
Do Clintona ma pretensje, że jego przypadkowy i oportunistyczny
sposób podejmowania decyzji nie sprzyjał osiągnięciu strategicznej
jasności, a jego wiara w determinizm globalizacji sprawiała, że taka
strategia wydawała się niepotrzebna.
Za osłabienie wpływów USA Brzeziński obciąża jednak najbardziej
obecnego prezydenta, krytykując przede wszystkim jego decyzję o
inwazji na Irak.
Zdaniem byłego doradcy prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa
narodowego, wojna w Iraku jest geopolityczną katastrofą, która
"wyrządziła niepowetowane szkody globalnej pozycji Ameryki i
zwiększyła zagrożenie terrorystyczne dla niej" oraz pokazała, iż
Stany Zjednoczone ani nie są w stanie zdobyć poparcia świata dla
swojej sprawy, ani odnieść zwycięstwa siłą oręża.
Bushowi zarzuca Brzeziński także politykę nieliczenia się z innymi
krajami i neokonserwatywny manicheizm, który spowodował, że zamiast
wykorzystać okazję do umocnienia autorytetu USA po zakończeniu
zimnej wojny, spotęgował rosnącą globalną wrogość wobec Ameryki.
Autorka recenzji, Michiko Kakutani, zwraca uwagę, że Brzeziński był
jednym z niewielu członków establishmentu polityki zagranicznej,
którzy zdecydowanie ostrzegali przed ryzykiem wszczynania
jednostronnie wojny przeciwko Saddamowi Husajnowi i przed
potencjalnie zgubnymi konsekwencjami rozpoczynania wojny bez
szerszego planu strategicznego.
Zupełnie nowe bajki
W brytyjskich zerówkach dzieci będą się uczyć z
książek, w których występują bohaterowie homoseksualiści. Dziennik „Daily
Mail” przytacza kilka bajek przewidzianych w nowym programie
nauczania.
Bohaterem jednej z nich jest książę, który poszukuje żony. Żadna z
trzech kandydatek nie przypada mu jednak do gustu. Szczęśliwie
zakochuje się dopiero w bracie jednej z nich. Inne opowiadają o
młodej astronautce, która ma dwie mamy i o miłości dwóch pingwinów
płci męskiej.
– Te książki zmieniają nastawienie do homoseksualizmu – cieszy się
dr Elizabeth Atkinson z Uniwersytetu Sunderland, która
współorganizuje akcję.
Szef organizacji Christian Voice Stephen Green oskarżył
organizatorów akcji, że prowadzą doświadczenia na dzieciach.
Dzień Pi
Na całym świecie wielbiciele matematyki obchodzili 14
marca Dzień Liczby Pi.
Nie jest on związany z żadną rocznicą – 3. miesiąc i 14. jego dzień,
to po prostu trzy pierwsze cyfry liczby Pi – 3,14...
Dzień Liczby Pi ma promować wiedzę matematyczną, szczególnie wśród
uczniów wszystkich typów szkół. Nauczyciele, studenci, uczniowie i
ich rodzice uczestniczą w różnych imprezach związanych z promowaniem
matematyki. Liczba Pi określa – najprościej mówiąc – stałą wartość,
stanowiącą stosunek obwodu koła do jego średnicy. Pierwsze dwie
cyfry po trójce – 1 oraz 4 – wprowadził do nauki słynny Archimedes.
W zeszłym roku minęła 300. rocznica wprowadzenia symbolu liczby Pi
do matematyki. Szesnasta litera greckiego alfabetu pojawiła się jako
oznaczenie wartości 3,1415... w publikacji Williama Jonesa,
zatytułowanej Synopsis Palmariorium Mathesios. Od litery Pi
rozpoczyna się greckie słowo oznaczające ‘obwód’.
Zmarła Maria Brandys
Maria Brandys zmarła w poniedziałek 12 marca w Paryżu.
Miała 91 lat.
Wybierając żonę człowiek wybiera sobie biografię, jakiś wariant
swego losu – mówił Kazimierz Brandys.
Marię Zenowicz, swoją przyszłą żonę, poznał podczas studiów na
Uniwersytecie Warszawskim. Razem z nim stała na wykładach pod ścianą
w proteście przeciwko gettu ławkowemu. Była mu oparciem, gdy w
czasie wojny ukrywał się po aryjskiej stronie. Pobrali się po
Powstaniu Warszawskim i spędzili razem resztę życia.
Maria Brandys nie stała w cieniu swego męża, zapisała się w pamięci
przyjaciół jako osoba o silnym charakterze i żywej inteligencji.
W ostatniej woli zażyczyła sobie, by jej prochy rozsypać w tym samym
miejscu, gdzie wcześniej rozsypała prochy Kazimierza Brandysa – na
paryskim cmentarzu Pere-Lachaise.
Harry Potter pojawił się na znaczkach pocztowych
Francja wyemitowała serię znaczków pocztowych z
podobizną Harry'ego Pottera i innych postaci z książek J.K. Rowling.
Od 17 marca w urzędach pocztowych w Paryżu i innych francuskich
miastach znaczki na krajowe przesyłki priorytetowe zdobi wizerunek
Harry'ego Pottera, na znaczki na krajowe listy zwykłe trafił jego
najlepszy przyjaciel Ron Weasley, a ich bliska przyjaciółka Hermiona
Granger jest na znaczkach przeznaczonych zagranicę.
Francja nie jest jednak pierwszym krajem, który poświęcił znaczki
bohaterom sagi o młodym adepcie sztuk magicznych w szkole dla
czarodziejów w Hogwarcie. Wcześniej podobne serie wypuściły już
urzędy pocztowe Australii, Tajwanu i leżącej na Morzu Irlandzkim
wyspy Man.
Szanghajscy księgarze walczą z czytelnikami
Księgarze z Szanghaju chcą wypowiedzieć wojnę
czytelnikom, którzy choć w księgarni spędzają nierzadko całe dnie –
wychodzą z niej z pustymi rękoma.
Właściciele księgarni twierdzą, że niezbędne jest także wprowadzenie
zakazu fotografowania książek.
Studenci, których nie stać na kupno drogich książek, fotografują je
strona po stronie, a tekst ze zdjęć czytają potem na ekranie
komputerów. Przeciwko takim praktykom protestują księgarze z
Szanghaju, którzy zapowiedzieli, że będą wyganiać z księgarń osoby
robiące zdjęcia.
Studenci odpierają zarzuty twierdząc, że kupowanie całej książki
mija się z celem, jeśli później zamierzają wykorzystać z niej
zaledwie kilka wersów. Takie działanie jest jednak niezgodne z
prawem. Księgarze przyznają także, że problem stanowią też miłośnicy
książek, którzy księgarnię traktują jak czytelnię.
Laureaci nagrody im. Leona Schillera
Scenarzystka Katarzyna Borkowska i aktorka Anna
Cieślak zostały tegorocznymi laureatami nagrody im. Leona Schillera
dla młodych twórców i teoretyków teatru.
Nagrody przyznawane są przez Związek Artystów Scen Polskich (ZASP).
Uroczystość wręczenia odbyła się 26 marca, w przeddzień
międzynarodowego święta teatru.
14 marca br. przypada 120. rocznica urodzin patrona nagrody,
wybitnego reżysera Leona Schillera. Zgodnie z 50-letnią tradycją w
tym dniu ZASP ogłasza nazwiska laureatów nagrody. Przyznawana jest
ona aktorom, którzy nie ukończyli 30. roku życia, reżyserom przed
40. rokiem życia oraz teoretykom teatru, którzy nie mają jeszcze 45
lat. Kandydatów proponują lokalne oddziały ZASP.
W tym roku nie wyróżniono żadnego krytyka, reżysera ani historyka
teatru. Nagrodzona została scenograf i aktorka.
Katarzyna Borkowska została wyróżniona za twórcze osiągnięcia w
dziedzinie scenografii, zaś Annę Cieślak nagrodzono za znakomite
kreacje na scenie krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego. Obie
artystki zostały nominowane do nagrody przez Oddział Krakowski ZASP.
Katarzyna Borkowska ukończyła scenografię na krakowskiej ASP.
Regularnie współpracuje z reżyser Mają Kleczewską („Czyż nie dobija
się koni”, „Czajka”, „Makbet”, „Woyzeck”, „Sen nocy letniej”,
„Fedra”). Była także autorką scenografii do sztuki „Polaroidy” w
reż. Michała Kotańskiego w krakowskim Narodowym Starym Teatrze.
Anna Cieślak jest absolwentką krakowskiej PWST. W 2004 roku
otrzymała na XLIV Kaliskich Spotkaniach Teatralnych nagrodę Jury
Młodzieżowego za rolę Nataszy w przedstawieniu dyplomowym „Ćwiczenia
z Czechowa według Trzech sióstr”. Doceniona została także jej rola w
filmie „Masz na imię Justine” (nagrody na festiwalach w Gdyni,
Wrześni i Mons). Obecnie jest związana z krakowskim Teatrem im. J.
Słowackiego.
Nagroda im. Leona Schillera przyznawana jest od 1956 roku. Wśród
laureatów z ostatnich lat są m.in. Krystian Lupa, Edyta Jungowska,
Agnieszka Glińska, Teatr Montownia, Kabaret Mumio, redakcja „Ruchu
Teatralnego”.
Leon Schiller urodził się 14. marca 1887 roku. Studiował filozofię i
polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował jako
piosenkarz w kabarecie Zielony Balonik (1906), a jako reżyser w 1917
roku w stołecznym Teatrze Polskim. Współpracował z teatrami w
Warszawie, Łodzi i Lwowie. Zasłynął interpretacją dramatów Adama
Mickiewicza (m.in. głośne „Dziady” w stołecznym Teatrze Polskim w
1934 r.). Podczas wojny więziony na Pawiaku i w Oświęcimiu. Po
wojnie rektor PWST w Łodzi, redaktor naczelny pisma „Teatr” oraz
twórca „Pamiętnika Teatralnego”. Zmarł 25 marca 1954 roku.
Mediator Garcia
Czy autor Stu lat samotności doprowadzi do
porozumienia między rządem swego kraju a lewicową partyzantką?
Według kolumbijskich władz jest taka nadzieja. Rozmowy z Armią
Wyzwolenia Narodowego (ELN) toczą się w Hawanie.
ELN to istniejące od 1964 r. marksistowskie ugrupowanie zbrojne. Z
powodu akcji wymierzonych w ludność cywilną: porwań dla okupu,
rekrutacji dzieci, wysiedleń, zamachów, maltretowania więźniów,
zastraszania ta licząca pięć tysięcy ludzi armia (druga w kraju po
17-tysięcznych Rewolucyjnych Siłach Zbrojnych Kolumbii -FARC)
została uznana za ugrupowanie terrorystyczne.
Od grudnia 2005 r. ELN i rząd próbują uzgodnić harmonogram
negocjacji pokojowych. Nie wiadomo, jaką rolę odgrywa w rozmowach
Gabriel García Márquez, przyjaciel i rówieśnik Fidela Castro. Słynny
pisarz grał już główne skrzypce w przekształceniu (w 1990 r.)
partyzantki miejskiej M-19 w lewicową partię polityczną.
Sto lat dla Stu lat!
40 lat temu powstała powieść Sto lat samotności,
najsłynniejsze dzieło Gabriela Garcíi Márqueza, laureata literackiej
nagrody Nobla z 1982 roku. Z tej okazji zostaje przygotowane nowe,
jubileuszowe wydanie książki – podaje hiszpański dziennik El Pais.
Wygląd okładki pozostała tajemnicą. Niezwykłe było także to, że
przeprowadzenia korekty podjął się sam autor powieści.
Uroczystość wręczenia nobliście nowego wydania jego dzieła odbyła
się 26 marca w Cartagenie w Kolumbii, podczas IV Międzynarodowego
Kongresu Językowego. Książka została przekazana Gabrielowi Garcíi
Márquezowi przez przewodniczącego Hiszpańskiej Akademii Królewskiej
(RAE), Víctora García de la Concha.
Udział w uroczystości wzięła hiszpańska para królewska, Don Juan
Carlos i Dona Sofía, jak również prezydent Kolumbii, Álvaro Uribe i
były prezydent Stanów Zjednoczonych, Bill Clinton.
W Kolumbii nowa edycja Stu lat samotności miała być dostępna w
księgarniach już tego samego dnia (26 marca) po południu. Do tego
czasu nie powinna znaleźć się w sprzedaży.
Polski dla obcokrajowców
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zamierza
uruchomić w roku akademickim 2007-08 stacjonarne studia
polonistyczne dla cudzoziemców, którzy nie znają języka polskiego
lub znają go w stopniu podstawowym – poinformowała Ewa
Bielewicz-Polakowska z Collegium Polonicum w Słubicach.
Studia będą trwały trzy lata (6 semestrów) i zakończą się uzyskaniem
dyplomu licencjata; poprowadzą je doświadczeni wykładowcy i lektorzy
Instytutu Filologii Polskiej UAM. Zajęcia będą się odbywać w
Collegium Polonicum w Słubicach (wspólna placówka naukowo-badawcza
UAM i Uniwersytetu Europejskiego Viadrina z Frankfurtu nad Odrą -
PAP), na granicy polsko-niemieckiej.
Program studiów przewiduje intensywną naukę języka polskiego oraz
drugiego języka obcego – angielskiego lub niemieckiego – i podstaw
łaciny.
– Ponadto oferujemy zajęcia z zakresu literatury, historii i kultury
polskiej i powszechnej, językoznawstwa polskiego, filozofii,
metodyki nauczania języka polskiego jako obcego, warsztaty
translatorskie i warsztaty pisania po polsku. Na pierwszym roku
studiów niektóre zajęcia będą prowadzone po angielsku lub po
niemiecku – powiedziała Bielewicz-Polakowska.
Jak zastrzegła, warunkiem uruchomienia studiów polonistycznych dla
cudzoziemców jest zgłoszenie się wystarczającej liczby kandydatów –
minimum 15 osób.
Sposób i zasady rekrutacji podane są na stronie internetowej
Collegium Polonicum: www.cp.euv-frankfurt-o.de.
Czytelnictwo - tak źle jeszcze nie było
Tylko 50 proc. Polaków przeczytało w ostatnim roku
książkę – wynika z badania przeprowadzonego przez Bibliotekę
Narodową. Raport o czytelnictwie przedstawiono pierwszego dnia
odbywających się w Warszawie targów książki Edukacja XXI.
Z badania wynika, że połowa Polaków w 2006 r. nie sięgnęła po żadną
książkę. Jedna trzecia badanych (32 proc.) przeczytała od jednej do
sześciu książek, a nieco ponad 17 proc. zadeklarowało, że
przeczytało ponad siedem.
– Poziom czytelnictwa w Polsce jest dość stabilny, od lat oscyluje
wokół 50 proc., czyli od lat co drugi Polak czyta przynajmniej jedną
książkę rocznie. Podobnie jest w całej Europie. W tym roku wyniki są
nieznacznie gorsze, niż w latach poprzednich. Można to tłumaczyć np.
brakiem w 2006 roku czytelniczego hitu, jakim w poprzednich latach
był m.in. Kod Leonarda da Vinci – powiedziała Katarzyna Wolff z
Instytutu Książki i czytelnictwa BN.
Najbardziej lubimy kryminały i powieści sensacyjne – sięgnęło po nie
20 proc. czytających, tyle samo co po lektury szkolne i podręczniki.
15 proc. czytających wybierało powieści obyczajowe i romanse.
Niewiele mniejsze zainteresowanie wzbudziły wydawnictwa
encyklopedyczne i poradniki (14 proc.). Na podobnym poziomie
utrzymywało się czytelnictwo fantastyki i książek religijnych (po 8
proc.).
Kontakt z książką zadeklarowało 50 proc. ankietowanych, ale tylko 33
proc. mieszkańców Polski wydało na nie pieniądze. Dwie trzecie
Polaków nie przeznaczyło na książki ani złotówki. Z badania wynika,
że korzystający z internetu są grupą, która częściej kupuje książki,
niż reszta społeczeństwa.
– Już podczas badań z 2002 roku okazało się, że internauci, wbrew
utartym opiniom, stanowią zbiorowość ponadprzeciętnie zainteresowaną
tradycyjną książką. Potwierdziły to zeszłoroczne badania –
powiedziała Wolff.
BN badała także jak Polacy korzystają z internetu. Posiadanie
dostępu do sieci zadeklarowało 41 proc. respondentów, z czego 5
proc. przyznało, że w ogóle nie wykorzystuje tej możliwości.
Badanie przeprowadzono pod koniec listopada ubiegłego roku na
reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie mieszkańców kraju powyżej 15
lat.
We Włoszech teatr popularniejszy niż piłka nożna
Po raz pierwszy w najnowszej historii więcej Włochów
poszło w zeszłym roku do teatru aniżeli na stadiony. Poinformowało o
tym stowarzyszenie Federculture.
W zeszłym roku sprzedano we Włoszech trzynaście i pół miliona
biletów do teatru.
To jedyna dobra wiadomość z dziedziny kultury, jaką podało
stowarzyszenie. Włochy nadal przeznaczają na nią znikomą część
budżetu, bo zaledwie 1,8 miliarda euro wobec pięciu miliardów
Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. Znacznie hojniejsze od skarbu
państwa są w tej dziedzinie samorządy lokalne, które przeznaczają na
kulturę trzy i pół procent swoich funduszy.
Dużym powodzeniem cieszą się nadal we Włoszech wielkie wystawy,
które ściągnęły w zeszłym roku ponad siedem milionów osób.
Największe powodzenie – pół miliona zwiedzających – miała ekspozycja
dzieł Van Gogha w Brescii. Najpopularniejszym zabytkiem na Półwyspie
Apenińskim pozostaje Forum Romanum w stolicy.
Ewangelia według Judasza
W Rzymie zaprezentowano we wtorek 20 marca książkę
Jeffreya Archera i księdza profesora Francisa J. Moloneya Ewangelia
według Judasza.
Na międzynarodową premierę książki jednego z najbardziej znanych
brytyjskich pisarzy oraz australijskiego teologa, niegdyś
współpracownika kardynała Josepha Ratzingera przybyli dziennikarze z
całego świata.
Książka, napisana została stylem przypominającym Ewangelię. Jej
autorzy przekonują, że Judasz nie wydał Jezusa Rzymianom dla
pieniędzy. Przedstawiają Judasza w nowym świetle, zdecydowanie
odrzucając jego utrwalony w masowej wyobraźni wizerunek.
Jeffrey Archer powiedział na konferencji prasowej, że jest bardzo
wdzięczny wybitnemu włoskiemu bibliście, byłemu arcybiskupowi
Mediolanu, kard. Carlo Marii Martiniemu za poparcie, jakiego
udzielił idei napisania tej książki. Jak dodał lord Archer, to
właśnie kardynał Martini poradził mu, aby zaproponował współpracę
przy pisaniu Ewangelii według Judasza księdzu Moloneyowi ze
zgromadzenia salezjańskiego.
Brytyjski pisarz uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy jego
książka o Judaszu jest rezultatem jego osobistych doświadczeń i
kłopotów z wymiarem sprawiedliwości zakończonych wyrokiem więzienia.
Ksiądz Moloney, przedstawiając Ewangelię według Judasza powiedział:
„Nie wszystko w tej książce należy uważać za prawdopodobne, ale
wszystko trzeba uznać za możliwe”. Zapytany zaś o to, czy papież
Benedykt XVI, którego zna od wielu lat, czytał już książkę, duchowny
odparł, że nie wyklucza tego.
Ksiądz Moloney zwrócił uwagę, że Ewangelia według Judasza jest
opowieścią, w której każdy może się odnaleźć, gdyż mówi ona o
upadkach, kłamstwach i o tym, jak stawić czoło porażkom.
Autorzy ogłosili, że dochód z książki przekażą na budowę szkoły
średniej na Wyspach Salomona, państwie w Oceanii.
Jeffrey Archer jest pisarzem o międzynarodowej sławie. Jego
najbardziej znane powieści to Kane i Abel, Co do grosza, Córka
marnotrawna i Sprawa honoru. Ksiądz profesor Francis J. Moloney jest
od trzydziestu lat jednym z czołowych badaczy katolickiej spuścizny
teologicznej. Przez osiemnaście lat jako członek Międzynarodowej
Komisji Teologicznej przy Stolicy Apostolskiej ściśle współpracował
z kardynałem Josephem Ratzingerem. Jest autorem licznych prac
dotyczących Nowego Testamentu.
McDonald's walczy ze słownikiem
Sieć barów szybkiej obsługi McDonald's w Wielkiej
Brytanii zamierza rozpocząć kampanię zmierzającą do zmiany
słownikowej definicji hasła ‘McJob’ (McPraca) - informuje BBC.
Według renomowanego słownika Oxford English Dictionary ‘McPraca’ to
niestymulujące, źle płatne zajęcie stwarzające niewielkie
perspektywy, w szczególności praca, która powstała wskutek ekspansji
sektora usługowego.
Tymczasem przedstawiciele firmy uważają, że taka definicja jest
nietrafna i nieaktualna. McDonald's ma nadzieję, że dzięki
publicznej petycji uda się wpłynąć na autorów słowników.
W ubiegłym roku McDonald's podjął już próbę zmiany stereotypów na
temat oferowanych warunków pracy. Powstał wówczas slogan: „McProspects
(McPerspektywy) – ponad połowa naszej kadry kierowniczej zaczynała w
naszych restauracjach. Nieźle jak na McJob”.
Termin ‘McJob’ został spopularyzowany przez Douglasa Couplanda w
słynnej książce Pokolenie X z 1991 roku.
Chiny planują otwieranie Instytutów Konfucjusza
Chiny planują otwarcie 60 nowych ośrodków języka i
kultury chińskiej poza swymi granicami, aby wyjść naprzeciw
rosnącemu popytowi na tysiące nauczycieli języka chińskiego – podała
chińska agencja prasowa Xinhua.
Pierwszy Instytut Konfucjusza otwarto w 2004 roku w Seulu w Korei
Południowej. Od tego czasu powstało ich już 40 w około 20 krajach.
Języka mandaryńskiego, który jest językiem urzędowym w
wielojęzycznych Chinach uczy się obecnie poza Chinami okoo 40 mln
osób. Ich liczba wzrośnie do około 100 milionów do 2010 roku –
wynika z szacunków chińskiego ministerstwa oświaty.
Instytuty Konfucjusza wzorowane są na placówkach British Council i
niemieckiego Instytutu Goethego. Uważa się je za znak rosnącego
wpływu Chin w zgobalizowanym świecie.
Zdaniem analityków Instytuty Konfucjusza służą dodatkowo
propagowaniu oficjalnego stanowiska Komunistycznej Partii Chin w
kwestii praw człowieka i chińskich roszczeń do Tybetu i Tajwanu.
Otwarcie nowych placówek Chiny przewidują do 2010 roku.
W zeszłym roku Chiny wysłały za granicę ponad dwa tysiące
nauczycieli i mają w rezerwie kolejnych pięć tysięcy
wykwalifikowanych instruktorów – podała Xinhua.
Agencja cytuje słowa szefa biura ds. chińskiego języka w
ministerstwie oświaty, który powiedział, że zwiększono rekrutację
nauczycieli spośród absolwentów college'ów.
– Największym wyzwaniem, wobec którego obecnie stoimy, jest
sprostanie popytowi na nauczycieli chińskiego – powiedział Xu.
Stanisław Lem będzie miał ulicę w Krakowie
Rada Miasta Krakowa postanowiła, że patronem jednej z
projektowanych w mieście ulic będzie Stanisław Lem.
Propozycję zgłosił w ubiegłym roku prezydent miasta Jacek
Majchrowski, pomysł został zaakceptowany jednak dopiero teraz,
ponieważ nazywanie ulic, placów i parków nazwiskami osób zmarłych
jest możliwe dopiero po upływie określonego czasu od ich śmierci.
Imię Stanisława Lema otrzyma ulica projektowana na odcinku od al.
Jana Pawła II do al. Pokoju. Inwestycja ruszy jeszcze w tym roku. Z
wnioskiem w sprawie uhonorowania pisarza wystąpił prezydent Jacek
Majchrowski zaraz po śmierci pisarza - w ubiegłym roku.
Propozycja została zaakceptowana dopiero teraz, bowiem nazywanie
ulic, placów i parków nazwiskami osób zmarłych jest możliwe
najwcześniej po upływie dwóch lat od ich śmierci. W przypadku
laureatów Nagrody Nobla i Honorowych Obywateli Stołecznego
Królewskiego Miasta Krakowa okres ten ulega skróceniu do jednego
roku. Stanisław Lem jest honorowym obywatelem królewskiego miasta od
1997 roku.
|