ADK w praktyce (IV)

<<< Wstecz
      Przez dłuższy czas seria ADK była nieobecna. I właściwie bardzo mi to pomogło - dałem trzy pierwsze odcinki do przeczytania dla rodzeństwa: owszem, uznali, że to jest trochę ciekawe, ale... "za bardzo to to się mi nie przyda". Dlatego teraz zmieniłem całkowicie formułę ADK i absolutnie będę skupiał się na praktyce.
      Nocna obserwacja kilku - lub więcej - godzinna to inaczej mówiąc sesja. Zajmiemy się najpierw sprawą jak na tę sesję się wybrać. Bardzo ważne jest miejsce skąd będziemy obserwować niebo. Patrząc na niebo z miasta można obserwować taką różowawą poświatę - aby jej się pozbyć należy wyjechać za miasto. Proponuję jednak mieszkać - lub przynajmniej wyjechać - na wsi: tu brak świateł, cisza i spokój.
      Gdy mamy już upatrzone miejsce obserwacji, ubieramy się odpowiednio do pory roku i zabieramy: małe krzesełko (bynajmniej nie do siedzenia! w końcu gdzieś mniejszy sprzęt musi się podziać - na pewno nie na ziemi), latarkę (najlepiej o kolorze czerwonym, można to wykonać przyklejając czerwoną, przezroczystą folię), ew. coś do picia i jedzenia oraz mapy. Skąd je wziąć? Najprościej jest gdy masz drukarkę - programów drukujących mapy jest pełno, więc hop siup i masz, natomiast gdy drukarki brak, pozostaje zakup tych map.
      Na pierwszą sesję proponuję nie brać żadnych przyrządów optycznych oprócz naszych własnych oczu. Tu po prostu trzeba będzie tylko zorietnować się po niebie. Najbardziej dostrzegalnymi, najbardziej charakterystycznymi konstelacjami są z pewnością Wielki Wóz na północ i Orion na południe dlatego mapę po prostu trzeba obrócić tak, jak stoimy czyli Wielki Wóz jest przed nami to i na mapie musi być przed nami. Od niego wodzimy palcem do najbliższych jego konstelacji: Woźnicy na prawo; Bliźniąt na trochę w dół, prawo; Lwa na dół; Wolarza na lewo i Małej Niedźwiedzicy w górę. Tu mała lecz istotna informacja: niektóre konstelacje są podzielone też w sobie, dlatego też w Wielkiej Niedźwiedzicy jest Wielki Wóz, a np. w Pegazie jest Andromeda (w sensie własnej konstelacji).
      Jednak po dłuższym namyśle, można dojść do wniosku, że astronomowie musieli jakąś skalą się posługiwać. W tym odcinku poznamy ich trzy: widoczności, wielkości/jasności oraz kątowej. Zacznijmy od najłatwiejszej. [Aha, proponuję teraz założyć zeszyt, bo będzie nam potrzebny od teraz...]
      W swoim zeszycie, w każdej sesji są pierwsze dane informacyjne. I oczywiście nie może zabraknąć informacji o widoczności. Mój własny zakres to od -1 do 6 przy czym -1 to widoczność idealna, a 6 to niebo całkowicie zasnute chmurami. Jak się coś takiego stosuje? Tą umiejętność zdobyłem sam, sam się jej nauczyłem, dlatego uważam, że najlepiej będzie jak sami, intuicyjnie będziecie to zaznaczali, a na pewno się tego nauczycie.
      Następna skala jest skalą wielkości gwiazdowej (ale użyłem też słówka jasności, bo głupio to wygląda "wielkości oraz kątowej"). Zwana jest magnitudo, w skrócie mag. My dostrzegamy obiekty poniżej 6 mag. Na niebie, najjaśniejszą gwiazdą jest Syriusz, który ma -1,5 mag, natomiast planeta Wenus -4,4 mag. Tu także trzeba mieć po prostu wprawę. Teoretycznie teleskop o średnicy 150 mm ma prawie zasięg 13 mag... ale o teleskopach powiemy sobie i dokładniej, i jaśniej w innej lekcji kiedy będą nam potrzebne.
      I ostania skala kątowa jest najważniejsza z tych trzech. Wiadomo, że odległości na niebie trzeba było czymś mierzyć - tutaj wymyślono odległości kątowe. Na oko można je bardzo łatwo mierzyć: po prostu wyciągamy przed siebie - w kierunku nieba - rękę na całą długość ramienia. I układamy dłoń w kształt pięści. Długość - linia na niebie zajmowana od kciuka do najmniejszego palca - jest równa dziesięciu stopniom.
      Jak widać gwiazdy są znacznie mniejsze niż nawet jeden stopień (połowa palca) dlatego oznaczane jest to za pomocą dwóch apostrofów ''. Np. gdy była bardzo korzysta opozycja Marsa (najbliżej Ziemi w ciągu 780 dni) w 2003 roku, jego średnica kątowa wynosiła 25,1'' czyli normalnie 0,251 kąta na niebie. Wbrew pozorom to dosyć sporo. Skala kątowa jest wykorzystywana przy powiększeniach - np. kamera Schmitda może fotografować ogromny obraz od 300 stopni.
      Załóżmy, że patrzysz teraz w niebo. Jak zacząć orientować się po gwiazdozbiorach? To proste - o czym już mówiłem - szukasz dla południowej strony nieba Oriona (po środku charakterystyczny "kosiarz" czyli trzy gwiazdy ułożone "obok" siebie oraz u góry czerwona Betelgeza) i Wielkiego Wozu (wiadomo - jego kształtu uczyli nawet w postawówce). W pierwszej swojej sesji zapisz różne informacje oraz sporządź mapkę nieba i popodpisuj nazwy gwiazdozbiorów: na pewno chociaż część ich zapamiętasz. Jeśli nie, to nie czytając części następnej znów spisz całe niebo. Poza tym proponuję nazwać kilka gwiazd: Syriusza (Wielki Pies), Betelgeza i Rigel (Orion), Gwiazda Północna (Mały Wóz).
      W następnym odcinku (powinien być w tym samym numerze) będziemy jeszcze używać tylko własnego wzroku: zajmiemy się obserwacją rojów meteorów czyli "spadających gwiazd".

     Design by:  kurczak_blady


<<< Wstecz