Umysły szeroko zamknięte


"Jesteście takim samym złem jak pan Giertych!" - przeczytali inicjatorzy dyskusji na temat Inicjatywy Uczniowskiej na forum najlepszej z opolskich szkół średnich. Ta wypowiedź jednego z uczniów odkrywa, jakimi ignorantami są nasi koledzy i koleżanki. Nie tylko wobec tej konkretnej inicjatywy.

Być może ten incydent należało by także zlekceważyć, podobnie jak pseudoargumenty czy obelgi pod adresem tych, którzy w dyskusji Inicjatywę popierali lub chociażby nakłaniali do przyjrzenia się i przemyślenia sprawy (de facto wszyscy zostali nazwani komunistami oraz porównani do Młodzieży Wszechpolskiej). Być może - ale wnioski nasuwają się same. To oczywiste, że przeciw Inicjatywie występuje MEN, lecz dlaczego młodzi ludzie odrzucają projekt, który powstał w ich interesie? Dlaczego tak negatywnie odnoszą się do Inicjatywy?
Czemu negują wartość nowych idei, nie mając o nich pojęcia? Dlaczego nie rozmawiają na ważne tematy?

Only eat and drink! (and buy)

Od dłuższego czasu obserwuję pewien paradoks. Otóż im większa możliwość dotarcia do prawdy poprzez Internet, biblioteki, programy telewizyjne, im większa możliwość wyboru –życiowej filozofii, poglądów, które można dowolnie kształtować... tym bardziej młodzi ludzie zamykają się przed nowymi poglądami i koncepcjami. Zamiast być otwarci na to, co nowe, nieznane, niezbadane, zamiast być tym zainteresowani, wielu moich kolegów i koleżanek przyjmuje postawę charakterystyczną dla osób dojrzałych, lub wręcz - starzejących się - postawę całkowitej stagnacji umysłowej, niechęci do jakichkolwiek zmian. Jeśli myśleniem nazwiemy coś ponad zastanawianie się o dyskotece, o tym, ile utworów zmieści się w mp3-ce, kto mi wysłał smsa, czy starczy mi na hamburgera w McDonaldzie, to na podstawie obserwacji można by zaryzykować stwierdzenie, że wielu z nich po prostu nie myśli. Wina leży po wielu stronach - z pewnością odpowiedzialny jest system edukacji, który permanentnie stara się likwidować jakiekolwiek przejawy kreatywności, lecz musimy się zastanowić, czy sami w jakiś sposób nie jesteśmy odpowiedzialni.

Na łatwiznę!

Internet można nazwać albo wielkim dobrem współczesnego świata, albo wielkim śmietnikiem. Żadne skrajne spojrzenie na fenomen Internetu nie będzie racjonalne i nie odda prawdy. Oprócz ogromnych korzyści, jakimi są: wygoda, dostęp do informacji, kultury, wiedzy, możliwość kontaktu z ludźmi z całego świata, itp., istnieje wiele zagrożeń. I nie mam dziś na myśli pornografii, ale... stron z gotowymi wypracowaniami i referatami! Być może zda się to dziwne, ale korzystanie z tego typu "pomocy naukowych" to pierwszy krok do zamknięcia umysłu. Kiedy napisanie "własnego" zdania na jakiś temat sprowadza się do operacji "kopiuj-wklej", nie może być mowy o przemyśleniu danej kwestii, wyrobieniu własnego zdania, czyli - człowiek staje się dyletantem.
Wina leży z pewnością po stronie kultury masowej. Kolorowe czasopisemka dla nastolatek nie podejmują zbyt wiele lub w ogóle nie podejmują ważkich tematów. Za to jest miejsce na plotki z życia gwiazd, foto - komiksy i innego typu bzdury. Wydawnictwa i redakcje czasopism bronią się argumentem, że właśnie o tym współczesne nastolatki pragną czytać, ale czy to prawda? Nie do końca; z pewnością o wiele łatwiej i przyjemniej czyta się o romansie wokalisty zespołu X niż o kwestiach światopoglądowych, z drugiej strony jednak wyboru między pismami nie ma zbyt wiele, a świadomość o niszowych magazynach kulturalnych jest wśród młodych niewielka. Podobnie telewizja emituje formaty zakupione z zachodnich stacji, w większości są to sit-comy, reality show, kreskówki... Żeby zobaczyć ambitne kino, program kulturalny lub popularnonaukowy trzeba by albo nie pójść do szkoły, albo czekać do późnej nocy, lub wykupić kablówkę, na co niejednego nie stać. A tym co mają pieniądze, telewizje kablowe proponują "bardziej interesujące" kanały, więc efekt jest taki sam.

Nie mój interes!

Zwraca uwagę coraz bardziej wyrazista postawa egoizmu młodych ludzi. światem rządzi pieniądz, a ponieważ media promują sukces finansowy, dlatego wszelkie działania młodzi ludzie kierują w stronę zdobywania pieniędzy i kupowania. "Im więcej mam, tym bardziej jestem szczęśliwy" - tak zdaje się wyglądać ich motto. A konsekwencją takiego postawienia celu i podporządkowania działań, jest selekcja na te sprawy, które dają mi korzyść (szczególnie majątkową) oraz na te, które być może są istotne dla innych, ale mnie nie przynoszą żadnego wymiernego zysku, więc po co się nimi zajmować. Przerażające jest myślenie: "skoro problem bezpośrednio mnie nie dotyka, to znaczy, że nie istnieje albo że nie powinno mnie to nic obchodzić", a właśnie w ten sposób wyrazili się użytkownicy forum. "U nas w szkole nie ma nietolerancji, więc spadajcie ze swoimi pomysłami".

Dezinformacja

To odrębna sprawa, której należały poświęcić osobny artykuł, tu chciałbym jedynie zaznaczyć jej obecność jako jedną z przyczyn niechęci do podejmowania nowych tematów. Mamy obecnie tyle źródeł informacji, które podają często wykluczające się sądy i opinie, że nie wiemy, gdzie leży prawda. Każdy autorytet tak łatwo jest zmieszać z błotem, szczególnie w Sieci, że nic dziwnego, iż wielu młodych nie czuje moralnego gruntu pod nogami, a to powoduje zamknięcie się na wszystko nowe, bo wydaje się kłamliwe, nieprawdziwe. Dezinformacja usprawiedliwia niejako postawę odtrącającą nowe koncepcje, sprzeczne z dotychczasowym ładem, ale podkreślam - tylko nijako, bo myślę, że każdy zdrowo rozwinięty człowiek jest w stanie ocenić, gdzie leży prawda, lub którą drogą jest do niej bliżej, chociaż oczywiście jest to obecnie trudne.

Kiedy trafiasz między wrony...

Niestety, i ci nieliczni, których umysły są otwarte i gotowe, aby chłonąć, nie przyczyniają się w wystarczającym stopniu do tego, aby próbować wyeliminować "nie myślenie" w swoim środowisku, w otoczeniu choćby przyjaciół. Kiedy spotykają się w grupach, trudno zaproponować jest jakiś poważniejszy temat, bo od razu uznane jest to za "zamulanie"; dominują tematy łatwe i rozrywkowe. Prawda jest taka, że nie mamy na tyle siły przebicia, a może czasem i ochoty (patrząc na styl życia innych), A jeśli ma się już na tyle szczęścia i należy się do grona "młodej inteligencji", to błędem jest, że nie przekształca się ono na na przykład koło dyskusyjne działające przy szkole. Może samo istnienie takiej grupy ludzi w szkole zainteresowałoby innych, być może, gdyby w gazetkach szkolnych zamiast rubryk "z zeszytów", "moda", "plotki", było miejsce na sensowny...artykuł... Gdyby...

Myślę więc jestem...

Problem na forum, dotyczący Inicjatywy, był tylko pretekstem do wyciągnięcia o wiele poważniejszych wniosków. Młodzi (czyli my), coraz mniej czasu poświęcamy refleksji, przemyśleniom, introspekcji - konsumujemy to, co mamy podane na tacy. W efekcie coraz mniej wiemy o sobie, przez co coraz gorzej radzimy sobie z problemami, które są oczywiście do przejścia. Nie podejmowanie tematów ważnych z punktu widzenia etyki prowadzi do skrajnego relatywizmu, zanegowaniu wszystkich norm, zobojętnieniu, zatarciu się granicy pomiędzy dobrem a złem, pozbawieniu się kręgosłupa moralnego, którego istnienie decyduje o człowieczeństwie. Coraz mniej jest ludzi w ludziach...

Paweł Siwek