Weź. Przestań.

bo chcę po prostu nie pamiętać

sytuacji w których serce pęka

 

Zainspirowane tekstami „Trzy Wymiary Anarchii” (Seth) i „Bądź” (Mooshroomsamba). Teksty do wglądu w archiwalnych numerach Action Maga. Nie pamiętam, w których. A także kimś jeszcze, ale o tym sza… Przynajmniej na razie.

* * *

Imię użyte w tekście jest prawdziwe, tylko zangielszczone. Może się nie pokapuje… J

* * *

Nagle stałem się kimś ważnym. Nagle ktoś zauważył we mnie przyjaciela. Może był pod wpływem, ale to nieistotne. Jimmy. Lord Jim. Albo król Artur. Artur z „Fordonizacji”. Chodzi mi właśnie o niego. Myślałem, że będę jego Patrykiem. Pomyliłem się. Zaczyna się pomału ściemniać. Veni, vidi, vicisti. Ty też się ściemniasz… ściemniasz…

 

To była taka piękna utopia, taka piękna idea. Zniszczyłeś ją, ty nie wierzysz w idee. Nie miałeś co robić z nadmiarem czasu, więc wymyśliłeś sobie przyjaciela, który przypadkiem nazywał się tak samo jak ja. Od kiedy to wiem, jesteś dla mnie ważny. Może ja dla Ciebie nic nie znaczę. Ale się boję o Ciebie… o nas…

 

Zawierzyłem Ci swoją tajemnicę. Tylko że ty dawno już zapomniałeś, w czym ta tajemnica tkwi. Nie wiesz, kiedy Ci ją wyjawiłem, nie pamiętasz. A może świadomie wymazałeś ją z pamięci, myśląc, iż tylko próbuję Cię zwieść. Myślałeś tak, bo to Ty mnie zwodzisz w ten sposób. Myślałeś, że korzystam z Twojej taktyki. Sam nie powiedziałeś mi nic o sobie, wszystkiego mogłem się tylko domyślać. Najczęściej wykręcałeś się brakiem czasu, chociaż masz go w nadmiarze. Mówiłeś, że to nieważne. Dla mnie wszystko jest ważne. Wszystko, co dotyczy Ciebie… Jamie…

* * *

Wymyśliłem sentencję o nas. Miłość i przyjaźń różnią się niemal wszystkim. Jedną rzecz mają wszakże wspólną. Miejsca wystarczy najwyżej dla dwóch osób.

 

Dlatego nadałem swojej postaci z „Fordonizacji” imię Patryk. Chciałem się zemścić. To złe słowo, ale brakuje mi innych. Kiedy prosiłem Cię o spotkanie, aby z Tobą porozmawiać, zawsze zjawiałeś się w towarzystwie swojego drogiego kuzyna. Ja z kolei nazwałem Cię swoim kuzynem w „Wierszu im. Hansa Castorpa”. Do tego jednak trzeba znać niektóre wątki „Czarodziejskiej góry”.

* * *

Stosowałem różne, uczciwe i nieuczciwe, triki. Szukałem okazji do tego, żeby wreszcie spotkać się z Tobą w cztery oczy. Nie udało mi się, chociaż… Właściwie udało się, ale były to zbyt krótkie chwile, żebyśmy mogli je wykorzystać na naprawdę szczerą rozmowę. Nasze spotkania były z góry skazane na porażkę, bo jedynym, według Ciebie, odpowiednim do tego miejscem był miejscowy bar. Dziwna teoria… Wiele razy sugerowałem Ci inne miejsca, ale odmawiałeś, słusznie przeczuwając, o które miejsca może chodzić. Powodów mogłem się tylko domyślać. Znowu…

* * *

Miałem jednak rację – jesteś nieszczęśliwy. Może trafniejsze byłoby określenie „zagubiony”. Przeprosiłem Cię za to. Ale za co… Za to, że miałem rację, czy za to, że jesteśmy nieszczęśliwi. Prawda jest inna. Nie możemy być przyjaciółmi. Lecz nie dlatego, że jeden z nas stoi na wyższym poziomie kulturowym. Ta niemożność wynika z samej różnicy doświadczeń.

 

Napisałem esemesa, ale Ci go nie wysłałem:

 

Twój problem jest powszechny. Nie jesteś już dzieckiem, ale jeszcze nie dorosłym (dojrzałym). Jesteś zawieszony w próżni. Nie wynika to z Twoich przekonań, ale z Twojego wieku. Wiesz, ja też kiedyś miałem 17 lat i trochę pamiętam. Nie było łatwo.

* * *

Hello, Liar!

 

       Miałeś szansę stać się moim przyjacielem, ale widać, że do tego jeszcze nie dorosłeś. Próbowałem Ci zaufać, a Ty oszukiwałeś mnie przy każdej okazji. Byłeś pewien, że daję się nabierać. Wydawało Ci się…

       To, że nie oddajesz długów w terminie można jeszcze przemilczeć. Ale Twoje szachrajstwa są nie do przyjęcia. Nie chcę mieć do czynienia z takimi ludźmi.

żegnam

Kewlar

ps. Czuj się zdegradowany.

 

Taki list napisałem po tym, jak kolejny raz powiedziałeś (może „skłamałeś”), że oddasz mi dług, jak będziesz miał pieniądze. Nie wysłałem tego listu. Przepraszam.

* * *

Dalszy ciąg esemesowej i bardzo jednostronnej korespondencji:

 

Teraz też nie jest łatwo. Zwłaszcza kiedy mój najlepszy kumpel (bo uważasz się za takiego) popełnia takie proste błędy. Uzasadnione, ale tak banalne… Z mojego punktu widzenia zupełnie nie do zaakceptowania. Pewnie gadam od rzeczy (z twojego punktu widzenia). Mogę najwyżej poczekać, aż dorośnieszJ