X-man

 

Dnia 21.02 zostałem jednym z nich, całkowicie nieświadomie. Zostałem mutantem. Nie, nie mieszkam na terenie skażonym jakimś świństwem, nie zostałem też napromieniowany żadnymi promieniami. Ot, po prostu w nocy, moje piętnastoletnie struny głosowe uznały, że już czas zacząć burczeć niczym syrenka sprzed dekady. Tak same z siebie. Wstałem sobie więc o 7, i przełknąłem sobie ślinę. Do tej pory wszystko było w jak najlepszym porządku. Ale kiedy przełknąłem ów płyn, ból dziki rozdarł me gardło (heh, jak to brzmi), a z niego samego wydarł się nieartykułowany krzyk. Powiedziałem więc: „O kur...”, nie dokańczając, bowiem w połowie słowa mój głos ścichł. Znaczy, urwał się. „WTF?” pomyślałem i ubrawszy się skierowałem swe kroki w kierunku kuchni. Już kilka pierwszych wymienionych zdań z rodzicielką uświadomiło mi, że coś naprawdę nie jest w porządku. Kwiczałem i piszczałem zamiast mówić, co wywoływało wszędzie małą epidemię wybuchów śmiechu. W szkole zazwyczaj moje kąśliwe uwagi kwitowane były w sposób następujący; „Zamknij się, Tomek!”. Ale nie dziś. Bo dzisiaj wszyscy latali za mną prosząc, nie, błagając: „Tomuś, no powiedz coś”, a kiedy spełniłem prośby salwy śmiechów brzmiały wokoło. Muszę przyznać, że sam śmiałem się najgłośniej, wydawało mi się bowiem, iż mówię jak naćpany 17 letni pedał, co już samo w sobie było zabawne. Nauczycieli też bawiłem setnie. Najgorzej (najlepiej?) było na w-f, bo to ja zawszę melduję grupę u nauczyciela (a on, trza wam wiedzieć, 27 lat w wojsku służył, i nieco chamski bywa), kiedy zaczął mnie przedrzeźniać. Sam zły nie byłem, ponieważ robił to na poziomie i nawet śmiesznie, ale paru qmpli stwierdziło, że ciut przegiął- widać, nie mają poczucia humoru.

To dziwne, ale zawsze jakoś inaczej wyobrażałem sobie całą tą mutację. Ot, gardło dzień poboli, mówić będzie trochę trudniej, ewentualnie jakaś chrypa, a tu taki zonk! Jest to szczególnie uciążliwe teraz – trzy dni później, bo teraz w ogóle mówić nie mogę. A w chwili kiedy dziele się z wami AM’owcami moimi przeżyciami, mija właśnie pół tygodnia, a końca nie widać. No, cóż mówi się trudno – zostanę mutantem, prawdziwym X-MANEM.     

 

Zachrypnięty, ale jak zawsze uśmiechnięty

 

PHANTASMAGOR