Wędrówka



Od czasu do czasu, w życiu każdego człowieka nastaje taki moment, kiedy przychodzi mu stoczyć walkę z otaczającą rzeczywistością. Właściwie to chwila ta przychodzi wraz z pojawieniem się Człowieka na ziemi, a później już tylko od danej Osoby zależy, czy dobrze będzie władała mieczem, czy zdoła odeprzeć ataki podarowaną tarczą. Egzystencja na naszym padole daleka jest od bajki, to wiadome, tak też walka taka nie jest łatwa ni też przyjemna. Jest jednak coś, co musi nastąpić po jakimś okresie wojowania ze światem: zdolność do określenia swojego miejsca w świecie, takiego faktycznego. W skrócie można by rzec, że sami, każdy z osobna, odpowiadamy sobie na jedno, z pozoru proste pytanie: kim ja, kurwa, jestem?

Piękna taka wizualizacja pojedynku między mną a resztą świata, w którym oni, przenieśmy się w świat boksu, zostają znokautowani przez własną wolę w ciągu kilku pierwszych rund! Kto w tak szybkim czasie nie chciałby rozprawić się z wątpliwościami w wielu kwestiach, z zagadkami, które mnożą się tylko po zgłębieniu zagadnienia? Szkoda tylko, że to niemożliwe raczej, chyba, że ktoś zaprzestaje poszukiwań na podstawowym całkiem poziomie zapytywania. Można, nie zabraniam, ale może warto zastanowić się, czy warto?

Od jakiegoś czasu staram się pojmować rzeczywistość na swój sposób abstrakcyjnie. To całkiem proste. Dajmy na to: kot. Niech nie będzie już kotem, a czymś niepoznanym, co dopiero do odkrycia. Wiele nowych szczegółów, prawda? Czasami, żeby zrozumieć kogoś, też trzeba go analizować w innym trybie, niż ten zwyczajny. Może po prostu to my wcześniej źle do tego podchodziliśmy? Kotem już go nie nazwiemy, chociaż nie zanotowano żadnych zmian. U kota.

Gdy się za wiele kontempluje, ogarnia się własną małość, ale czy ona jest zła? Jestem małą cząstką tej skomplikowanej struktury. Małą, ale niezbędną jej częścią. Beze mnie w ogóle nie istniałaby. Fajno, jestem zajebiście ważny!

Istnieje jeszcze pewien detal, śmieszący. Nigdy nie zdołamy odpowiedzieć na wszystkie pytania. Pierdolony szczegół, który rujnuje cały sens wszelakich rozważań, wszystkich wygranych bitew. A może... Nie niszczy niczego, tylko jest kolejnym pytaniem...?



Trywialny