Żmijo, spieprzaj na drzewo! Tam możesz kusić Adama. Ewo, ty żmijo, dlaczego wzięłaś to jabłko? Chyba ci odbiło. Kto w Boga nie wierzy, niech skona. Klątwa została rzucona. I choć to jabłko się przeterminowało, przegniło i trochę się zepsuło, to jednak moc swą zachowało i wciąż jest takie, jakie było. Wszystko, co złotą myślą wydawać się mogło, teraz się w bullshit obróciło. Bo nie pomogą mądre słowa, trzeba nam mądrych ludzi czynu, którzy gotowi są do walki o to, by wszystko do normy wróciło. Niech straszna klątwa spadnie na narody, by wyselekcjonować móc jednostki, które gotowe do poświęceń, zechcą to wszystko rozpierdolić. Niszczmy więc szkoły i kościoły, banki i wszelkie instytucje, by ścigająca nas policja mogła z radości mieć polucje. Gwałćmy więc, palmy i rabujmy, by zrobić rozróbę na masową skalę i mówmy śmiało: „Mnie to pierdoli.” I mówmy śmielej: „Ja to walę.”
Żmija domaga się ofiary i chce bym dał jej coś od siebie, więc oddam zaraz moją wolność, bo żmija się wije, gdyż jest w potrzebie. I na nic protesty moich rodziców, na nic mentorskie pouczenia, bo ja już powiedziałem wszystko, co miałem im do powiedzenia. Jedno motto tylko prowadzić może mnie przez życie: „Na znak protestu niech wszyscy idą w pizdu, a ja zostanę na miejscu.” Jeżeli mnie nie będziecie słuchać, to nic nie usłyszycie. Tylko szukając można znaleźć. Walcie we wrota, to otworzą. Kolejne gówno warte myśli się w szambie mojej głowy mnożą. Kto w Boga nie wierzy, niech skona. Grzechy zostaną odpuszczone. Za dewastację publicznego mienia najwyżej pójdę do więzienia. Żmija się wije. Się mijam z własnym życiem i tyle.
Co to za Bóg, co nie wybacza? Co to za gwiazda, co nie świeci? Za głupi ludzie by zrozumieć, bo to są przecież tylko dzieci. Więc wymalują „HWDP”, nie wiedząc nawet co to znaczy, bo nikt ich tego nie nauczył i nikt im tego nie wytłumaczył. Lecz ojciec i tak zleje pasem i poobrzuca wyzwiskami, bo nie ma przecież lepszej nauczki od porządnie wymierzonej fizycznej kary. A żmija się wije. Się śmieje z głupich ludzi. Ewa zerwała rajskie jabłko i Bóg ją za to z raju wyrzucił. I teraz cierpię za miliony, się kąpię w smole i gotuję, bo chciałbym znowu móc oddychać, rajskiego tlenu potrzebuję. Jako zaliczkę oddałem duszę, a ciało oddam w dniu pogrzebu. Muszę coś zniszczyć, bo się uduszę, gdyż żmija mnie dusi i zmusza do grzechu. Teraz już nie ma co szukać drogi ucieczki, ni żadnej daremnej ścieżki umysłu. Cokolwiek teraz zostanie wymyślone, nie nada się na nic, bo będzie bez sensu. Jedyny sposób by zwyciężyć, to poddać się teraz i czekać na koniec. Poczekać aż całe zło przeminie i z węża szatańskiego zrobi się zaskroniec.
Kiedy obudzi się we mnie nowy człowiek, to wreszcie będę mógł spokojnie spać. Jemu na pewno coś przyjdzie do głowy i siądzie przed komputerem by móc pisać. Mnie się już nie chce i nie mam siły, by was przekonać do czynienia zła. On to dopiero będzie szatan wcielony, wilk w owczej skórze, szatańska żmija. Wystarczy poczekać na antychrysta, bo bitwę i tak wygra Bóg jedyny. Ja się poświęcę i odpowiem za grzechy moje i innych ludzi czyny. Trzy szóstki we mnie drzemią spokojnie, by móc wyjść na świat, gdy przyjdzie pora. Jam jest Zniszczenie, Krew i Pożoga, Cierpienie, Ból i Ludzka Niedola. Bo jam jest Żmija, co umysł przejęła, ta sama, która się w raju wiła i ta co swoim urokiem Adama z Ewą do grzechu nakłoniła. Lecz nie czas jeszcze by siać zniszczenie i jeszcze nie zniszczę tego tekstu autora, bo po co się wysilać i zabijać coś, co za chwil parę samo skona?
Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl
GG 6688364
ICQ 321777978