Andrzej Pilipiuk - Wieszać każdy może
Solar
"Nareszcie jest!"- to była pierwsza moja myśl, gdy dowiedziałem się, że "Wieszać
każdy może" (piąty tom opowieści o Jakubie Wędrowyczu) w końcu trafił do
księgarń. Na nową porcje bimbrowniczej literatury Andrzej Pilipiuk kazał nam
czekać bardzo długo, jednak w końcu skończył i w moje łapki trafiło 325 stron
humorystycznej fantastyki wprost z Polskiej wsi. Hurra! Nastał radosny dzień!
Pilipiuk w nowym odcinku swojej sagi nie zaskakuje niczym specjalnie
nowatorskim, jest to zbiór opowiadań nie powiązanych ze sobą fabularnie. Budowa
książki przypomina "Czarnoksiężnika Iwanowa" (którego recenzowałem w AM#K 15*)
tj. mamy jedno opowiadanie ("Pola trzcin") zapełniające lwią część publikacji,
oraz kilka mniejszych, będących tak naprawdę bardzo smakowitymi przystawkami.
Zajmijmy się na początku tymi właśnie przystawkami. Pierwsze opowiadanie zbioru:
"Rekruci" opowiadające o wojennych przygodach Jakuba i jego kompanii nie
przypadło mi do gustu. Niby nie było złe (świetne żarty słowne), ale
"odmłodzenie" Wędrowycza zabrało część klimatu, który najbardziej w tej serii
cenie. Cóż, to opowiadanie może się podobać, ale to już nie to samo. Mam
nadzieje, że Pilipiuk nie planuje serii książek w stylu "Młody Wędrowycz", bo to
zwyczajnie nie ma prawa się udać.
Reszta opowiadań prezentuje się naprawdę wyśmienicie, każdy komu podobały się
poprzednie części będzie zadowolony. O czym mówią? O tym co zawsze: bimbrze,
egzorcyzmach, hienach cmentarnych, kłusownictwie itp. Andrzej Pilipiuk jak na
razie nie stracił formy pisarskiej i nadal potrafi tworzyć opowiastki zabawne i
ciekawe. Szczerze mówiąc sięgając po "Wieszać każdy może" bałem się, że autor
zacznie popadać w rutynę, jednak nic z tego. Dobrym pomysłem było dodanie do
tego zbioru "Kontyngentu" opublikowanego wcześniej w antologii "Deszcze
niespokojne". W końcu nie każdy fan Wędrowycza musi być od razu fanem całej
polskiej fantastyki.
No, ale czas się wziąść za esencje tytułu, czyli najdłuższą (przeszło 220
stron!) opowieść zbioru. Została ona napisana na kanwie starego opowiadania
Plipiuka o Leninie i Stalinie (które zostało opublikowane w 38 numerze magazynu
Science Fiction) które to autor rozwinął (pierwsze strony to właśnie to
opublikowane niegdyś opowiadanie), dorobił dalszą część fabuły, dodał postać
Jakuba Wędrowycza i tak powstała opisywana przeze mnie powieść. Proste? Owszem
:D
Fabuła "Pola trzcin" kręci się wokół wykopalisk prowadzonych przez prawnuka
Semena oraz związanej z nim egipskiej klątwy, którą to Jakub wraz z Piotrusiem
(nowa postać w serii: prawnuk Jakuba Wędrowycza) postanawiają unieszkodliwić.
Aby im przeszkodzić z egipskich zaświatów na polecenie Seta (Boga chaosu i
destrukcji) wyruszają Lenin i Dzierżyński, którzy po wykonaniu zadania mają
pozwolenie na rozkręcenie światowej rewolucji.
|
|
|
|
|
Wieszać każdy może |
|
| Fantastyka |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Poza samą egipską klątwą Jakuba spotykają pomniejsze problemy, takie jak
spotkanie z Draculą, walka z węgierskimi wampirami, problemy z arabskimi
handlarzami niewolników itp. Można odnieść wrażenie, że autor dodał do „Pól
trzcin” kilka pomysłów na krótsze opowiadanie. Był to bardzo dobry pomysł, pod
względem fabularnym jest naprawdę świetnie, książkę czyta się szybko, nie ma
niepotrzebnych dłużyzn, widać, że Pilipiuk nadal umie wykorzystywać tak ogranego
bohatera jak Jakub i nie wpada w autoplagiat, co mu się chwali. Po "Polach
trzcin" dostajemy opowiadanie "Wieśmin" autorstwa Michała Smyka. Dlaczego jego
twórczość znalazła się w tej książce? Otóż Andrzej Pilipiuk wraz z Markiem
Farfosem ogłosili konkurs na opowiadanie fantastyczne rozgrywające się w
rzeczywistości wiejskiej, lub małomiasteczkowej, którego zwycięzca dostanie
możliwość opublikowania swojego dzieła w tejże książce. I jak się to dzieło
przedstawia? Uważam, że Smyk napisał naprawdę fajne, zabawne opowiadanie, co
ciekawe z Andrzejem Pilipiukiem w roli głównej. Osobiście wróżę, Smykowi niezłą
karierę w roli tekściarza, o ile oczywiście nadal będzie miał równie dobre
pomysły i będzie trenował swój styl.
Kolejny tom przygód Jakuba Wędrowycza okazała się najlepszą z części. Pilipiuk
zawarł w niej naprawdę dużo humoru i wprowadził kilka naprawdę świetnych nowych
postaci i co najważniejsze nie stworzył po prostu kolejnych opowiadań, tylko coś
znacznie większego. W "produkcji" jest już szósty tom i patrząc na to co
Pilipiuk dotychczas stworzył, mogę być spokojny o jej losy. Jakub wiecznie żywy!
|