Kwiecień 2007      


|:  RECENZJA  :|

Andrzej Pilipiuk - Wieszać każdy może
Solar

"Nareszcie jest!"- to była pierwsza moja myśl, gdy dowiedziałem się, że "Wieszać każdy może" (piąty tom opowieści o Jakubie Wędrowyczu) w końcu trafił do księgarń. Na nową porcje bimbrowniczej literatury Andrzej Pilipiuk kazał nam czekać bardzo długo, jednak w końcu skończył i w moje łapki trafiło 325 stron humorystycznej fantastyki wprost z Polskiej wsi. Hurra! Nastał radosny dzień!

Pilipiuk w nowym odcinku swojej sagi nie zaskakuje niczym specjalnie nowatorskim, jest to zbiór opowiadań nie powiązanych ze sobą fabularnie. Budowa książki przypomina "Czarnoksiężnika Iwanowa" (którego recenzowałem w AM#K 15*) tj. mamy jedno opowiadanie ("Pola trzcin") zapełniające lwią część publikacji, oraz kilka mniejszych, będących tak naprawdę bardzo smakowitymi przystawkami.

Zajmijmy się na początku tymi właśnie przystawkami. Pierwsze opowiadanie zbioru: "Rekruci" opowiadające o wojennych przygodach Jakuba i jego kompanii nie przypadło mi do gustu. Niby nie było złe (świetne żarty słowne), ale "odmłodzenie" Wędrowycza zabrało część klimatu, który najbardziej w tej serii cenie. Cóż, to opowiadanie może się podobać, ale to już nie to samo. Mam nadzieje, że Pilipiuk nie planuje serii książek w stylu "Młody Wędrowycz", bo to zwyczajnie nie ma prawa się udać.

Reszta opowiadań prezentuje się naprawdę wyśmienicie, każdy komu podobały się poprzednie części będzie zadowolony. O czym mówią? O tym co zawsze: bimbrze, egzorcyzmach, hienach cmentarnych, kłusownictwie itp. Andrzej Pilipiuk jak na razie nie stracił formy pisarskiej i nadal potrafi tworzyć opowiastki zabawne i ciekawe. Szczerze mówiąc sięgając po "Wieszać każdy może" bałem się, że autor zacznie popadać w rutynę, jednak nic z tego. Dobrym pomysłem było dodanie do tego zbioru "Kontyngentu" opublikowanego wcześniej w antologii "Deszcze niespokojne". W końcu nie każdy fan Wędrowycza musi być od razu fanem całej polskiej fantastyki.

No, ale czas się wziąść za esencje tytułu, czyli najdłuższą (przeszło 220 stron!) opowieść zbioru. Została ona napisana na kanwie starego opowiadania Plipiuka o Leninie i Stalinie (które zostało opublikowane w 38 numerze magazynu Science Fiction) które to autor rozwinął (pierwsze strony to właśnie to opublikowane niegdyś opowiadanie), dorobił dalszą część fabuły, dodał postać Jakuba Wędrowycza i tak powstała opisywana przeze mnie powieść. Proste? Owszem :D

Fabuła "Pola trzcin" kręci się wokół wykopalisk prowadzonych przez prawnuka Semena oraz związanej z nim egipskiej klątwy, którą to Jakub wraz z Piotrusiem (nowa postać w serii: prawnuk Jakuba Wędrowycza) postanawiają unieszkodliwić. Aby im przeszkodzić z egipskich zaświatów na polecenie Seta (Boga chaosu i destrukcji) wyruszają Lenin i Dzierżyński, którzy po wykonaniu zadania mają pozwolenie na rozkręcenie światowej rewolucji.

 Wieszać każdy może
 Fantastyka
 

 

Poza samą egipską klątwą Jakuba spotykają pomniejsze problemy, takie jak spotkanie z Draculą, walka z węgierskimi wampirami, problemy z arabskimi handlarzami niewolników itp. Można odnieść wrażenie, że autor dodał do „Pól trzcin” kilka pomysłów na krótsze opowiadanie. Był to bardzo dobry pomysł, pod względem fabularnym jest naprawdę świetnie, książkę czyta się szybko, nie ma niepotrzebnych dłużyzn, widać, że Pilipiuk nadal umie wykorzystywać tak ogranego bohatera jak Jakub i nie wpada w autoplagiat, co mu się chwali.

Po "Polach trzcin" dostajemy opowiadanie "Wieśmin" autorstwa Michała Smyka. Dlaczego jego twórczość znalazła się w tej książce? Otóż Andrzej Pilipiuk wraz z Markiem Farfosem ogłosili konkurs na opowiadanie fantastyczne rozgrywające się w rzeczywistości wiejskiej, lub małomiasteczkowej, którego zwycięzca dostanie możliwość opublikowania swojego dzieła w tejże książce. I jak się to dzieło przedstawia? Uważam, że Smyk napisał naprawdę fajne, zabawne opowiadanie, co ciekawe z Andrzejem Pilipiukiem w roli głównej. Osobiście wróżę, Smykowi niezłą karierę w roli tekściarza, o ile oczywiście nadal będzie miał równie dobre pomysły i będzie trenował swój styl.

Kolejny tom przygód Jakuba Wędrowycza okazała się najlepszą z części. Pilipiuk zawarł w niej naprawdę dużo humoru i wprowadził kilka naprawdę świetnych nowych postaci i co najważniejsze nie stworzył po prostu kolejnych opowiadań, tylko coś znacznie większego. W "produkcji" jest już szósty tom i patrząc na to co Pilipiuk dotychczas stworzył, mogę być spokojny o jej losy. Jakub wiecznie żywy!

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!