|
Philip K. Dick - Tytańscy gracze
Raaistlin
Fantasy lubiłem od zawsze. Jednak science-fiction nie „wchodziło” mi zbyt
dobrze. Zmienił to pan Dick, najpierw swoimi świetnymi opowiadaniami, teraz tą
książką. Kto by pomyślał, że człowiek w latach 60. był w stanie coś takiego
napisać.
Fabuła opowiada o grze zwanej Blefem. Jest to odpowiednik naszego Monopolu.
Bynajmniej na początku z tym się kojarzy. Gra polega na oszukiwaniu swoich
konkurentów i zdobywanie coraz to nowych posiadłości. Ktoś mógłby pomyśleć po
tym co przeczytał wyżej, że książka jest monotonna i nudna. Jednak wygraną nie
są fałszywe pieniądze i karty własności, lecz prawdziwa mamona i realne miasta.
Przy grze gracze łączą się w pary, aby przy okazji spróbować spłodzić potomstwo.
A dzieje się tak dlatego, iż większość ludzi jest bezpłodna a największa
metropolia świata liczy sobie aż 16 tys. mieszkańców. Dlatego Ziemię zamieszkują
także przybysze z Tytana - wugi. Główny bohater Peter Garden i szóstka innych
graczy zostaje uwikłana w zabójstwo, którego nie pamiętają, gdyż ktoś grzebał w
ich umyśle. Dodam tylko, iż zostaną oni poddani grze, w którym stawką nie będzie
terrańskie miasto, lecz cała planeta.
Trzeba przyznać, że Dick ma łeb do takich historyjek. Przekonałem się o tym w
zbiorze opowieści „Przypomnimy to panu hurtowo”. Jeden z jego szalonych pomysłów
został rozwinięty szerzej. Przez cały czas zastanawiałem się, jak on to wszystko
mógł wymyślić. I nic w tej sprawie nie wymyśliłem. Książka jest napisana
ciekawie i czyta się ją bardzo szybko. Akcja rozwija się w dość równomiernym
tempie, czasami przyspieszając. Fabuła narasta coraz bardziej, coraz to nowe
niezwykłe rzeczy się zdarzają, lecz nie ma co liczyć na „wybuch” i sypiące się
wraz z nim wątki.
Świetnie została oddana postać głównego bohatera. Ma on niezwykłą osobowość- co
chwilę targa się na swoje życie, przesadzając z narkotykami i alkoholem. Trzeba
tu jednak zaznaczyć, że nie są to zwykłe narkotyki (o ile dragi w ogóle można
nazwać czymś zwykłym) lecz hardcore’owe odmiany występujące w przyszłości. Dla
przykładu jeden z nich pozwala na zagłębienie się w umyśle innej osoby. Dick
stworzył znakomity klimat. Z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej czuć
beznadziejną sytuację, w jakiej znalazła się ludzkość. Podczas czytania nic cię
już nie dziwi i wszelkie zachowania ludzi wydają się zwyczajne i takie proste.
Kolejny plus należy się za to, czym autor obdarzył niektórych ludzi. Posiadają
oni zdolności przewidywania przyszłości czy czytania w myślach innych osób.
Minusem na pewno jest grubość książki, która liczy zaledwie 200 stron. Podczas
kilku pierwszych stron nie wiadomo o co chodzi. Czytelnik zostaje wrzucony na
głęboką wodę i jeśli się nie zniechęci to będzie się dobrze bawił. Na mnie takie
zagmatwanie sprawy działało zachęcająco.
|
|
|
|
|
The Game Plsyers of Titan |
|
| fantasy |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Książka na jeden wieczór(dlatego taka krótka recenzja).
Godna uwagi, lecz zadowolą się tylko osoby lubujące się w takich klimatach.
Reszta po kilku stronach odstawi ją na półkę i chwyci coś lepszego. Dla mnie
pozycja ta stanowiła w pewnym sensie oderwanie od rzeczywistości i zagłębienie
się w nierealnym świecie(ale czy na pewno nierealnym?)
|
|