Kwiecień 2007      


|:  RECENZJA  :|

Philip K. Dick - Tytańscy gracze
Raaistlin

Fantasy lubiłem od zawsze. Jednak science-fiction nie „wchodziło” mi zbyt dobrze. Zmienił to pan Dick, najpierw swoimi świetnymi opowiadaniami, teraz tą książką. Kto by pomyślał, że człowiek w latach 60. był w stanie coś takiego napisać.

Fabuła opowiada o grze zwanej Blefem. Jest to odpowiednik naszego Monopolu. Bynajmniej na początku z tym się kojarzy. Gra polega na oszukiwaniu swoich konkurentów i zdobywanie coraz to nowych posiadłości. Ktoś mógłby pomyśleć po tym co przeczytał wyżej, że książka jest monotonna i nudna. Jednak wygraną nie są fałszywe pieniądze i karty własności, lecz prawdziwa mamona i realne miasta. Przy grze gracze łączą się w pary, aby przy okazji spróbować spłodzić potomstwo. A dzieje się tak dlatego, iż większość ludzi jest bezpłodna a największa metropolia świata liczy sobie aż 16 tys. mieszkańców. Dlatego Ziemię zamieszkują także przybysze z Tytana - wugi. Główny bohater Peter Garden i szóstka innych graczy zostaje uwikłana w zabójstwo, którego nie pamiętają, gdyż ktoś grzebał w ich umyśle. Dodam tylko, iż zostaną oni poddani grze, w którym stawką nie będzie terrańskie miasto, lecz cała planeta.

Trzeba przyznać, że Dick ma łeb do takich historyjek. Przekonałem się o tym w zbiorze opowieści „Przypomnimy to panu hurtowo”. Jeden z jego szalonych pomysłów został rozwinięty szerzej. Przez cały czas zastanawiałem się, jak on to wszystko mógł wymyślić. I nic w tej sprawie nie wymyśliłem. Książka jest napisana ciekawie i czyta się ją bardzo szybko. Akcja rozwija się w dość równomiernym tempie, czasami przyspieszając. Fabuła narasta coraz bardziej, coraz to nowe niezwykłe rzeczy się zdarzają, lecz nie ma co liczyć na „wybuch” i sypiące się wraz z nim wątki.
Świetnie została oddana postać głównego bohatera. Ma on niezwykłą osobowość- co chwilę targa się na swoje życie, przesadzając z narkotykami i alkoholem. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że nie są to zwykłe narkotyki (o ile dragi w ogóle można nazwać czymś zwykłym) lecz hardcore’owe odmiany występujące w przyszłości. Dla przykładu jeden z nich pozwala na zagłębienie się w umyśle innej osoby. Dick stworzył znakomity klimat. Z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej czuć beznadziejną sytuację, w jakiej znalazła się ludzkość. Podczas czytania nic cię już nie dziwi i wszelkie zachowania ludzi wydają się zwyczajne i takie proste. Kolejny plus należy się za to, czym autor obdarzył niektórych ludzi. Posiadają oni zdolności przewidywania przyszłości czy czytania w myślach innych osób.
Minusem na pewno jest grubość książki, która liczy zaledwie 200 stron. Podczas kilku pierwszych stron nie wiadomo o co chodzi. Czytelnik zostaje wrzucony na głęboką wodę i jeśli się nie zniechęci to będzie się dobrze bawił. Na mnie takie zagmatwanie sprawy działało zachęcająco.

 

 

 The Game Plsyers of Titan
 fantasy
 

 

Książka na jeden wieczór(dlatego taka krótka recenzja). Godna uwagi, lecz zadowolą się tylko osoby lubujące się w takich klimatach. Reszta po kilku stronach odstawi ją na półkę i chwyci coś lepszego. Dla mnie  pozycja ta stanowiła w pewnym sensie oderwanie od rzeczywistości i zagłębienie się w nierealnym świecie(ale czy na pewno nierealnym?)

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!