|
Iori Yoshizuki -
I’s
citizen
*zaznaczam, że nie jestem
specjalistą od mangi, więc ewentualny lincz można sobie darować
Temat tej serii jest tak oklepany, że zdaje się, że nie można wycisnąć z niego
niczego więcej. Dorastanie ujęte w dość schematyczny dla japończyków sposób:
dziewczyny, zakompleksiony nastolatek, seks. Schemat na schemacie banałem
pogania. Jest on i ona, jest ta druga (potem trzecia, czwarta i piąta ;) ). Na
koniec drogi nappy end. Po drodze: rozterki miłosne, szkoła, wakacyjne miłości
itd.. Jeżeli ten opis was nie odstraszył to albo jesteście samobójcami albo już
„I’s’a” czytaliście. Bo nie licząc schematycznego szkieletu fabularnego to „I’s”
poza tym jest świetną mangą. Do dzieła więc! ^_^
Głównym bohaterem jest Ichitaka Seto – lat 16. Chłopak o traumatycznych
przeżyciach z dziewczynami w wieku 12 lat. Zakochuje się w swojej koleżance z
klasy – aktorce i początkującej gwieździe showbiznesu. Ichitaka wyobraźcie sobie
w wieku 16 lat przechodzi burzę hormonów, nocne eeee… i często zdarza odpłynąć
myślami gdzieś baaaardzo daleko (jeśli wiecie co mam na myśli). Autor nie
szczędzi nam obrazowania fantazji Ichitaki ale Ci spodziewający się hentaia ze
szczątkową fabułą są w duuużym błędzie. Rysunki przedstawiający dziewczyny są
hmmm… sugestywne. E nieważne, Ichitaka z tomu na tom zbliża się do swojej
wybranki przeżywając po drodze naprawdę duuużo śmiesznych sytuacji. Humor
sytuacyjny i kłopotliwe sytuacje, w jakich stawiany jest bohater to w niektórych
momentach mistrzostwo świata. Patrzymy na obrazek, na dymek, na minę bohatera,
potem patrzą tylko na nas jak turlamy się po podłodze :).
Moje osobiste wrażenie w stosunku do serii to autentyczne przerażenie. Przecież
to co wyprawia bohater jest odbiciem moich zachowań w tym wieku. Gdzieś znika
różnica kulturowa i odczuwamy swoistą więź z Ichitaką (raczej czytelnik męski).
Budzą się nostalgiczne czy zabawne wspomnienia, właściwie tak niedawne a już
odłożone przez nas do szuflady. To właśnie uniwersalizm tej mangi jest jej
najmocniejszą stroną, uczucia dotykające wszystkich bez wyjątku i bez znaczenia
na miejsce zamieszkania czy osobowość. Głupie błędy które popełnialiśmy tak
niedawno a teraz klasyfikowane przez nas jako niedopuszczalne.
Drugą stroną tej mangi jest opowieść o dorastaniu. O ilości obowiązków rosnącej
wraz z wiekiem. O podejmowaniu ważnych decyzji i szukaniu kompromisów. Jednak
bez moralizatorskiego tonu. Opowiedziana jest po prostu historia zwykłego,
szarego chłopaka bez przesadnych ambicji, bez niesamowitych zdolności
(transformacja w megazorda;). Wzloty i upadki nastolatka, czas, kiedy czuję się
cudownie i kiedy popada w depresję. Proza życia, na szczęście bardzo dobrze
opowiedziana. Przez większość czasu utrzymane jest dobre tempo akcji, jeżeli
możemy mówić tu o akcji we właściwym tego słowa znaczeniu. Gorączkowo
przerzucamy strony nie mogąc doczekać się końca, by na koniec patrzeć na
ostatnią stronę w skupieniu przez minutę czy dwie.
|
|
|
|
|
I's |
|
| Manga |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Kreska jest wyrazista i jednocześnie na swój sposób nastrojowa. Autor ma talent
jeżeli chodzi o rysowanie kobiet/dziewczyn i nie mówię tu rysunkach 14-latek w
bikini 90-60-90. Idealnie mówiąca o emocjach mimika twarzy oraz te wieeelkie
mangowe śliczne oczęta. Naturalnie cała manga jest czarno – biała - jak każda
swoją drogą.
Mangę polecam wszystkim, którzy chcą powspominać czasy kiedy byli młodzi, piękni
i niewinni :). A ci którzy nie chcą udać się w sentymentalną podróż niech
przeczytają też – zmienią zdanie. Polecam zarówno osobnikom płci nadobnej jak i
tej brzydszej jako instruktaż – „czego nie robić kiedy chcesz mieć
dziewczynę/chłopaka i nie starać się o nią/niego 3 lata”. Arigato za doczytanie
aż tutaj ^_^.
|
|