Z a `K r z y? W i * o n E  Z w ie !r C I @ d Ł .O



3:00

TAM

Dziesiąta na ściennym
fotel ciepły. Zagrzany.
Minęło tyle lat. Tyle godzin.
Wciąż tu jestem. Piję zimną herbatę.
Zagryzam ciastkiem.
Czy ja tu jestem?
Istnieję?
"wyjdź" - ktoś mówi
Wychodzę.

                               (   *  )



    Dzień zaczął się tak normalnie. Z rana ptaki zaczęły radośnie ćwierkać, słońce przeciskało się przez zielone liście drzew. Na szarym niebie leniwie podążały sobie w kierunku horyzontu chmurki. Na ścianie pojawiły się bąble. Piekły jak cholera. Goniłem za nimi jak pojebany, były wszędzie. Na suficie, obok mojej lampy, zaświecona żarówka, czaiły się te czerwone skurwysyny. I Ty dobrze wiesz o co chodzi, też tam byłeś, piłeś przecież z nimi alkohol. I wiesz co jeszcze?
Jesteś niewyżyty jak te białe plamki na oknie.

    Siedząc na łóżku człowiek czasem nie mogąc zasnąć, duma sobie, tworzy rozmaite w głowie historie. Czasem histerie. Przyszli, rzucili na podłogę i pytali skąd mam tą książkę. Leżałem jak kłoda, płakałem jak winogron, szczerząc zęby ze zbyt szczerego śmiechu. Unikaj ich jak tylko możesz, oni chcą Cię dorwać, porwać, wszamać a na końcu spuścić ci głowę w otchłań pełną diabłów czy aniołów...toż to jedna cholera. 

    Stoi taki nad Tobą i Ci rozkazuje, a Ty tylko leżysz spokojnie na łóżku i beznamiętnie patrzysz w sufit. Świat się jeszcze nie obudził, jest 4 rano, świt jak cholera i wszystkie choroby świata. Świat, ten pojebany skurwysyn, zostawił Cię tu zdanemu na swój los, masz myśleć, czuć, widzieć jak oni chcą i nie ma żadnych ale. Stary, takie zachowania kompulsywno wegetatywne są niezdrowe dla Twoich oczu, dla środowiska. Pocisz się na zewnątrz bo pada śnieg.

    Zapytali najlepszego mojego kumpla jak to jest, jakie emocje i takie tam błahe drobne i nieistotne w swej istocie rzeczy. 
- Tak jak byś zażył porządnego kwasa. Jakiegoś np. Hoffmana, wiesz - Leśny Słoneczny Dzień i te klimaty. 
Ten kumpel jest niemową.

    I po co się męczysz sam? Mało Ci?
Na tym łóżku to tylko ciało odpoczywa, zdawałoby się, bo w myślach stoją te hieroglify co przed chwilą widziałeś w zasranej łazience i nie wiedziałeś co masz myśleć. To wszystko było takie spójne, a ta spójność prowadziła do chaosu. Kurwa mać. 

Zapalę lampkę, może będzie lepiej, jaśniej, mniej samotnie?
A gówno. 

    Przychodzi taki cień i mówi że za mało było ofiar w istocie rzeczy. Śmiejesz mu się w twarz, bo został opętany przez te zblazowane, wyidealizowane demony, szczękościsk, jak nigdy, bo to tylko mruga cholerna żarówka. 

    Jeszcze historia takiego faceta. Ten co jechał drogą, zwyczajnie. Do pracy. Wstał, zjadł śniadanie co mu żona zrobiła, odpalił auto, zatrzymał się w lesie. Na drugi dzień znalazła go Policja, jak błądził po tym buszu utkanym z drzew. Tłumaczył się że szukał tych duszków, skrzatów... pierdolił głupoty.

    Taki to sobie właśnie ból. Leżysz wygodnie w wyrku, a tu jeb - stoisz na krawędzi, pan Clown ze smutną twarzą każe Ci ciągnąć kartę, wybierasz jedną z pięciu, obracasz, a tam Twoje imię napisane wspak. Pod spodem małym druczkiem "Zdechniesz krwiożercza świnio". Wypisane krwią oczywiście. 
Kołderka źle leży, popraw ją, to może zaśniesz w tym pieprzonym łóżku. Pobaw się poduszką, aż pióra polecą. A za nimi stada rozwścieczonych sępów, będą się chciały dobrać do Twoich oczu, bezwzględne jak krzywa wypadkowa w całej teorii, tu, tam, gdziekolwiek teraz jesteś psi pomiocie. 

    Leżysz koło okna. Tamten świat jest taki banalny i prosty, zrozumiały. Zwykła mrówka swoim jadem zatruwa Twoją krew milionami bakterii, a ten miły dotychczas Pan w ścianie okazał się skurwysynem i wyzywa Cię od matkojebców, psich pomiotów i synów sukinsynów z lewego łoża.

    A ten świat jest taki chaotyczny. Jakiś komar bzyka, bzyku-bzyk, o co mu w ogóle chodzi? Ten robak co pełza po ścianie, nie wie dokąd idzie, ten liść szmergający za oknem, ten wiatr cicho kołysający drzewami. 
Co się
kurwa stary dzieje?

I te bąble. Ciągle rosną.

    Przejdą w końcu wtedy, jak rodzice znajdą Cię skulonego w swoim pokoju. TY - Sam w pokoju łkasz do siebie. Te małe białe gówienka Ci tylko pozostały. Jakie one się zwą?
Jakoś na t... tabletki. Ale to gdzieś tam, w innym wymiarze - tak mówią na te okrutne potwory, które w nocy mają nóżki i łażą po szafie.
Ty jesteś tutaj. 
Tu i teraz.
Nie klnij z tego powodu.



CZY TERAZ ROZUMIESZ SCHIZOFRENIĘ?

(tylko)  KaJeTan

{Św. Walenty, módl się za nami.}


____

(*) Fragment wiersza napisany na krótko po przejściu dziwnego stanu emocjonalnego.