Nowe życie starym życiem ver. 1.0.0.1
| - Eeeee… a ja mam taki
pomysł. - Ej! Czy ktoś mnie słucha? Chyba trzeba kogoś zaczepić. - Przepraszam państwa czy zechcieliby mnie państwo wysłuchać? - A o co chodzi? - Wiecie może co Pismo Święte mówi na temat życia po śmierci? - A co jesteś może z kociej wiary*? - Nie, nie. - Więc czego Pan chcesz? - Porozmawiać o mojej teorii… - Spieprzaj dziadu i w dupę sobie wsadź swoje teorie. Tak to się zazwyczaj kończy. - A może wy? Tak wy przed monitorami. Nie patrzcie się tak tępo tylko czytajcie. Ale już!!! **************************** - Wiecie czym jest deja vu!? - chwila zastanowienia - Na pewno. W końcu tak światłe** umysły jak wasze na pewno to wiedzą. Ale wyjaśnię.- Nie znam naukowej formułki więc powiem to tak po chłopsku. deja vu jest stanem kiedy twoja podświadomość… eee… inaczej. Znaczy… W momencie gdy zajmujesz się czymś, czymkolwiek masz wrażenie, że już to robiłeś… kiedyś… w przeszłości. Yyy, czyli tak jakby ktoś przewinął taśmę twojego życia do tego konkretnego momentu i po chwili z powrotem do przodu - wracasz do rzeczywistości. Ale cały czas jesteś tego świadom. I wtedy czujesz się jak jakiś wieszcz***, przynajmniej ja. Czy nie sądzicie, że mogą to być obrazy z naszego poprzedniego życia? - Pieprzysz Waść - rozległo się w głośnikach. Ktoś w monitorze, zza kineskopu postukał się palcem po czole dając wyraz swojemu niezadowoleniu z moich słów. - Czekaj, czekaj. Pozwól wyjaśnić. - Od czego by tu zacząć? Może tak… …My! Zaczynamy się od tatusia i mamusi. Powstajemy z ich miłości. Ja, Ty i wszyscy inni. Potem jest dziewięć miesięcy, z których i tam nic nie pamiętamy. Następnie szpital i widok gościa/klientki w białym kitlu - kilka klapsów na dzień dobry. Przychodzimy na świat. Żyjemy. Oddychamy. Egzystujemy. Jesteśmy! Pociecha rodziny tym bardziej jeśli jesteśmy pierworodni. Wszyscy skaczą koło nas, pielęgnują, doglądają, opiekują - żeby przypadkiem włosek z głowy (i tak łysej nawiasem mówiąc) nie spadł. A co potem? Nasze życie pędzi do przodu. Ku nieznanemu świata krańcowi. Rośniemy, dojrzewamy itd. Tylko, po co właściwie? Oczywiście możemy to tłumaczyć tym, że człowiek żyje by pozostawić po sobie potomstwo, które będzie pamiętać i przedłużać pamięć. Ale w jakim celu? Po co mamy sztucznie przedłużać męczarnie w tym świecie? Przecież i tak skończymy w ziemi, skąd de facto jesteśmy… Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. I co dalej? Żyjemy by umrzeć to jedyna sensowna odpowiedź. Reszta typu, by płodzić potomstwo, dla miłości, dla kasy itp. są niczym w porównaniu z czasem jaki mamy i jaki jeszcze pozostał. Jak wiemy czas jest największym zabójcą nie szczędzącym nikogo. - I tu zaczyna się moja teoria. - patrzę przez chwilę w monitor. - Przestań ziewać łaskawie. Rozpraszasz mnie. Jak już wspominałem de javu jest fragmentem z naszego poprzedniego życia. Nasze ciało umiera, ale nie dusza. Ta wędruje w czasie. Cofa się i na nowo odradza w naszym ciele. Ponownie przeżywamy to samo tylko nie pamiętamy nic z "pierwszego" życia. Żyjemy drugi raz, inteligentniejsi, lepsi niż poprzednio albo zupełnie inni. Ktoś może powiedzieć, że dubluje teorie reinkarnacji. Nie zupełnie. Reinkarnacja to odradzanie w innym ciele. A mnie chodzi o to, że nasze życie i śmierć to takie błędne koło. Jak już wspomniałem, nagłe przebłyski to fragmenty poprzedniego życia, których ktoś zapomniał wymazać albo celowo pozostawił. - Hm. Tylko, że te fragmenty są przeważnie mało istotnymi szczegółami. Być może chodzi tu o jakieś przesłanie. Coś na zasadzie "wiedz, że masz kolejną szansę, nie zmarnuj jej. Napraw co zepsułeś wcześniej****, a wówczas dostąpisz Królestwa Niebieskiego. Może to właśnie (kolejne odrodzenie) jest tzw. czyśćcem!? |
| *
Nie żebym chciał kogoś urazić, ale wszyscy wiemy jak ludzie reagują
na tego typu zaczepki. ** Tak mniej więcej zachowują się dupo-włazy (do Waszej świadomości… ja nim nie jestem) *** Nie mylić z Mickiewiczem ****Tylko, że Ty nie wiesz co sknociłeś, jaki byłeś. |
|
Corvus |