EMOCJE UKRYTE W SŁOWACH
Autobus
PKS-u to rzecz niezwykła. Przemierzając kolejne kilometry pomiędzy wioskami
zabitymi dechami wywołuje same pozytywne emocje, że jednak jest, że jakoś można
się do Legnicy dostać, że w ogóle... Ludzie mają jednak wątpliwości, gdy
widzą heroicznie pokonujący trasę pojazd, który metr za metrem z wysiłkiem
wlecze się załadowany do pełna. Nawet sowieccy projektanci nie uwierzyliby,
ile osób można zakonserwować na 40 minut w ich konstrukcji. Ludzie mają wątpliwości
jak to możliwe, że on wciąż jedzie. Wewnątrz nie jest lepiej. Kierowca...
nie ma miłych kierowców. Ludzie... Wpatrzeni w każdą kolejną wsiadającą
osobę z błagalnym wzrokiem by jednak tego nie robiła. Zapach... specyficzny.
Całość tworzy atmosferę z lekka nieprzyjazną, okropne uczucie bycia
obserwowanym i brak hierarchii w zajmowaniu miejsc siedzących. Coś na kształt
szekspirowskiego: niech ryczy z bólu ranny łoś, zwierz zdrów zajmuje
miejsce. Ale autobus PKS-u to rzecz niezwykła. Cierpiący ludzie zjednoczeni w
dążeniu do wspólnego celu. Same pozytywne emocje, że jednak był, że
dojechał, że w ogóle...
W
życiu pełno jest granic. Nieprzebytych odległości pomiędzy miejscami, ludźmi,
snami. Najgorsze są bariery. Najgorsze jest miejsce gdzie kończy się świat.
Zaprojektowany level nie daje dostępu do rzeczy, które widać na teksturze. Tło...
odległe, nieosiągalne, idealne. Bariery są wszędzie: w relacjach międzyludzkich,
możliwościach, pojemnościach twardych dysków. Wszędzie są granice. Nie można
przekroczyć pewnego pułapu wyznaczonego przez różnej grubości niekolorową
wcale nie linię. I choć autobus wydaje się nie mieć limitu miejsc, nieraz
zostawił już oczekujących transportu. Tylko pozytywne emocje. Każdego dnia
ludzie przekraczają granicę, każdego dnia spełniają się marzenia.
Miłość...
Miłość jest jak marzenie, które się spełniło. Wiem bo ani jednego, ani
drugiego nigdy nie doświadczyłem. Miłość tylko z marzeniami powoduje
pozytywne emocje, że można być blisko, że można tęsknić, że w ogóle...
Życie
jest takie samo. Życie jest w pewien romantyczny sposób wciąż takie samo. Każdego
dnia te same czynności, nie muszę się martwić planem kolejnego, bo w pewnym
sensie już go przeżyłem, tysiące razy. Znam swoje zadania i zadania otaczających
mnie ludzi, bez negatywnych emocji. Wykonujemy powierzone nam questy niczym
mechaniczna pomarańcza, a pomarańcze są dobre, oryginalne w swej słodkokwaśności.
Same pozytywne emocje.
Choć
na świecie zbyt wiele jest granic,
barier między ludźmi, każdego małego dnia mojego pięknego życia pokonuję
własnym zdezelowanym i zapchanym umysłem tę samą drogę w marzeniach. Drogę,
na końcu której spotykam miłość, za każdym razem tak samo idealną. Dookoła
autobusy PKS-u, bariery, moje szare życie i marzenia. Wszystko powoduje
pozytywne emocje... marzenia... optymizm... niczym nie podparty optymizm.
Osiemnastoletni facet marzący o rodzinie, dzieciach, stabilizacji o zatrzymaniu
codziennej jednostajnej pogoni za jutrem. Jakby odrobinę żałosne... Chłopczyk
niby fajny, kulturalny, ładniutki, a jakiś taki odtrącający swoim światem,
światem marzeń i paranoi, światem pozytywnych emocji.
To nie jest ogłoszenie matrymonialne, bo
wszak skoro nie wygląda na ogłoszenie matrymonialne to nim nie jest. To jest
marzenie...
Same pozytywne emocje, bo jutro nadejdzie, bo
marzenia się spełniają, bo banał jest w swojej banalności piękny.
PS: „NAWET NAJMNIEJSZA KAŁUŻA ODBIJA
NIEBO”!!!