Chciałbym
wydrzeć tę kartkę,
I
zgnieść ją, a zgniecioną – porzucić, w zapomnienie najgłębsze odesłać
Chciałbym
zgnieść tę kartkę,
A
zgniecioną wydrzeć,
Zjeść,
pochłonąć, pożreć
Nie
krew mi po rękach więc
I
na szkliwie
To
tusz, droga kartko,
(dr-ga
matko)
To
tusz
Słowa,
moja droga
I
znienawidzona; chciałbym tę kartkę wydrzeć,
mantrę
spisać,
W
mantrę wpaść,
Jak
w rytm, by mieć
Rytm
Na
Dzień, na początek – precz! RYTM!
Droga
kartko
Chciałbym
Cię w chwilach bezsilności
Bo
pożądam, ty wiesz
Ty
jedna oblizujesz umiejętnie
Moje
wargi
Ty
wiesz,
Wiesz,
nawet szeptem
I
co szeptać
Chciałbym
Cię kartko wydrzeć,
I
zgnieść, a zgniecioną – porzucić, w zapomnienie najgłębsze odesłać
Z
dopiskiem etc.
Kot
z Cheshire
PS
do pewnego momentu było 111 wyrazów, ale już za późno, by ratować; kartko,
tak rzadko mam wpływ na słowa twojej talii, linii bioder, kociego grzbietu,
droga kartko. Na twoje ramiona mogę najczęściej leniwie spoglądać, oczekując
– kot wie najlepiej – na co...!
Erotyzuję
Cię, moja droga, w kaprysie pierwszej w nocy – żadna to czwarta, żaden
blues, jednak słowa mi bliskie, mi mantrą; Ty wiesz, wiesz, tuszem wiesz,
tuszem wieszcze, tuszem wieszczysz mi koniec i początek, bez zrozumienia Ty;
I
zakończyć Cię nie potrafię, bom słaby w miłości, w Miłości i miłostkach
– jam słaby.
Więc
zapisuję, tak ruchem zaprzeczenia, że etc., że istniejesz dalej
Ale
to ja
Chciałbym
Cię kartko wydrzeć,
I
zgnieść, a zgniecioną – porzucić, w zapomnienie najgłębsze odesłać.