TEORIA WZGLĘDNOŚCI WARTOŚCI ŻYCIA

 

          Regularne oglądanie serwisów informacyjnych doprowadziło mnie do odkrywczego wniosku, że każdego dnia umierają ludzie. Staram się o tym nie myśleć, ale przytłacza mnie liczba osób, których serce akurat przestaje bić. Codziennie... Każdego słonecznego, deszczowego, czy też mroźnego dnia giną ludzie w każdym zakątku naszej ogromnej planety. Z różnych przyczyn i bez powodu. Miliony... Gdy się nad tym zastanawiam, wydaję mi się, że największym moim sukcesem jest to, iż w wieku osiemnastu lat wciąż żyję. Bardzo łatwo jest umrzeć. Wirusy, bakterie, zwierzęta, ludzie... wszystko może nas zabić. A gdy w jakiś zdumiewający sposób dożyjemy wieku emerytalnego, wtedy zabije nas upływający czas. Jednak śmierć jest mimo wszystko dość abstrakcyjna. Miałem to szczęście, iż rzadko do tej pory ścierałem się z nią wśród mi najbliższych. Ale niejednokrotnie zastanawiałem się jak czuje się człowiek, który umiera. Wydaje mi się, że w momencie śmierci, każdy, niezależnie od tego czy umiera ze starości, czy popełnia samobójstwo, ma nadzieję, że przeżyje. Wierzy, że jeszcze wróci. Śmierć jest czymś niezwykłym, ale wolałbym jej empirycznie nie poznać. Myślę też, że każdy na łożu śmierci wierzy w istnienie Boga. Byłoby coś tragicznego w umieraniu z przeświadczeniem nadchodzącego, bezwzględnego końca.

          Nie jest moim celem pisanie o tym jak wygląda śmierć, gdyż tego nie wiem. Mam na ten temat swoje wyobrażenia, ale przecież każdy kto mówi o tym jak śmierć wygląda najzwyczajniej w świecie kłamie. Tylko Bóg, jeśli istnieje i zmarli, o ile gdzieś żyją, wiedzą jak wygląda śmierć.

Zastanawiam się tylko jaka jest wartość życia. Jak głosi znakomity film Alejandro Inarritu "21 gramów" każdy z nas traci tytułową masę dokładnie w momencie śmierci, "21 gramów - tyle, ile waży garść pięciocentówek. Tyle, ile waży koliber. Batonik. Ile znaczy 21 gramów?". 21 gramów to ciężar życia, ale przecież jest ono warte więcej niż najlepszy czekoladowy batonik nawet ten z karmelem i orzechami. Życie jest warte więcej niż dwadzieścia jeden gramów czegokolwiek, a można jest stracić za kilka sztuk byle gówna. Każdego dnia na polskich drogach ginie kilkanaście osób w imię skrócenia czasu podróży. Tysiące terrorystów giną każdego roku by oddać hołd idei, której nie rozumieją. Codziennie dociera do mych pragnących spokoju i ciszy narządów zmysłu wołanie umierających i pusty wzrok ich martwych ciał. Czy życie człowieka jest warte więcej niż pensja dziennikarza robiącego reportaż o jego śmierci? Ile zawiera się w dwudziestu jeden gramach? Czym jest kolejny martwy Irakijczyk przy tysiącach podobnych mu martwych braciach? Dwieście tysięcy ofiar tsunami, zgodziłbyś się oddać życie, by zmniejszyć tę liczbę o jedną osobę? Czy moje życie jest warte więcej niż 1000 żyć ofiar morskiej fali, bo nawet za tyle nie zgodziłbym się umrzeć? Możliwe, że jestem hipokrytą, ale nie oddałbym pieniędzy, które mam obecnie w portfelu, a wiele ich tam nie ma, za jedną ofiarę jakiejkolwiek katastrofy. Życie mojego psa więcej dla mnie znaczy niż tysiąc ofiar ataku na WTC. Obojętność... nie. Ta liczba uderza we mnie, ale nic dla mnie nie znaczy zwiększenie jej o jedno losowe życie.

          Życie jest bezcenne. Moje życie i życie moich najbliższych. Czy gdybym miał pewność, że śmierć to absolutny koniec byłbym w stanie oddać życie za cokolwiek? Na pewno nie dzisiaj, być może w wieku siedemdziesięciu lat, ale z całą pewnością nie dzisiaj. Czy ktokolwiek ratowałby tonącą, obcą osobę, gdyby miał pewność, że sam zginie? Ludzie robią to z nadzieją, że uratują tonącego i sami przeżyją. Jednak każdy z nas ma wokół siebie ludzi, którzy są warci tyle samo co my: przyjaciele, rodzice, ukochani. Nasze życie za ich życie - to sprawiedliwe.

Życie jest subiektywnie równe.

21 gramów - Moje życie i życie każdego z Was.

 

 

 

PS: "Czy świat umrze trochę kiedy ja umrę?"

                             HALINA POŚWIATOWSKA

 

 

     QUASIMODO

quasimodo18@wp.pl