Prawo ciążenia i epifity

   Liście lamp wyblakły. Słońce postanowiło wstać i dać trochę życia roślinności... Kokosów nie lubię. Kokosy mnie nie kręcą – kokosy to dresiarstwo, kicz i młot pneumatyczny. Wstałem z ziemi, wstałem ze snu... Playlista dźwięków każe mi iść przed siebie, upolować słabszego i dążyć do celu. Podrzemię jeszcze trochę. Dzieje się! Historia idzie – z drogi!  

Dlaczego znów mam watę w uszach? Przecież posiadam wszystko, czego potrzebuje organizm. Mam czystą wodę, mam się gdzie wysrać i popływać. Spokojnie, nie pogryzę cię. Jestem oswojony. Oswoiłem się ze śmiercią i pornolami – nic mnie nie rusza.

Wrzask ptactwa oznajmił nadejście nowej sekundy. Znowu ktoś się roztrzaskał o ziemię – nie wiecie, że nie potraficie latać? Nie mówię o zdolności samozagłady – niszczenie jest rzeczą ludzką. Młode potrafią miażdżyć miękkie rzeczy, a przecież wszystko co żyje jest miękkie. No może oprócz bananów – banany jedynie dają życie. 

Podzielisz nas? Dasz nowe idee? Pokażesz gdzie mamy iść, jak ginąć, kogo czcić, za co umierać? I jakie owoce są dobre? Przecież już jesteśmy dorośli i nie trzeba nas prowadzić za rękę. Już nie zachwycamy się oszałamiająco zieloną włoszczyzną, ziemniakami i niepodległością. Ja nie spadnę, bo wiem jakich gałęzi się chwytać! Jedynie rzeczom widzialnym i trwałym można ufać – po co zawracać sobie głowę niedojrzałym szajsem? 

Przysługa za przysługę. Przysługa za pieniądze. Pieniądze za życie, potomstwo, spokój, nowy dzień i za kablówkę. Odświeżony jestem – mam więcej pomysłów! Znów kwitnie ta cholerna czerwień. Uczulony na to jestem. Przecież już dawno odrzuciłem nieskończoność i słodki zapach niezależnego życia. Dlaczego mamy się łączyć? Na co komu lokator? Ślinę też mamy dzielić? 

Nie będę już kraść i przeklinać. Możesz mi wierzyć. Spoko, wybiorę to co jest bardziej korzystne. To, co ty uznajesz za dobro także jest złodziejstwem – jeden wielki egoizm, orgia. Pojęcie względne, postępujesz według zasad. Kiedyś też chciałem być twórcą! W kolizji bruku i czaszki zawsze musi być wygrany - pokazano mi scenariusz, garnek, powiedzieli mi co powinienem robić. Nauczyłem się cieszyć możliwościami. Wystarczy jedynie rozwinąć z je papierka.

Myślisz, że wymyślimy coś nowego? Nie zbudujemy nić bardziej śmiercionośnego niż bomba atomowa. Masz jeszcze z pięćdziesiąt lat na cieszenie się tym buszem... bo żyjesz jedynie wtedy gdy nie jesteś zerem.

Kiedyś rozbiłem swój świat. Oczywiście poeci są niezniszczalni, tak jak młodzież do 15 roku życia. 

sypee