AM#85 - komentarze

M.K.: Teksty z numeru 85 doczekały się stosunkowo wielu komentarzy. Tuxedo pisał o wydaniu, że to "numer jak numer", co świadczyło by o AeMie dobrze, bo komentarze były raczej przychylne. Najwięcej pozytywów przeczytać mogła chyba Mourge, azaliż pochwalony gremialnie został też Gregu, DziewczynkaZPuszczy i Tomasz Rabczewski. Było też kilka besztań, ale te jak zawsze dotyczyły tylko tekstu, a nigdy autora.

Zacznijmy okładką: 


--- Rzuciłem do kubka (Gregorius) ---

Zorka: Tekst dobry, stylistyka i wykonanie jak się patrzy. Tylko mój idealizm cierpi na poincie.;) Ale całość na wielki plus i zasłużona okładka.:)

yakanaka: O. Dobrze napisane, niebanalne. Trafiło. Kiedyś widziałam, jak w przejściu podziemnym "składali biznes" żebraka z psem. Jakoś zanim to zobaczyłam, nie pomyślałam, że przecież sam się po schodach nie przemieści na wózku. Żebracy mnie przerażają.

Obywatel: O, konkret. Na chłodno, bez uniesień, po ludzku, zwyczajnie. Łopatologicznie i po prostu, ale nie banalnie. Takie scenki z życia lubię, lubię taki ton narracji. Fajne bardzo. ;)

UnionJack: Tekst niesiony pointą, okładka słuszna. Jak się ma o czym pisać to się jednak pisze. Fajno Cię było znowu przeczytać : ) Ino trochę krótszy wstęp być mógł, a tak fajowo : )

Sypee: Przypomina mi się biblijna relacja o wdowie która wspomogła świątynie drobniakami. Ona dała więcej niż dostojnicy bo ofiarowała swoje ostatnie środki utrzymania. Hmm... Co by było gdyby nie dostała tych pieniędzy od ciebie... Pomysł i wykonanie jest ok.

Dodo: Nawet ciekawe studium żebraczki. Zwykle rzucam do kubka z innych powodów, ale wątpić w szczerość piszącego nie mam powodu. 

--- Tekst Unplugged (Jędrzej IV Śniady) ---

Zorka: Świetny pomysł i świetny styl. Bardzo się podoba. (Ja uwielbiam listy na papierze, pisze je często gęsto.:)) 

yakanaka: Szkoda mi pomysłu. Tekst jako taki bym przełknęła, ale sam pomysł tekstu "unplugged" jest tak świetny, że przydałby się i świetny tekst. Niekoniecznie powielający wymowę "bezprądowości" tekstu.

Obywatel: Jak tak można? Poczułem się zupełnie jakbym zobaczył film Mela Gibsona. Taki dobry zamysł tak zjechać, jak tak można? Przecież to był genialny pomysł na tekst sam w sobie, Jędrzeju, musiałeś fundować nam moralitet o zaletach papieru i słowa pisanego ręcznie? Oj, gniewem płonę. Napisałbyś o czymkolwiek, czymkolwiek innym, byle nie sypać takimi banałami... Ech.

UnionJack: Rewelacyjny pomysł :) Nie ukrywam, natchnął mnie do szukania nowych form; ogólnie, to nawet mi nie zależało, żeby czytać, co Jędrzej napisał - forma tu wartością, nie treść. Pewnie, z treścią byłby jeszcze lepszy - ale chyba zastosowanie samej formy też nieźle oddziaływuje :)

Dodo: Powinnam znowu zacytować yakanakę ; ). Pomysł wspaniały, aż się prosi o tekst genialny. A tekst tylko porządny, więc kontrast jest straszny. 

I bonusem, o obu, Tuxedo: Okładkowe to dwa rożne światy. Ten Jędrzeja słaby i tylko puenta niezła ;p Greg za to fajnie i bez patosu o rzeczach mało fajnych. I to się chwali.

--- Dziękuję (Tomasz Rabczewski) ---

yakanaka: Przeczytałam z niejakim zainteresowaniem (o dziwo?). Nie sądziłam, że trafi, a trafiło. 

UnionJack: Sam się sobie dziwię, może późna pora czy coś, ale po początkowym zniechęceniu - trafiło. Trzeba mieć dużo odwagi, by napisać taki tekst i podpisać go imieniem i nazwiskiem. Trafił fragment o lejkowatości, widać anatomia oddziałuje na ludzi. No ukłuło po prostu, a oto przecież chodzi :) 

Absurd: Dawno nie czytałem tekstu tak, wydaje mi się szczerego. Jednocześnie tekst nie należy do kategorii żałosnego użalania się nad swoim losem, dzięki czemu nie odstrasza. Na plus. 

Sypee: Ja się pod tym artem podpisuję - potrafię tylko szybko biegać ;) "a co nie zabije" A gdyby uczeń sponiewierany przez innych w końcu przyniósł do szkoły nóż i poszatkował złych ludzi? A tam... I tak kiedyś zdechną...

Dodo: Zmieniłabym zielony na jakiś neutralny kolor. Sam tekst - treściowo przykry, jakiś czas chodził mi po głowie, głównie dlatego, że zastanawiałam się, czy naprawdę w części szkół jest tak źle. 

--- Dzisiaj jest Dzień Samotnych (Mourge) ---

yakanaka: Na plus, jak najbardziej. Chociaż. Trzy fazy czytania: najpierw się bałam, że znowu jakieś idiotyczne moralizatorstwo, że samotność, współczesność, takie to ważne i ojej. Potem bardzo mi się podobało. Takie wyjęcie z jakichkolwiek realiów, z rzeczywistości... Nie ma takiej hiperłopatologii, jak się spodziewałam, napisane dobrze. Zakończenie z kolei rozczarowało mnie - nie podoba mi się takie "sprowadzenie na ziemię", mimo że do czyśćca. Dookreślenie. Wolałabym, żeby kończyło się bardziej "zagadkowo". Zakończenie liczę od drugiego wejścia pani z plakietką.

UnionJack: Ej, no zupełnie przyzwoite. Bez wycia i płaczy jakiś, w miarę stonowane, poprawna narracja. Jest ukryty problem filozoficzny - bo z punktu widzenia moralności rzeczywiście nie wiadomo jak ten czyn ocenić. Z pomysłem w sumie, nie jakimś superświeżym, ale zawsze. Wybitne to nie jest - ale nie żałuję, że przeczytałem. Ot, takie dobre.

Dodo: Z pomysłem i fabułą. Dobre. Jeszcze styl można poprawić, bo zdarzają się powtórzenia. 

jakiś czas później...

Gregorius: A mnie się podobał tekst "Dzisiaj jest Dzień Samotnych" autorstwa Mourge - długi, ale końcówka mnie rozłożyła. Klimatyczny, trochę daje do myślenia. Szkoda ze nie ma więcej takich lub autorka częściej się nie udziela. :)

Dzivna: No. Zgadzam się. Mi chyba najbardziej w pamięć zapadł właśnie 'Dzisiaj jest Dzień Samotnych'. 

--- Być jak płynąca rzeka (DziewczynkaZPuszczy) ---

Zorka: Tylko bez takich wstępów, oj:) Dobrze, że widzisz i czujesz, że może być dobrze. :) 

yakanaka: Miło mi, że ktoś oto znalazł sens. Nie powiem, żebym pragnęła czytać tego typu teksty w zatrważających ilościach, ale mnie to tam jest dobrze, jak ktoś jest szczęśliwy:) Ale Coelho sobie pozwolę odpuścić :P

Obywatel: Bardzo pozytywnie. ;) Ja się zgadzam. Tylko błagam, oszczędź mi czytania Coelho. ;P

UnionJack: Co mi się naprawdę podobało, to to, że autorka chciała mi coś przekazać, coś mi pokazać, coś wyjaśnić, jakoś mi pomóc - a nie po prostu się wygadać. Zrobiła to na sposób prosty, bez szaleństw językowych - i dobrze. Niby nic nadzwyczajnego - ale wrażenia mam pozytywne. 

Absurd: Lubię teksty niosące pozytywne przesłanie za sobą. Poszukałem nawet biedronki na parapecie, ale znalazłem tam tylko zwiędłego kwiatka, który tam mieszka :D 

Dodo: Tekst tak optymistyczny, że aż miło. Przez tę rozbuchaną radość zapada w pamięć. 

--- Twór (DziewczynkaZPuszczy) ---

Zorka: Pointa zabija całość. A całość jest przyjazna dla otoczenia i czytelnika. Duża dawka optymizmu, takiego współgrania z codziennością, i to jest na wielki plus, tylko można by zakończyć z rozmachem otwierającym kolejne i kolejne zasuwki do Szczęśliwości. 

yakanaka: Po raz drugi optymistycznie, odkryła sens, szkoda, że mnie czytanie nie sprawiło aż takiej przyjemności

Dodo: Gorsze, dużo gorsze niż "Być jak płynąca rzeka". Nie formą, bo stylu autorka nie zmienia, ale z pierwszego bił optymizm, bił tak mocno, że przesłaniał schematyczność, banalność myśli, poprawność formy. W pełni autorkę rozumiem, bo też mam podobne odczucia, ale tekst słabszy. 

--- Wariacje (Dodo) --- 

Zorka: Autor oczytany i z piórem pogmatwanym, się widzi.:) Żadnego w tym biadolenia i innych takich, których nie lubię. 

yakanaka: Taak, Dodo napisała dobrze i o czymś. Za taki tekst mogę podziękować nawet. Jest pełen miłości (tak, właśnie miłości) i ciepła - dla słowa.

Dodo: O, właśnie o to mi w tym tekście chodziło. Cieszę się, że to zauważyłaś. : ) 

--- A tymczasem aNomaLy ---

aNomaLy: Z tego, com przeczytał chcę wyróżnić dwa teksty: Ludzie są na wodę (Sypee) & Kasztany i reszta (Tuxedo) - oba ciekawe, fajnie napisane, czuć talent i zdolność autorów do napisania czegoś świeżego. Sypee pisze w sposób zaskakujący i trochę szokujący, Tuxedo bardziej okrężnie, refleksyjnie. Pierwszy tekst nieco lepszy od drugiego, aczkolwiek oba się w tym numerze wyróżniają...

No to siłą rozpędu:

--- Ludzie są na wodę (Sypee) ---

yakanaka: Nie mam zdania :P. Nie porwało mnie. Czuję się wrzucona do worka i zabełtana kijem. Jakoś takoś chaotycznie mi po przeczytaniu tego.

UnionJack: Takie myśli nieuczesane w dużym stopniu, ale całkiem ciekawe. Rzeczywiście szeregowemu żołnierza wysłanego siłą na front trudno winić za II wojnę światową - choć musi istnieć moralna odpowiedzialność narodu, który Hitlera wyniósł do władzy - z drugiej strony trudno też potępiać małe dziecko, które wyrywa nóżce muchy. Tak naprawdę poznaje ono w ten sposób śmierć, uczy się jej (weź "Śmierć kota" Kaczmarskiego). To dorośli muszą pokazać dziecku, że nie każda droga poznania jest właściwą. Sprawa druga: pamiętanie o ofiarach jest także po prostu moralne, dobre, pozytywne - pewnie to jakaś forma zadośćuczynienia za ich krzywdę czy poświęcenie. I trzy wreszcie: współczuje złamania deski :) Ogólnie: dobrze, że tekst w AM był.

Dodo: Kilka niezłych zdań. Reszta poprawnie. Nie utkwiło w pamięci. 

--- Kasztany i reszta (Tuxedo) ---

yakanaka: Nawet chwilami mi się podobało ;) Odczuwam pewne niedostatki względem doboru przykładów, ale pomysł jest dobry.

UnionJack: Z tekstu w sumie podobało mi się tylko fragment "Osiemnaście lat już mieć i móc wszystko, móc. Żebyś ty się, mamo, odczepiła i żeby tata się wreszcie odpierdolił. Od ciebie, od nas.". Poza tym tekst męczące to powtarzanie "chciałbym". Tekst rzecz jasna czytać się da, technicznie jest poprawny - ale bez takiego szału jakoś. No poprawnie, ale bez emocji :)

Sypee: "tak zostałem wychowany, a w zasadzie nie" Klimat jakiś jest... Nie żeby mi się podobało :)

Dodo: Jest pomysł, jest dobre wykonanie. Nawet jakaś refleksja się przewija. ;) Fajne.  

--- Rzecz o mych smutnych imprezach (Obywatel i Donald) ---

yakanaka: Tekst wybitnie deserowy, dobra zabawa przy czytaniu. Żeby wszyscy tak pisali, to wszyscy mogliby pisać o niczym, a i tak bym całe dnie poświęciła literaturze ;)

UnionJack: A tak szczerze mówiąc, to nic ciekawego. Czytałem zaraz po napisaniu i miało to jakiś urok, coś rozumiałem, coś pamiętałem - teraz to, no pełen realizm, jak słuchać pijanego. Straciłem kontakt z tym tekstem, osunął się po monitorze. Musieliście mieć fajną fazę i tego zazdroszczę, ale nie podłapałem specjalnie klimatu. Nie przełożyło się chyba na efekt:)

Dodo: Fajny tytuł. A potem tak: są dwa, trzy zdania świetne, do reszty akapitu trzeba mieć nastrój, trzeba się wczuć. I tak w kółko. Ponieważ nigdy nie byłam na żadnej imprezie, wczuć się nie umiem, ale te kilkanaście zdań nadal fajne. I stylistycznie chyba jeden z najlepszych tekstów numeru. 

--- Czytadło o pisaniu (Mystery Stranger) --- 

Zorka: No bez takich wstępów, co chciałem, gdzie byłem, jak wyglądam, oszczędźcie nam! :) Radziłabym też omijać takich sformułowań: Zastanawiam się, po co o tym piszę, dlaczego zanudzam was takimi nieciekawymi pierdołami. Właściwie to nie mam pojęcia, piszę pod wpływem impulsu, bo to nie nastraja dobrze odbiorcę.:) Całość jakby już gdzieś była. Miłego dalszego studiowania.:)

yakanaka: Jak sama nazwa wskazuje :) Się przeczytało, nawet miło było, pomijając cóż i dlaczegóż, bo nie pasuje.

UnionJack: Tytuł to dobra charakterystyka, co ładnie świadczy o samokrytyce autora. Całość taka sobie, napisana poprawnie - znów więc lepiej, że tekst jest, niż gdyby go miało nie być. Uśmiechnąłem się przy fragmencie o zanudzaniu czytelników: w tym momencie wszyscy przecież powinniśmy powiedzieć "Nie zanudzasz, ależ skąd!" - retoryka zna takie flirty :) Tak więc: nie zanudzałeś :) 

Absurd: Taka geneza AM, i jego ewolucja. Ciekawe nawet. Pozytywnie, oczywiście. 

Dodo: Nawet przyjemnie się czyta, ale nie zostaje w pamięci.

--- Czyje dziecko (Sato) ---

Zorka: Tekst ważnych spraw dotykający. Racja po Twojej w sumie stronie Sato, jeno jednego Ci nie daruje: Sądzę, że powinno się skończyć z podziałem na płcie w takich sprawach. Płci, płci! ;) 

yakanaka: Zatrzymałam się chwilę nad tym tekstem. Problem porusza istotny. Jest jakaś racja w przyznawaniu kobiecie po pierwsze, w końcu to ona przez 9 miesięcy łazi z brzuchem ;) Ale absolutnie nie uważam, by ojciec nie miał prawa do dziecka, a w wielu przypadkach powinien mieć większe. Zresztą tego się nie da rozstrzygnąć.

UnionJack: Tekst zaangażowany. Ja się nie zaangażowałem. Jest pewnie coś na rzeczy, rzeczywiście nie ma tu pełnej równości; może decyzje sądu wynikają z faktu, że zegar biologiczny kobiety bije inaczej niż mężczyzny? Rzecz ciężko. A tekst taki sobie, lepiej że jest niż gdyby go nie było :) 

Absurd: Był kiedyś taki film z B. Lindą "Tato". I tekst Sato jest dobrym komentarzem do filmu. I vice versa. 

Dodo: Jakaś racja w tym jest. Inna rzecz, że to w ogóle barbarzyństwo, żeby pani w sądzie ustalała od kiedy do kiedy dziecko ma być z danym rodzicem, jakby tego nie dało się w bardziej ludzki sposób załatwić. Jak ludzie się muszą nienawidzić. 

--- O kichaniu słów kilka (Nitramay) ---

yakanaka: Tak, tak! Wprawdzie to bardziej materiał na piosenkę kabaretową. Początek mnie przeraził, że znowu dobry tytuł nie odnosi się do treści, ale skąd. A PSIK! I żyję dalej. Fajnie.

UnionJack: Autor to, zdziwiłem się bardzo, mój dawny kilkukrotny rozmówca z GG, raz nawet był w Periodyku, acz z trzy lata temu - miło w sumie zobaczyć swoich w dobrym zdrowiu. Sam artykuł w sumie taki sobie, nic ciekawego. Nie zgodzę się ze zdziwieniem autora, że ludzie najwyżej cenią samych siebie - no cóż mamy cenniejszego, niż właśnie my :)

Dodo: Przyjemne. Tabaka to tytoń, ale ma za sobą długą i piękną tradycję, więc wybaczamy. 

--- Bajka o głupim Jasiu (Absurd) ---

Zorka: Bajka o głupim Jasiu (Absurd) - zaczyna się średnio. Czytelnik musi mieć trochę więcej determinacji, żeby dotrwać do końca, jeżeli zaczął czytać i obiecywał sobie coś po pierwszych kilku wypowiedzeniach, to mógł odpaść w przedbiegach, a byłaby to wielka szkoda, bo koniec jest dobry. Pointuje wszystko tak jak trzeba, bez zbędnych ozdobników i metafor. Takoż na plus.:)

yakanaka: No jest to jakaś tam przypowieść, ale nie trafia, nie trafia, tak to napisane... Pointa na plus, chociaż słabo do mnie dotarła, do końca tekstu dotarłam po łebkach ;)

Obywatel: Nie rozumiem. Dobrze, że Magda rozumie, to mi wyjaśni. :P To znaczy, może i rozumiem, ale i tak mi się średnio podoba. No, może poza pointą. 

UnionJack: Na miejscu autora wysłałbym do AM tylko pointę :) Przedtem jest nudno i bezbarwnie, dopiero ostatni akapit nabiera kolorów. gdyby nie było nic prócz niego, sam morał, to dla mnie byłby to bardzo dobry tekst. Wolałbym więc widzieć go w takiej formie - kto powiedział, że teksty mają być długie?

--- Policja-dramat (Absurd) ---

UnionJack:
Takie mocno jednostronne. Ja szczerze mówiąc cieszę się, że policja chodzi i kontroluje - zawsze bezpieczniej jest wtedy na ulicach, zawsze jakaś prewencja. A patrole mieszane to nie tylko oszczędność, choć pewnie też. Inne umiejętności ma policjant, inne funkcjonariusz straży miejskiej. I tak się dopełniają. A idioci są w każdej instytucji, różnego są tylko kalibru. Czytam ustawy, to wiem :P

I o obu Dodo: Oba teksty Absurdu jakoś mi nie przypadły do gustu. Za mało surrealistyczne, a pseudonim do czegoś zobowiązuje ;). Serio: styl jako taki po prostu mi nie odpowiada, za suchy, moim zdaniem.  

--- Ostatni lot Elvisa (Ninjin Ex Infernis) ---

yakanaka: Jakoś bokiem przeszło, więc mało co mogę powiedzieć.

Sypee: O czym to jest? :D

UnionJack: Piękny ortograf na sam koniec :) Autor, tak to czytam, dzieli ludzi na tych, którzy mają ideę, plany, chcą osiągnąć COŚ, a zwłaszcza świat zmienić - i na tych, którzy już sobie o ten świat łeb rozbili i zauważyli, że jest on w sumie niezmienny :) No i poza tym grupa hien - czyli bez aspiracji, bez przerostu ambicji. Taki podział jak u Dostojewskiego - burzyciele pchają świat do przodu, ludzie spokojni sprawiają, że trwa. Tak to przynajmniej widzę :)

Ninjin (o ortografie): Metis, jak mogłeś to przeoczyć? ;)

Dodo: Nic nie mogę powiedzieć. Ani nie poruszył, ani nie został w pamięci, a jak go sobie przypominam to żadnych wrażeń nie mam. 

--- Godzina raz, godzina wiele (Solar) ---

yakanaka: Opowiem wam, dziękuję za uwagę - bleh. Rozważania jak rozważania, napisane tak sobie. Bez rewelacji, chociaż rozumiem sytuację autora. Solar - obejrzyj sobie "Zmruż oczy", a zapomnisz o przemijaniu. Scenę na moście polecam Twojej uwadze ;) 

UnionJack: Ogólnie to bez emocji ten tekst, zupełnie na chłodno. Niestety, fragmenty takie jak "Opowiem Wam dziś..." na dzień dobry i "Dziękuję. Pozdrawiam" na koniec zupełnie psują odbiór. Oduczamy się na przyszłość, tak? :) 

Dodo: Bez śladu w pamięci. Cytując yakanakę "Rozważania jak rozważania, napisane tak sobie." 

--- Memento mori (Solar) ---

yakanaka: Pierwsze zdanie mi się podobało. Bardzo. Uśmiechnęłam się i uh, co to będzie dalej! Trochę się zawiodłam, bo nie na takie "martwe" rozważania miałam ochotę po takim wstępie. Nic to, i tak lepiej niż w "Godzina..." Natomiast: miło by było, gdyby na końcu pierwszej osoby pojawiało się "ę". Jego brak zaburza odbiór ;) Razi mnie pisanie "potrafić Carpe Diem" - carpe znaczy "chwytaj", a nie "chwytać" - na upartego mogłoby tak być, ale nie podoba siem mi.

UnionJack: Wiele nie napiszę. Poprawne wyłożenie własnych myśli, acz nie ukrywajmy - to wszystko to raczej jednak truizmy. Nic odkrywczego, acz nie zawsze pewnie chodzi o to, żeby być odkrywczym. Nie zawsze też, oczywiście, się udaje. 

Dodo: Dużo powtórzeń, zjadane ogonki. Z jednym się mogę zgodzić - nie warto być na dietach, odmawiać sobie drobnych przyjemności. I tak umrzemy, a wizja życia nawet o miesiąc dłuższego, za to pozbawionego radości z np. konsumowania pysznego jedzenia mnie nie pociąga. 

--- Najbardziej chciany bandyta w Polsce (Solar) ---

UnionJack: Straszny idiota z tego anioła, o Kancie nie słyszał? :) Przydługie mocno i raczej nieciekawe. Ale przeczytałem, więc czytać się dało :)

Dodo: Za nic nie mogę wyobrazić sobie człowieka, który dyskutuje z aniołem. Zwłaszcza, że ten ostatni może mu zamknąć paszczę jednym argumentem: "to mój szef decyduje, co jest dobre, a co złe - i właśnie uznał, iż grzeszysz, więc pysio w kubełek!" ; ). Ale dzięki swojej oryginalności zapadło w pamięć. 

--- Mineta ciszy (Mark Kewlar) --- 

yakanaka: Nie wiem, czy tak to miało być odebrane w zamyśle autora, ale mnie rozbawiło. Rozbawił mnie facet, który szuka w sobie cech homoseksualnych. Czy robi to bardzo na siłę i bardzo "dla jaj" - nie wiem, ale chcę wierzyć, że tak jest w przypadku tego tekstu.

UnionJack: Po pierwsze zupełnie nie rozumiem tytułu. Po drugie: tekst o rzeczy ciekawej, ale jednak mi się wydał nieciekawy. Myślę, że kondensacja by mu dobrze zrobiła. A tak naprawdę każdy ma jakieś swoje typy męskiej i żeńskiej urody - to nie świadczy o seksualności, geje są także w stanie ocenić, która kobieta jest ładna. Zresztą: badania dowodzą, że mało kto jest w stu procentach hetero- czy homoseksualny. Większość z nas ma dominującą jedną z tych orientacji, co nie znaczy, że nie mamy drobnych cech tej drugiej.

Dodo: Zakładam, że tekst jest "na śmieszno": jeśli tak, to cel został spełniony w 100% procentach. 

--- Bądź (Mushroomsamba) ---

Zorka: Przykro mi, ale totalnie nie. Grafomania pamiętnikarska. Do szuflady. 

yakanaka: Jest tekst ;) No nie trafiło

UnionJack: Okruchy życia, łkanie i płakanie. Męczył się autor, męczy się czytelnik. 

Absurd:  Gdzieś w tekście stały takie słowa: "Sorry, ale nie ruszyło mnie to". I takimi słowami tekst ten skomentuję. 

Dodo: Czuję emocje, ale jakoś nie porusza. Za mało stylowe? Już gdzieś było, temat może za często trochę podejmowany, znudził się. 

--- Słowo o tolerancji (Lamentia) ---

UnionJack: No cóż, lament pełną gębą. Odczytuję to jako chorobę wieku i, jako że tez przechodziłem, patrzę jakoś z nostalgią. Czasy liceum, glany, punkowanie, metalowanie, bycie niezrozumianym i atakowanym :) Ach, to se ne vrati!

Zorka: Ale to już było...

Dodo: Z opisywanym zjawiskiem się nie zetknęłam, ale wierzę na słowo. Opowieść trochę "sucha", reportażowa prawie. Aż się prosi o chłodne spojrzenie, dystans i ironię, ale dla autorki sprawa pewnie ciągle zbyt świeża. To znaczy: to wszystko jest w tekście zawarte, dlatego chciałoby się więcej. ; ) I - właściwie - skąd ta nagła zmiana, powrót do włosów farbowanych na blond? 

--- Grudniowa noc (Lord Axis) --- 

UnionJack: Styyyyrraszne. Z całym szacunkiem: ale takie historie, przewidywalne jak rosół w niedzielę, w ogóle nie poruszają. Ciągnie się to, ciągnie - aż ma się ochotę dobić bohatera. Nie załkałem, przykro mi. Rozśmieszył mnie za to dopisek; no jednak RIP to nie inwencja Axela, nie trzeba go chyba cytować :)

Dodo: Już te czerwone literki na czarnym tle źle wróżą. Już było, zarówno formą, jak i treścią autor nic nie wnosi. Chyba najsłabszy tekst numeru. Moim zdaniem.

Lord Axis: Hah... Przepraszam za ten tekst, pisany jeszcze kiedyś, a teraz staram się takich smętów nie pisać :P Szczerze mówiąc, nie wiedziałem że "Requistance in Pace" to ten znany "R.I.P." i bardzo dziękuję za wyjaśnienie :) Ale selekcję o dziwo przeszedł :) 

--- Po czem jeszcze Dodo ---

"Rzecz o skrzypcach" - też lubię zimę. Tekst poprawny. 

"Syndrom kibica" - zdenerwowało bardziej niż poruszyło. Doprawdy, może nie mam serca, ale drażni mnie większość tekstów o samobójcach (w przeciwieństwie do samych samobójstw - tylko o śmierci naprawdę trudno się pisze), a już połączone z cierpieniami miłości, sprawiają, że zachowanie bohatera tekstu mnie pop prostu złości. Ponieważ jest to chyba tylko moja cecha osobnicza nie przekreśla to wcale artykułu. 

--- I na koniec teorie spisku ---

Tuxedo insynuuje: Tylko jedna rzecz mnie zastanawia... Layout przypomina - ba, identyczny chyba jest - lay innego tekściarza. Jakiego? - spytają co uważniejsi czytelnicy. Ano, tutaj się, za przeproszeniem, posunę jeszcze dalej w swoich dywagacjach - otóż niech uważny czytelnik najedzie sobie teraz na adres mailowy pod tekstem Grega. Co tam najedzie - kliknąć nawet może! Zgadnijcie, co wyskakuje? McArena jako żyw! A teraz już tylko wyjaśnień oczekuje... ;)

Gregu cięta riposta: Niniejszym dementuje te kalające ma osobę pogłoski

A błoto zostaje ;))))

--- No i ---

NoBoDy: Jak zobaczyłem jak oceniacie teksty w AMagu to aż mi się włos na głowie zjeżył.... miałem zamiar napisać coś do niego i.... Teraz mam motywację żeby napisać coś naprawdę sensownego... :)

---------------------------------

Wystąpili: Absurd, aNomaLy, Dodo, Dzivna, Gregorius, Krillin, Lord Axis, Ninjin, NoBoDy, Obywatel,Sypee, Tuxedo, UnionJack, yakanaka, Zorka

wypowiedzi ciął i zniekształcał

Michał "UnionJack" Krotoszyński